Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość taki jeden on

Zgadzacie się z tym tekstem?

Polecane posty

Gość taki jeden on

Jest to wypowiedź pewnej strony dla facetów, napisana przez kobietę o tym jak facet nie powinien się zachowywać, gdy chce utrzymać przy sobie kobietę. Ciekaw jestem czy inne kobiety zgadzają się z takim postawieniem sprawy. A o to ta wypowiedź: "Zaczyna się magicznie. I zwykle bardzo prosto. Bang! – rzucasz celny tekst znakomicie usytuowany w czasie i przestrzeni. Wzbogacony gestem, albo miną, która zwróci moją uwagę. Moje gratulacje. You’re in. W ciągu kolejnych kilku minut udowadniasz mi, że nie poświęcam Ci mojego czasu bezowocnie, choćby interesującą rozmową. Każde z nas odpala swoje małe gry, fascynacja rośnie. Jeżeli jesteś mądry, zostawisz mnie z uczuciem niedosytu, z dziesiątkami pytań, które chciałabym zadać, ale gdy nadarzy się okazja, zupełnie nie będę miała do tego głowy. Zostawiasz mnie samą ze sobą i setkami myśli na sekundę, z czego większość krąży wokół Ciebie. Fascynacja rośnie. Warunkiem fascynacji jest brak. Brak danych, brak spójnych wyjaśnień. Przede wszystkim Ciebie brak. Jestem zafascynowana i tęsknię, a Ty jesteś dzięki temu w niesamowicie korzystnej sytuacji. Takie sytuacje, wbrew pozorom, nie zdarzają się rzadko. Znacznie rzadziej niestety zdarza się facet, który rozumie owej sytuacji potencjał i umie go nie zmarnować. Wbrew pozorom, największą sztuką nie jest zdobycie zainteresowania kobiety. Sztuką jest umieć to zainteresowanie zachować. To dobrze, że słuchałeś, co do Ciebie mówiłam. Odbieram to jako oznakę zainteresowania i szacunku. I to naprawdę cudowne, że chcesz mi to wszystko dać. To bardzo źle, kiedy chcesz mi to wszystko dać od razu, praktycznie za nic. Owszem – początkowo będę tym zachwycona, bo kto by nie był? Popełniasz jednak błąd, kiedy Twoje starania stają się dla mnie standardem (nie znam nic poniżej niego). Jeżeli stajesz na głowie, żeby sprawiać mi przyjemność każdego dnia od początku naszej krótkiej znajomości, co zrobisz później, kiedy ja już do tego przywyknę? I na ile wystarczy Ci energii, żeby utrzymać wstępnie zawyżony poziom dogadzania mi? /Dygresja. Moja znajoma spotykała się przez kilka miesięcy z facetem, który CODZIENNIE gdzieś ją zabierał. W miarę upływu czasu rosła frustracja ich obojga. Jego, bo koncentrował się na tym, jak organizować jej kolejne formy umilania czasu, zamiast się czasem spędzanym z nią po prostu cieszyć. Jej, ponieważ wyczuwała, że on bardziej koncentruje się na coraz bardziej wymyślnych planach niż na niej samej – czuła się jak statystka./ Kiedy się widzimy, dużo rozmawiamy. To naturalne – jesteśmy siebie ciekawi. Rozmowy są wciągające i poruszają się w bardzo szerokim rejestrze emocji. Lepiej, kiedy początkowo dryfują w stronę zabawy i abstrakcji, choć zdarzają się również pełne pasji dyskusje na poważne tematy. Tak, chcę Cię odkryć. Chcę Cię poznać, nauczyć się Ciebie. Pozwól mi na to, nie podawaj mi wszystkiego od razu na tacy. Będąc w pewnym stadium fascynacji, popełniasz błąd: myślisz o mnie dużo i automatycznie poddajesz się złudzeniu, że jestem najbliższą Ci osobą. Nie jestem, tak jak Ty nie jesteś nią dla mnie. Wyciągając na starcie swoje największe tajemnice, sprawy intymnością dalece wykraczające poza ramy dopiero nawiązującej się relacji, wytrącasz mnie z przyjemnego stanu flirtu, lekkiej atmosfery niezobowiązującej zabawy. W zamian stawiasz mnie przed obcym człowiekiem, który odczuwa potrzebę wyspowiadania się ze swoich problemów. Problemów, które na ten moment pozostają dla mnie w sferze abstrakcji. Nie pomagasz mi, George. Ani sobie. Eskalacja. Idzie swoim naturalnym torem i nagle…STOP! Początkowo zadam sobie pytanie, czy to jest element Twojej gry. Sprawdzę. Jeśli tak, to ją podejmę. Jeśli nie… Cóż, zacznę się zastanawiać, jak głęboko zostałeś zaprogramowany społecznie i do jakiego stopnia byłeś ze mną nieszczery. Innymi słowy: jak bardzo udajesz, że mnie rozumiesz? /Dygresja 2. W przypadku, który opisywałam w swoim FR, decydującą rolę odegrała częstotliwość spotkań – facet umawiał się ze mną 3 dni pod rząd – potem – z przyczyn obiektywnych (święta) – nastąpiła przerwa. Hamował eskalację, bo blokowała go świadomość, że tak krótko się znamy – z drugiej strony spędziliśmy ze sobą sporo czasu. Gdyby inaczej rozłożył spotkania w czasie, wszystko mogłoby wyglądać inaczej. Tymczasem jego niepewność nakręcała moją – ale w sensie negatywnym. W konsekwencji moje zainteresowanie nim spadało. Często jest jednak tak – a potwierdzają to doświadczenia moje i moich znajomych, z którymi na ten temat rozmawiałam – jak będziecie mogli przeczytać poniżej./ Programowanie społeczne to bardzo potężna machina, sięgająca głęboko w podświadomość. Słuchasz mnie z uwagą, bo mnie szanujesz. Dbasz o mój komfort, bo mnie szanujesz. I, paradoksalnie, blokujesz moją i swoją seksualność… bo też mnie szanujesz. A przynajmniej tak Ci się wydaje. Od dziecka wpajano Ci, że facet, który hamuje swoje dążenie do wzmagania eskalacji, wykazuje szacunek do kobiety. Tylko, że to z szacunkiem ma niewiele wspólnego. Z programowaniem społecznym – bardzo dużo. Kiedy się powstrzymujesz, rzekomo ze względu na mnie, chociaż oboje tego chcemy (kobieta, kiedy chce, potrafi to subkomunikować) i nie służy to podkręceniu napięcia, dajesz mi do zrozumienia, że jesteś jednym z zaprogramowanych społecznie facetów, którzy dzielą kobiety na „łatwe” (te, z którymi można mieć szybko seks) oraz te „bardziej wartościowe” (przy których z seksem warto się wstrzymać). Tym samym dajesz mi do zrozumienia, że nie szanujesz kobiet. Nie szanujesz ich seksualności. Szacunek nie objawia się tym, że czekasz do n-tego spotkania (gdzie n to cyfra, jaką dyktuje Ci program społeczny), pomimo tego, że instynkty naturalnie podpowiadają nam odpowiednią chwilę. Szacunek objawia się tym, że to, co dzieje się między Tobą i mną, między Tobą i mną pozostanie. Szacunek objawia się tym, że potrafisz dawać przyjemność i się nią cieszyć, nie musząc jej sankcjonować szalonymi wzorcami w Twojej głowie ( i zarazem pozwalając mi na to samo). Szacunek objawia się tym, że kiedy szukasz po prostu przyjemności, uczciwie o tym mówisz. Szacunek objawia się tym, że kiedy szukasz czegoś więcej, nie udajesz, że jest inaczej. Bo ja się tego dowiem. Dowiem się, że udajesz, kiedy odkryję, że posługujesz się bezmyślnie wzorami programowania społecznego. Kiedy odkryję, że hamuje Cię kwalifikowanie mnie pod LTR, chociaż jasno dałam Ci do zrozumienia, że tego nie szukam. Co więcej, udowodnisz mi w ten sposób, że tutaj nie chodzi o mnie, tylko o wizję LTR w Twojej głowie właśnie. Że na moim miejscu mogłyby być setki innych kobiet, o ile tylko wzór by się zgadzał, czego sam możesz nie być zupełnie świadomy. / Dygresja 3.Chociaż dla wielu facetów może zabrzmieć to niesamowicie, naprawdę istnieją kobiety, które nie szukają LTR i kiedy o tym mówią, to nie jest ST. Oczywiście nie twierdzę tutaj, że nie da się zmienić myślenia takiej kobiety, ale jeżeli ona stosunkowo wcześnie (czytaj: zanim zacznie jej na Tobie zależeć) złapie Cię na tym, że próbujesz - you failed. Czasem, kiedy spotykam się z moimi koleżankami i jedna z nas na pytanie, jak tam z kolesiem, z którym od niedawna się umawia, mówi: „Widzi we mnie matkę swojego dziecka”*, unosimy tylko kieliszki w żałobnym toaście. Bo moment, kiedy w takiej sytuacji (świeża znajomość) ona zdaje sobie z tego sprawę, jest dokładnie tym momentem, kiedy koleś poległ./ Ale, rzecz jasna, w chwili pierwszej euforii, ja o żadnej z powyższych rzeczy nawet nie pomyślę. Pomyślę o tym wtedy, gdy z przyczyn obiektywnych nie będziemy się mogli przez kilka dni zobaczyć, a ja z pewną dozą zaskoczenia odkryję, że w ogóle nie tęsknię. A nie tęsknię dlatego, że przez cały czas wiem, co się u Ciebie dzieje i co w danym momencie myślisz. Wiem o tym z Twoich smsów i długich rozmów telefonicznych, które z Twojej inicjatywy uskuteczniamy. Trzeciego dnia już nawet nie muszę patrzeć na wyświetlacz, żeby wiedzieć, że to Ty. Za kilka dni będę mogła według Twoich telefonów regulować zegarek. To będzie mniej więcej wtedy, kiedy ostatni ze słynnych „motylków” w moim brzuchu będzie z coraz mniejszą werwą podrygiwał w agonii. Chwilę przed tym, zanim pomyślę, że choćbyś nie wiem jak świetną był osobą, to nie ja będę ta kobietą, która to odkryje. *To jest oczywiście hiperbola, taki nasz skrót myślowy. W wolnym tłumaczeniu znaczy mniej więcej: „Schematycznie klasyfikuje mnie pod LTR i ja go na tym złapałam”. " No i co myślicie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taki jeden on
p.s. LTR = Long Time Relationship, czyli "związek", ST = Shit Test, czyli kobiece testy na facetach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka tylko jaa
w 100% ! świetnie napisane :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Iaromina
Coś w tym jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość beeee
bardzo celnmy tekst. tak celny, ze zastanawiam sie, dlaczego zdradzila tak duzo z naszego sposobu myslenia.. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat: \"Kiedy się powstrzymujesz, rzekomo ze względu na mnie, chociaż oboje tego chcemy (kobieta, kiedy chce, potrafi to subkomunikować) i nie służy to podkręceniu napięcia, dajesz mi do zrozumienia, że jesteś jednym z zaprogramowanych społecznie facetów, którzy dzielą kobiety na „łatwe” (te, z którymi można mieć szybko seks) oraz te „bardziej wartościowe” (przy których z seksem warto się wstrzymać). Tym samym dajesz mi do zrozumienia, że nie szanujesz kobiet. Nie szanujesz ich seksualności. Szacunek nie objawia się tym, że czekasz do n-tego spotkania (gdzie n to cyfra, jaką dyktuje Ci program społeczny), pomimo tego, że instynkty naturalnie podpowiadają nam odpowiednią chwilę. Szacunek objawia się tym, że to, co dzieje się między Tobą i mną, między Tobą i mną pozostanie. Szacunek objawia się tym, że potrafisz dawać przyjemność i się nią cieszyć, nie musząc jej sankcjonować szalonymi wzorcami w Twojej głowie ( i zarazem pozwalając mi na to samo). Szacunek objawia się tym, że kiedy szukasz po prostu przyjemności, uczciwie o tym mówisz. Szacunek objawia się tym, że kiedy szukasz czegoś więcej, nie udajesz, że jest inaczej.\" W takim razie dlaczego tyle kobiet mówi - nie spieszmy się, nie jestem jeszcze gotowa i inne tego typu bzdury, gdy facet po prostu ma ochotę na seks?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cvcx
za długie:o 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość beeee
mowi tak bo nie chce sie spieszyc. to akurat jest dosyc proste. o tekst jest o tym, co sie dzieje, kiedy kobieta jest juz gotowa i komunikuje mezczyznie, a on nadal ja "szanuje".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka tylko jaa
ojj Dżon czytanie ze zrozumieniem cienko Ci idzie.. To fakt, chyba za duzo zdradziła, ale faceci raczej i tak niewiele z tego wyciągną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość beeee
ale jak wyciągną, to po nas :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka tylko jaa
nooo ;( każdy będzie nas mógł zdobyć ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość autorze kochany
a jaka to ta pewna strona dla mężczyzn? podaj linka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lalineczka
ale to też troche dotyczy facetów. Oni tez lubią początkową niedostępność emocjonalną kobiety i wcale nie chcą na pierwszych spotkaniach poznac dokładnie całego jej życiorysu...też chcą magii, odkrywania powoli duszy kobiety i wcale nie chcą, żeby planowała z nimi slub i 3 dzieci...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pewnie z jakiejś stronki o uwodzeniu kobiet, pełno tego ostatnio w sieci. No ale ciekawy ten tekst i sporo w nim prawdy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karmazynowy żigolo
Na bank ze strony o uwodzeniu (pua i te sprawy), nawet zdaje mi sie ze wiem z ktorej dokladnie :) Ale nie martwcie sie kobiety, ze duzo facetow pozna wasze sekrety. Tylko garstka interesuje sie tym tematem, w wiekszosci macie do czynienia z misiami, ktorzy zrobia dla was wszystko co chcecie :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×