Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

panna e

?? przyjaźń ??

Polecane posty

życzę wam tego sobie też nie powiem, że jestem całkiem sama nie mam jeszcze kilka dobrych kol. ale one nie zawsze mają czas kiedy potrzebuję A jesteście w związku?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moge wam opisac jak to bylo u mnie, tzn jak to jest mam w schowku napisane więc nawet nie potrwa to długo tylko kopiuj wklej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mirabel, jakiej trumny... mężczyznę chyba łatwiej znaleźć kobiecie niż przyjaciółkę z prawdziwego zdarzenia....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
od pewnego czasu moje samopoczucie budzi u mnie zastanowienie, z resztą nie tylko u mnie bo u moich znajomych również. Tak naprawdę wszystko zaczęło się ponad rok temu. Moja najlepsza przyjaciółka poznała chłopaka, który nie tylko zburzył naszą przyjaźń, ale spowodował, że teraz ona widzi we mnie wroga, kiedy próbowałam to wszystko jakoś wyjaśnić ubliżał mi groził itp. (moja była przyjaciółka)teraz mnie nienawidzi, wyprowadziła się od rodziców, z którymi też jest skłócona i z nikim nie utrzymuje kontaktów. Jej chłopak z zazdrości odizolował ją od wszystkich. To wydarzenie spowodowało u mnie długotrwałe załamanie, potem do tego wszystkiego dołączyła nieszczęśliwa miłość, ale to długa historia. Przez przypadek poznałam go na gadu-gadu,okazało się, że mieszka niedaleko mnie i chodzimy w jednym mieście do szkoły... .w krótkim czasie zaczął traktować mnie jako swoją przyjaciółkę, zwierzał mi się itp. Czasem miałam go już naprawdę dość... Któregoś razu gdy nasza znajomość trwała już jakiś czas(oczywiście tylko przez gadu i smsy) wyznał mi, że jest nieszczęśliwie zakochany....jak się okazało w mojej koleżance ze wsi....gdy to od niego wyciągnęłam świat mi się zawalił i zrozumiałam że go kocham. Nic mu nie powiedziałam o swoich uczuciach i starałam się być mu oparciem. To trwało długo. Pewnego dnia gdy znów zaczął pisać mi o tej dziewczynie(w między czasie byliśmy już po pierwszym spotkaniu) nie wytrzymałam i napisałam mu co czuje. Było mu przykro i głupio, że nieświadomie mnie krzywdził, że mógł się domyślić itp.To wszystko spowodowało, że nasza znajomość się rozpadła.. stwierdził, że tak będzie dla mnie lepiej...Byłam strasznie załamana.... Minął miesiąc odezwałam się do niego...okłamałam, że nic już nie czuje(choć jakiś czas ja też naprawdę w to wierzyłam) i znów byliśmy przyjaciółmi.... był z tą dziewczyną a ja akceptowałam to i cieszyłam się, że jest szczęśliwy bo nigdy nie oczekiwałam, że będziemy razem...... Nasza znajomość od początku była dziwna..nikt o niej nie wiedział.... Wszystko było ok do czasu kiedy rozstał się z dziewczyną...nie układało się im...gdy dowiedziałam się, że jest sam znów serce zabiło mi mocniej...spotykaliśmy się dużo pisaliśmy, lecz on już nie maił dla mnie tyle czasu co wcześniej, miałam o to pretensje i często wybuchały awantury, które najczęściej ja łagodziłam choć uważałam że to on jest winny.Na dodatek zwierzył mi się pewnego razu, że kręci z siostrą swojej byłej to był straszny cios, próbowałam go od tego odwieść... Któregoś razu gdy pisaliśmy, zaczęliśmy ze sobą ostro flirtować myślałam, że może coś...i znów wyznałam mu miłość...niestety to był błąd...znów coraz mniej pisaliśmy ja się złościłam i tak ze skrajności w skrajność.Gdy nie przyszedł a na dodatek zapomniał o moich urodzinach miarka się przebrała....nie wytrzymałam napisałam mu jak się z tym wszystkim czuje, że nic na siłę i że koniec, tak też radzili mi przyjaciele gdyż nie mogli już patrzeć na moje łzy... próbował się bronić źle odczytywaliśmy swoje emocje i ku mojemu zdziwieniu nastał prawdziwy koniec,to już będzie 5 miesiące. W tym czasie próbowałam mu pisać, żebyśmy się ostatni raz spotkali wyjaśnili sobie wszystko i rozstali w zgodzie niestety on to zlekceważył... Strasznie źle się z tym czuje,najgorsze jest to, że mieszkamy blisko siebie, często go widuje np wczoraj kupowałam na festynie piwo...nie wiedziałam, że on jest za ladą ,uśmiechał się do mnie, zagadał coś o prace podziękował i tyle....wróciłam do domu i nie mogłam opanować płaczu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wspolczuje ci.. ale nie amrtw sie masz ludzi ktorzy sa przy tobie,a milosc niestety czasem zawodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale to pogmatwane... niektóre zdania musiałam czytać po dwa razy... dobrze to nie wygląda. Nie trać na niego czasu, nie wydaje mi się by traktował Cię poważnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
chyba łatwiej by było gdyby wprost od razu powiedział "nie" i potem trzymał się tego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No pogmatwane jak w telenoweli brazylijskiej, ale co ja na to poradze Łatwo jest powiedzieć nie trać na niego czasu kiedy serce mówi coś innego Właśnie w tej sprawie moje przyjaciólki nie maja do mnie siły najbardziej i nawet nie mam z kim o tym pogadać... Wiecie co mi wystarczała tylko jego przyjaźń, a teraz nawet ego nie mam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Też nie mam przyjacióły od serca :( Jedna, którą uważałam za prawdziwą przyjaciółkę odwróciła się ode mnie po tym jak poznała swojego faceta, stopniowo kontakty zaczęły zanikac az do zera. Mam na szczęście wspaniałego faceta, i kochana mamę oraz siostry ale...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja jestem... witamy nową forumowiczkę... serce nie sługa, ale trzeba też starać się mysleć trzeźwo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×