Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość żona nie do łózka

Pytanie do kobiet/żon

Polecane posty

Gość 7676876876
Chyba coś autorke opuściła wena twórcza....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tstststststs
bez przesady to jej życie a nie brazyliada, siedź grzecznie i czekaj aŻ dziewczyna znajdzie czas dla nas

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tstststststs
czekaj grzecznie aż dziewczyna znajdzie czas, to jest jej życie głupku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fajowakobietkazciebie
Uwazam, ze bardzo dobrze zrobilas, bo ucielas cos - co powinnas uciac. Ten facet, nie byl chyba wart zachodu, nie miesci mi sie w glowie ze mozna zrobic takie jazdy nie porozmawiajac po prostu wczesniej szczerze. Ja z moja żonką zawsze rozmawiam nawet na takie drazliwe tematy. Wiele kobiet tkwi lata w takich zwiazkach i dopiero na stare lata placza ze sobie zycie zmarnowaly - ty nie zrobilas tego bledu. Dobrze zrobilas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość żona nie do łózka
Jestem Kochani, Przepraszam ze tak długo nie pisałam ale wiele się u mnie ostatnio dzieje. Postaram się zacząć od początku ale wybaczcie jesli bedzie to jeden wielki chaos, ponieważ był tego zbyt wiele. Otóż, mój (jeszcze) mąż przyszedł do mnie pod pretekstem pozbierania kilku swoich rzeczy. Jak się okazało to nie był cel jego wizyty. Próbował mi tłumaczyć co ja robie, jak bardzo go ranię, jak go krzywdzę. Mówił że zrobił źle ale to naprawi, mówił że mnie kocha itd itd itd. Wreszcie po jakichs 15 minutach jego gadaniny powiedziałam że ma natychmiast opuścić mieszkanie i ze nie chce go więcej tu widzieć. No i dotarł do mnie inna drogą, nasłał mi teściów. oczywiście oni znowu zaczęli swoje kazanie, że jestem glupia, że jesli on sobie coś zrobi to bedzie to wyłącznie moja wina, że on ma myśli samobójcze, że płacze, że żałuje, że ja jestem bez serca bo nie dałam mu szansy, że nawet z nim nie porozmawiałam, że jestem bezduszna. No i wiele wiele innych podobnych rzeczy. Oczywiście wysłuchałam bo nie dało się ich w żaden sposób uniknąć. na koniec zapytałam tylko czy juz skończyła. Jak powiedziała że tak, to grzecznie i uprzejmie podziękowałam za lekcje życia, moralności i mądrości i pożegnałam teściów. wykrzykiwała tylko że tego bede żałować. OK niech jej bedzie. wiem jednak o co tu chodzi, im wszystkim chodzi o to, że nikt u nich w rodzinie nie brał rozwodu, a juz na pewno nie wchodziło to w grę przy ich kochanym syneczku. A tu taki zawód... No cóż, życie :) jak moi rodzice dowiedzieli się że teściowe mnie nachodzą i zaczynają mnie pouczać, pojechali do nich i powiedzieli że nie życzą sobie by mnie nachodzili, by do mnie jezdzili, by próbowali mnie zatrzymać przy pawle. Moj ojciec powiedział że żąda aby uszanowali moją decyzję, bo skoro paweł nie potrafił mnie szanować, kochac i być ze mną to ma sie odczepić ode mnie. Potem przyjechał mój (jeszcze) mąż i zaczął mnie wyzywać że bronie i zasłaniam się rodzicami, że jestem jak mala dziewczynka która biegnie do mamusi bo skaleczyła sobie paluszek, że jestem głupia. No cuda, Był lekko wstawiony. Zamknęłam mu drzwi przed nosem, długo się dobijał ale nie wyszłam aż wreszcie dał sobie spokój. Żałuję tylko że nie wezwałam policji, bo przecież za takie krzyki na klatce schodowej w stanie nietrzeźwości mógłby wylądować na izbie. no coż mój bład. Następnym razem będę mądrzejsza. Teraz ktoś pytał o miłość. Owszem kochałam go, był moją wielką życiową miłością, kochałam go do bólu, do szaleństwa, nie widziałam swiata poza nim. Ale wszystko tak jak pisze... w czasie przeszłym... Po tym wszystkim co zrobił, co robił i co nadal robi chyba coś we mnie pękło. Owszem jakiś tam sentyment do niego mam, ale jak widzę co wyprawia i jak sie zachowuje coraz bardziej czuje do niego nienawiść niż miłość. Szkoda że brałam ślub, on na niego nalegał. Mogliśmy byc dalej fajną parą narzeczeństwem czy cos takiego i gdyby taka sytuacja wynikła to rozstalibysmy się bez rozwodu i tych wszystkich cyrków. Ale dzięki temu co się stało, co się dzieje, i co jeszcze będzie się dziać wiem juz jak mnie zdobył i dlaczego z nim byłam. On bardzo się starał, chodził za mną jak pies, jak cień. Ciągle czułe słówka, kwiaty,kolacje, prezenty. A ja naiwna idiotka z nikim wczesniej nigdy nie byłam i dałam się nabrać na tego jego brednie. Stąd to wszystko. Dlatego on był ze mną, bo ja byłam materiałem łatwym do urobienia. Teraz nie zwiąże się już z żadnym facetem, nie chce, jesli każdy jest taki sam to ja mam gdzieś takie bycie razem. To wszystko jest chore. Moje małżeństwo było chore dlatego przyszedł czas by je zakończyć. Dobrze że stało się to teraz a nie kiedy mielibysmy razem dziecko...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość art123
no ja nie mogę !! teraz zaczął się szantaż że jakby co, to on się zabije:-) jak on w ogóle może myśleć że tędy droga? zobaczcie co teraz mówi? że nasza autorka poszła do rodziców jak mała dziewczynka, zapomniał chyba,że zrobił dokładnie tak samo. Poza tym te krzyki teściów,że pożałujesz ,właściwie już skreślają jakąkolwiek szansę na pogodzenie. Myślę, że kiedy skończą się prośby to zaczną się groźby. teraz jesteś w takim stanie w którym trudno planować przyszłość przy jakimkolwiek mężczyźnie ale uwierz, każda z nas kiedyś z kimś się rozstała i zazwyczaj nie dość,że wyszło na dobre to jeszcze spotkała w życiu tego właściwego.Nie pocieszam Ciebie , po prostu wiem,że ten ktoś dla Ciebie jest gdzieś blisko i właśnie dlatego ten ( jeszcze mąż) właśnie odchodzi z Twojego życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do tej osoby co da jej pracę
nie daj się autorko, juz raz zmanipulował Ciebie, zobacz jakie to dziwne, byłaś gotowa zrezygnować z siebie dla takiego pacana. Ciekawe która będzie dla niego odpierdalać szpagaty , co za jebany łoś

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość otozniekazdy
"jesli każdy jest taki sam to ja mam gdzieś takie bycie razem" Nie kazdy, bez sensu jest tak zakladac. Bylas w zwiazku z jednym facetem, natrafilas na jakiegos niedojhrzalego pacana i juz - koniec z wszystkimi ? Troche to juz przesadne nie uwazasz ? Malo wiesz o facetach, tylko duzo o swoim mężu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mężczyźni ogólnie są fajni
Piszesz: "Teraz nie zwiąże się już z żadnym facetem, nie chce, jesli każdy jest taki sam to ja mam gdzieś takie bycie razem" Bez przesady, nie nastawiaj się tak. Mężczyźni bywają różni, ale uprawianie takich jazd w stylu Twojego męża, to raczej nie jest powszechność. Podobnie jak uprawianie seksu w ten sposób, bez dbałości o kobietę, jej orgazm itd. Podobnie jak chore jazdy zazdrości, kompleksy i ogólnie zryty beret. Miałaś pecha po prostu. Ale teraz już będziesz bardziej świadoma, drugi raz się nie dasz zmanipulować i będziesz wiedziała, co jest normą, a co normalne nie jest i czego wymagasza. Na pewno warto otworzyć się na nowe znajomości w przyszłości. Pozdrawiam, pisz dalej :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tiger i jaszczurka
Polecam wizytę u seksuologa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tiger nie czytałaś całego
tematu tylko początek. Kwestia seksu jest już bez znaczenia wobec poważniejszych problemów. Rozwodzą się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bzduranaresorach
"Polecam wizytę u seksuologa" Tak, remedium na cale zlo, co za bzdura. Seksuolog nie czyni cudow, a wydaje mi sie ze tu sporo ludzi naprawde tak uwaza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 6787687687
Tak w ogóle to autorka pisała, że była u seksuologa... I poradził jej żeby się odpręzyć, cha cha :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość żona nie do łózka
Jestem. Gdybym chciała Wam w skrócie opowiedzieć co się u mnie działo to wystarczyłoby powiedzieć "SZAŁ" Mój (jeszcze) mąż chodził i próbował mnie różnymi sposobami namówić do zmiany decyzji. Zaczął od próśb. Skończył na groźbach. Błagał,płakał, groził i oczywiście nic nie zmienił. Jasno i wyraźnie powiedziałam mu że to koniec... pogodził się z tym dzisiaj. Zgodził się na rozwód bez orzekania o winie. Mam nadzieję że ten cyrk szybko się skończy. Cieszę sie ze swojej decyzji. Sądzę ze tak bedzie lepiej. Nie wiem co bedzie dalej, ale wiem że skoro nie mamy dzieci, to lepiej sie teraz rozejść niż potem rozczarować...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość art123
przypuszczałam,że będzie hustawka od prośby do groźby. Bardzo się Tobie "przemeblowało" w głowie i w zyciu. Obojętnie co on będzie wyprawiał Ty dasz radę. My widzimy Twoją przemianę a co dopiero on. Prawdopodobnie ma stany przedzawałowe"-) sądzę,że on nie wierzy że to co się dzieje, dzieje się naprawdę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tstststststs
podnosze bo ciekawe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a czym Ci groził
?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Już którys raz trafiłam na poruszający temat odnawiany przez autorkę i to jest naprawdę świetne. Nie dość że autorka znalazła wyjście I ROZWIĄZAŁA problem to jeszcze pokazała podobnym kobietom jak można sobie radzić. Kto wie może inna kobieta w podobnej sytuacji, ale wstydząca pisać o sobie wejdzie na ten topik i dopiero otworzą się jej oczy? A kto wie,przecież ja sama jestem niedoświadczona i może dzięki temu się czegoś nauczyłam? Czas pokaże :) Wszystkiego dobrego PS. A wiesz, że teraz jest moda na robienie imprez rozwodowych? ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Autorko wróć
😭 ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość żona nie do łózka
Wracam, Przepraszam ze tak długo nie pisałam. Praca i ta cała sytuacja w domu nie daje mi zbyt dużo czasu na wytchnienie. Mój (jeszcze) mąż grozi że popełni samobójstwo, że nie chce żyć beze mnie. A ja idę w zaparte, nie zrezygnuję z rozwodu, nie pozwolę mu do siebie wrócić. Nie chcę. Chociaż teściowa mówi mi że jestem okropna, że jestem bezduszna, że nie mam serca, ze powinnam dać mu szansę. Jakoś na mnie to nie działa. Trudno niech sobie myśli o mnie co chce. Moim zdaniem podjęłam słuszną decyzję. I nie będę się przejmować pustym gadaniem. Nie będę sobie pozwalać na te jego wyczyny. Sądzę że mąż już się nie zmieni dlatego nie daję mu szansy na powrót. W domu zrobiło się jakoś miło, jakoś przyjemnie, cicho. Odpowiada mi to. Kupiłam sobie pieska, wcześniej mąż się na to nie zgadzał bo nie lubi psów. Wiecie co?? to przykre co powiem ale cyba teraz dopiero jestem szczęśliwa....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BRAWObrawo oklaski

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Byłam wcześniej za rozmową
ale teraz widzę jasno, że rzeczywiście zakończenie tego małżeństwa jak najszybciej, jest jedyną drogą. Grożenie samobójstwem to jest jasny sygnał, że trzeba spieprzać z takiego układu. To psychiczny popapraniec i niezrównoważony szantażysta emocjonalny. Nie ma możliwości raczej ułożenia normalnie życia z takim człowiekiem. Myślę, że rozstając się z nim póki czas, unikniesz wielu przykrych jazd, które czekałyby Cię w przyszłości. Jestem pewna, że to małżeństwo i tak w przyszłości by się rozpadło. Trzymaj się twardo i dawaj znać jak sprawy się mają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×