Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ..majutek24

Zostawił mnie chłopak - wesprzyjcie

Polecane posty

Gość zas glupote sie placi
juz widac czemu masz problemy z facetami- jesli uwazasz ze to facet powinien sie starac a kobieta lezec i pachniec

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kafeterianko Powinien starac sie ten komu zalezy i ten, kto jest winny problemów. Tobie zalezy do tego stopnia, że straciłas jakąs częśc własnej godności. Zrobiłas więcej niż nalezało, więcej niż powinnas.... Ale na siłe nic nie wskórasz, zwłaszcza, że on wykazuje chwiejną postawe w Waszych relacjach. Juz nic więcej zrobić nie możesz, nie licyzłabym tez na jakikolwiek zdecydowany ruch z jego strony, poniewaz zdążyl wykazac brak konsekwencji w działaniu a zwłaszcza brak szacunku dla Ciebie.... Jeżeli ktoś wyznaje miłośc, a po upływie kilku dni stwierdza, że cała pewnością nie kocha, to poprzednie wyznanie nie zasługuje na wiargodność...On Cie naprawde nie kocha, on Cię nawet nie szanuje. Średnio rozgarnięta osoba, wykazująca choćby przeciętny próg wrażliwości na ludzki krzywdy, zrozumie, że trwanie w takiej niepewności i igranie z czyimis uczuciami jest potworną krzywdą i okrucieństwem. Kafeterianko, zakończ to sama, nie czekając na jego ruch i nie hamuj sie swiadomościa, że on będzie miał inne, bo te inne nie będą miały leiej od Ciebie. Straciłas troche czasu, ale nie trac go więcej łudząc sie, że twój facet jednka przyjdzie i bedzie mial "dzien na miłość", bo następnego dnia równie dobrze może oznajmić Ci, że wszelkie uczucia już wygasły... Łącze sie z Toba w bólu, sama tez cierpię, jest mi cięzko, kocham kogoś kto mnie nie kochał, ale przynajmniej nie bawił się moim kosztem po rozstaniu.... U mnie sytuacja jest choć bolesna, to porsta i nie mam złudzeń, że będziemy razem, a Ty trwałas przez dłuższy czas w nadziei, że coś jednak będzie z tego, bo on Ciebie w tym utwierdzał, robiąc to nieodpowiedzialnie i w sposób niedojrzały.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rysia45
Dziewczyny czy powinnam zadzwonić? Powiedzieć mu że tęsknie brakuje mi go?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rysiu Rozsądek odpowiada, abys tego nie robiła, ale gdy ot zrobisz i zobaczysz jego reakcje, które nie sądze, aby Cie zadowoliła, a jedynie utwierdziła w przekonaniu, jai jest zimny i wyrachowany, to zrób to...Przynajmniej pomoże Ci to zrouzmiec kim jest ten człowiek...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rysia45
boję sie tego własnie obawiam się że zniszczy to moje nadzieję. Z drugiej strony mysle że nie powinnam gdyz powiedział to moim znajomym że jest przekonany iz będę wydzwaniać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość peperonidolce
poczytajcie taki topik zalozony przez nastke24

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rysiu, no widzisz sama, że on tylko wyczekuje aż zadzwonisz, żeby wyszydzic Twoja próbe pojednania i mówiąc o tym swoim znajomym w ten sposób, daje wyraźnie do zrozumienia, że nie chce abys dzwoniła. A nawet jesli sprawiłoby mu to jakąs chora przyjemnośc, to nie rób tego, bo on tylko czeka, żeby potem Cie wyśmiac...nie narzucaj mu się. MILCZ, to najlepsza metoda, aby skłonić go do kontaktu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rysia45
nie rozumiem ylko po co on został w tym mieszkaniu jemu tez ciezko jest samemu sie utrzymac i jeszcze tak blisko moich rodziców

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Może i jest mu cięzko, ale widac chcial pozbyc sie Ciebie ze swojego życia, za wszelką cene, a jednocześnie chce w tym mieszkaniu zostać. jak widac,sąsiedztwo Twoich rodziców tez nie stanowi dla niego żadnego problemu...Po prostu nie ma skrupułów i nie dba o szczegóły związane z Waszym rozstaniem, jemu jest dobrze tak jak jest...Twoi rodzice to tez nie problem, Ty rozważasz to w innych kategoriach, ale on ma to gdzies, nawet gdyby Twoi rodzice zamieszkiwali w pokoju obok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rysia45
własnie on ma to gdzieś:( tam są jeszcze moje rzeczy:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No to idź po rzeczy, ale badź chłodna i rzeczowa....O nic nie proś, nie musisz okazywac mu nienawiści, czy grać, że juz Ci nie zależy, ale zachowaj sie z klas i godnością, która on Ci chcial odebrać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rysia45
ja jestem za słaba by tam pójść wiem że się rozkleje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To idź tam może z jakąs koleżanka, albo kims z rodziny, a może napisz do niego aby Cie spakował, a ktos przyjedzie odebrac te rzeczy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pierdółeczka :D)
nie dołujcie się dziewczyny ;) będzie lepiej, ja jestem tego dobrym przykładem. Mimo że minęły 3 lata czasami jak pomyślę o moim ex i tym wszystkim, to aż żal za d**e ściska :/ Ale jest dobrze, mimo że do mnie wypisuje jakieś smsy i dzwoni to i tak wiem że to tylko po to żeby podbudował swoje ego. A niech się odzywa i tak nic nie wskóra, bo za dużo czasu minęło... A Wy się trzmajcie i myślcie pozytywnie, będzie dobrze ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ciekawe kiedy bedziemy w stanie pokochac kogos nowego.. Dzis mi sie snilo ze bylam z innym, obudzilam sie zlana potem :( Jakos dziwnie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość minima
Rysiu posłuchaj rad Aneri, jeśli nie jesteś w stanie iść tam sama, bo obawiasz się, że okażesz mu, że nadal bardzo Ci zależy, poproś kogoś zaufanego, by odebrał Twoje rzeczy od niego. Nie dzwoń, nie proś, nie poniżaj się, nie warto. Wiem, że to nie takie proste, ale skoro my dałyśmy radę, Ty też dasz, jestem tego pewna. Ja na dzień dzisiejszy nadal trzymam A. na dystans (hehe, w końcu jest ponad 1000 km stąd :D - ale wiem, że po moim powrocie z urlopu nadal tak będzie), który za wszelką cenę próbuje się do mnie zbliżyć. Dziś już nie wytrzymał i zapytał, czy jest w moim życiu jakiś facet - kandydat na chłopaka... teraz to jemu żal d... ściska :D i bardzo dobrze. Niech teraz on poczuje się tak, jak ja po naszym rozstaniu :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość minima
Ja dziś mam trochę lepszy dzień. Wrócił mi taki mały optymizm hehe ;) a poza tym zdecydowałam się w końcu na malutki tatuaż, będą 3 gwiazdki lub nutki :-) Trzymajcie za mnie kciuku jutro po 16.00 żebym ze strachu nie zwiała z tego salonu tatuażu :D A jak u Was, jak u Ciebie, Drożdżyku? Czy K. się odezwał? Buziolki :*:*:*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość minima
Kelle ja chyba jestem w stanie pokochać kogoś nowego, tylko kandydata brak :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Trudno o porzadnego faceta... ja takiego mialam i nie wytrzymal ze mna:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Matko... Co za dół...dzisja pojechałam do centrum handlowego, które akurat położone jest w pobliżu jeziora, gdzie bylam z F. na spacerze, kiedy zaczęliśmy razem być...Oczywiście wszystko stanęło przed oczami, pamietam kązdy szczegół, że było zimno, padał deszcz, było już ciemno, jesień, a my rozmawialismy o filmach Barei, które oboje znamy i lubimy... Potem przypomniałam sobie jak kiedyś byliśmy razem w tym centrum, wybieraliśmy razem prezenty dla jego rodziców....byłam w tym sklepie, ale musiałam szybko wyjśc, a potem musiałam pójśc do supermarketu w tej sieci, w której zawsze robiliśmy zakupy.Dosłownie czułam na sobie oddech wspomnień, te półki z produktami..Przypomninałam sobie jakies szczegóły, np, że kiedys przechodząc obok tej półki F. cos powiedział, albo pamiętam jak sie wygłupialiśmy stojąc w kolejce do wędlin....stałam teraz w tej samej kolejce, ale ...sama.... Przyszłam do domu i widze, że na GG ma opis o tresci wskazującej, że ma znowu doła... Znam symbolike jego opisów.... JUz widże jak długo będe się męczyć...Dla mnie kazyd szczegół coś oznacza, a on ma do tego taki stosunke, jak do odpaów...Pisałam o tym wczoraj wieczorem...K****!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Minima Tatuaż podobno nie boli tak bardzo...:) Na początku wiadomo, ale potem granica bólu zostanie pokonana i przyzwyczaisz sie do tych ukłuc....:) A bedziesz sie szykownie prezentowac:) Powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej dziewczyny, Ja dzisiaj zaraz po pracy położyłam się spać i wstałam dopiero teraz. Czuję ciągłe zmęczenie, ale bardziej takie psychiczne. Do tego chyba pogarsza mi się wzrok przez ciągłą pracę przy komputerze i nie wiem czy nie skończy się to wizytą u okulisty. Dziewczyny również jestem zdania że nie warto dzwonić, nie warto nawet przeprowadzać tych "spokojnych rozmów" o których jedna z Was tu pisała. Faceci wtedy jeszcze bardziej się utwierdzają jak "uzależnione" od nich i ich miłości jesteśmy. A to przecież nie o to chodzi. Ja również zawsze byłam zdania że walczyć ewentualnie powinna ta osoba która odeszła. Nie ważne z której strony ostatecznie była większa wina. Ta osoba która odchodzi przekreśla wszystko i w razie czego to ona powinna stawać na głowie by odzyskać to co przez głupotę straciła. Innej opcji nie widzę. Znam z doświadczenia wiele przypadków gdzie dziewczyny "wybłagały" powrót i albo rozstawali się znów za jakiś czas albo ona żyła sfrustrowana i zachowywała się jak opętana byle jej znów nie zostawił, jakby żebrała o miłość. A tego chyba żadna z nas by nie chciała bo jesteśmy zbyt wiele warte. Co do dziewczyn które czują się gorsze po rozstaniu, jak to pisałyście - jak śmieć, jak przedmiot. Po pierwsze to jest normalne odczucie jeśli jest się tą osobą zostawioną, jest to naturalne że człowiek podważa swoją wartość za każdym razem kiedy w jakiś sposób zostaje odrzucony, podobnie jest kiedy straci się pracę, kiedy przyjaciele zawiodą. Ale wiecie co? Kiedyś jeden z moich kolegów powiedział mi bardzo mądrą rzecz - że jeśli ktoś potrafi sprawić że czujemy się źle sami ze sobą to ta osoba nie jest warta żadnej obecności w naszym życiu. Bo osoba która będzie nas szanowała nigdy nie pozwoli na to byśmy się tak poczuli. Tak samo jest ze związkami, jeżeli jesteśmy z kimś przy kim czujemy się małowartościowe to znaczy że ta osoba nie daje nam poczuć się inaczej bo ten kto daje nam szczęście nigdy nie będzie cieszył się z naszego smutku i łez i nigdy nie będzie na nie obojętny. Minima cieszę się że masz lepszy dzień. Słowa i zachowanie A. podbudowują Cię jako kobietę i osobę. I myślę że na to zasłużyłaś a on z pewnością zasłużył na to żeby poczuć się właśnie tak jak się czuje, czyli żałuje, jest pełen wątpliwości, na pewno tęskni. W końcu może zobaczył drugą stronę medalu. Przypomniało mu się, że przecież taka świetna dziewczyna jak Ty może spokojnie już kogoś mieć i układać sobie życie, bez niego, nie rozpamiętując i nie tęskniąc. Cokolwiek się stanie każda z nas zasługuje na "coś więcej" niż łzy, niepewność, ciągłe poświęcenie. A już na pewno nie na to żeby ciągle przepraszać faceta i swoim zachowaniem błagać o to żeby nas nie zostawiali. To oni powinni się bać że nas stracą bo jesteśmy wyjątkowe i nie mówię że dziś że jutro może za 10 lat przekonają się o tym i to zaboli. Ale póki potrafimy z klasą znieść tą porażkę jaką jest rozstanie i ten ból póty ta nasza wartość jest naszym skarbem i naszą przewagą. Co do K. właśnie przed chwila napisał mi smsa że właśnie wjechał do Polski... tęsknię za nim. Ale on się o tym nie dowie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Drożdzyk ja myśle, że twoje zmęczenie może być spwoodowane stresem, smutkiem, związnym zwłascza z oczekiwaniem na powrót K. do Polski. Może Ty tego tak nieodbierasz, ale podświadomie te okoliczności maja wpływ na twoje samopoczucie. Jedni sa wciąz zmęczeni, inni, nie odczuwają potrzeby snu czy jedzenia trwając w ciągłym napięciu. Podziwiam Cie za spokój, z jakim podchodzisz do wizyty K. ja bym szalała z niepokoju, bo wiedziałabym, że na pewno poprosi mnie o spotkanie, a jesli już to zrobi, to nie wiedziałabym jakiej odpowiedzi miałabym oczekiwac... A jeszcze jedno...faceci, którzy krótko po rozstaniu pytaja nas, czy już jest ktos obok, to ile nie orbia tego, aby "wybadac teren", to zazwyczaj dlatego, że wydaje im sie to zupełnie normalne, bo sami by tak zrobili i smai nie potrzebują zbyt wiele czasu aby uszanowac jakoś przeszłość. Przeciez A. utrzymywał kontakty jednocześnie z Minimą jak i ze swoją była, więc jemu wydaje się, że to całkiem naturalne, że teraz ksoro nie ma jego, to bedzie ktoś inny, a potem mże jednak Minima zmieni zdanie i wróci do niego i zrobi sie taki reset wżyciu i wszystko będzie ok...Sa tacy osobnicy, jeden z moich byłych na wieśc, że jestem "już" sama, zaproponował powrót - do siebie oczywiście...Wyśmiałam go, faceci naprawdezachowują się czasem jak jakby byli w procesie ewolucji o kilka poziomów niżej, zachowując swój rozwój na czysto atawistycznym poziomie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej dziewczyny! Drozdzyk- to bardzo madre slowa o tym, ze przy tym jedynym powinnysmy sie czuc wartosciowe.. ale na to ze moj przestal mnie kochac nic nie poradze i moge byc mu troche wdzieczna ze nie chcial mnie juz oklamywac, to uczucie bycia malo wartosciowa wiaze sie z faktem rozstania.. natomiast z nim czulam sie wyjatkowo.. aneri- moj tata chcial mnie dzis zaciagnac do nowego zoo.. ale odmowilam bo wiedzialam ze tam wszystko mi go przypomni.. okolice malty, jak chodzilismy na spacery, jak bylismy w kinie, jak jechalismy kolejka, jak bylismy w zoo.. my na tym tracimy ze pamietamy kazdy szczegol a oni po prostu zyja dalej.. tez bym tak chciala czytam nasze rozmowy na gg dzis i nie moge uweirzyc jaka idiotka bylam.. gdybym tylko dostala jeszcze jedna szanse.. a tak mam poczucie ze los za kare nikogo mi juz nie zesle.. a juz tym bardziej jego:( podczas weekendu wysle mu maila w ktorym go przeprosze za moje zachowanie i uswiadomie ze wiem gdzie popelnilam blad. nie oczekuje wiele ale chce zeby on to wiedzial zeby nie myslal o mnie zle i zebysmy potrafili utrzymac dobre stosunki.. gdzies tam na dnie mam nadzieje ze on przez to zrozumie ze moge sie zmienic i stwierdzi ze tylko ze mna chce sobie zycie ulozyc.. ale to niestety chyba tylko mrzonki.. ech jutro do pracy:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kelle Jesli Twój F. jest powaznie myślącym facetem, a powodem rozstania była jakas konkretna okolicznośc, a nie błahostka, stanowiąca jedynie pretekst, to może twój mail poruszy jego przewód myślowy i odżyją wspomnienia, ktorym nada odpowiednią wage, a jednocześnie uświadomi sobie, że wciąz Cie kocha. Tylko napisz go w spokojnym tonie, aby nie był w nim nuty histerii, czy wyrzutu...i nie błagaj, nie rób z siebie ofiary, cierpiącej i wijącej sie z bólu.... No własnie ja dzisiaj byłam na Malcie....łzy stanęły mi w oczach, przypomniałam sobie absolutnie wszystko, deszcz, wiatr, moje mokre spodnie po spacerze, jego usmiech, spojrzenie, szukanie WC w pobliskim hotelu... Potem wracaliśmy autem z odkrytym dachem, padał deszcz, a nam to nie przeszkadzało, bo bylismy tylko my, nasze rozmowy, nasz poczatek...pamiętam nawet jak byl wtedy ubrany, co robiłam gdy wróciłam z tego wieczornego spaceru.... zawsze bałam sie wspomnien, które powoli zabijają i zjadaja moje wnetrze...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No wlasnie zamierzam napisac go w spokojnym tonie bez blagania i proszenia o litosc.. byc moze bedzie potrzebowal wiecej czasu na uswiadomienie sobie pewnych rzeczy i pewnie jeszcze dlugo bede zyla nadzieja.. Przydaloby sie nam takie urzadzenie ktore bylo w filmie "faceci w czerni" co sie nim blyskalo przed oczami i delikwent wszystko zapominal..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość minima
Dziewczyny ja właśnie podczas tego urlopu i w sumie również dzięki spotkaniu z Wami wiele przemyślałam. Jednego jestem pewna: nigdy już nie będę z A. Napisałam wcześniej że na 99,9% nie, ale to tylko dlatego, że zanim związałam się z nim, zawsze wszystkiego byłam pewna na 100% i również jego byłam pewna na 100%, a jednak mnie zawiódł. Dlatego od czasu naszego rozstania już wiem, że nigdy więcej nie będę niczego pewna na "stówę". Natomiast co do A. to nie ma o czym mówić. Ja potrzebuję mężczyzny, nie dziecka, kogoś odpowiedzialnego i dojrzałego, dla kogo będę jedną, jedyną. Tego jestem pewna. Nie jestem i nigdy nie będę aż tak zdesperowana, żeby brać co popadnie, byle tylko z kimś być. Albo poznam kogoś wartościowego, kogo pokocham i kto pokocha mnie, albo będę sama. Związek z A. byłby bardzo trudny, w moim życiu już zawsze byłaby ona - jego była, jego dwoje dzieci, jego alimenty i co za tym idzie, problemy finansowe, do tego mega-nieodpowiedzialność i zachwiane zaufanie. Nie chcę żyć w strachu, nie zafnduję sobie drugi raz tego, przez co przeszłam w pierwszej połowie tego roku. To wszystko. Co do tego, dlaczego A. zapytał, czy ktoś w moim życiu jest, myślę że chciał właśnie "wybadać teren". Pewnie jest to dla niego naturalne, że prędzej czy później ktoś się pojawi, aczkolwiek po przeczytaniu jego kilku ostatnich maili śmiem twierdzić, że obawia się tego. Po powrocie do Anglii mam zamiar porozmawiać z nim szczerze, dowiedzieć się, czego tak naprawdę oczekuje, poinformować że z mojej strony nie ma i nie będzie już uczucia i że może liczyć jedynie na zmajomość / ewentualną przyjaźń. Wtedy okaże się, jak szczere były jego intencje hehe... Ja każdego dnia utwierdzam się w przekonaniu, że nie zależy mi na nim jako na mężczyźnie-partnerze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość minima
Wspominając wspólnie spędzone chwile, rozdrapujecie tylko ranę na nowo. Z własnego doświadczenia wiem, że takie myśli najlepiej odrzucać.. wiem, że to nie łatwe, ale jeśli chcecie sobie pomóc, musicie spróbować. To samo dotyczy zdjęć i pamiątek po byłym. Ja dość szybko pozbyłam się wszystkiego - prezenty wyrzuciłam pierwszej nocy, zaraz po rozstaniu, usunięcie zdjęć zajęło trochę dłużej, ale zrobiłam to po ok. 2-3 tygodniach. Tak jest o wiele łatwiej. Niektóre z Was mam wrażenie nie mogą, bo nie chcą zapomnieć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość byc tam gdzie ja
Dziewczyny kochane, zycze wam wszystkim, zebyscie juz byly tam gdzie ja. Mialam podobnie do was, podobne sytuacje, podobne emocje. Uczucie do bylego bylo z tych, co sie tylko raz w zyciu moze przytrafic. I tak bedzie nadal, ale wyszlam z tego. Natretne mysli, ktore mnie zabijaly, a wlasciwie zabily, bo rozstanie sprawilo, ze bylam wrakiem czlowieka. Psychicznie i fizycznie. Doprowadzilam sie do takiego stanu, ze nie moglam sama na siebie patrzec w lustrze. Bylam nawet bardzo bliska popelnienia samobojstwa. I to nie pod wplywem naglego zrywu, ale moja zalamka byla bardzo swiadoma, i trwala miesiacami. I to nie mialo byc dlatego ze go nie ma, ale dlatego ze nie moglam juz dluzej sama ze soba wytrzymac. Ciagle myslenie o sprawie, analizowanie, sprawily, ze mialam nieustajacy bol glowy, pozniej pojawily sie problemy z zoladkiem, pozniej z sercem. I pewnego dnia, nagle przeszlo, moze nie do konca jak reka odjal, ale nagle poczulam, ze nie da sie juz dalej spadac i moj organizm jakby sam podjal rozpaczliwa probe ratowania siebie. Bylam tak przepelniona zalem, ze juz nie bylo miejsca na wiecej i zaczelam sie podnosic. I sie podnioslam. A bylam na samym dnie. Nawet nie chce mi sie pisac o tym. Teraz, przez to, co przeszlam przez niego, mam do niego taki uraz, ze nie moge nawet patrzyc na jego zdjecia, szlag mnie trafia kiedy do mnie pisze, dzwoni (bo chce wrocic). Wiem, ze czasem sie nam wydaje ze nie mamy wiecej sily, ale naprawde, poklady jakie leza w nas, sa czesto zaskakujace. Nikomu nie zycze przechodzenia przez to co ja przeszlam, ale wierzcie mi, to sie kiedys skonczy, kazdy ma taki punkt, ponizej ktorego, zaczyna sie reakcja zwrotna. Pozdrawiam was i zycze odbicia sie jak najpredzej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja doskonale zdaję osbie sprawe z tego co pisze autorka ostatniego posta, sama doświadczyłam czegos takiego. pamiętam te moomenty, w których po prostu zaczęłam żyć, a to wszystko co mnie dusiło nagle ustąpiło, tylko, że moja wytrzymałośc jest tez skończona,... Moje uczucia to tez jakas wartośc skończona...ja nie wiem ile razy można sie podnosic z takich porażek. To jest moje kolejne ente rozstanie, tak traumatyczne może trzecie, ale ja już nie moge... Poza tym, boje sie, że nie będe w stanie dac kolejnemu mężczyźnie tego wszystkiego co dałam F., a on to zwyczajnie zniszczył i zmarnotrawił:( Choć mam momenty w swoim zyciu, kiedy doskonale zdaje sobie sprawe odnawialności swoich emocjonalnych pokładów, to sa tez takie chwile, jak dzisiaj, że mówię: nie, nie...to jest we mnie zywe, to już będzie we mnie, to jedyna cząstka F., która we została. W tej chwili wydaje mi się, że nikt inny nie byłby godzien, aby dostac ode mnie to co dałam F. choć i on chyba nie zasługiwał na to...ale on był drogowskazem moich uczuć, dążeń, codziennych myśli, choc przyznaje, że nie było łatwo. problem w tym, że ....ja tak naprawde jeszcze się nie pożegnałam z F.:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×