Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość żona nie do łózka

Pytanie do kobiet/żon

Polecane posty

Gość Błagam powiedz że to prowo
Jakiego masz pieska, jakiej rasy? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość art123
fajnie z Twojej strony że od czasu do czasu piszesz do nas:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość windowanie tematu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość windowanie II
:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BRAWObrawo oklaski
i hop

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość żona nie do łózka
Jestem Kochani i zarazem NAJLEPSI DORADCY, POMOCNICY. W domu nic sie nie zmieniło. Psa mam takiego kundelka bez żadnej rasy, taki zwykły mieszańcuszek. Ale bardzo kochany. Biega, gryzie, szczeka. Mój (jeszcze) mąż nie lubił psów, i nigdy sie nie zgodził na psa w domu. Mam ochotę jeszcze kupić sobie duuuuuuuze akwarium i mnóstwo rybek. Wiecie co kazdego dnia uświadamiam sobie że moja decyzja jest słuszna i że mam racje odchodząc od męża. Nie chce z nim juz być. Na szczęscie dał mi spokój, nie dzwoni, nie przychodzi, nie nęka mnie. Mam czas na spotkanie z koleżankami, na wyjazd do rodziców, do kuzynki. Boże ja chyba teraz jestem tak faktycznie szczęsliwa, w pełnym tego slowa znaczeniu. Naprawdę jest mi dobrze. Czuje sie bardzo komfortowo. Mam pełen luz. Chodze sobie po domu w szlafroku i nikt nie stara się go na siłę ze mnie sciągnać bo "kuszę". Włączam sobie radio i moją ULUBIONĄ muzykę i nikt mi go nie zmienia. Gram sobie w karty na kurniku i nikt nie zaczyna mi przeszkadzać. Wychodze z psem na spacer i nikt nie brzęczy za uchem ze pies to tylko kłopot. Dziewczyny pamiętajcie, nie wychodzcie za mąz. Bycie samotną kobietą ma więcej plusow niż minusow. Dopiero teraz dostrzegłam ile mam w sobie siły, wiary. Juz zdecydowałam że odłoże sobie pieniądzę na nowe autko. A tak na marginesie nie chce ktoś prawie nowego rocznego łózka wodnego? wyrzucam go bo nie chce spać tam gdzie on spał. Juz kupiłam nowe łózko a tamto stoi niepotrzbne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BRAWObrawo oklaski
nawet nie wiedziałam,że u nas są wodne łóżka:-) ja pierdole ale facet miał zryty beret. Pozdrawiam Cię dzielna kobieto chociaż jedna mądra się znalazła, nie wymiękła i daje radę.Super że masz tu swój dziennik i pozwalasz czytać,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przesadzaszterazjuz
Jak kazda swieza rozwodka (bo mozna cie juz za taka uznac) przesadzasz i to sporo. Bzdurne rady typu "nie wychodzcie za maz" sa juz o krok od niebywale "madrego" stwierdzenia "wszyscy faceci to swinie" i strzelenia jadem na wszystko co zwiazane z mezczyznami, a to juz bedzie żalosne. Trafilas na dupka, uwolnilas sie od niego a teraz przezywasz stan jakiejs euforii "wolnosciowo anty-meskiej". Mam nadzieje ze znajdziesz za jakis czas jakiegos normalnego faceta, ktory doceni ciebie, a ty docenisz jego. Bo wiesz, sa na swiecie fajni faceci. To, ze ty trafilas na takiego nie znaczy ze wszyscy sa do bani. Mnie kiedys kiedys tez kobieta zawiodla, ale wcale nie uwazam ze wszystkie kobiety to dziwki/idiotki. Fajnie ze masz psa, strasznie bym chcial miec :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja radzę inaczej
"Dziewczyny pamiętajcie, nie wychodzcie za mąz. Bycie samotną kobietą ma więcej plusow niż minusow." A ja powiem: dziewczyny, wychodźcie za mąż! Tyle że za właściwych facetów :) Autorko, po Twoim teraz nadmiernych zachłyśnięciu się wolnością widać, jak musiałaś się czuć stłoczona i ograniczona w tym małżeństwie. Przypuszczam, że nawet w obecności tego typa na jednym metrażu nie było Ci dobrze. Pewnie póki z nim byłaś, nawet sobie tego nie uświadamiałaś, dopiero teraz to poczułaś. Po prostu trafiłaś na kompletnie niewłaściwą osobę dla siebie. Ale z czasem poczujesz, że jesteś gotowa dać komuś innemu szansę (taką mam nadzieję), bo samotność ma raczej same minusy (co innego być jakiś czas samym, a co innego samotnym). Zdawaj dalej relację, pozdrawiam. Nie musisz pisać na siłę, jak nie masz ochoty albo nic się nie dzieje, ale po prostu nie zgub tematu, bo kilka osób czeka na ciąg dalszy Twojej historii :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość żona nie do łózka
Wiecie co jak tak przyjrzałam się z boku mojemu małżeństwu to stwierdziłam ze to była jedna wielka pomyłka. Mój mąż nigdy nie uznawał moich pasji, moich zainteresowań. Podam prosty może smieszny przykład. Lubię od czasu do czasu oglądać serial "M jak miłość" nie robiłam tego codziennie, nie oglądałam każdego odcinka, ale od czasu do czasu siadłam i zwyczajnie chciałam obejrzeć w całości. Niestety jak mój mąz to widział od razu przerzucał na inny kanał i powiedział że to są idiotyzmy dla debilek a on sądzi że ma mądrą żonę. Wiem że może to jest i śmieszne ale z drugiej strony czy mnie nie wolno było oglądać serialu? Bez przesady. Teraz kiedy nie ma go w domu, mam psa, mam telewizor tylko dla siebie, nikt nie wypomina mi że siedze zbyt długo na kurniku. Jestem szczęsliwa. A jemu życze wszystkiego NAJGORSZEGO. Jego groźby że się powiesi czy zabije czy cos tam zrobi nic mnie nie obchodzą, kiedys pewnie poleciałabym za nim biegiem i błagała by wrócił a dzisiaj jestem jakaś silna, taka stabilna, mam swoją godność, dumę. TO jest piękne. Na pewno nie chce się z nikim wiązać. Nie chce faceta. Być moze za jakiś czas to się zmieni ale raczej nie sądze bo bedę miała w głowie tą traume z mojego małeżeństwa. A drugi raz nie chce przeżywać seksu na siłę i wszelakich zakazów i nakazów. DOŚĆ jestem wolna niezależna i nic mnie nie obchodzi paweł. Przegrał. Walczył o mnie na zasadzie kotka i myszki. Ja chciałam pogadać to on nie chciał wolał pić i użalać się przed kolegami, rodziną. A potem on klęczał i błagał o wybaczenie a ja ostentacyjnie zamknęłam mu drzwi przed nosem... BOŻE TO BYŁO CUDOWNE. Wiecie co jestem szczęsliwa. jestem szczęsliwa dzięki WAM. Dobrze mi doradziliście. Sądzę że jesteście mądrymi wartościowymi ludźmi. A jeśli chodzi o łózko wodne to tak, mam na zbyciu, zapłaciliśmy za nie 4600zł oddam gratis. To znaczy juz stoi spakowane albo na śmieci albo dam komuś niech sie ktoś cieszy. Nie chce go, brzydze sie nim. Nie potrafie w nim spać. Wolę na podłodze niż w tym łózku. Teraz mam małą Sonię i jestem szczęsliwa. Boże zawsze chciałam mieć psa a on nie chciał sie na to zgodzić a teeraz uświadamiam sobie ze jestem szczęsliwsza ze zwykłym pieskiem niż byłam z moim męzem. To takie dziwne pogmatwane. Myślałam że rozwód to abstrakcja, że nas to nie dotyczy, że zawsze bedziemy razem, ze bedziemy szczęsliwi, że bedę mieć z nim córke. A teraz?? jestem sama i jestem szczęśliwa. Domyślam się ze są małżeństwa które są szczęsliwe, ale ja nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek pozwolę się jakiemuś facetowi do siebie zbliżyc. A jeśli już pozwole to chyba zrobie znowu cos czego nigdy bym nie zrobiła - umówie sie z kimś z internetu :) Jejku nawet nie wiecie jak mi pomogliście. Dzisiaj oddycham innym świeżym, czystym lekkim powietrzem i to wszystko zawdzięczam WAM... jesteście naprawdę kochani. Moje małżeństwo się skończyło ale zaczęło się coś czego nigdy nie było MOJE ŻYCIE!!!!!!!!!! Jestem ogromnie potężnie szczęsliwa. Brakuje mi słów by to opisać. Dzisiaj widziałam mojego (jeszcze) męża, jechał autem a ja byłam na spacerze z moją kruszynką. Zwolnił ale jak widział że sie odwróciłam to pojechał dalej z piskiem opon. Niech jedzie. NIe robi to na mnie wrażenia. Dla mnie pisk opon kojarzy sie ze szczeniakiem który wczoraj dostał od taty auto i szpanuje.Przytrzymać sprzęgło wcisnąć do spodu pedał gazu i szybko sprzęgło puścić to żaden wyczyn. Wręcz to dla mnie śmieszne. Nie wiedziałam że życie moze byc takie piękne. Mam wolny czas, mam swoje czyste mieszkanie, dzisiaj wyrzuciłam wazon mojego (jeszcze) męża. Położyłam go obok kontenera i od razu ktoś sie na niego pokuśił bo bardzo szybko zniknął, dodam że ten ohydny szklany twór kosztował pawła 620zł :) A ja z wielką radością wyrzuciłam to z domu :D Sami powiedzcie czy w takim związku mógł ktos przetrwać dłużej?? Odnoszę wrażenie że i tak byłam silna....I długo wytrzymałam ... Ale czas to zmienić. DZIĘKUJĘ WAM ZA POMOC. Jak będziecie czytać dalej to ja będę pisać do Was i opowiadać co sie działo... :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no to witam Cię w klubie
nie dawałam Ci mądrych rad, bo dzisiaj trafiłam na Twój topik ja trochę starsza i bardziej doświadczona życiem, wrócę do twoich wcześniejszych, że tak nazwę "wypocin" , nie chcę Cię obrazić, bo reasumując jesteś mądrą kobietą, mądrzejszą ode mnie, bo zorientowałaś się wcześniej niż ja Twoja historia mnie urzekła, bo była podobna do mojej troszkę, a nikt nie wpadł wcześniej na to, że Twój (jeszcze) mąż jeździł na dziwki w czasie (tego jego postu, jak nie byliście razem związani sprawami łóżkowymi- 5 lat dla faceta to długo!!!). Tam panuje taka zasada, zero całowania, czułości, szybki sex być może szpagat, kasa i do domu!! I taki mechanizm w nim się włączył, że kobietę to zadowoli!! Rypanie i nic więcej!! Robiłaś mu loda, on nie przejął inicjatywy, bo tego nie musiał, tak został nauczony!! Sposób na "żabkę" znał, bo wiadomo każda k... chce mieć za sobą klienta!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no to witam Cię w klubie
ja miałam troszkę podobnie, z tym, że mój ex mąż bardziej się starał, i do orgazmów mnie doprowadzał, co prawda życie mnie nauczyło, bo był mim pierwszym, że to nie to, też jak mu potem robiłam loda to liczyłam do ...., żeby się skończył, i jak jeździł po mnie to liczyłam i miałam nadzieję, że jak doliczę do .... to ta gehenna się powinna skończyć Sex z nim tak pamiętam jako liczydło... doliczę do 50, doliczę do 100...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość art123
teraz spojrzałam, Twój pierwszy post napisałaś 11.09...wtedy nawet nie przyszło Tobie do głowy,że będzie ąż takie trzęsienie ziemi.Twoja historia pokazuje,że nigdy nic nie jest pewne,zaklepane i na stałe, wszystko jest możliwe.On tego nie wiedział i dlatego dostał bilet w jedną stronę. Masz przyjaciółki, spotykasz się z kimś, co mówią Twoi Rodzice, jak teście? pozwijaj dywany bo mała psinka narobi trochę szkód zanim zmądrzeje:-) pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no to witam Cię w klubie
dziś mam tak, że mój super kochanek zna wszystko co mnie podnieca, a więc tak jak Ty potrzebuję długich pieszczot, całowania i całej tej otoczki, uwielbiam orgazm przez piersi, a to długo trwa, więc to mam, mam rozmowy w trakcie seksu, że już się kończy, to przestajemy, i dalej się sobą bawimy, liżemy swoje ciała, całujemy i zaczynamy od nowa pobudzeni i jest wspaniale!! czego Tobie życzę!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość art123
teraz tak myślę, czy Ty możesz tak wyrzucać te sprzęty, bo jak przyjdzie do podziału majątku to możesz mieć kolejną jazdę. Mogłaś ten wazonik , łóżko oraz inne przedmioty, których nie chcesz albo które kupili teście czy sama nie wiem co, zostawić na tzw. w razie czego, dla zatkania paszczy, jak znam życie ,teściowa poprzypomina sobie nawet o ręczniku jaki kiedyś Wam dała...przemyśl to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość żona nie do łózka
Woow dużo odpisaliście. Co do tego że mąż mógł chodzić do burdelu to nigdy o tym nie pomyślałam ale jakby to złączyć wszystko w jedną całość to zdarzało mu się zawalić nasze spotkanie, przyjazd itd. To możliwe że jeździł... a na domiar złego od jego domu do burdelu jest ok 700metrów.... więc faktycznie jestem głupią idiotką że na to nie wpadłam. Jeśli chodzi o seks z nim to był okropny, żadnej rozkoszy, żadnej przyjemności. Jęczałam by udawać że jest mi dobrze a jego to podniecało i szybciej kończył. A ten idiota myślał że sprawia mi przyjemność. Chciałabym kiedyś kochać się z kimś ale według MOJEGO scenariusza, chciałabym spróbować jak to jest, czy jest lepiej niż ja myślę itd... Ale to raczej bardzo bardzo odległa przyszłość. Ja nie mam jakoś teraz ani głowy ani ochoty na to by myśleć o nowym związku. Powiem szczerze że czuję wewnętrznie że juz nigdy się z nikim nie zwiążę. Nie czuje (bynajmniej teraz) takiej potrzeby, wręcz przeciwnie byle jak najdalej od facetów. Skończyłam też z chodzeniem w spodniach do pracy, mój mąż mi zabraniał ubierania spódnicy bo twierdził że mam świetną figurę i on nie chce żeby inni patrzyli na moje nogi i tak całe życie biegałam w spodniach - koniec z tym. Kupiłam sobie dzinsową miniówkę (w życiu nie miałam takiej spódnicy) i czuje się w niej wspaniale. Jeśli chodzi o znajomych i rodzinę to nikt poza jedną koleżanką się ode mnie nie odwrócił. Jedna z moich koleżanek najprawdopodobniej rozmawiała z moim (jeszcze) mężem i stąd ta jej zmiana, od razu do mnie przystartowała że chyba zwariowałam żeby za taką błahostkę od razu lecieć po rozwód. Tak więc czuję że mężulek maczał w tym paluszki. Nie obchodzi mnie to, ja wiem swoje, zdania nie zmienię. Moi rodzice zaakceptowali to extra, nawet mówili że jakbym chciała gdzieś pojechać wypocząć to oni zajmą się pieskiem a dodam że ojciec ma chyba alergie na sierść. Ale zaoferowali pomoc, i to się ceni. Jeśli chodzi o teściów to wczoraj wieczorem do mnie dzwonili i nie wiem czy to była zagrywka taktyczna z ich strony czy zrozumienie ale w to drugie wcale nie wierzę. Powiedziała mi teściowa wczoraj że ona sie juz pogodziła, że poniekąd mnie rozumie ale że jej smutno że odchodzę, bo mnie polubiła i zaakceptowała i przyjęła do rodziny i że jej teraz przykro że to wszystko się rozpadło. I powiedziała ze bardzo by chciała spotkać się ze mną na neutralnym gruncie i porozmawiać ze mną szczerze na temat winy i powodu rozwodu, dlaczego tak się stało. Nie wiem czy się zgodzę na to spotkanie bo boje się jakiegoś dyktafonu z jej strony, a z drugiej strony to moze nagrać moje słowa, bo ja nie zmieniam wersji, mam swoje powody i one są stałe niezmienne. Co do pieska to powiem szczerze że niczego nie zniszczył poza pantoflami mojego (jeszcze) męża .... dziwne prawda?? czyżby wyczuł że trzeba go gonić z domu?? :D A jeśli chodzi o podział majątku to się nie boję... Mamy intercyzę i dodam ze to był pomysł teściowej.... Tak więc to co mąż sobie zabiera niech bierze a resztę wyrzucę. Nie przejmuję się niczym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nie chcę bronić Twojego męża
bo to palant, ale napisałaś: "Jęczałam by udawać że jest mi dobrze a jego to podniecało i szybciej kończył. A ten idiota myślał że sprawia mi przyjemność." Wiesz, chcę tylko powiedzieć, że "ten idiota" nie miał szansy się dowiedzieć, że nie jest Ci dobrze, bo udawałaś, oszukiwałaś. Nie twierdzę, że gdyby się dowiedział, to zrobiłby coś, żeby sprawę naprawić, bo obecna sytuacja dowodzi, że nie (tu wracamy do kwestii, że to palant), ale palant nie palant - Ty też przyczyniłaś się do tej chorej sytuacji, tak długo udając, że jest o.k. w łóżku. Wina nie jest całkowicie i absolutnie po stronie męża, Ty też włożyłaś swoje 5 groszy do tego. Jego wina całkowita jest natomiast w tym, co się stało juz po ujawnieniu przez Ciebie problemu, ale wcześniej był w tym też Twój udział, bo nie mówiłaś mu prawdy o swoich odczuciać w seksie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość art123
np tak, ale jak powiedziała prawdę to facet zrobił to co zrobił. Z teściową raczej się nie spotykaj, co Ciebie obchodzi,że ona coś tam chce się dowiedzieć, w sumie nie jej sprawa, pamiętaj,że powiedziała,że pożałujesz- niech spada, to już obca baba , nawet nie miej nadzieji,że stanie po Twojej stronie. Przy okazji napisz , gdzie ten ex się teraz podziewa? u rodziców? Teściowa chciała intercyzy i on zrobił jak mamusia radziła- lekko kobieta przekombinowała, liczyła kasę i zbiory i bała się ,że coś Tobie skapnie:-) od początku była suuką. Nie spotykaj się z nia bo gotowa zorganizować Tobie randkę z ex. niby przypadkiem i zacznie bawić się wegocjatora

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość masz szczęście
Wodze fantazji mi puściły i zastanawiam się co by było, gdybym nie miała swojego faceta: -nikt by nie zrzędził, że za długo śpię (do pracy mam na 8.00 i jeszcze blisko) - nikt by nie zrzędził, że nie ma co jeść i lodówka pusta - w niedzielę bym spała do 10.00 :) - nikt by nie mówił, że oglądam głupie (babskie) programy i nie słyszałabym "jak ty to możesz oglądać" - nie słuchałabym, że nic nie robię - miałabym czas żeby zadbać o siebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość masz szczęście
u mnie z tym nic nie robieniem jest tak, że pracuje 6 dni w tygodniu, więc nic dziwnego, że mam ochotę całą niedzielę spędzić w łóżku...marzenia...tak na prawdę nadrabiam zaległości za tydzień

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość masz szczęście
a teraz odnośnie autorki....ktoś pisał o burdelu i mnie się wydaje, że rzeczywiście ten ktoś miał rację, wszystko idealnie się zgadza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość góra góra góra

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czytalam ten topik z zapartym thcem, jak dobra ksiazke i jestem niezmiernie szczesliwa i dumna, ze sa tacy madrzy ludzie. ludzie ktorzy tutaj pisali, doradzali, szukali rozwiazania, sprzeczali sie by dojsc do jakiegos wniosku, sa na kafeterii. plus autorka, ktora doslwonie na naszych ekranach zamienila sie (a moze zawsze byla, tylko teraz dala tej swojej drugiej stronie pokazac swiatu)w silna, szanujaca sie, niezalezna kobiete. normalnie jak z filmu lacznie z wyrzucaniem wazonu i kupowaniem miniowek (tutaj sie do Ciebie przylaczam. moj partner rowniez chorobliwie zazdrosny i zakochany w mojej figurze zabrania mi noszenia sukienek, spodnic, dekoltow i obcasow, i na codzien faktycznie, ubieram sie skromnie, ale jak tylko partner wyjezdza w delegacje to ja zaraz, wychodze z domu w samej bieliznie i trenczu do polowy uda :)) mam jednak nadzieje ze po zachlysnieciu sie wolnoscia i odrzuceniu z zycia wszystkiego co meskie, w pewnym czasie znow przejrzysz na oczy i dasz sobie jeszcze szanse na zycie godnej, szanujacej sie i SZANOWANEJ kobiety I PARTNERKI. na razie ciesz sie soba, swoim cialem, drobnymi przyjemnosciami. kup sbie wibrator i odkrywaj siebie ;-) p.s a glowny problem chyba rozwiazany - jak mozna miec przyjemnosc gdy sie bylo takim nieszczesliwym i stlamszonym na codzien? pozdrawiam i gratuluje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość autorko gdzie jesteś
? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja również czytałam topik jak książke. Bardzo ciekawy teamt, a właściwie historia i niesamowita bohaterka. Naprawdę podziwiam Cię z pełnym szacunkiem, że tyle w Tobie siły i odwagi. Życzę powodzenia i czekam na dalsze sprawozdania :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aha i achh
a ja się dziwię, że jeszcze nie wszedł na ten topik "katol" "rolnik" i inni tacy, i nie zjechali autorki za opuszczenie męża. :D Gdzie jesteście, obrońcy węzła???????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×