Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
wiecznie_steskniona

chłopak mnie rzucił :(

Polecane posty

Gość karpatkaaaa
kochamzycie- gratuluje odwagi z wlasnym biznesem ! uwielbiam jak kobiety sa tak obrotne i niezależne! super! wiecie co , stwierdzilam że jestem straszną romantyczką:) wyszlam dzisiaj z pracy wczesniej bo powinnam o 22, wlączyłam jakies stare polskie szlagiery i sie przez moment rozpłynelam przy jednej piosence :) musze troche posprzatac dom, a jutro chyba stawiam na PIWKO w gronie przyjaciól :] walcze dalej z sobą i moimi slabościami do jednego mężczyzny, walcze jestem silna i nie moge juz nigdy plakac przez facetów ! chociaz ten skurwiel dalej siedzi mi w głowie..... :/ różo a jak u Ciebie ? W-s ... napisz co u Was ? milosc kwitnie??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karpatkaaaa
ehhhhh dziewuszki moje boje sie tej nadchodzącej jesieni i zimy... przydałoby sie do kogos przytulic w te zimne wieczory ... ale walcze dalej :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
i ja bym się przytuliła....bo czasem po tych wszystkich trudach i codziennej bieganinie tak strasznie tęsknie za tym by po prostu z kims pogadac , zdac relacje z całego dnia, przytulić sie i zasnać tak z kims u boku...:) A co najlepsze...był u mnie znów! Wracał z pracy a ze był umówiony z kolega na miescie to przy oakzji zaszedł do mnie... Jakos nawet mnie to obeszlo pogadalismy ot tak choc ode mnie nie padło zadne co słychac. Tylko on tak patrzy, az kilka razy zapytałam go dlaczego mi sie tak przygląda i za kazdym razem odpowiadał,że po porstu patrzy na mnie. Ale to takie jego spojrzenie, które czasem do mnie wraca jak sobie przypomne co było kiedyś i stad po prostu dziwnie mnie ono krępuje... Njabardziej rozbroilo mnie to ze zauwazył ze zmieniłam kolor podkładu;p Serio:) nie nakładam tapety na twarz , stawiam na naturalnmosc ale fakt ze jakis czas uzywałam pudru brązujacego i stad twarz chyba była bardziej promienna. I podobno bardzo ładnie wygladałam. Z tego wynika, ze teraz juz nie;) Zreszta nie byłabym chyba soba gdybym mu nie poiwedziala ze jemu podobac sie nie musze. Zreszta cała ta wizyta jakos mnie obeszla. Oczywiscie zapytał czy pojde z nim i kolega na piwo, ale chyba znał odpowiedz. A do mnie do pracy przychodzi chłopak, facet hmmm, nie wiem ile moze miec lat, ale pwenie ok.30stki, buźka mi sie smieje na sam jego widok. W ogole nie ejst nawet w moim typie, nie ejst typowo przystojny ale ma w sobie cos:) i tak sie do siebie usmiechamy od czasu do czasu zamieniajac jedno zdanie:) Ciekawe jak były rozy... ciekawe jaki bedzie jego kolejny krok:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość W_S wam nie odpowie
bo nie istnieje,to prowokacja,więcej jest tego typu tematów do którejś strony pisze "autor"a jak się wątek rozkręci to znika!najpierw pisała co chwile a teraz nic;)nie bądźcie naiwni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kochamzycie > gratuluje i powodzenia z biznesem :) nie pisalam bo mialam pewna sprawe na glowie i kompletnie zapomnialam. chociaz wolalabym nie pisac zeby sobie nie przypominac bo nie ma sie czym chwalic :O mialam dylemat czy cos mu odpisac na ta propozycje spotkania, chcialam nic nie pisac, ale w koncu napisalam, a dokladnie to "w jakim celu?" wyslal mi smutna buzke, a potem smsa ze w takim razie widzi ze ja nie tesknie za nim tak jak on za mna. a ja durna napisalam "ale zeby rozdrapywac rany? nie jestem masochostka ;) " a on po dluzszym czasie "moze masz racje, przepraszam za te rany, milego dnia, pa" :O no glupia jestem, po co wyjechalam z takim tekstem? :O przeciez licze na kolezenstwo, a nie o blaganie o powrot :O a nawet jesli mam przeblyski o powrocie to chcialabym zeby to na nowo samo sie rozwinelo, a nie inaczej. z reszta nie wiem jak on tego smsa odebral. bo jak myslal o spotkaniu liczac na cos wiecej to mogl odebrac go tak ze ja juz zamknelam ten rozdzial i nie chce do tego wracac. z reszta nie wiem, nie wazne ;) on to gorzej niz baba, kazde slowo na sto sposobow rozkminia ;) pewne jest tylko to ze ja zaluje tego smsa (nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz :O ;) ) poki co 2 dni cisza, zobaczymy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Różo, jak dla mnie on chce wrócić, przynajmniej tak bym to odebrała na Twoim miejscu. szczerze wam kibicuję i smutno mi, kiedy każdą jego próbę ignorujesz lub odtrącasz :( ja bym mu napisała po czymś takim "też tęsknię" albo coś podobnego. oczywiście tylko żeby pokazać mu, że biorę pod uwagę powrót, ale ja to ja :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak sobie myslalam, ze jak komus naprawde zalezy to bedzie walczyl i szukal sposobow. tylko zeby nie bylo ze jestem jakas skrzywdzona ksiezniczka :O ja mu jakis czas temu napisalam ze o nim mysle, nawet ze tesknie (odp na jego tesknienie, to byla dluzsza rozmowa i stad ten sms ostatnio ze widzi ze ja za nim nie tesknie tak jak on za mna). a ogolnie to piszemy tak zwyczajnie kolezensko. pewnie gdybym go caly caly czas zlewala, nie odpisywala to by odpuscil (chociaz nie wiem, na poczatku tak robilam i pisal). szkoda ze czlowiek nie wie z gory co bedzie dla niego dobre i jakie decyzje powinien podejmowac ;) nie zawsze chcialabym wiedziec, ale czasem by sie przydalo ;) nachodza mnie takie mysli ze on w nowym miescie moze kogos poznac, a ja bede potem bardzo zalowac. albo zbliza sie do siebie z ta kolezanka z ktora tam jest. co prawda znaja sie wiele lat, ale zawsze to inaczej jak spedza sie ze soba wiecej czasu. wiem ze powinnam zrobic jakis krok, spotkac sie z nim, mile, kolezenskie spotkanie, ale cos mnie blokuje, nie wiem czemu, czuje taki stres na sama mysl ze rozmowy kwalifikacyjne, egzaminy i wszystko inne moze sie schowac ;) jeszcze zobaczylam taka zmiane na fb, ja nie przyjelam jego zaproszenia, a on ma caly profil zablokowany, zawsze bylo widac tylko plec, a teraz ma widoczny takze status zwiazku: wolny ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no właśnie, on już pokazał, że mu zależy, kiedy go olewałaś teraz pora na Twój krok ;) i tak bardzo długo czekał, chociaż nie wiadomo, jak zareaguje, gdy w końcu osiągnie swoje - czasami walczy się o coś tak długo, że później nie wie się, co robić, kiedy się to osiągnie. ja też wyszłam z takiego założenia (jeśli coś ma się stać, to się stanie) i trochę się na tym przejechałam. kiedy później rozmawiałam o naszym zerwaniu z chłopakiem, mówił, że codziennie czekał, aż ja się odezwę. nie wiem, co by się stało, gdybym w końcu do niego nie zadzwoniła ;) on był przekonany, że bez niego jestem szczęśliwa i świetnie sobie radzę, dlatego nie chciał się znowu wtrącać w moje życie. ale to wszystko zależy od tego, czy chcesz powrotu, bo ja nie mam w tej sprawie nic do gadania ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
to jest wlasnie ten problem, ze nie wiem czy chce powrotu ;) ciezko teraz powiedziec, bo uczucia sa juz pokryte warstwa kurzu, "co z oczu to z serca", a my nie widzielismy sie juz prawie rok. dobrze wiem co powinnam zrobic, po prostu spotkac sie nim ;) a dalej wszystko sie jakos potoczy. jak bedziemy sie spotkac czesciej to okaze sie czy bedziemy chcieli posunac to do przodu czy ma zostac tak jak jest. tylko ze wykonanie tego kroku wcale nie jest takie latwe :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
z jednej strony ciekawość, bo co by było gdyby.... a z drugiej pewnie trochę strach przed rozczarowaniem, no bo raz juz sie nie udało. I chyba podstawowe pytanie jesli juz sie spotkac, spotykać to brac pod uwagę powrót, czy postawić tylko na jakąs tam forme koleżenstwa nazwijmy to. W sumie Twoja ostrożna postawa też daje duzo do myslenie bo chyba bardzo chlodnym okiem patrzysz na ta cała sytuację. I nie jestes pewna tego czego ttak naprawde moglabys oczekiwac, bo gdyby to bylo takie pewne to chyba nie czekalabys ani chwili na to by sie spotkac;) ale trzymam kciuki za kazdą decyzje. Zycie jest tak nieprzewidujące i pełne niespodzianek, że pewnie i w tej sytuacji tak bedzie:) Ale z tym " co z oczu to z serca" masz całkowita racje. Brak widywania "obiektu" bardzo pomaga.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
było bardzo dobrze, dzisiaj już wyjechałam do miasta, którym studiuję i czas pokaże, jak tym razem to przeżyjemy ;) ale na pożegnanie przytulił mnie mocno i nie chciał puścić, był strasznie smutny, pierwszy raz aż tak zareagował na mój wyjazd, cóż, wzruszyłam się :) ale od czasu zerwania z dnia na dzień jest coraz lepiej, jestem całkowicie szczęśliwa w związku :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cześć wszystkim, tak sobie wpadłam, mam spoooore problymy otatnio. ale nie uczuciowe. póki co układa nam się bardzo dobrze, zresztą wszystko jest ok oprócz mojej obrony, która się przekłada w nieskończoność, nie z mojej winy niestety. dużo też pracuję, w ostatnim tygodniu zrobiłam 20 nadgodzin :P a później jeszcze pisałam mgr.. generalnie od jakichś dwóch tygodni nie śpię i nie mam siły, chodzę jak w jakimś śnie ;p zbyt ambitnie podeszłam do pracy magisterskiej. wykończyła mnie. w sumie to mam sporo do opowiedzenia, tzn. nic się nie dzieje szczególnego, ale przemyśleń trochę mam i z chęcią się podzielę. tak w skrócie to decyzji o powrocie nie żałuję, a On się serio zmienił i stara bardziej niż kiedykolwiek. jest tak jak powinno być. ale miałam też swój kryzys po drodze. ale z tego całego roku wyniosłąm jedną bardzo ważną rzecz, którą w końcu naprawdę zrozumiałam: że najważniejsza jestem JA. :) nie wiem, czy ten związek przetrwa, ale wiem, że cokolwiek się nie wydarzy to przez te wakacje z pewnością potrzebowaliśmy siebie nawzajem. gdyby nie On, byłoby mi bardzo ciężko. zresztą na razie mamy naprawdę oboje ciężkie czasy i nie żyjemy normalnie. w każdym razie na pewno ten rok będzie kluczowy :) na pewno wrócę walnę jakiegoś posta któego nilt nie przczyta :D póki co czeka mnie kolejna noc zarwana . pozdrawiam Was bardzo :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
roza, a może spotkanie mogłoby coś wyjasnic, tzn.jakos Ci pomoc? Jak sama wczesniej pisałas nie widzieliscie sie juz bardzo długo. Mialaś czas na przemyslenie i poukladanie sobie pewnych rzeczy,może rozmowa cos wyjasni, nakieruje Was oboje? Ja nie wiem, pewnie tez nie wiedzialbym co zrobic, co napisac, jak sie zachowac, czy potrafilabym zaufac. Ale widać po przykladach dziewczyn ze wszytko jest możliwe:) trzymam kciuki bez wzgledu na to jak sie sytuacja rozwiąze:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie mam watpliwosci co do jego osoby, ufam mu, nie boje sie zranienia ani niczego takiego. boje sie tych wszystkich zmian, chociaz wiem ze kiedys i tak nastapia, z nim czy z kims innym. kiedys juz pisalam ze jesli mielibysmy sie zejsc to musialoby byc zupelnie inaczej, np. zamieszkanie razem. dzieli nas pewna odleglosc, w sumie rozstanie wyniknelo z tego ze rzadko sie spotykalismy, on sam powiedzial ze czasem czul jakby byl sam, chcial mnie zabierac na jakies wyjscia ze swoimi znajomymi w weekend, ale zeby tak bylo to musialabym zostac na noc. on nie mieszkal sam, ja z kolei uwazalam ze to niezreczne zostawac na noc w mieszkaniu jego rodziny znajac ich tylko na "dzien dobry", "dowidzenia". ogolnie nie mam staroswieckiego myslenia, ale w tej kwestii akurat mam takie a nie inne zdanie ;) mi brakowalo takiego spontanicznego spotykania sie, ze np. mam mase roboty i nie mam tego dnia czasu, ale mam ochote spotkac sie z nim na pol godziny, przytulic, pocalowac i wrocic do swoich obowiazkow ;) a tak to spotkanie to cala wyprawa z przesiadkami i dluzej trwa podroz niz sie z nim widze. w ogole jak tak mysle to powrot jest duzo trudniejszy niz nowy zwiazek, w nowym ma sie czysta karte, a tu zna sie juz swoje wady, trzeba pracowac nad tym co bylo zle itd. ale chyba warto? ;) ostatecznie odpisalam mu popoludniu na tego smsa ale tylko "przepraszam ze nic nie pisze, nie chce zebys to zle zrozumial, po prostu troche mnie zaskoczyles ;) a on ze nie powinnam byc zaskoczona bo przeciez pisal ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
najchetniej to wyprowadzilabym sie z rodzinnego domu i zamieszkala sama :P tylko poki co nie stac mnie zeby wynajmowac cale mieszkanie :( stwierdzam ze tchorz ze mnie, zamiast spotkac sie z nim, pojsc w ktoryms kierunku, to mam ochote odwlekac to w nieskonczonosc, jakby jakims cudownym magicznym sposobem mialo sie wszystko samo ulozyc. cholera

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewiadoma20
Początki są najgorsze ,mętlik w głowie i 100 mysli na sekunde..Tak,faktycznie czas leczy rany,chociaz na pczatku sytuacja jest nieciekawa...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
rozo, przecie to on zrezygnowal z waszego zwiazku prawda? to byla chyba jego decyzja z tego co pamietam..Jak sie z nim nie spotkasz to sie nie dowiesz czy go kochasz czy nie. Teraz masz jakas jego wizje przed oczami, pewnie troche go mozesz idealizowac, albo wrecz przeciwnie. On napewno nie bedzie wiecznie czekal. Teraz dziala to troche na zasadzie chce mu pokazac ze jestem wazna, nie kocham, jestem obrazona, itd.. A moze skonczyc sie tak jak z Kacham zycie w ciemno. tez nie chciala powortu, ale jak dowiedziala sie ze ma inna, to wszystko wrocilo podwojnie. Moim zdaniem warto sprobowac, zeby potem nie zalowac ze sie nie sprobowalo;) Jak go juz nie kochasz to jak nie wyjdzie, nie bedzie az tak bolalo. A jak go kochasz, to chyba nic dobrego nei wyjdzie z tego ze bedziesz zwlekala dluzej.. Powodzenia! A i Kocham Zycie - Ja uwazam ze ty akurat dobrze postapilas. W sumie twoj facet naprawde nie wiedzial czego i kogo chce, a sam fakt ze mowil ze cie kocha a za chwile juz byl z kims, wogole go skresla w moich oczach. Wydaje mi sie ze on chce sie wyszalec i przeraza go mysl o zwiazku bardziej powaznym, zeby tylko sie nikt nie zaangazowal ;) I tez wydaje mi sie ze go nie kochasz juz, tylko to zazdrosc, bo nie chcesz go dla siebie, ale nie chcesz zeby byl szczesliwy, jak ty jeszcze nie masz drugiej polowki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Trzeba próbować, szczególnie ejsli miedzy dwojgiem ludzi nie ma tak naprawde powodu do tego by kontakt zerwać całkowicie, jesli nie stało sie nic co mogłoby na zawsze przekreślić wzajemne relacje. Probować po to by własnie nie załować ze sie czegos nie zrobilo, ze sie nie sporobowalo... Jasne ze kazdy popelnia błedy, a czasem te błedy da sie naprawic. Moze ktos dojrzal, zrozumial, docenił.... Trudne, bo wlasciwie nigdy nie wiadomo co tak naprawde mysli i czuje ten drugi czlowiek i z jakich pobudek podejmuje takie czy inne decyzje. Ale moze warto dac sobie szanse. Agata masz racje, całkowicie sie z Tobą zgadzam. Z uczuciem do niego jest jak jest, jak tu wczesniej było juz powiedziane " co z oczu to z serca", jescze gdybynir wpadał tak z nienacka od czasu do czasu to juz doszlabym do pelnej rownowagi, albo moze nie myslalalabym o nim. A zdarza mi sie, nawet sa dni kiedy bardzo czesto, a czasem wcale. W jakis tam sposob zawsze bedzie mi bliski. Ale coz nie czas na zal, bo teraz to juz i tak za pozno. Kazde z nas zyje swoim zyciem, nie wiem czy on jest szczesliwy. Teraz z perspektywy czasu razi mnie ta jego niedojrzalosc, taki wlasnie jak powiedzialas zwiazek bez zobowiazań. Jest fajnie byc z kims bo mozna razem gdzies wyjsc, spedzic czas, ale myslenie o przyszlosci...nie, to juz nie bylo dla niego. Zreszta, mowiac juz tak na wyrost, on sam powtarzal mi juz nawet po rostazniu ze nie wie czy kiedykowliek ożeni sie, ze to nie dla niego. Wielu facetow tak mowi ale jak juz spotkaja wlasnie ta, to nie wahaja sie ani chwili...mozeliwe ze w jego przypadku tez tak jest i kto wie czy za jakis czas o czyms takim nie sulysze. Ale chyba wlasnie tez z tego powodu nie chce wiedziec co u niego, ani znac jakichkolwiek szczegolow z zycia osobistego. Jedynie to czy jest zdrowy i czy nic zlego z nim sie nie dzieje. I tyle. Poza tym ja mam swoje zycie, swoje sprawy, mało wolnego czasu i chyba pozwolilam na to by niczym nie kierowac niczego nie przyspieszac, nie czekac z jakas nadzieja na niewiadomo co. Po prostu zyc normalnie bez zadreczania sie ze jestm sama, ze potzrebuje czasem wsparcia itp. Bedzie co ma byc, narazie jest mi dobrze jak jest, a co bedzie dalje, czs pokaze:) Pozdrawiam!!:) Mam pierwszy wolny weekend od X czasu wiec korzystam:) a pogoda...piękna!!:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czołem czołem girls :) Hmmm... a tak nawiązując troszkę do wątku....jak byłam na urlopie, w mieście ex (u przyjaciółki) spotkaliśmy się wszyscy w większym gronie na piwku. Nie widziałam się z Nim dobre pół roku. Rozmowa całkiem ok, naprawdę sympatycznie...ale do czasu, bo 'w żartach' sobie ex na za dużo pozwolił i pchał łapska burak gdzie nie trzeba... My love się o tym dowiedział, bo Go tam nie było i przeprowadził z Nim rozmowę z zapytaniem czy ex jest z buszy, czy wie,że jestem z Nim od ponad roku i czy nie wie,że czyichś kobiet się nie zaczepia... Ogólnie to spotkanie wywiało wszelkie sentymenty i idealizowanie ex i byłego związku...Cieszę się,że do tego doszło, naprawdę...Nie mam ochoty się nigdy spotykać z Nim, nie chcę żadnego kontaktu, nie chcę nerwów. I tylko zastanawia mnie: czy On się tak zmienił czy zawsze był takim burakiem a ja tego nie widziałam:] A tak poza tym to mam okres, opryszczkę na ustach i czuje się jak monster :D Buziaki dla Was :*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
heloł Szoszo :) To co napisałaś przypomniało mi historię z moim byłym jak postanowił z okazji jakiegoś bzdurnego święta szumnie propagowanego na fb i demotywatorach wymacać (dosłownie) mnie po piersiach.... Jakoś na poczatku lipca to miało miejsce. Az dziwne ze go wtedy po gębie nie zdzieliłam. Dodam,że był już w owym czasie w nowym związku. A na moje pytanie a własciwie zdziwienie zaskoczenie i oburzenie o co mu wogóle kaman, to stwierdzil ze jak by nie probował to bym się zlę czuła... Myslenie poniżej poziomu, ale dobra...widać pewność siebie ze w ciągu roku mógł miec dwie dziewczyny dała mu przekonanie o tym że jemu wolno wszystko.. A Twój drugi facet, prawdziwy męzczyzna:) Nie pozwoli swojej kobiecie zrobić krzywdy. Oby wiecej takich było...:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kochamciezyciemimo....ej....może wtedy, gdy się spotkaliśmy też było takowe 'święto'? :D A ja o niczym nie wiedziałam:] Bo dokładnie tak samo się zachowywał ...:] Daj spokój...Też się dziwię,że nie dostał w ryj...ale ja zazwyczaj nie umiem się w takich sytuacjach zachować...tym bardziej,że Jego wczesniejsze, tego samego dnia zachowanie było naprawdę fajne! Zbiło mnie to z tropu :] I ...On nigdy tak się nie zachowywał:| Albo właśnie ja miałam jakieś klapki na oczach :] Taaa...rzeczywiście, fajnie się zachował mój mężczyzna. Najpierw byłam zła,że chce dzwonić do Niego itd., że po co ble ble ble ... No ale hola... wychodzi na to,że mój ex Go i Naszego związku w ogóle nie szanuje ...Dobrze wyszło :] Pffff....:] Co u Ciebie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tez mialam takiego bylego co jak sie spotkalismy kiedys to na przywitanie chcial mi dac buziaka w usta :O zrobilam unik i pocalowal w policzek, ale oczywiscie to skomentowal ze przeciez to nic takiego bla bla. ale on zawsze byl bardzo bezposredni, w przeciwienstwie do exa ;) dojrzewam do decyzji o spotkaniu :) musze sie wziac w garsc, bo inaczej nie bede wiedziala czy to ma sens, on wiecznie czekac tez nie bedzie, moze kogos poznac i potem bede zalowac ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×