Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość cozrobićmaaam

taka historia.. CO ZROBIĆ?

Polecane posty

Gość cozrobićmaaam

zagubiłam się. postaram się jak najkonkretniej opisać sytuacje. mniej więcej miesiąc przed sylwestrem zaczęły się mocne kłótnie z moim facetem. chodziło głównie o to, że jest zazdrosny, zaborczy, ma halo o to, że spotykam się z przyjaciółkami, a swoje żale i złości wyładowuje na mnie. w sylwestra mieliśmy poważną rozmowowę. obiecywał, że się zmieni. i po części, muszę przyznać, że tak było. aż do kilku dni temu... dostał pracę. musiał wyjechać na tydzieńd o hotelu na szkolenie. trochę mi z tym dziwnie, z wiedzą, że już pierwszej nocy urządzili sobie chlanie, a wiedziałam, że są tam jakieś dziewczyny, więc mimo zaufania, powiedziałam, że jestem zazdrosna i byłam nie w sosie. nie mniej, wszystko byłoby ok, ale.. no właśnie. wczoraj przyjechałam do niego bo miałam zajęcia w tym samym mieście co on szkolenie. i pierwsze co usłyszałam, to że nasz związek jest chory, że jestem zazdrosna, zimna. blablabla. zajęcia skończyłam wcześniej, ucieszo a, że dłużej się zobaczymy, a on KAZAŁ mi jechać wcześniej, bo poniekąd był zmęczony i miał się uczyć. ok. wróciłam do domu, zadzwoniłam, a on z tekstem, że jest z kolegami na kręglach bo musi się wyładować. ręcę mi opadły. po 15 minutach sms, że on mnie kocha i chce,żeby było dobrze. mam metlik w głowie. czuję się odtrącona. śmiał mi się wczoraj prosto w twarz. błagam Was, nie ejsteście w środku tej sytuacji... podpowiedzcie mi co robić?!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tatankaa
olac goscia!!! zienil sie czasowo, jak go to zmeczylo to wrocil do poprzedniej postawy. tak juz bedzie zawsze, bo ten typ tak ma. do tego wymaga od Ciebie czegos czego sam nie zamierza przestrzegac. chce Ciebie kontrolowac i tyle, sam zas robic to na co ma ochote. zmarnujesz sobie z nim zycie dziewczyno!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moja Kochana widze, ze jest roztrzesiona.. Mysle, ze najlepiej zdystansowac sie do sytuacji..ze on po prostu Toba manipuluje..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kafeteriona
To egoista,okropny.Ja bym go na te kręgle posłała na zawsze....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cozrobićmaaam
to takie oczywiste co piszecie. a mimo to nie umiem. przepraszam go, mimo, że nie jestem winna. raz pokazałam zazdrość, chociaż on wielkokrotnie dobitniej mi ją okazywał... mam wrażenie, że on ciagle odwraca kota ogonem tak żeby to była moja wina. wczoraj w dodatku kazał się mi zmienić. tak jakby cała wina była moja... nie wiem co robić. niby logiczne, a mimo to go kocham...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
miałam faceta, który zachowywał się podobnie... zmienny gorzej niż baba... był słodki i miły a następnego dnia wybuchał nie wiadomo o co... po jakimś czasie wracał na kolanach bo bał się, że odejdę... i tak wszystko zaczynało się od początku a historia zataczała koło... w końcu domyśliłam się, że przeprasza i łagodzi sytuacje wcale nie dlatego, że mu tak bardzo na mnie zależy... suma sumarum nie jesteśmy ze sobą... przemyśl dobrze to wszystko bo moim zdaniem będziesz się męczyć i co jakiś czas obrywać bez powodu... P.S. On poszedł na kręgle żeby się odstresować?! Szkoda, że Ci nie powiedział, że to przez Ciebie i waszą kłótnie tak się zdenerwował i musial się zrelaksować... masakra.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cozrobićmaaam
wczotaj się na słuchałam, że to jest chore, tokosyczne itp. a wszystko przez to, że mi wmówił, że się do niego nie łasiłam (ta jakby sam nie umiał mnie pierwszy przytulić. więc na Boga, mogłabym powiedzieć to samo) saobserwowałam właśnie coś takiego, że krzyczy, że to chore, że odchodzi i mówi, żebym sobie dała spokój, a jak ja stwierdzę, że może ma racje, że jeżeli mu nie zależy to nie ma sensu, to zaczyna łagodzić sytuacje jakby się bał, że odejdę. a co do wyjścia na kręgle. ja nie mam nic do wychodzenia ze znajomymi, mimo, że dla niego spotkanie z kumpelami to tragedia, a o piwie nie ma mowy... chodzi mi tylko o to, że robi mi wykład jaki to on zmęczony i że MUSI ze mną czekać, a później z tekstem, że on jest na kręglach z kumplami. popłakałam się przez telefon, a on mi zaczął się śmiać, że tylko to potrafię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
o matko :( współczuje Ci :( znam te teksty :( wiem, że go kochasz, że nie umiesz odejść ale może narazie zrób coś pomiędzy... odsuń się od niego, przyzwyczaj samą siebie do tego, że jego nie potrzebujesz, naucz się żyć bez niego... po 2 tygodniach wizja odejścia już nie będzie dla Ciebie tak niemożliwa jak teraz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cozrobićmaaam
tylko, że ja chyba wcale nie chcę odchodzić. myśleliśmy o wspólnej przyszłości. miałam w głowie myśli, że będę jego żoną...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jeśli odejść nie chcesz to się przyzwyczaj do takich wyskoków i tyle... a zrozumieć to tego nie zrozumiesz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×