Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość keira123

Pomożcie....nie wiem co robić...

Polecane posty

Gość keira123

Witam zacznę od tego, ze mam 22 lata i w tym roku skończyłam studia...Mam problem...Jestem z chłopakiem 4 lata (on ma 24 lata). Aktualnie jest w pracy za granicą ale od początku...Poznałam go była to pierwsza miłość.Widywaliśmy się codziennie swoje przeżyliśmy ja jak zwykle zakochana nie mogłam bez niego żyć...na początku nie przeszkadzały mi jego wady ale teraz..ma 24 lata skończył edukacje na zawodówce.robił technikum po zawodówce ale przestał, bo wolił grać na konsoli na komputerze..nie pracował. od wieczora do 6 nad ranem wstawał koło 17 kiedy ja już po jazdach na prawko jeszcze wracałam z zajęć.raz poszedł pracować do sklepu u kumpla ale robił od 14 do 18 bo wcześniej nie wstawał.a mogł mieć normalna stawke.było mi go zal bo biedna rodzina nakupowałam mu dużo rzeczy:butów,ciuchów(ja pracowałam)a on dalej twierdził,ze mu robota za 100zł miesięcznie starczy...było żenujące kiedy szedł do matki I BŁAGAŁ o 20 zł,żeby ze mną wyjść ale co kochałam.na róże nie miał kasy, żeby kupić mi na urodziny na basen gdzie kosztował 4 zl tez nie....,.mialam dość darłam sie z rodzicami mam do dzisiaj wojnę o niego ale sie nie dziwię..namówiłam go na pojście do wojska wyszedl w czerwcu myślalam, że to coś zmieni. ale gdzie tam. tam nie pojdzie tam nie bo mu nie pasuje...nie został w wojsku.do szkoły nie pojdzie i rónowczesnie do pracy bo za dużo od niego wymagam..w końcu obecnie jest w Hiszpanii na pracy sezonowej...i coś się wydarzyło..Ja nigdy nie zdradziłam mimo ze przez ten czas widywałam się często.na studiach i w ogole..ale była impreza domówka...wszyscy to są starzy znajomi.był też chłopak z dziewczyną a mój stary kumpel, który zawsze mi się podobał no i co...impreza trwała 3 dni...ona w pierwszy dzien z nim zerwala bo poszedl rozmawiac z inna dziewczyną..no i co dawne uczucia odżyły.było bardzo zimno bylismy pijani rano jak sie obudziłam to spałam mu na ramieniu(a inni koło nas) ale do niczego więcej nie doszło..zdałam sobie sprawę jak bardzo mi tego kolesia brakowało zaczęliśmy sie zalic sobie...kiedyś ten chłopak można powiedzieć uratował moj zwiazek...gadalismy codziennie bardzo duzo przez to, ze moj mnie olewal bo wolal kumpli i co?był taki zazdrosny, że zaczał sie starac...i jestem z nim do dziś..ale ten koleś z imprezy pisze dzwoni...nie ukrywam, że kocham mojego ale mowie ze chyba tego nie wytrzymam...on mi sam powiedzial, że gdybym tylko dała jakiś znak...ale nie mogę!!on jest za granicą a ja nie chcę ryzykować jak zwykle..O co chodzi?o to, że jestem z kolesiem 4 lata, nie ma wyksztalcenia, nie chce pracować, jest leniem ma brak ambicji, z drugiej strony mnie kocha,szanuje,na rękach nosi,mowi caly czas, że kocha,nie może życ komplementuje...i z 2 strony koleś z imprezy, ktory ma stała dobrze płatna posadę mieszka niedaleko mnie, znam go od dawna i oboje coś do siebie mamy od zawsze...w ten piatek jest impreza po ktorej wyjezdzam na studia zagraniczne na pol roku. bedzie ten koleś z imprezy...nie zobacze sie z nim przez tyle czasu i mam ochote chociazby go pocalowac zobaczyc czy to jednak to..ale zdrada.....a jeśli sie okaze ze moj nagle po 4 latach sie obudzil i wroci odmieniony i sobie tego nie wybacze?boje sie ze moge stracić moje szczescie ktore czeka tak blisko i czeka az dam znak ale moge stracic tez kogos kto moze w koncu zacznie byc odpowiedzialny i zaradny?jestem w kropce...bardzo...nie wiem co robic...a jak jednak w piatek nie zrobie nic nie pokaze temu kolesiowi jak bardzo mi na nim zalezy a moj wroci i okaze sie taki sam i bede zalowac?chcialabym już ukladac sobie życie ale jestem 4 lata zakochana tylko w koncu po blaganiach rodzicow i samych oględzinach spadly mi klapki....być z kims kto kocha ale kogo mam utrzymywac do konca zycia?nie wiem co robic.....naprawde......łudze sie ze moj sie zmieni w koncu to juz sukces ze ruszył tylek ale co powiedzial?ze jak wroci bedzie cały rok siedzial i za rok znowu na prace sezonowa a tak bedzie sie obijal caly rok.............nie wiem co robić pomożcie błagam impreza niedlugo...............nie chce zdradzac ale przez telefon nie chce tego konczyc a jak jednak on sie zmieni....co robic?mogę czekac na mojego ale zobaczymy sie za miesiac ale jak bedzie taki sam?????Najgorsze jeszcze to, że przeżyliśmy jego wojsko moją nauke sesje...ale czy on może sie zmienić?teraz zaczelam go zaniedbywac..nie pisze praktycznie bo nie mam ochoty.....z kolei z tym kolesiem nadaje cały czas....ale jak widze wiadmomosc od mojego chłopaka KOCHAM CIE BARDOZ TESKNIE to mi sie wydaje ze robię bład, ze rozmawiam z tym moim kolega...........nie wiem chyba pękłam. po takim czasie proszenia, błagania chyba chcę w końcu spokoju. naprawdę ale ja nie umiem go zostawić ale chyba czuje ze z tym kolega byłoby mi lepiej i naprawdę mamy dużo do siebie......wyjechać za granicę i nie sprawdzić czy jest ta iskra chociaż przy pocałunku czy czekać na swojego chłopaka z nadzieja ze w końcu sie zmienił tracąć równoczesnie szanse na bycie z tym chłopakiem?nie wiem naprawdę....taka byłam zawsze zakochana....gdyby mój mnie wyzywał czy coś....ale mamy wspolnych znajomych, ufa, mi kocha, złego słowa na mnie nie powie ale reszta.....jesteście doświadczone....co zrobić mam mało czasu......poświęcić 4 lata średnio udanego zwiazku czy nie...?czy pocałowac kolesia poprosić o dyskrecję i dać nogę za granię z myśla CHOLERA JEDNAK JEST MIĘDZY NAMI CHEMIA ALBO NIE MA....chce po prostu sprawdzić co jest miedzy nami...ale jak sie okaze ze moj jednak sie zmienil???nie wiem naprawde......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja pierdzielędziewczyno
skoro założyłaś ten temat to chyba jasne co powinnaś zrobić.Twój chłopak to jakiś palant.Ma 24 lata i nic jeszcze w życiu nie osiągnął.Nie licz na to,że się zmieni.Jemu takie życie odpowiada.Jak matka mu nie da kasy to Ty mu dasz,ubierzesz,kupisz piwko.Naprawdę chcesz całe życie go niańczyć? Szkoda Ci wspólnych lat ale to tylko 4lata.Wolisz za 30 lat zadać sobie pytanie co ja zrobiłam ze swoim życiem,dlaczego związałam się z tym idiotą?A może się hajtniecie i po 10 latach rozwód bo się facet nie sprawdzi w roli męża i ojca?I wtedy zadasz sobie pytanie-tyle lat razem na darmo,po co mi to było?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×