Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość wahająca sieee

przy jakiej minimalnych zarobkach zdecydowalibyscie sie na dwójkę?

Polecane posty

Ja kupuję w Bieronce chleb za 1, 70, albo kawiorek za 2, 20. Z naprawdę dobrych piekarni kosztuje 2, 70. Ostatnio za taką cene kupiłam naprawd e świetny, z dodatkiem marchwi, na włoskiej recepturze... Mieszkam w Poznaniu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powariowałyście
Rafinka zdrowe podejście:) bez sensu wyznaczać sobie jakąś granicę typu: muszę mieć min. 7 tyś. (pozdrawiam koleżankę) bo dzisiaj mam a za rok mogę nie mieć i co wtedy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powariowałyście
pupa wychodzi na to,z e w Katowicach mają najdroższy chleb w Polsce

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość prawie 30-stka
Więc bez sensu jest ten temat i cała dyskusja. pozdrawiam koleżanki:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"a gdzie wy mieszkacie jak opłaty macie po 400-500 zl, mieszkam też we własnym mieszkaniu, w bloku i moje miesięczne opłaty, czynsz, woda, światlo, gaz, telefon, abonament RTV to 800 zł, i to jest miasto małe, także jak ktoś pisze, że za 1500 i z dzieckiem i psem spokojnie zyje, no to ni wiem czy to aż takie spokojne życie, przecież jak mniejsze dziecko to przedszkole, jak większe to szkoła, obiady w szkole, lody, slodycze dla dziecka nie wspomnę o sobie. To jest wegetacja a nie zycie." No bo bloki są dosc drogie. Ja mieszkam w domku. Za prąd, wodę, i gaz płacę w przeliczeniu na mc ok. 200 zł. Ogrzewanie to powiedzmy drugie 200. Do tego dochodzi internet - 50 zł i śmieci - 45 zł. Telefon mam tylko na kartę, i bardzo rzadko używam, więc nie płacę za niego prawie nic - zawsze mam do komunikacji internet. Na jedzenie wydaję na nas trzech max. 500 zł na mcjuż z podstawowymi środkami higienicznymi, tylko że kupuję w Netto, Biedronce, w mniejszych sklepach głównie pieczywo. Z opłat stałych to jeszcze mam obiady w szkole i składka klasowa = przeciętnie - 70 zł. Czyli średnio zostaje ok. 400 zł - wydaję ostatnio na remonty, starcza tez na jakieś hobby....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
trzeba mieć zdrowe podejście, bo człowiek by zwariował pamiętam czasy jak była na wychowawczym i byłam biedna z jednej nóżki kurczaka robiłam obiad na 3 osoby nie miałam dla dziecka na soki to zbierałam jeżyny na dolince w gotowałam kompot dla dziecka kupowałam w lumpexie kolorowe sztruksy dla dorosłych i szyłam z nich zajebiste ogrodniczki dla córki tak zajebiste, że wszystkie kumpele takie chciały, bo w 1993 roku niewiele fajnego można było kupić dla dziecka... szyłam jej w ręku (! bo maszyna się zjebała) świetne dżinsowe katanki i spódniczki, robiłam bajeranckie sweterki na drutach ozdobione koroneczką i byłam najszczęśliwsza na świecie pieniądz rozpuszcza człowieka, sama wiem, że 50 % moich dochodów mogłabym oszczędzać tylko na co? mieszkanie mam, samochody też, na wczasy jeżdżę, (po polsce, bo europę już obiejrzałam i wcale mnie zbytnio nie kręci), nie mam ambicji na dom bo za dużo sprzątania i jeszcze większe koszty... i wiecie co? po tym wszystkim człowiek dochodzi do wniosku, ze najważniejsza jest rodzina... czy jesz wędzone małże, czy chleb z cebulą (uwielbiam i często jadam ;)) to ważne, żeby jeść z tymi, na których ci zależy reszta się nie liczy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powariowałyscie
ja mam duże mieszkanie w centrum Wrocka (kamienica) i czynsz+media to ok.650 zł. Najważniejsze to moim zdaniem umieć oszczędzać i być gospodarnym:) bez tego zawsze będzie bida choćby się zarabiało nie wiem ile. Trzeba mieć rozsądne podejście do pieniędzy, nie rozpieprzać ich na na byle gówna. Robić zakupy z głową.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tryrty
rafinka dobrze kobiecino prawisz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
:D wiesz, bo ja już jestem za dorosła, zeby się pierdołami przejmować współczuję tym, którzy nie mogą się zdecydować na dzieci, bo ciągle mają za mało pieniędzy pieniądz to pikuś, zawsze skądś się znajdzie jak pomyślę, że w moim wieku laski się decydują na pierwsze dziecko dopiero, to autentycznie jest mi ich szkoda gdzie one były przez 40 lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie bąz niesprawiedliwa
ja mam ...37 lat i 10 msc córe kocham ją i wcale mi siebie nie żal :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powariowałyście
może nie miały odpowiedniego partnera, dachu nad głową albo grosza przy duszy? różnie to bywa, choć faktycznie rodzenie ok. 40 to moim zdaniem przesada. ale ta granica systematycznie się przesuwa. kiedyś było nie do pomyślenia żeby 30 rodziła a teraz jest to norma;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość prawie 30-stka
"pieniądz to pikuś, zawsze skądś się znajdzie jak pomyślę, że w moim wieku laski się decydują na pierwsze dziecko dopiero, to autentycznie jest mi ich szkoda gdzie one były przez 40 lat?" Żyjemy w takich czasach, że pieniądze to nie pikuś i podejście "...a ...jakoś to będzie..." jest nieodpowiedzialne, ale to moje zdanie i ktoś sie może z tym nie zgodzić. A to, ze ktoś decyduje sie na ciąże w wieku 40 lat, to jest jego sprawa indywidualna i należy to uszanować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość na tak pieniądz to pikuś
i jakoś to bedzie :O a potem jak się dziecko urodzi to zaczynają się spazmy, ze mąż się wkurza bo nie ma kasy a trzeba kupic mleko, MOPSy dają za mało kasy i z tego nie da się wyżyc, becikowe na gówno starcza... :O mam już taką jedną w rodzinie co to pieniądze były mało ważne i zawsze jakoś to będzie :O... teraz płacze po rodzinie, ze nie mają z męzem na chleb i na utrzymanie 3 dzieci a mnie za każdym razem gdera, ze jestem za wygodna bo mam tylko 1 dziecko... :O Dlatego u mnie głowa rządzi dupą a nie dupa głową!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość prawie 30-stka
Dupą można rządzić, ale trzeba sie zabezpieczać:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czyli i tak wychodzi ze
to jednak głowa musi porządzic ;) bo dupa to idzie na żywioł i o zabezpieczeniu nie myśli ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no może źle się wyraziłam :D, że pikuś, bo zupełnie bez pieniędzy nie da się ale nie można budować życia na oczekiwaniu, że trzeba mieć kokosy na dzieci, bo nie trzeba tym sposobiem nigdy się człowiek nie doczeka.. a nawet jak się doczeka, to wszystko może się zdarzyć, śmierć, choroba, wypadek i całe plany szlag trafia ja jak zdecydowałam się na pierwsze dziecko to zarabiałam 2 średnie krajowe mąż też, całą moją pensje odkłądaliśmy na własne mieszkanie mieszkanie kupiliśmy wspomagając się kredytem zdecydowałam się iść na wychowawczy, bo myślałam, że będzie ok i z męża pensji wyżyjemy i spłacimy kredyt, nie był duży, ale trzeba było go spłacić w rok jednak w tym czasie zarobki mojego męża spadły o 3/4 a do mojej pracy wrócić nie mogłam, bo też zaczęła się cienizna ale kto to mógł przewidzieć? a nie byłam na tyle biedna, żeby dostać rodzinne i zasiłek wychowawczy, bo co to kogo obchodziło, że spłacam kredyt? średnia na osobę to jest średnia na osobę wtedy przekonałam się, że można wyżyć za małe pieniądze a za 2 lata dziecko poszło do przedszkola, a my znaleźliśmy nowe, lepsze prace nigdy nic nie wiadomo a trudności hartują

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przykre jest to ze wszystko ludzie przeliczaja na pieniadze... a piez "sa rzeczy których kupic nie mozna"! i dokładnie tak jak pisze Rafinka. dziś masz miliony a jutro mozesz klepać biede- i odwrotnie (choć to raczej nieczesto sie zdarza) Nie mozna sobie wszytskie planowac - całego zycia swojego i dzieci co do zlotówki, bo mozna sie potem przykro zdziwić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bulkaaa
Rafinka, wiesz co, lepiej ty się może nie wypowiadaj, bo jeżeli zarabialiście każde z was 2-krotnie średnią, no to tez bym tak chciała i też bym miała drugie dziecko. Jakbym miała te 2 krotne średnie krajowe z mężem to bym sobie odłożyła a nie przeputała tak jak ty na te gorsze czasy. Ja rozumiem, że raz może być gorzej, raz lepiej, ale dużo osób żyje gorzej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no ale ja tak zarabiałam, jak się zdecydowałam na pierwsze dziecko :D i całą moją pensję odkładałam do banku a wszak miałam dopiero 20 lat, mogłam jechać w zajebistą podróż poślubną, latać na balety albo wydawać na ciuchy i inne przyjemności ale ja myślałam poważnie o swojej przyszłości i tym sposobem mając 23 lata mieliśmy własne mieszkanie kupione za własne pieniądze, malutkie ale było ;) a drugie dziecko urodziłam 13 lat później i szczerze powiedziawszy moja sytuacja finansowa była gorsza niż wtedy ale teraz znowu jest dobrze :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie kazdy ma podwojną średnia
Rafinka znasz to "syty głodnego nie zrozumie". Owszem miałaś trochę gorszych lat, ale to trochę, a nie ciągle, gdzie zarobki męża 1500 zł, moje 1000 zl i bez pomocy rodziny. Także mam jedno i napewno nie zdecyduję się na drugie, nie mam zamiaru liczyć każdego grosza co by mi starczyło na przysłowiowy chleb.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mała mi, pewno, no każdy w życiu wybiera, co mu bardziej pasuje :) morze śródziemnie widziałam i szczerze powiedziawszy średnio mi się podobało bo piasek żwirowaty i pociąg jeździ prawie po plaży :D poza tym jakoś tak głęboko od razu jest wolę polskie jeziora a mieszkania nie dostałam tylko kupiłam za własne zaoszczędzone pieniądze a potem zamieniłam na większe też za własne pieniądze a z wstrzymywaniem się... lepszy byt masz jak pracujesz, jak urodzisz dziecko i chcesz je wychowywać sama, to Twoja pensja niestety odpada i partner musi zarobic 2 razy tyle nie wspomnę o tym, że w tym wieku to trzeba pracy pilnować i rzadko który pracodawca zgadza się tyle czekać przeważnie taka kobieta nie ma już gdzie wracać a koło 40 wcale nie tak łatwo pracę znaleźć, o nie.. ja tam nie ryzykowałam, po macierzyńskim wróciłam do pracy poza tym człowiek obrasta w domy, samochody i inne pierdoły a to wszystko niestety kosztuje na dobrą sprawę wcale nie jest niezbędne ja tam uważam, za długo zwlekałam z drugim dzieckiem... nic to nie zmieniło, a zakorkowało mnie i teraz mam zajęcie do 60-tki :D:D:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powariowałyście
no najgorzej to z pracą...wiele kobiet boi się zajść w ciąże bo widmo utraty pracy jest realne jak nigdy wcześniej mam wrażenie. Często kobiety nie mają do czego wracać. tzn. wracają bo pracodawca musi Cie przyjąć po macierzyńskim, ale jak tylko skończy się okres ochronny to wypowiedzenie...i co tu zrobić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do myszy i Zabusi z 3 strony
Poddajecie w atpikwość to, ze udało się komuś kupić mieszkanie za 40 tysiecy? Otóż powiem wam, ze mogłabym wam to udowodnić, bo mam akt notarialny,ale nie będę się licytowała. Mieszkanie kupowane 6 lat temu i nie nówka, a do remontu było. NIecałe 40 metrów, wtedy to bylo kolo 1000 za metr. NIe wnikaj za co wesele i takie tam - nie twój biznes, rodzice chcieli je zrobić i zrobili, my chcieliśmy się dołożyć, ale powiedzieli, ze chcą sami. Zreszta nie musze akurat tego tłumaczyć. Nie tego temat dotyczy. Macie jakiś kompleks, czy co? Nikomu dzisiaj nie jest łatwo, my mieszkamy w małej miejscowości, pracujemy obojei rodzice nam nic nie dokładają - NIC. A wnukom kupują bo mają taki kaprys, a i to w granicach rozsądku - drobiazgi. I naprawdę nie jest tak źle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no właśnie i to jest dylemat tylko jak byłam młoda to nie był dla mnie problem, bo mimo, że miałam bardzo dobrą pracę, poszłam na wychowawczy nie wyobrażałam sobie żłobków, opiekunek i innych rzeczy a babcia miała 47 lat i karierę robiła :D i ja przy okazji zajmowałam się bratem, który miał wtedy 7 lat :D miałam w dupie, czy mnie zwolnią, po 20 łatwiej znaleźć pracę nikt mi nie powie no i zwolnili, bo firma zaczynała upadać ale jak miałam 35 i już w pracy jakąś pozycję, to szkoda by mi było.. poza tym wypada się z zawodu, nie było mnie pół roku i kupa przepisów się pozmieniała, kiedy to nadrabiać mając w domu niemowlę? jak to mówiła Scarlett o'Hara: - 3 rzeczy nigdy nie zdarzają się w porę: śmierć, podatki irodzenie dzieci :D:D:D aktualne do dzisiaj ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powariowałyście
ale Rafinko dylemat jest nadal bo to działa w dwie strony. W wieku 20 lat nie masz jeszcze pozycji, ale też najczęśćiej nie ma się jeszcze super pracy i dobrych zarobków. człowiek dopiero wchodzi w życie zawodowe i zarabiając grosze ciężko się świadomie zdecydować na dzieciaka bo z czego się go utrzyma? załóżmy, ze ojciec dziecka to też 20 paro latek i jest w tej samej syt. bidować? też bezsens

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"a ja wole kupowac w dobrej piekarnii, jesli mam taka mozliwosc. i dziecku tez wole zapewnic ten chleb z piekarnii, jesli tylko moge." Ja też. Tylko że nie zawsze mam czas biegac po 10 sklepach i siłę... Nie wierzę że wy wszystkie tu kupujecie co dzień w najlepszych piekarniach. Jeszcze kwestia kto gdzie emieszka. Ja do najbliższej mam dobre 20 minut...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powariowałyście
wychodzi na to, ze w Katowicach jest najdroższy chleb...no w Warszawie też drogi, ale tam to zrozumiałe bo życie jest chyba najdroższe (ale i zarobki inne). dziwi mnie to bardzo bo ja mieszkam we Wrocku i płacę za bochenek 2,20...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość prawie 30-stka
Oooo proszę!! Ja też Wrocławianka!! Za chleb tez jakoś ponad dwa płacę:) Ale nie o chlebie chciałam napisać. Pragnę rzec, że ... (bo ktoś tu pisał, ze nie można wszystkiego zaplanować, bo sie można rozczarować itd) Więc w moim przypadku wszystko było zaplanowane i to naprawdę od A do Z i to mi sie sprawdza zwyczajnie! Ja nie wiem, możne komuś lepiej żyć tak z dnia na dzień, ale nie mnie. U mnie był ślub ( bo chciałam bu przysięgać (cudowny i przystojny mężczyzna;) i tylko dlatego), następnie po miesiącu wprowadziliśmy sie do własnego mieszkania, po roku ciąża, macierzyński, wychowawczy i dalej powrót do pracy. U nas to sie sprawdza...po prostu. Bez pomocy rodziców.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość prawie 30-stka
".....no może źle się wyraziłam , że pikuś, bo zupełnie bez pieniędzy nie da się ale nie można budować życia na oczekiwaniu, że trzeba mieć kokosy na dzieci, bo nie trzeba tym sposobiem nigdy się człowiek nie doczeka.. a nawet jak się doczeka, to wszystko może się zdarzyć, śmierć, choroba, wypadek i całe plany szlag trafia" Nie mów ze szlag trafia, bo tu też jesteśmy zabezpieczeni, bowiem za moją śmierć moje dziecko i mój mąż spłacają kredyt i mają na jeszcze trochę życia, a w razie choroby jest na leczenie. Oczywiście z polisy. Koszty są, ale sen spokojny. Trzeba myśleć o wszystkim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×