Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość agusia25

Zdołowana

Polecane posty

Gość sugar 44
ok... tylko od razu prosze- nie potepiajcie mnie...sama wiem, jak wiele zlego nawyrabialam i kim jestem w oczach wielu... wiec tak... bylam z facetem bardzo dlugo kilka dobrych lat... od jakiegos czasu cos zaczerlo sie psuc, ponoc to bylo tylko moje odczucie, no ale bylo i juz. w tym samym czasie bardzo zblizylam sie ze swoim dobrym znajomym.... zaprzyjaznilismy sie i moze zamiast od razu rozwiazac nasza zyciowa sytuacje, brnelam dalej w zycie w dzwnym ukladzie facet-ja- przyjaciel.... facet o niczym nei wiedzial, przyjaciel mowil ze kocha i chce ze mna zyc- a ja taka glupia cieszylam sie, ze tak wiele mam, ze nigdy nie bede sama. w pewnym momencie nie bylo odwrotu- wyszlo wszystko, facet sie dowiedzial (to ja zerwalam), przyjaciel nastawil sie na wspolne zycie, a ja.... dopiero wtedy cos mnie trafilo, ze tak nie mozna, ze to wszystko to jakis uklad, moze tylko namietnosc a nie milosc... facet wybaczyl, bo kocha. przyjaciel nadal jest obok, moze juz nie tak doslownie ale jest. a ja znowu w tym wszystkim. dzis napisal, ze zostawia wszystko za soba, cale dotychczasowe zycie i przeprowadza sie do mnie do miasta- ze bedziemy mogli juz razem byc... a ja neiwiem, czego chce. raczej nie chce zyc z nim... ale stracic go... tego tez sobie nei wyobrazam. zycia bez mojego faceta tez juz nie, nie po tym wszystkim.... chora sytuacja, wiem.... bardzo wplywa nie tylko na moje zycie uczuciowe, ale na wszystko, jestem potwornie nerwowa, zawalilam ostatni rok studiow, codziennie biore jakies proszki na uspokojenie... ja sobie nie radze z tym wszystkim. i nie umiem podjac ZADNEJ decyzji, bo kazda mnie zabije.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hmmm... trudna sytuacja. Ja osobiście nie zamierzam Cię krytykować... z tego wszystkiego wydaje się, żę miedzy Tobąa Twoim facetem to tylko przewiązanie, z Twojej strony oczywiśćie...ale jeżęli chcesz jednak być ze swoim facetem, tym bardziej że On Ci to wybaczył... powinnaś porozmawiac powaznie z oboma... powiedz przyjacielowi, żę możecie zostać tylko znajomymi... bo ze związku nic nie bedzie... zrobisz jak uważąsz. Ostateczna decyzja należy do Ciebie.. powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sugar 44
ostateczna decyzja nalezy do mnie tyle tylko ze ja jej nie umiem podjac po prostu- i to jest moj problem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Uważam, że wogóle nie powinnaś do tego dopuścić kiedy widziałaś w co brniesz...ale jesteeśmy tylko ludzmi, niestety... powinnaśzostaćze swoim facetem i zacząć wszystko naprawiać..-Ty, nie On..... ale tylko wtedy jeżęli naprawdęjest tego wart

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sugar 44
niby wiem co powinnam, ale zawsze jakos robie inaczej... popadam w paranoje od tego wszystkiego juz, kompletnie nie umiem sieodnalezc w tej sytuacji... i od samegopoczatku wiedzialam, ze tak kiedys moze sie stac... ech jestem glupia istota....:((((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie jesteś głupią istotą...Idź do psychologa a na problemy będziesz patrzeć z zupełni einnej strony

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sugar 44
tez juz o tymmyslalam... powinnam byla pojsc do specjalisty juz dwano, bo to nie jedyna rzecz z jaka przyszlo mi sie zmagac w zyciu, ale zawsze wydawalo mi sie ze to nigdy nie podziala na moje zycie obecne... no ale jednak... zmory przeszlosci pojawiaja sie caly czas i w takich sytuacjach w jakiej znajduje sieobecnie nie umiem sie kompletnie odnalezc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziwie się dlaczego teraz siedzisz przed komputerem...Już powinnaś być po konsultacji z psychologiem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość problemy......
Oj tyle ich się mnoży, że nie wiem o czym pisać. Czekam tylko aż dostanę kolejnego kopa od życia, aż się boję pomysleć że może być lepiej bo to działa jak złe zaklęcie, czekam tylko kiedy będzie lepiej.......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość CoZrobicZTymWszystkim
Kop od zycia chcecie hardcore? Straciłam dziecko (poroniłam koniec 3/poczatek 4 miesiąca) Po pewnym czasie mój wspaniały kochany dotąd mąż uwikłał sie w romans i poprostu mnie zdradził - zdecydował jednak że kocha mnie i został ze mną - po miesiącach szarpaniny z ta sprawą, kłótniach przepłakanych nocy myslałam, wizyt u psychologa, wachan męza czy chce byc ze mna czy z tamtą myślałam, ze wkońcu wychodze na prosta - że teraz to juz na wozie Niestety chyba zycie nie chce zebym bya sczesliwa - bo jeszcze dobrze w głowie nie uporałam sie ze stratą dziecka i zdrada małzeńską - cieżko zachorowała najblizsza mi w zyciu osoba - moja mama - z nowotworem walczymy juz praiwe rok - musze wygrac te walke bo ona jest moja najwieksza opoka i z kolejnym nieszczesciem w zyciu poprostu juz sobie nie poradzę - juz chyba się nie podniosę to wszystko wazy tone uwierzcie mi - nie chce mi się życ

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napewno musi być Ci cieżko, ale tak naprawdę pomóc możesz sobie tylko sama... możesz także zasiągnać porad psychologa powinien pomóc... A tak wogóle co to za mąż, żę zamiast wspierać po takiej stracie poleciał do innej... to Tobie powinien okazywać uczucia i pomóc Ci przejść przez to... w końcu także jego to dotyczyło... nie jest Ciebie wart... Trzymam kciuki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość CoZrobicZTymWszystkim
Nie wiem jak to się stało, ze poleciał do innej - wydawało mi się, ze miedzy nami było ok ale cos musiało zawiesc... albo ja gdzies sie nie sprawdziłam albo on pobłądził.... Popaprało się poprostu, niestety zycie nie jest czarno-białe i jednoznaczne trudno teraz szukac winnych tej sytuacji penie złozyło sie na to wiele czynników pewnie i ja zawiodłam i on sie pogubił a ta trzecia szukała miłosci i nie pomyslała ze moze zranic inna kobiete spotykajac sie ze zwiazanym facetem... wszystko po trochu... Najważniejesze w tym momencie dla mnie jest to żeby najblizsza mi osoba wyzdrowiała - walka z ta ciezka choroba jest bardzo trudna i przytłaczajaca, złamała niejedna wojowniczkę ale ja moge z nia walczyc latami aby tylko moja opoka została ze mna bo bardzo ja kocham i nie wyobrazam sobie zycia bez niej Psycholog mało pomaga - usłyszałam, że musimy zadac sobie sprawe ze w zyciu kadego mozna stracic Głupio tak na forum ale o tym wszystkim pisac ale trzeba to gdzies wylac... Sorrki, ze na was.... Kciuków nie trzymajcie ....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Twój mąz napewno nie pomyślał... mógł to zrobić również ze wzgledu na utratę dziecka, jeżeli naprawdę Cię Kocha to niech pomaga Wam. Tobie i Twojej mamie, niech pokaże że mu zależy... sama jużnie wiem co mam powiedzieć:( tyle sie wycierpiałaś wiec napewno będzie zwrot akcji i Twoja mama wyzdrowieje:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość CoZrobicZTymWszystkim
Mój maz pomaga teraz jak może Choroba najblizszej osoby to cos tak strasznego co wszytkie wczesniejsze przezycia odsuwa nieco w cien - zabiera Cię całego tylko czasem wraca do mnie wszystko co mnie spotkało w tym sumie nidługim okresie czasu - bo wszystkie te niedobre wydazenia dzieli niewielki okres czasu -tak ze ledwo zaczynałam sie zbierac po pierwszym a juz za rogiem czekała na mnie kolejna trauma Tak bardzo chiałabym żeby spotkało mnie cos miłego jakies szczescie, a najlepiej zeby mam wyzdrowiałą i była ze mną długo długo jak najdłuzej tak goraco sie o to modle ale juz tak trudno mi uwioerzyc w to ze w moim zyciu spotka mnie jeszcze cos co wywoła szczery mój usmiech co mnie uszczesliwi ze sama sie tego boje Nie wiem czym sobie na to wszystko zasłużyłam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Też bym chciała żeby wreszcie spotkało mnie coś dobrego... ale lepiej jest już z Twoją mamą czy się pogarsza???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość CoZrobicZTymWszystkim
Jesli chodzi o chorobe to nie chciałabym wchodzic w szczegóły bo to ten rodzaj choroby z która nigdy nic nie wiadomo niestety No ale musi byc dobrze musi musi nie moge innej mysli do siebie dopuszczac i tyle Za duzo juz tego zlego musi byc w koncu dobrze musi przeciez czlowiek dostaje tyle ile zdola podniesc nie wiecej a ja juz wiecej nie zdolam wiec teraz musi byc juz dobrze juz do przodu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
człowiek niestety jest w stanie wszystko znieść, prawie każdy... bo inni się tylko poddają.... czas pokaże, ale bąż dobrej myśli:) i porozmiawiaj z kimś bliskim o tym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×