Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Gosiak1701

Sytuacja bez wyjścia...?

Polecane posty

Gość Gosiak1701

Ciężko mi opisać naszą historię, gdyż ma tyle istotnych wątków ,że można coś źle zrozumieć jeśli jakiś pominę. Zacznę od początku, jesteśmy małżeństwem od stycznia, jestem w ciąży i za kilka tygodni będę rodzić.Mieszkamy osobno, ja u swoich rodziców, mąż u swoich. Mąż jest jedynakiem. Jestem zdesperowana i dlatego piszę na forum, bo nie wiem co mam zrobić. Teściowie mają dom na wsi 40 km od Krakowa właściwie 99% problemów, które mamy stąd się właśnie bierze. Nie stać ich na ten dom. Sprzedali wszystko co mieli mieszkanie w Krakowie, włożyli wszystkie oszczędności , zastawili nawet obrączki i nigdy ich nie odebrali po to żeby mieć ten dom na wsi. Efekt jest taki, że mają około 100 tys. długu, dom wygląda dalej jak rudera, teść jeździ tirem żeby spłacać długi a teściowa nie pracuje i jest w tym domu. Teściowa nie chce tam być sama i dlatego mąż prosił mnie żebyśmy tam zamieszkali. Mieli nam wyremontować piętro domu i w ogóle złote góry obiecywali... Oczywiście teściowa wtrącała się we wszystko, zwłaszcza w finanse. Mieszkałam tam z mężem do sierpnia, ale postanowiłam przenieść się do moich rodziców do Krakowa, gdyż mieszkanie z teściową to nic fajnego, a poza tym gdybym zaczęła rodzić to nie mam w pobliżu żadnego szpitala, nie mam prawa jazdy a mąż jest całymi daniami i nieraz nocami w pracy w Krakowie. Dojazd zajmuje mu 1h w jedną stronę. Rok temu, mąż kupił samochód żeby mieć swój własny (mieli wspólny z teściami) gdyż teściowa wyrzucała go z domu bo jeździł codziennie do mnie do Krakowa i nie miała syna w domu ani auta pod domem. Ona nie ma prawa jazdy.Samochód wziął na kredyt. Miesiąc później miał wypadek, wjechała w niego Pani, która pomyliła gaz z hamulcem, auto nie nadawało się już do niczego. Za odszkodowanie nie dało się nic sensownego kupić. Mąż jakiś czas jeździł autem teściów,ale były straszne konflikty i wzięliśmy kolejny kredyt na większą kwotę żeby spłacić poprzedni. Kupiliśmy fajne autko na gaz, mało paliło, niestety było odpicowane... zaczęło się psuć i to poważnie i musieliśmy go wymienić na gwałt, udało nam się go wymienić na 2.6 benzynę , innej opcji nie było. Po wymianie w tym starym silnik się zatarł po 3 dniach u nowego właściciela. Niestety przy zamieszkaniu dziennym przebiegu 200 km taki silnik spala paliwa za 100 zł. Mąż bardzo dużo jeździ w pracy.Efekt jest taki, że nie jest w stanie właściwie nic odłożyć bo wszystko idzie na paliwo. W lipcu okazało się że teściowa ma raka szyjki macicy, teść poszedł do pracy na 3 miesiące bo musi spłacać długi, teściowa ma serię różnych zabiegów, zabiegi oczywiście w Krakowie, teściowie kazali mieszkać mojemu mężowi z matką bo teść musi pracować i spłacać długi. Powiedzieli że jeśli zamieszka w Krakowie ze mną to oni sprzedadzą dom i kupią kawalerkę w Krakowie ( taki mały szantaż) bo mama nie może być tam sama gdy nie ma ojca. Mamy poważne długi, mąż wszystko co zarobi wydaje na paliwo, nie możemy spłacać kredytu bo nie mamy z czego. "Spotykamy się" codziennie, ale jak długo tak można? Jesteśmy małżeństwem i będziemy mieć dziecko a mieszkamy osobno... i wszystko to jest jakaś chora spirala, mąż wydaje na paliwo codziennie 100zł żeby dojechać do mnie i do pracy i w efekcie mamy coraz większe długi, teściowie nie pomagają nam nic bo rzekomo nie mają z czego,mąż nie może odłożyć ani na montaż gazu w samochodzie ani na wynajem mieszkania dla nas, i kółko się zamyka. Moi rodzice bardzo wiele pomagają, kupili całą wyprawkę dla dziecka, dali nam bardzo dużo pieniędzy ,zorganizowali ślub i masę innych rzeczy. Teściowie nie przyszli na nasz ślub cywilny bo mieli inne ważniejsze sprawy, na kościelnym byli ale wielce obrażeni że go organizujemy gdyż musieli ponieść koszty zakupu ubrań na uroczystość oraz alkoholu. Mieli pretensje nawet do moich rodziców bo teść w tym czasie nie mógł jeździć tirem tylko musiał wziąć wolne żeby być na ślubie. Dla dziecka nie kupili nic, prosiliśmy o 100 zł na wózeczek, obiecali że dadzą... nie dali. Teściowa jest osobą wyjątkowo złośliwą, zawsze wtedy gdy szliśmy z mężem na imprezę, sylwestra czy chcieliśmy wyjechać i spędzić parę dni sam na sam ona źle się czuła i kazała zostawać mojemu mężowi w domu. Wiem, że jest chora i współczuję jej. Gdy napisałam do niej sms że jestem w 9 miesiącu ciąży i chciałabym żeby mój mąż był przy mnie napisała mi że jestem egoistką bo przecież wiem w jakiej jest sytuacji. Nie mam już powoli do tego siły. Nie wiem co robić. Chcę być z mężem on chce być ze mną ale przez to wszystko nie mamy pieniędzy a jemu żal zostawić matkę samą... Proszę o radę bo już nie starcza mi łez...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jedyne wyjscie jest takie
ze to Twoj maz musi decydowac. Czy chce non stop byc mamusinym synkiem czy zachowa sie jak dorosly facet i bedzie ze swoja nowa rodzina(zona i dzieckiem). Nie rozumiem skoro nie maja kasy na utrzymanie domu to po co tam mieszkaja? Moga wynajac kawalerke w Krakowie to im nawet wyjdzie na lpesze. Syn do mamuski bedzie czesciej przyjezdzal bo oboje bedziecie mieszkac z tesciami w jednym miescie. I tyle na paliwo nie wyda. Moim zdaniem to Twoj maz nie potrafi trzezwo spojrzec na sytuacje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aga aga 2
kobietoTeraz wazniejsza jest zona. I dziecko ktore za chwile bedzie na swiecie. I nie rozumiem czemu piszesz o szantazu,z ta przeprowadzka do Krakowa??? Przeciez to najlepsze wyjscie!!!!!!!! Niech sprzedaja ten dom w djably skoro zadluzony itd!!!! Co to za zycie pracowac na dlugi? po co im taki duzy dom na starosc? Niech sie przeniosa do KRAKOWA,i bedziecie mieli reke na pulsie w razie czego! I paliwa niebedzie trzeba itd. Maz niech bedzie troche bardziej stanowczy i pokaze kto ma jaja,bo jak na razie to daliscie sobie wejsc na glowe.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aga aga 2
kobieto,po pierwsze to jestescie malzenstwem i macie swoja rodzine a skoro zdecydowaliscie sie byc ze soba to razcie sobie finansowo,bo rodzice nie maja obowiazku Wam pomagac,zwlaszcza jesli maja kiepska sytuacje finansowa.... a Ty biadolisz,ze na wozek nie chca dac.... Bez przesady! czyje to dziecko... Poza tym,skoro tesciowa taka zolza,to niech sie wypcha! druga sprawa,to wiadomo ze rodzicom trzeba pomoc,jesli to problemy ze zdrowiem,bo to juz nie jest kwestia finansowa....(100zl na wozek...),ale maz musi pamietac ze teraz ma swoja rodzine i mamusia juz nie decyduje o tym gdzie synus ma mieszkac,>Teraz wazniejsza jest zona. I dziecko ktore za chwile bedzie na swiecie. I nie rozumiem czemu piszesz o szantazu,z ta przeprowadzka do Krakowa??? Przeciez to najlepsze wyjscie!!!!!!!! Niech sprzedaja ten dom w djably skoro zadluzony itd!!!! Co to za zycie pracowac na dlugi? po co im taki duzy dom na starosc? Niech sie przeniosa do KRAKOWA,i bedziecie mieli reke na pulsie w razie czego! I paliwa niebedzie trzeba itd. Maz niech bedzie troche bardziej stanowczy i pokaze kto ma jaja,bo jak na razie to daliscie sobie wejsc na glowe.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosiak1701
Domu szybko nie sprzedadzą bo jest w beznadziejnej lokalizacji i do ogromnych poprawek, kilka kanałów wodnych i Wisła zaraz obok a dom w szczerym polu, wilgoć niesamowita, w domu grzyb, tynk pęka mimo że kilka lat temu kładziony itd... kupili go za 60 tys. babka sprzedawała go 2 lata! Włożyli w niego 300 tys, brali "fachowców" którzy wszystko od A do Z spartolili. Zakup mieszkania w Krakowie byłby idealnym wyjściem inna sprawa, że oni wcale nie mają zamiaru tego zrobić. Będą się trzymać pazurami tego domu mimo że mają przez niego same problemy zarówno my jak i oni, a teściowa z rakiem siedzi tam sama bo mąż ciągle w trasie. Co to za życie...? Uwielbiają ten dom. Tak toksycznie.Mają dwa owczarki podhalańskie, które traktują lepiej niż syna. O wynajęciu czegoś w Krakowie nie chcą słyszeć bo dom by rozkradli a instalacja wod-kan by zamarzła i inne brednie. Twierdzą że najlepiej jakbyśmy z dzieckiem tam mieszkali choć nie ma tam warunków na to kompletnie. Macie rację, że to on powinien pokazać że ma jaja bo narazie żyje jak kawaler. Jeśli nic z tym nie zrobi to nasze małżeństwo się rozsypie a chyba właśnie o to teściom chodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aga aga2
to Wy powinniscie im postawic warunek-BEDZIEMY WAM POMAGAC,ALE NIE KOSZTEM NASZEJ RODZINY.Jesli wybiora ta rudere,to znaczy,ze taki stan rzeczy im odpowiada,i nie potrzebuja pomocy. Wtedy macie czarno na bialym,zewazniejsze jest dla nich miejsce zamieszkania a nie zdrowie tesciowej....wiec pomocy nie potrzeba... Na dom kupiec sie pewnie znajdzie,predzej czy pozniej.Trzeba z tym isc do fachowcow.I to od razu. I masz racje,ze jesli bedzie tak jak do tej pory,to rozwod murowany. Bo na co komu facet,dla ktorego wazniejsze jest to ,co mowi mamusia...... on musi wiedziec sam,co chce w zyciu robic i z kim..... POWODZENIA:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×