Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość madafaka400000

pytanie do kobiet:)

Polecane posty

Gość madafaka400000

Witam dziewczyny.Potrzebuje waszej rady.Mieszkam od roku wspólnie z dziewczyną w wynajmowanym mieszkaniu,na razie cienko przędziemy także planów na coś więcej prócz wspólnego mieszkania nie mamy.Właściwie super dogadujemy się razem,są oczywiście kłótnie nawet ostre.Ale gdzie problem?No więc problem dotyczy mnie.Zawsze byłem osobą bardzo lubianą przez ludzi ,miałem mnóstwo kontaktów wirtualnych ale także normalnych(studia,portale społecznościowe) ,miałem zawsze pomysły na siebie.No i oczywiście od czasu wspólnego zamieszkania wszystko się skończyło,zerwałem jako tako kontakty ze znajomymi ze studiów,można powiedzieć że zaczęlo się true life-praca,szukanie pracy ,ale zaraz ,kto powiedział że takie musi być życie ,gdzie ludzie gromadzą się w pary i pózniej już łypią na wszystkich dookoła i węszą kto jest z Tobą kto przeciwko.Takiego chorego spojrzenia nauczyłem się od mojej kobietki.Na początku próbowałem ją poznać ze znajomymi z mojego miasta,ale po kolei wszyscy dla niej okazywali się nudni ,pretensjonalni ,przemądrzali.Dziewczyna najlepiej czuje się gdy wraca do swojego miasta i spotyka się ze swoimi przyjaciółmi.Ale halo?Do czego prowadzi związek w którym Ona mówi wprost że nie znosi moich znajomych,no i w ogóle nie znosi mojego miasta,nie lubi mojej matki.Zgodziłem się na to wszystko,miłość zdolna do poświęceń,ale nie nazwałbym siebie pantoflem,potrafię mieć swoje zdanie,ale martwi mnie to że przy takim demonicznym charakterze mojej białogłowej zaczynam po trochu rezygnować z siebie,rezygnuje po kolei ze swoich pasji-przestałem fotografować ,zajmować się muzyką,zrezygnowałem z marzeń o wyjazdach tanim kosztem(no bo wiadomo trzeba zyć,zaplacić rachunki itd) ograniczyłem kontakty z ludżmi do minimum.Rozumiem że może takie właśnie jest dorosłe życie,ale z drugiej strony należę do ludzi którzy mają dziecięcą radość ,kiedy realizują swoje pasje i za wszelką cenę pragną do tego dążyć.Piszę na tym forum przez szacunek do Was kobietki,bo wychowałem się wśród samych kobiet i często i szybko dogaduje się z Wami bez problemów .Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość yeyeyeye
chyba powinienes zmienic dziewczyne bo wyraznie widac ze zaczyna cie meczyc ta sytuacja i czujesz sie osaczony Nie wroze wam za wiele jezeli ona nie zmieni postepowania a zaden czlowiek nie czuje sie dobrze w klatce a ty jestes wlasnie w takiej malej klatce tworzonej przez ukochana i to nie chodzi tu o to ze ona ci czegos zabrania - ona ci poprostu uniemozliwia.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a kto powiedział że będąc w związku musimy rezygnować z naszych przyjaciół...pasji i zainteresowań ...a już najgorsze co może być żeby nie móc się rozwijać ....wiadomo że jakieś ograniczenia się pojawiają ....wiadomo że nie będziesz codziennie przesiadywał z kumplami na piwie jak ona sama w domu no ale bez przesady żeby aż tak ?....wszytko jest kwestią umowy kompromisów i zdrowego rozsądku ja też uważam że ten związek zaczyna Cię męczyć ...porozmawiajcie sobie szczerze a jak ta rozmowa nic nie da zastanów się czy warto być z kimś kto zamiast Cię wspierać podcina Ci skrzydła

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×