Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość wieprzowinka z okrasą

Czemu w Polsce posiadanie dzieci jest niemal przestępstwem???

Polecane posty

Gość wieprzowinka z okrasą
To były w gruncie rzeczy całkiem fajne czasy:) Szczególnie przełom lat 80/90:) Życie toczyło się wolniej, było prostsze. W tv nie lansowało się pięknych pań i obecnego stylu życia... Ale niestety wiem jak jest. Człowiek niczego pewny być nie może, a już na pewno nie kobieta w dzisiejszych czasach. To mnie najbardziej przeraża, że miałabym się znaleźć sama, bez pracy z dwójką dzieci... Człowiek pokroju ofermy tego zwyczajnie nie zrozumie, to nieodpowiedzialny gówniarz, który niewiele wie o życiu. Ja obserwuję, jak koleżanki z dnia na dzień zostają same i muszą sobie radzić, jak faceci oglądają się za młodszymi... Wiem, że mogę polegać wyłącznie na sobie, bo nikt mi za siedzenie z dziećmi zwyczajnie nie zapłaci...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A z drugiej strony to takie trochę zagłaskiwanie na śmierć.Bo zobacz,bierzesz sobie męża/żonę/kochasz go najbardziej na świecie i co?Też nie dajesz mu żyć tylko sziedzisz 24/dobę nad głową?Jest coś takiego jak zdrowy rozsądek i tzw złoty środek.Nie ma tego w słowniku ortograficznym ale może sprawdź w słowniku wyrazów bliskoznacznych np.? Albo wpisz w google ;)Google wiedzą wzystko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cóż,już ten szaleńczy kapitalizm konca lat 90 nie za bardzo:(Ale powiem Ci ,wieprzowinko,że męża mozna mieć lub nie.A dzieci się MA.I to jest właśnie odpowiedzialność za nie.Pomijam już przypadki rozwodów,ale nawet nagła śmierć jedynego żywiciela jest tragedią dla matki i dzieci.Niestety,wtedy obecność w domu nie wystarczy,bo czynsz się sam nie zapłaci.I właśnie wtedy,ofermo,dziećmi zajmuje się nasze kochane państwo i umieszcza je w domach dziecka.Które z przeszkolami za ciężką kasę nie mają nic wspólnego.To jest tragedia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość o jezusieeeee
Przeczytałam tylko jedną stronę i zwątpiłam! Zaczęło się dokłądnie od tego, o czym autorka wspomniała: "to po cholerę rodziłaś dzieci" - ano może choćby po to, żeby miał kto zarabiać na waszą emeryturkę bezdzietne single...?? "Urodziłaś, to powinnaś siedzieć z nimi do 18-stki" - kolejna bazdura. Przyjmijmy, że wszystkie kobiety posiadające dzieci nie pracują, tylko niańczą dzieci do dorosłości....no super, już sobie wyobrażam sytuację gospodarczą w kraju... :P A...no i nagle się okazjue, że oddawanie dzieci do przedszkola jest "be" - orajt, zlikwidujmy je, skoro nikomu są niepotrzebne.... matko kochana, skłonności do przeinaczania, nadinterpretacji i chęci dopierdolenia każdemu (albo inaczej: bezsensownego czepiania się, mam wrażenie, że tylko dla zasady i wynikające z czystej przekory) na tym forum dosłownie zniewalają mnie.... Całej reszty jakoś mi się nie chce nawet komentować.... Pozdrawiam autorkę ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wieprzowinka z okrasą
Dobrze ofermo, kolejny raz cię pytam, pomożesz mi utrzymać dzieci kiedy mój mąż odejdzie, lub zginie w wypadku??? Jak sobie to wyobrażasz przy obecnej sytuacji w Polsce??? Mam z nimi mieszkać wtedy w przytułku, czy szukać sobie kartonu, bo w końcu po studiach zajęłam się wychowaniem dzieci... I do kiedy mam im poświęcać cały swój czas, jak długo mam być dla nich dyspozycyjna??? A może powinnam urodzić dzieci po 40-tce??? I już całkiem się im poświęcić i zagłaskać na śmierć, żeby inne dzieci się z nich śmiały... Takie dzieci, owszem, są grzeczne, ale zwykle totalnie niedzisiejsze:O Błądzisz po omacku, cytujesz jakieś slogany. Czy ta samotna matka będzie gorszą matką bo musi pracować? Generalizujesz, przydzielasz jakieś dziwne kategorie, nie bierzesz pod uwagę codziennego życia. Jakbyś zatrzymał się parę wieków temu... amita, moja macocha ma córki w wieku twoich i jedną 20-latkę, ja widzę, że nie jest szczęśliwa, córki jej nie szanują. Moją matkę też chciał zrobić taką "krową rozpłodową", dlatego ich małżeństwo się rozpadło. On robił karierę, pracował, a macocha siedziała z córkami w domu, bo taki model uważali za najlepszy... Z tego co wiem, ojciec lubi się zabawić na boku, szczególnie, że bardzo często i na długo jeździł w delegacje, bo to szycha, lubi wypić i w ich domu nie panuje sielanka, bo macocha odchowała córy i sama też popija:O Czy tak ma wyglądać moje życie??? W dupie to mam!!! Wole być wyrodną matką i jakoś normalnie funkcjonować...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie rób sobie wyrzutów.Jesli się nie zatracisz w "robieniu kariery" będzie ok.Jeden tylko oferma ma inne zdanie czyli można przyjąć,że wyjątek potwierdza regułę :) Takie jest życie.P.S.Rozstań się emocjonalnie ze swoim dzieciństwem,matką,ojcem i macochą.Masz swoje życie a coś Cię strasznie uwiera,patrzysz na swoje życie przez pryzmat doswiadczeń.Pamiętaj,podświadomie powielamy schematy które znamy.I trzeba dużo samozaparcia żeby się od tego odciąć. Ofermo,a taki robiący karierę lub tylko obracający się między ludźmi mąż to o czym porozmawia z żoną?O ostatniej kupce dziecka czy o tym jak mu się ślicznie beknęło?W końcu poszuka osoby ktora mu dorówna intelektem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kur
czytam to i czytam i zdzierżyć niemogę, kurde chyba do cholery jasnej po to są te przedszkola i żłobki i opiekunki żeby rodzice mogli pracować, wiadomo że dziecka nie wychowa samo przedszkole ale ono też jest potrzebne, chociazby po to aby dziecko nauczyło się życia w społeczności, później pójdzie taka kaleka intelektualna do szkoły i nie będzie wiedziała co ze soba począć. A jakby każdy tak myslał co poniektórzy że matka ma rodzic dzieci i później to 18 roku życia je niańczyć to bysmy w polsce mieli 50% bezrobocie a nie 10%. Matka jest najważniejszą osobą w życiu dziecka, ale do cholery jasnej to że ktoś ma dziecko nie musi oznaczać że ma juz siedzieć w domu i być kurą domową. Dziecko można wychowywać po pracy pozatym jeszcze jest ojciec, który też powinien brać aktywny udział w wychowywaniu dzieci, a nie stac tylko z boku. Nikt nie twierdzi że dziecko to zabawka którą można podrzucać byle gdzie, tylko jesli matka ma być nieszczęśliwa siedząc w domu, to wierzcie mi to się gorzej na dziecku odbije niz gdyby poszło do przedszkola, źłóbka, niańki czy do babci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kur
pozatym na zachodzie jest tak że jeśli matka siedzi w domu z dziećmi i je wychowuje to otrzymuje za to pieniadze tak jak za normalną pracę, w niektórych krajach matki nawet mają zakazane podejmowanie pracy, państwo im płaci za to że wychowują dzieci, a u nas, polityka prorodzinna - róbcie dzieci róbcie bo nie będzie miał kto na emetyturę pracować, my wam damy po 1000 zł becikowego, i utrzymajcie cała rodzinę za to, i dalej róbcie dzieci. a później jeden z drugim ci powie "trzeba było nie robić sobie tyle bachorów"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wieprzowinka z okrasą
amitko, tu nie chodzi tylko o moje życie:) Ja słucham tego, co się dzieje na około i co rusz ktoś znajomy informuje mnie, że po 20-30 latach rodzice się rozwodzą, bo ojciec znalazł inną. Takie czasy:) Kocham męża, ale mu nie ufam, widzę jak ślini się na widok atrakcyjniejszych, bardziej zadbanych lasek. I to teraz, kiedy jestem jeszcze młoda, nawet 30-tki nie mam, to co będzie za 10-20 lat? Nie oszukujmy się, takie czasy nastały, że nikomu ufać nie można i zawierzać całego życia jednej osobie... Już dawno wyrosłam z sielanki i marzeń o miłości do grobowej deski:) Za 1000zł nie kupie mieszkania, nie utrzymam siebie i dzieci, ale gdzie tu jest moja wina w tym wszystkim??? To nie ja uznałam, że jest to kwota wystarczająca dla kogoś na utrzymanie się i ustaliłam, że jest to płaca minimalna... I nie róbmy z posiadania dzieci jakiegoś mitu ani cudu. Dzieci są męczące, hałaśliwe, egoistyczne, jakby robili testy na rodzicielstwo, pod względem cierpliwości i spełniania określonych kryteriów przeszło by je może 10% społeczeństwa, a ma je jakieś 90%. Kocha się je i dba o nie, ale ich posiadanie nie jest ani przyjemnością, ani specjalną radością. Człowiek się cieszy z sukcesów, martwi porażkami, każdego dnia boi, że może się im coś złego przytrafić i do końca swoich dni dręczy, czy wszystko jest dobrze. Dla mnie nie ma nic dziwnego w moim podejściu, po to istnieją przedszkola, żeby do nich oddawać dzieci, żeby matki pracowały. Dla mnie to normalna kolej rzeczy, lepsza niż byciem automatem do spełniania wszelkich potrzeb dziecka...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×