Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Zadziwiające.jest

Ile kasy??

Polecane posty

Gość 111111111111111111111111
za przeproszeniem szukasz szczęścia w dupie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i jak Ci
idzie wydębianie kasiury od chłopaczyny? ;->

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zadziwiające.jest
Nie wysepianie kasiury bo on mi sam daje pieniądze tylko mógłby dawać więcej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość my mamy ubaw
po pachy, ale ten Twój narzeczony to ma niezłą kaszanę :|

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A CZEMU NIBY POłOWę
Tak sobie myślę jak bardzo pazerny może być świat. Tutaj mam odpowiedź

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
rozumiem że żywicie się razem? a to jest wg mnie najważniejsza kwestia! jedzenie jest bardzo drogie! Jeśli robicie codziennie obiady, śniadanka kolacje to na prawde to kosztuje! i to ani nie 400 i nie 800 powinniście mieć "osobną półkę" w lodówce a na jedzenie płacić oboje po połowie (matka i babcia jedzenie osobne) jeśli chodzi o opłaty podzielcie sprawiedliwie przez ilość osób raty za remont nie powinien spłacać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość .. dzika koza..
Z tą oddzielną półką to chyba przesadziłeś :) A i może dwie pralki i telewizory też dwa. wtedy będzą takie rachunki że nawet 800 będzie mało :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dobre dobre to wszystklo
"Z tą oddzielną półką to chyba przesadziłeś A i może dwie pralki i telewizory też dwa. wtedy będzą takie rachunki że nawet 800 będzie mało" a czemu nie. Zazwyczaj ludzie żyją z oddzielnymi kuchniami i łazienkami, lodówkami a nie tylko półkami w lodówce żeby tylko uniknąć jakichś konfliktów i nieporozumień i dla świętego spokoju. Może nie jest to ekonomiczne ale na pewno jest zdrowsze dla obu stron.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość .. dzika koza..
Nie wiem czy przy tak wyrachowanej kobiecie jak autorka topicu byłoby to dobre bo to generuje dodatkowe koszty :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dobre dobre to wszystklo
no chyba że tak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zadziwiające.jest
nie zrobimy tak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość SEZON NA IDIOTóW.
Temat na topie tym bardziej, że o oszczędnościach a zbliżają się Święta :) Ps ciekawe czy na prezenty świąteczne też będziesz na niego wołać kasę że mu chcesz coś kupić i ciekawe jaka będzie Twoja reakcja gdy on ci nie kupi nic BO NIE BEDZIE MIAL KASY TY PIJAWKO JEDNA

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość .Przyszły mąż.
Ja Wam powiem tak. u nas wszystko już jest wyjaśnione i wszystko ląduje na jednym koncie. Wyrobiliśmy sobie wspólne konto i mamy do niego dwie karty każdy ma taki sam dostęp do pieniędzy. Raz w tygodniu przez internet sprawdzamy jaki jest stan, żeby nie być na minusie. Ustalamy budżet na tydzień i ogólny na następny miesiąc. Dwie wypłaty wpadają na konto i jest wszystko ok :D Polecam, proste, łatwe, przejrzyste i nie budzi podejrzeń i konfliktów, kto ma ile odłożone na :"lewo " :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość żonka od roku
A ja to myślę że to wspólne konto by raczej nie rozwiązało tej sytuacji. Do wspólnego konta to trzeba zaufania, a gdyby oni mieli zaufanie to by takie konto mieli. Ja na przykład mam męża trochę rozrzutnego a ja z kolei lubię miec odłożone pieniądze, mamy jedno konto oszczędnościowe wspólne i każdy ma oddzielne i jeszcze mąż ma jedno na które mu wypłata wpływa. Dogadujemy się w tej kwestii tylko że ja bym chciała więcej oszczędzić na kupno mieszkania a on ile ma na koncie tyle zostaje wydane i niestety na zaufanie trzeba zapracować sobie i ja na przykład widząc że mąż wydaje tyle ile ma na koncie i przynajmniej w połowie miesiąca nie ma kasy na nic, bo wyda na duperele. Mąż sam uważa że kasa się go nie trzyma i że dobrze jak ja cokolwiek oszczędzam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
ludzie coscie sie tak w taprowokacje wkrecili? realnie myslac autorka by chcciala zeby facet/narzeczony placil za: prad, wode, gaz (chociaz sadzac po tym co jest w domu to prawie tego nie zuzywa) jedzenie (rowniez prawie nie zuzywa, przeciez nie ma go ponad 12 godzin w domu, wnioskuje ze jedzenie w pracy kupuje sobie sam) remont grobowiec ??? (a chuj go obchodzi twoj grobowiec?) lekarstwa mamy i babci ?? SWOJA komorke oplaca sam wiec niby dlaczego mialbyu doplacac tobie za nia drugi raz? SWOJE dojazdy do pracy oplaca sam, dlaczego ma ci dawac rowniez na twoje? w ogole nie rzumiem jak mozna ustalac skladke swojemu przyszlemu mezowi? zarabia, zarabia wiec albo kupuje sobie sam jedzenie i doklada sie do rachunkow, albo daje tyle ile sam uwaza realnie liczac as nie jakies grobowce sponsoruje "koszty rodziny" czyli twoje, matki i babki. to NIE JEST JEGO RODZINA!!!!!! i skad u licha wytrzasnelas kwote 850 zeta? to mu na zycie i wlasne wydatki zostaje 350, dobrze zrozumialam? ciekawe tez CZY TY GDZIES PRACUJESZ? przeciez to jest CHORE a jak bedzie mezem to pewnie zonie bedzie cala pensje oddawal i moze gdzies dorabial by oddawac wiecej? i na maszynke do golenia bedzie musial prosic ja o kieszonkowe? LECZ SIE a najlepiej daj tu numer jego komorki/gg juz ja mu wytlumacze... wiedzialas moze ze NACIAGACTWO jest karalne??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
przyszly maz akcja ze wspolnym kontem da rade tylko jesli - oboje zarabiaja podobnie - oboje wydaja podobnie a nie jedno na podstawowe potrzeby dajmy na to 500 a drugie szasta i nawet 1500 mu malo :/ i poza tym co z matka i babcie? pracuja? maja emeryture? niech utrzymuja sie same.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość PODOBNA MIALEM SYTUACJE
Kobieta mężowi wydzielała kieszonkowe. Doszło do tego, że jak raz poszedł do dentysty zrobić ze szczęką to wydał 80 zł. Umówił się z teściową, że do niej zadzwoni żeby po niego przyjechała, bo wtedy auto pilnie musiało zostać w domu. I tak czekał i czekał u tej dentystki aż wreszcie poszedł na piechotę (dzwoniąc w międzyczasie do teściowej żeby go zabrała w połowie drogi. To przeszedł 5 km na piechotę, bo NAWET KASY NA PKS NIE MIAL TAK GO WYLICZYLA BABA :D Jaja :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×