Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

iwona27

mam doła okropnego

Polecane posty

Czuję straszna pustkę. Minęły prawie 2 miesiące od śmierci mojego kochanego taty, a ja dorosła 27-letnia kobieta nie mogę się pozbierać. Tak bardzo mi go brakuje. 1 września 2009 dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Mam już synka 4-letniego. Byłam wtedy taka szczęśliwa, mój tata bardzo się cieszył, że znów zostanie dziadkiem. Potem na początku listopada dowiedzieliśmy się, że tata jest bardzo chory, wyglądał coraz gorzej, strasznie chudł. Usłyszeliśmy okropną diagnoże, rak płuc z przerzutami (prawie wszędzie) Nieoperacyjny. Tata tak bardzo chciał walczyć,a my musieliśmy się jakoś trzymać(ja, moja mama i moje rodzeństwo). Podtrzymywaliśmy tatę na duchu i postanowiliśmy razem walczyć. W miedzy czasie dowiedziałam się że urodzę córkę. Tata był szczęśliwy, tak bardzo na nią czekał. Były chemie, które go wykańczały, ja mimo ciaży bardzo cierpiałam i przeżywałam chorobę taty. Termin porodu miałam na 8 maja 2010. Na początku maja stan taty bardzo siępogorszył, bardzo cierpiał, a my razem z nim patrząc na jego ból, lęk, bał się zostać sam nawet na 5 minut. Cały czas ktoś był przy nim 24 na dobę (mama, siostra, brat). 5 maja tata był w szpitalu w bardzo cieżkim stanie, po południu szłam już do szpitala (byłam przygotowywana do cięcia cesarskiego), jeszcze w środę 5 maja byłam u taty w szpitalu OSTATNI RAZ - pożegnałam się z nim, mąż mnie od niego wyprowadzał nie chciałam go zostawiać bo czułam, że o więcej nie zobacze. 6 maja urodziłam o 12.20 tata widział zdjęcie wnuczki,w sobotę 8 maja zmarł nad ranem. Przyszedł mój maż z mamą i bratem poinformować mnie o tym. Nie potrafiłam cieszyc się z narodzin córki, tak bardzo chciałam aby tata cieszył się razem ze mną. Dlaczego tak musiało być, musiał odejść mój najukochańszy tatuś, abymogła urodzić mi się córcia. Nie mogę się pozbierać, cały czas płaczę. Wiem, że wiele osób przeżyło podobną tragedie, ale jak sobie z tym poradzić.......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość trelemoreleeeeee
przykre to, ale podobno czasem następuje "wymiana" - jeden odchodzi, by zrobic miejsce drugiemu. Miałam tak w rodzinie... teść odszedł 2 tygodnie przed narodzinami swojej pierwszej wnuczki... Trzymaj się - masz dziecko, musisz być dla niego silna. pamietaj, ze Tata jest przy Was i bardzo Was kocha.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mieliśmy tak mało czasy aby przygotować się na jego odejście. 2 maja skończył dopiero 62 lata...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość trelemoreleeeeee
mój miał 64, chorował pół roku (nowotwór sie przerzucił z płuc na mózg). Najgorsze, jak przypominam sobie, że mówił o maleńkich nóżkach wnuczki, o jej ślicznym nosku (zanim przyszłą na swiat; a nosek ma po teściu)... widział ją przed narodzinami, wiedział, że odejdzie... Mała ma pół roku i cieszymy się, że jest, choć wspmnienie jej narodzin zawsze wiązac się będzie zwielką stratą. Trzeba wiele siły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mój tata też chorował 6 miesięcy, niestety urodziny mojej córci również będą mi się kojarzyły ze śmiercią taty, mam wyrzuty sumienia, że nie potrafiłam cieszyć się z jej narodzin tak jak kiedyś z narodzin synka. Przecież to nie wina mojego dziecka, że tak się stało. Teraz mała jest bardzo marudna, niestety prawie całą ciążę przepłakałam, ciągle nerwy, troska o tatę, jeżdżenie z nim po lekarzach na badania do innych miast. Wiem, ze tata jest ze mną i czuwa nad nami. Wiem też, że będzie aniołem stróżem dla mojej Asi. Mój brat był przy tacie jak miałam cesarkę a mama przyjechała do mnie na chwilę aby zrobić zdjęcia małej i pokazać tacie, aby zdążył ją zobaczyć. Mama powiedziała mi, że całował aparat, a o 12.02 powiedział do mojego brata, że jeszcze 18 minut i Asia będzie na świecie, a nie wiedział o której mnie zabrali na salę operacyjną. Widocznie też wiedział, że odejdzie. Pamiętam, że przed śmiercią powiedział nam, żebyśmy się tak nie mazali, że jest mu dobrze. Czy kiedyś przestanie to boleć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×