Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
wiecznie_steskniona

chłopak mnie rzucił :(

Polecane posty

Szoszo u mnie okej. Nie ma jakiś szczególnych zmartwień, więc nie ejst zle;) Cały dzień mam zabiegany, wychodzę rano, wracam wieczorem i jedyne co mi brakuje to czasami wyjsc gdzies, pobawić sie... Mam nadmiar niespozytkowanej energii w sobie:D Ale jak juz pisałam wczesniej będę chodzić na zumbę która proponowałas:D Myslalam ze dam radę juz od poczatku pazdziernika, ale organizacyjnie nie udało mi sie dopasowac i przekładam to na koniec miesiaca niestety;( Poza tym planuję dwa wyjazdy w odwiedziny do znajomych w dwa rózne miasta i juz ciesze sie na sama mysl o tym. A były? Gdzies tam sobie jest:) wspomni mi sie czasem, czasem zatesknie ale szybko przeganiam te mysli. Wiem ze powodem tego jest fakt, że jestem sama i po prostu brakuje mi obecności drugiej osoby płci męskiej. No cóz, zwyczajnie nudzi mi sie bycie samotną;) Róża, odwagi!!:) W sumie mysle,że nic ne tracisz. Cyba pozbierałas sie po rozstaniu na tyle ze podejdziesz do tego spotkania z duzym dystansem. I chyba lepiej bedziesz sie czuła ze swiadomoscia ze spotkalas sie z nim, a nie z ta że nie poszłas na to spotkanie i cos Cie ominęło. Ale zrobisz to co sama uznasz za słuszne:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karpatkaaaa
różo jasne ze idz i sie nie stresuj, juz dosyc sie nastresowalas niech on teraz sie denerwuje... to spotkanie moze niesc za soba jakis decydujacy krok... a Ty pamietaj podejdz do tego z luzem, badz usmiechnieta , nie daj po sobie poznac ze sie denerwujesz... obadaj jego intencje... czesc szoszo ! :P kochamzycie- moja przyjaciolka miesiac temu zapisala sie na zumbe i teraz ma obsesje na tym punkcie :P szyje sobie jakies stroje itp itd :P ale fajnie przynajmniej ma jakies zajecie :P ja bym chciala w tym miesiacu sie zapisac na silownie na rowerku pojezdzic :P ogólnie to POZNALAM KOGOS.... 2 tygodnie temu... juz mamy za sobą 2 randki , bardzo pozytywne, chlopak jest po 2 nieudanych zwiazkach tak jak ja , wiec widze ze ma dystans i boi sie angazowac , zupelnie jak ja ! :) ale jest bardzo sympatycznie, ogolnie jest ode mnie rok mlodszy ale nie czuje tego , zawsze mowilam ze nie chcialabym byc z mlodszym ale w ogole nie przeszkadza mi to i nie odczywam zadnej roznicy :)) powiem tak, podoba mi sie, ale boje sie ze znow mnie ktos zrani dlatego sytuacja rozwija sie powoli i z dystansem ale to jest takie nakrecajace :)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
powiedzialam sobie ze do konca listopada musze to zalatwic chocby nie wiem co (ale im wczesniej tym lepiej ;) ) wczoraj ni stad ni z owad napisal (po raz kolejny) ze wstyd mu ze tak wtedy postapil i ze strasznie tego zaluje i ze nie moze cofnac czasu zeby postapic inaczej. on ciagle rozpamietuje ten dzien sprzed prawie roku kiedy sie ostatni raz widzielismy, uslyszalam wtedy troche niemilych slow (nie dalam za wygrana i ostatecznie wyszlam od niego bedac góra :) z reszta pisalam o tym). ja już o tym nie mysle, jest to gdzies w pamieci ale zupelnie nieistotne, a jego to ciagle meczy. moze mysli ze dlatego ciezko mi sie teraz przelamac? ogolnie milo i duzo w nocy smsowalismy, wszystko co pisze jest takie szczere. a na koncu mnie rozbroil "dobranoc :* moze to glupie ale sciskam telefon z twoimi smsami :)" :D karpatka > powodzenia!!! :) moze to bedzie wreszcie TO? :) dobrze ze sie powoli rozwija, nie ma co sie spieszyc :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karpatkaaaa
CZESC DZIEWCZYNY ! POWIEM WAM TAK.. PO MOIM POPRZEDNIM 'IDEALNYM' MEZCZYZNIE OBIECALAM SOBIE MIEC DYSTANS DO KOLEJNYCH FACETOW KTORZY POJAWIA SIE W MOIM ZYCIU. I CHYBA DOBRZE... TEN NOWOPOZNANY, JETS FAJNYM CHLOPAKIEM, PO NASZYM OSTATNIM SPOTKANIU PISALISMY CIAGLE SMSY, ON TEZ PISAL I TO TAKIE MIŁE I CZUŁE, WYDAWAŁOBY SIE ZE CHCIAŁBY DALEJ SIE SPOTYKAC ITD... OSTATNIO CHYBA 3 ALBO 4 DNI TEMU USTALALISMY WSPOLNĄ KOLACJĘ PRZY WINKU, NO I OD 2 DNI SIE NIE ODZYWA... :)) OSTATNI SMS NALEZAL DO MNIE WIEC JA SIE NA BANK NIE ODEZWE, NO TO ZOBACZYMY :) NIGDY NIE ZROZUMIEM FACETOW I NIE CHCE ROZUMIEC... GENERALNIE NIE BEDE TEGO ROZTRZASAC, MOZE JESZCZE SIE ODEZWIE ALE JUZ MI TO ZWISA ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karpatkaaaa
CZEŚĆ DZIEWCZYNY ! W SOBOTE BYLAM W KLUBIE, I ... SPOTKAŁAM GO :) NAPILISMY SIE PIWKA, SPEDZILISMY RAZEM CZAS, BYLO MILO, TERAZ PISZEMY SMSY ALE Z JEGO STRONY TO TAKIE JAKEIS NIE WIEM JAK TO NAZWAC... HMM.. BEZPŁCIOWE PISANIE O TZW ' DUPIE MARYNIE' .. NIC KONKRETNEGO, ZADNYCH CZULOSCI, TAKIE KOLEZENSKIE SMSY, NIE WIEM W SUMIE CZY ON BY CHCIAL COS , CZY NIE, RAZ ODCZUWAM ZE TAK, RAZ ZE NIE BO JEST MEGA OBOJETNY, NP W TA SOBOTE DOSZLO MIEDZY NAMI PIERWSZY RAZ DO POCALUNKU, A I TAK JAKOS CZUJE CIAGLE TEN DYSTANS .. NIE MOGE GO ROZGRYZC, MA STRASZNY DYSTANS... WIEM ZE MOZE JESTEM W GORACEJ WODZIE KĄPANA I CHCIALABYM WIEDZIEC CZARNO NA BIALYM CZY TO MA SENS CZY NIE, ALE CIEZKO MI GO PRZEJRZEC.. DOBRA BEDZIE CO BEDZIE... NIE MA CO SIE GORACZKOWAC, PO PROSTU CHCIALABYM KOGOS W KONCU MIEC... CHYBA WY NAJBARDZIEJ MNIE ROZUMIECIE DZIEWCZYNY :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karpatkaaaa
jakie to wszystko jest beznadziejne, rzygac mi sie chce na to... mam dosyc, spotykam kolejnego faceta i znow koniec z jego strony. boze czy ja nie mam reki, nogi, czy ja jestem tredowata? o co chodzi? najpierw co chwila sms, ze mu zalezy , i nagle z dnia na dzien koniec. ja nie mam sily, stracilam poczucie wlasnej wartosci, przestyalam wierzyc w siebie , czuje sie tak zle ;(((((((((((((((((((((((((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem co Ci napisac...pocieszać, ale jak? I chyba to by i tak nic nie dało... Jedyne co mi na myśl przychodzi to westchnięcie... Dojrzałość u facetów to chyba cecha na wymarciu ;/ Trzymaj sie, jesteś silną kobieta i bardzo wartościową!! I nie próbuj myśleć inaczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
karpatkaaaa Czuję jakbym czytała moje własne historie. Z tą dyskoteką miałam identyczną sytuację. A najlepszy sposób na to? Duuużo cierpliwości i nadzieja, że albo wydorośleje albo znajdzie się ktoś lepszy. Trzymam za nas kciuki ;*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karpatkaaaa
mi sie nawet nie chce pisac o tym jak sie teraz czuje... na prawde... niewiarygodne ... kim bedzie ten kolejny i kiedy mnie oleje? :) juz ku..wa smiac mi sie chce.. ....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karpatkaaaa
nie radze sobie z tym jest mi tak ciężko... czuuję sie taka mała tak mnie boli serce ... czemu znow mnie to samo spotyka :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karpatkaaaa
mimo naszej krotkiej zanjomosci, on sprawil ze ja przestalam myslec o poprzednim ex ktory zakrywal mi caly swiat... staralam sie nie wciągac w to i nie przyzwyczajac , ale chyba taka moja natura romantyczki ze odwzajemniam okazywane gesty uczucia, uwielbiam kochac, być kochaną, myslalam ze moze w koncu to Ten pisal smsy o 4 w nocy gdy mialam na nocki, ze po mnie przyjdzie ze sama nie bede wracala, ustalalismy jakies wspolne gotowanie, pisal tak fajnie, i co sie stalo? dziewczyny pomozcie bo odchodze od zmysłow moze to wszystko moja wina moze to ja sie za szybko nakrecam i jestem zbyt kochliwa. mozliwe. ale taka jestem,m gdy mi sie ktos bardzo podoba oddalabym mu gwiazdke z nieba... tak mi cholernie zle ;( czemu czemu znow mnie to spotkalo? l

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karpatkaaaa
nawet staralam sie troszke zachowac ten dystans, gdy ja pierwsza sie odezwalam jednego dnia, to kolejnego dnia juz nie pisalam pierwsza by sie niby nie narzucac, chcialam zeby to bylo takie pół na pół...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ech, karpatka, współczuję :( ale nie obwiniaj się, po prostu masz pecha.. jakiegoś masakrycznie wielkiego pecha. aż ciężko w niego uwierzyć.. w ogóle to cześć wszystkim ;) obroniłam się, tak się masaktycznie cieszę. wreszcie z głowy, wreszcie zacznę SPAĆ. wreszcie mogę spokojnie wieczorem wyjść i nie mieć wyrzuów sumienia, że się nie uczę. no ale to mniej ważne. od razu mówię, że jestem lekko podpita w tym momencie ;D bo jeden własnie z wieczorów, który wykorzystałam na piwo ze znajomymi. u mnie jest ok, ale ostatnio dziwnie się czuję. jeszcze tydzień temu jakbym tutaj weszła, pisałabym jak się mi świetnie układa z moim facetem. i w sumie niby dalej się świetnie układa, tzn. z Jego strony. jest we mnie autetycznie zakochany.. co prawda ma jeden problem, taki życiowy bym powiedziała -- życiowy, ale niezwiązany z życiem uczuciowym, nie lekki i ma swoje humory przez to, ale mi okazuje naprawdę dużo uczucia. mieszka się z nim fantastycznie, to nie jest facet któremu trzeba wszystko przynieść, podać, uprasować, dogadujemy się we wszyskim jeśli chodzi o takie codzienne życie. inna sprawa, że on też dopiero co się oronił i tak naprawdę teraz zacznie nam się takie prawdziwie życie :) bo ostatnie 4 miesiące to było 16h/dobę kompuer.. w ogóle to zmieniłam całkowicie podejście do facetów. jednak świętą prawdą jest, że nie wolno się nimi zbytnio przejmować, a jeśi coś się kobiecie nie podoba to najepiej jest pokazać że to się nie podoba i później olać. tak, żeby widział, że ona się na niego gniewa, ale z drugiej strony potrafi się sobą zająć. dzięki mojej pracy poznałam sporo fantasycznych ludzi, z którymi spędzam coraz więcej czasu i mam swoje życie obok Niego i jeśli nam się nei uda, to mam do kogo się zwrócić i w tym momencie widzę, że to żaden koniec świata. szczerze to wcześniej nie wierzyłam, że mężczyźni tak reagują, ale to PRAWDA. i zawsze byłam niecierpliwa i pierwsza wyciągałam w razie czego rękę. a facet potrzebuje jednak czasu żeby po pierwsze dojść do tego, że zawinil, a po drugie do tego żeby przeprosić. teraz mam w końcu dobry balans pomiędzy związekiem i życiem uczuciowym a życiem poza tym. uwielbim chodzić na piwo ze znajomymi a później wracać do domu i cieszyć się, że ktoś tam na mnie czeka. tylko fktycznie ostatnio zaczęłam czuć pewne ale. otóż w pracy mam pewnego dobrego kolegę, który ewidentnie mnie lubi (raczej nic więcej, ale kto wie). ja go osobiście uwielbiam, on tak trochę nawet o mnie można powiedzieć, zawodowo dba. a ja jestem taką osobą, żę jak widzę, że komuś na mnie zależy to od razu patrzę inaczej na tą osobę. i coś mnie do niego ciągnie.. i czuję się zagubiona, bo to nie jest facet, na którego zwróciłabym uwagę na ulicy, wręcz przeciwnie -- jak go pierwszy raz zobaczyłam to ostatnie co sobie pomyślałam to to, że jest przystojny. ale jest mega inteligentny i świetny kumpel. plus to co wyżej. i od jakiegoś tygodnia właśnie zaczynam czuć się źle, wręcz jakbym Mojego zdradzała czy coś :| bo z tym kolegą z pracy spędzam naprawdę dużo czasu, zarówno ze względów zawodowych, jak i (coraz częściej) pozawodowych. nie wiem na ile to normalne, nie wiem w ogóle co się ze mnądzieje, tak jakoś mnie fascynuje.. chya ma to też trochę związek z tym, że ten facet jest takim całkowitym przeciwieństwem Mojego -- a chybate przeciwne cechy wtedy trochę imponują. w każdym razie mam nadzieję, zę to mi przejdzie, bo źle się z tym czuję.nie po to też tyle walczyłam i tyle wypłakałam przez Wiadomo Kogo, żeby teraz takie cos nadeszło :| czuję się masakrycznie głupio i infntylnie. i przepraszam, jeśli tekst jest niespójny i nielogiczny :D ale tak szczrze to trochę żałuję swojego zachowania po rozstaniu. oczywiście tłumaczę to wszystko sobie brakiem doświadczenia i miłością, ale z pewnością już nigdy nie doprowadzę się do takiego płaszczenia :) pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karpatkaaaa
w-s czesc! mysle ze to moze byc pewien rodzaj fascynacji ''zawodowej'' :), on ci imponuje, ale sama mowisz ze do przystojnych nie nalezy... wiec mysle ze to cos w stylu takiego chwilowego zauroczenia nie tyle co 'mężczyzną' jak po prostu OSOBĄ... :) ja mialam kiedys podobnie bedac z ex nr 1, strasznie lubilam kolege z grupy, zaczynalam sie obawiac ze jeszcze cos do niego poczuje, ale to byla taka czysta sympatia koleżenska :) teraz jak o tym mysle to smiac mi sie chce ogolnie cale zycie bedziemy spotykac na swojej drodze ludzi, nie tylko kobiety :) i to normalne ze kogos polubimy bardziej, mysle ze Ty kochasz swojego mezczyzne, a to jest takie chwilowe zauroczenie osobowoscią... a ja wczoraj wyzalilam sie siostrze ciotecznej i tak mnie pocieszyla ze plakac mi sie chce bardziej... powiedziala ze jeszcze nie jednego idiote poznam .... musze chyba poczytac wszystkie swoje posty od pocfzatku zeby znow znalezc tą sile jaka mialam po rozstaniu z poprzednimi ' kretynami' :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość superbitch
no steskniona, widze, ze wreszcie sobie wychowalas faceta jak nalezy ;) gratulacje! teraz to on jeszcze przez ciebie zaplacze i tak powinno byc a nie na odwrot ;) 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Stęskniona witaj:) Juz myslalam,że przynajmniej Tobie sercowe zawieruchy są obce, a tu prosze... Karpatka, trzymaj sie, podono co nas niezabije to nas wzmocni wiec chyba niedlugo wszystkie bedziemy niesmiertelne jak herosi z bajek;) A ja, o ironio!!, spotkałam dzis przypadkowo po 2 miesiecach zerowego kontaktu wielbiciela nr 2.... A były nr 1 od ponad 1,5 miesieaca rownież braku oznak zycia z obu stron wpadł do mnie do pracy... i zniosłam to z usmiechem na twarzy i wielką pewnoscia siebie:) Jestem dumna tyle ze...nadchodzi grudzien i to ejst dla mnie taki szczegolny miesiac i chyba dlatego samotnosc mnie dobija juz teraz;( Powodzenia dla Was :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karpatkaaaa
jestem wlasnie przed praca , za 25 minut wychodze z domu :/ nic mi sie nie chce, najchetniej bym lezala w domu pod koldra i ogladala tv, nie potrafie sie skupic i zająć własną osobą- a moze bym dokonczyla prawo jazdy bo 4 razy juz nie zdalam ? - NIE ... bo nie mam glowy do tego, jestem osobą słabą psychicznie, czuje sie tak zle.... tak po prostu zle... wszystko mi zaczyna przeszkadzac... i odkrylam niedawno ze najbardziej relaksuje mnie.... marichuana i chyba zaczne sobie czesciej popalac, jestem po tym mega wyluzowana wiem ze to złudne szczescie ale coz :) czemu nie umiem byc szczesliwa, chociazby cieszyc sie tym ze dzisiaj taka ladna pogoda.... no nic .... oby kiedys ten los sie odmienil....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
karpatka, zioło to chyba nie najlepsze wyjście.. no ale Twoja decyzja. w ogóle bez sensu cokolwiek w takich chwilach pisać.. bo przecież łatwo mówić, żeby się podnieść i zająć sobą, a trudniej zrobić. ale ja gorąco trzymam za Ciebie kciuki i naprawdę wierzę, że się Ci uda. u mnie dziwnie. wczoraj byłam na świetnej imprezie z ludźmi z pracy. skończyło się na 5 osobach, które uwielbiam, w tym włąśnie ten chłopak o którym pisałam. siedzieliśmy wsyscy do 7 nad ranem. 12 godzin. piliśmy, słuchaliśmy muzyki i gadaliśmy. było zajebiście. tylko zamiast mi przejść to on mnie coraz bardziej pociąga, nie wiem o co chodzi, ale zauważyłam u siebie takie coś, że zabiegam o jego uwagę :/ czuję się okropnie z tym. mam faceta, z którym mi się w końcu układa i co ja robię? chyba nie potrafię już się po protu cieszyć. jestem na siebie autentycznie ZŁA. ale wciąż sobie mówię że to po prostu takie tam zauroczenie, jak pisała właśnie karpatka - swoją drogą dzięki, bo tamte słowa mnie naprawdę podniosły na duchu :). a sercowe zawieruchy to chyba całe życie będą niezależnie od wszystkiego. kurde głupie uczucia, nie da się tego kontrolować! w każdym razie miłego weekendu :) ja leniuchuję :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
powiedzmy, że mam dokładnie to samo. od tego roku mam na uczelni nowe zajęcia ogólnouczelniane i właśnie na nich poznałam świetnego faceta z innego kierunku. jest przystojny (nie jest przystojniejszy od mojego chłopaka, ma bardziej chłopięcą urodę - można za to powiedzieć, że jest ładniejszy), fajny z charakteru i przede wszystkim - pierwszy zaczął się mną interesować. problem z moim facetem polega na tym, że mam świadomość, że totalnie nie jestem w jego typie. przez większość czasu jakoś z tym żyję, ale czasami dopadają mnie wątpliwości, czy nie poleciałby do pierwszej lepszej ciemnookiej ;) za to ten nowy obsypuje mnie komplementami i najwidoczniej jakoś wpasowuję się w jego ideał. jego zainteresowanie jest bardzo miłe, szczególnie że pojawiło się w czasie, kiedy walczyłam z kompleksami. chłopak jest w takich momentach mało pomocny - powtarza po prostu, że mam się nie przejmować, bo i tak charakter jest najważniejszy, co jedynie dodatkowo mnie dobija ;) przez długi czas miałam poważne wątpliwości, co z tym zrobić. z jednej strony jestem w szczęśliwym związku, popełniłam wiele błędów i wiem, że zerwanie byłoby najgłupszą rzeczą, którą zrobiłam od pewnego czasu. z drugiej strony czuję ogromną chemię do nowego i myśl, że muszę po prostu o nim zapomnieć jest strasznie nieprzyjemna. spotykamy się często, głównie z jego inicjatywy, ale są to spotkania na stopie typowo koleżeńskiej. wszystko dodatkowo komplikuje to, że jestem w związku na odległość. ostatnio spróbowałam popatrzeć na nowego trzeźwiej. bardzo mnie przypomina, jest roztrzepany, leniwy, zapominalski i... niezdarny ;) nie znoszę tych swoich cech, dlatego przyjemnie jest mieć obok kogoś, na kim mogę się opierać. szczerze mówiąc, podejrzewam, że gdy motylki zdechną, nowy wyda mi się mniej pociągający, w szczególności seksualnie. nie widzę dla nas przyszłości. widzę jedną pijaną noc i kaca moralnego do końca świata. dla czegoś takiego mam rezygnować z cudownego przystojniaka, który dla mnie ma mnóstwo czułości, ale potrafi być twardy i zdecydowany, kiedy tego potrzebuję? nie ma szans. czasami życie stawia przed nami takie pokusy. tym razem ciężko było mi się oprzeć, ale dzięki temu następnym razem będzie łatwiej. teraz na nowo utwierdziłam się w przekonaniu, że bardzo zależy mi na moim chłopaku i chcę być z nim mimo wszystko :) pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że kiedy on będzie przeżywał coś podobnego (bo będzie!), wybierze mnie :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karpatkaaaa
dziewczyny powiem wam tak... przypomnijcie sobie jak bylo w waszych zwiazkach na poczatku? tez byly motylki tez byly fajerwerki i chec spedzania razem czasu 24 h/d... to jest tzw fascynacja druga osoba, dopiero pozniej umysl trzezwieje i albo akceptuje ta osobe albo 'out' i nara... nie zrobcie niczego czego byscie potem zalowaly, ( skoro wam sie uklada w zwiazkach) ... ja wiem ze faceci potrafia czarowac, ja sama jestem tego przykladem ze za szybko sie wkrecam w to wszystko ale chyba teraz dopiero dotarlo do mnie ze trzeba na prawde trzymac ich na wielki dystans, po drugie miec szacunek do siebie, ( zadne chwile slabosci nie wchodza w gre- ja troche zaluje ze tak szybko zaufalam temu drugiemu, serio)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×