Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość różowa mambaD

Prosze o pomoc.

Polecane posty

Gość różowa mambaD

Hej Wam:) Słuchajcie, mam problem bo bylam z chłopakiem cos kolo 2 lat... Ostatnimi czasy trochę kłuciliśmy sie, w końcu on zerwał ze mną z powodu takiego że przestawał do mnie cos czuc co bylo kiedyś. Wiem, że w pare dni przed zerwaniem spotkał sie z pewną dziewczyną, ale on twierdzi że to nie przez nia. Z ta dziewczyną też rozmawiałam i napisala że ona go traktuje jako kolegę że nie chce mieć teraz chłopaka. Ten mój "były" też mowi ze potrzebuje czasu, i że nie wie sam do konca czego chce... i że może jest jeszcze jakaś nadzieja ze bedziemy ze soba, tylko że nie wie kiedy. Może to głupe, ale ja go bardzo kocham i chce tylko jego:( Nie chce z nim być na sile, ale może ktoraś z Was byla w takiej sytuacji i udało się jej to wszytsko jeszcze uratowac? Napiszcie mi co moge mu jeszcze powiedzieć zeby sie dokladnie zastanowil. z Góry wielkie dzieki:* :(:(:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie pchaj się facetowi na siłę. Zostawił Cię to powinnaj odejść z podniesioną głową i mieć go głęboko gdzieś! On mowiedział, że: "może kiedyś jeszcze będziemy razem"....taaaa...oni zawsze tak mówią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość różowa mambaD
Powiedział że nie wyklucza tego że może jeszcze kiedyś bedzie razem...Ze potrzebuje czasu i że jemu też jest przykro(co widze też po nim) i sama nie wiem;( Naprawde nie chce nikogo innego... ;(;( zrozumcie mnie tez;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość egzystencjaaa777
ile macie lat.?:>

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość różowa mambaD
po 18...wiem że jak nie ten to inny...tak mowią, ale ja nie chce nikogo innego. Widze to że on też nie chciał za bardzo zrywać, ale nie chcial mnie z jednej strony skrzywdzic bardziej. Powiedziałam mu żebysmy sobie dali tydzień i że nie bedziemy sie wtedy widywac...i mam taka mini nadzieje że może jednak w nim cos zaiskrzy i że coś z tego bedzie.. Chociaż nie mowie że po tygodniu...ale warto sprobowac;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość różowa mambaD
widze też ze mu troche mnie brakuje... tylko co z tego;/ Mam poprostu nadzieje ze zateskni i wroci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość różowa mambaD
Można powiedzieć ze pierwsza, tylko ja naprawde nie hce nikogo innego;(;(;( Nie wiesz co moge mu powiedziec?;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niestety sama byłam w takiej sytuacji. I podejrzewam, że czujesz się podobnie, jak ja wtedy. To było 4 lata temu, ale pamięć mam dobrą. Mój ówczesny facet zerwał ze mną po około roku bycia razem i mówił właśnie, że sam nie wie, że trzeba czasu, że nic takiego się nie dzieje, ale to uczucie, to już nie jest to... Ble, ble, ble! Oczywiście, że uczucia po 2 latach się zmieniają, bo ludzie się zmieniają, dojrzewają, związek przechodzi różne etapy. I oczywiście niektórzy potrzebują czasu, by się przyzwyczaić do tych zmian, by walczyć o związek. Ale nie w ten sposób, że się z kimś zrywa. To pozornie daje większy dystans i pozwala spojrzeć na sytuację z boku, lecz daje też dużo swobody, kusi wolnością i oddala od drugiej osoby. Moje rozstanie z tamtym facetem skwitowałam płaczem, błaganiem, by nie odchodził. Kochałam go do szaleństwa, dosłownie. Byłam gotowa nawet uznać, że on może mieć jeszcze kogoś na boku, że mi to nie będzie przeszkadzało, byleby tylko był ze mną! Gdzie była moja duma? Ta miłość była toksyczna. On do mnie wrócił, skłoniony wywołanym u niego przeze mnie poczuciem winy i żalem. Ale niedługo potem zerwał ponownie. I tez pojawiła się pewna dziewczyna, która niby starała się o jego kumpla, ale w rzeczywistości spotykała się z moim facetem, za moimi plecami. Pisała do niego, dzwoniła, ale cały czas utrzymywała, że to tylko kolega a ona buja się w tym drugim... Mój eks zrywał ze mną co raz częściej, wracał po 3-5 dniach. Zaczęło mnie to nudzić, zaczęłam się zastanawiać, czy nie jestem tylko dodatkiem do jego życia. Bo po co zrywać, skoro za chwilę się wraca? Po co wracać, jeśli za chwilę się zrywa? Może po to, by mieć kogoś cały czas w zapasie, a w czasie gdy jest się singlem bezkarnie móc szaleć z innymi? Nie znam Ciebie, ani tamtego faceta. Ale poważnie bym się zastanowiła nad ewentualnym powrotem. Czasami się one sprawdzają, ale najczęściej słusznym staje się przysłowie, że "Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Skoro raz zostawil, drugi raz tez to zrobi. Dobrze zrobisz jesli o nim zapomnisz, choc latwe to nie bedzie. Faceci zwykle mowia przy rozstaniu " to nie Twoja wina, nic zle nie robisz, zobaczymy moze jeszcze sprobujemy, potrzebuje czasu". Nie badz jedna z naiwnych.On naprawde nie wrcoi, a Ty nie masz co zaprzatac sobie nim glowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość różowa mambaD
Ja już z nim kiedys zerwałam po 8 miesiącach po pol roku wrocilismy do siebie po pol roku..on mial jakieś dziewczyny ja miałam jakiś kolesi...ale to nie bylo to. Wrocilismy i bylismy wlasnie cos kolo 2 lat... I to nie jest łatwe teraz:( Naprawde go kocham i mi na nim bardzo zależy... ;(;(;(:(;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak, te sposoby w stylu:"dajmy sobie tydzień..." też przerabiałam. Niestety, nic z tego nie wyszło. Bo on widywał się wtedy z tamtą dziewczyną, ja oczywiście się o wszystkim dowiadywałam a potem miałam żale i pretensje. To naprawdę się rzadko sprawdza. Widzę, dziewczyno, że kochasz tego faceta. Ale jeśli odszedł i mamrocze coś niewyraźnie, ze może tak, a może nie... to znaczy, że sam nie wie, czego chce- a co dopiero ma wiedzieć, jakiego chce związku? Przyjmij zerwanie z honorem, zajmij się życiem- jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia! Zacznij umawiać się z kumpelkami, z innymi facetami... może poczuje się zazdrosny i zapragnie wrócić? Ale nie miałabym wielkich nadziei. Co gorsza- jeśli będziesz kombinować, dawać mu jakieś tygodnie, jakieś ultimatum- facet zobaczy, że ma Cię w garści. Jesteś jego, zrobisz wszystko, by był choć częściowo przy Tobie. Wiem, że w takich sytuacjach kobieta często chowa dumę do kieszeni i walczy... ale to nie ta sytuacja. Nie walcz. Zerwał- jego strata. Jak faktycznie ma wrocić, to wróci. A jest duża szansa, że zanim on stwierdzi, ze miał przy sobie super laskę i chce wrócić- Ty będziesz już wolna od tego uczucia:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość różowa mambaD
Nie że daje mu ultimatum, tylko porpstu powiedzialam mu ze nie chce zebysmy sie widywali przez tydzien i że spotkamy sie o tygodniu i normalnie ze soba tylko porozmawiamy. Wydaje mi sie ze bedzie sie spotykac z ta dziewczyna, chciaz obydwoje twierdza ze nie chce byc ze soba...ale kto to wie? chyba najlepiej oni sami:P Naprawde go kocham;(;(;(;(;( i mowi albo pisze mu to raz za czasu. Wiem że z jednej strony wyglada to tak jakbym sie poniżała do nagorszego stopnia, ale z ddrugiej strony on widzi może że mu jednak na nim naprawde zależy. Zabiję każda laske chyba jaką by kiedyś mial(jak do mnie nbie wroci:( ) Chociaż nie jestesmt razem to i tak jestem zazdrosna....;(:(::(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość różowa mambaD
No ale sami pwoedzcie... Warto walczyć o to co się kocha nie? ;(:(;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość różowa mambaD
ja uważam ze warto...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To po co piszesz skoro wiesz lepiej? tak czy inaczej i tak będziesz za jakiś czas płakała, bo większość już zna finał tej historii...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość różowa mambaD
Pisałam bo myslalam ze wiecie jak moge jeszcze z nim pogadac... ja wiem tylko tyle ze watro walczyc o to co sie kocha...nie koniecznie sie wygrywa...zobaczymy co czas pokaże.ale dzieki za wszystko:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
skoro czytajac tu posty sama wiesz co zrobisz, i zadne argumenty do Ciebie nie przemawiaja to po co sie pytasz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zgadzam się z przedmówczynią. Czasami warto walczyć o to, co się kocha, a czasami nie- zwłaszcza, jeśli jest duża szansa, że nasza miłość może być nieodwzajemniona. Twój przypadek, droga autorko, jest dość pospolity, nie myśl, że to jakaś wyjątkowa historia. Wiele dziewczyn i kobiet przeszło przez podobne problemy i piszą, co wiedzą. Jeśli nie masz zamiaru brać tych rad do serca, to Twoja sprawa. Ale wcale bym się nie zdziwiła, gdyby za jakiś czas zaistniała taka sytuacja: on leży z inną w łóżku, nagle dzwoni mu komórka- to Ty. Pytasz, ile masz jeszcze czekać, bo bardzo go kochasz. On udaje skruszonego i mówi, że nie wie, może jeszcze 2 tygodnie... Ty płaczesz i żegnasz się. A on wyłącza telefon i odwraca się do tej innej, przytula ją i całując mówi: To znowu ta naiwna dziewucha, do której nie dociera, co to znaczy koniec... A ona się śmieje. Wizja przykra i okrutna, ale możliwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bo jest zaślepioną tą pseudo 'miłością' nastolatką?? Później i tak wszystkie kończą w podobny sposób. Ryczą, mają myśli samobójcze, tworza topicki w stylu: "jaka ja byłam głupia. Kochałam go a on zdradził mnie z inną". Wchodzą po kilka razy do tej samej rzeki, nie szanują się a później biadolą i zawracają dupe innym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×