Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ciezarowka30

dlaczego w PL powtarza sie te bzdury o specjalnej diecie dla karmiacych??

Polecane posty

Gość Skazówka
Zgadzam się Agatko, nie o wodzie i ryżu, jak radzą niektóre położne, ale unikać ciężkich czy alergizujących rzeczy z rozsądkiem. Niewiele jest takich dzieci, przy których przynajmniej przez pierwsze 3 miesiące ich życia można jeść absolutnie wszystko. To czas kolek , układ trawienny jest najbardziej niedojrzały wtedy i nie można przesadzić z tym jadaniem grochu czy kapusty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Skazówka
Jeśli wypróbowaliśmy, że jedząc to czy tamto dziecku się nic nie dzieje, to super, jedzmy, ale nie można generalizować, ze każda matka może wszystko jeść, ja przekonałam się na sobie i moim dziecku, że nie każda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dlatego piszę nie obżerać się, ale zjeść 1 pieroga czy łyżkę bigosu najczęściej nie zaszkodzi :P moja ciotka żyła o chlebie, wodzie i ryżu a córeczka miała potworne kolki do 6 miesiąca życia!!! ona ważyła pod koniec karmienia 37 kg!!! i wyglądała jak śmierć i w końcu odstawił małą i dała mleko z butli. moja mama jadła wszystko i żadne jej dziecko (jest nas 4) ani razu kolki nie miało!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"ciezarowka30 nio nio - dziecko na piersi nie może mieć zaparć..." A to Ci nowość, szkoda, że tego nie wiedziałam, jak karmiłam moje dziecko, powiedziałabym jej to wtedy - dziecko dlaczego masz zaparcie, przecież dzieci na piersi nie mają zaparć! Człowiek całe życie się uczy. Jak dobrze, że nie mam takich przemądrzałych koleżanek, a mądrości z internetu szybko zapominam. O swoim dziecku i jego diecie decyduję ja i nikt mi nie będzie udowadniał, że skoro wpieprza czekoladę i kiszoną kapustę na raz, to ja też mam tak robić, bo dziecku nic nie będzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ?.?.?.?
NIE BEZ POWODU POLOZNE OSTRZEGAJA O LEKKIEJ DIECIE DLA KARMIACYCH, PRZECIEZ TO CHODZI O MALE BRZUSZKI WASZYCH DZIECI. ALE ZNOWU NIE POWINNO SIE PRZEGINAC W DRUGA STRONE. JA PRZEZ PIERWSZY MIESIAC KARMIENIA JADLAM LEKKOSTRAWNE DELIKATNE RZECZY, POTEM WPROWADZALAM NOWE, CIEZSZE PRODUKTY I OBSERWOWALAM SYNKA CZY NIC MU NIE JEST, NA SZCZESCIE NI MU SIE NIE DZIALO WIEC PO KILKU MIESIACACH JADLA M JUZ WSZYSTKO. PAMIETAM JAKA MIALAM OCHOTE NA PEPSI PO 4 MIESIACACH I JAK MOWILAM O TYM KOLEZANCE TO MNIE WYSMIALA I MOWILA ZEBYM SPROBOWALA TROCHE I ZOBACZE CZY TO NIE ZASZKODZI. A DRUGA SPRAWA CHYBA KAZDA Z WAS CHCIALABY WROCIC DO WAGI SPRZED CIAZY? TO TEZ TRZEBA ZACHOWAC ROZSADEK Z TYM CO SIE JE

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Te polozne sa nic nie warte. Mialam 3 kazda mowila co innego. Jadlam ryz, mieso gotowane, dieta jak nigdy w zyciu. A Patryska jak plakala to plakala. I ciagle slyszalam, ze musialam zjesc cos ciezkostrawnego. Wkurzalo mnie to na maksa. Zamiast pomagac, zwalaly wine na matke. Niewytrzymalam przestalam karmic bo mialam sajgon w domu. Nic nie pomagalo. Dopiero mleko bebilon pepti wybawilo nas od kolek. Moja bratowa karmila prawie rok i jej cora nie miala kolek. A jadla wszystko. Jak dziecko ma delikatny brzuszek to i woda zaszkodzi. I tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Skazówka
Fakt jednak faktem, że jak np. młodej, niedoświadczonej w macierzyństwie kobiecie taka położna czy lekarka wcisną, że ma jeść tylko marchew i pierś z kurczaka, bo inaczej dziecko się zapłacze, to ta kobieta się stosuje do tego i się katuje. Wiem coś o tym. Z tą całą dietą karmieniową przeszłam katusze. Nerw mnie brał, jak szłam sobie zrobić kolację czy śniadanie do kuchni, bo znów chleb z chudą szynką czy dżemem, zakaz pomidora, zakaz ogórka. Na obiad wciąż gotowana marchew, ziemniak i kawałek gotowanej piersi z kurczaka, lekko osolonej tylko,bez przypraw. Kota już dostawałam z tą dietą i dieta sprawiła, że przerwałam karmienie piersią i zaczęłam dawać dziecku mleko sztuczne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja rodzilam we Francji i tez sie troche zdziwilam jak na moje pytanie "co moge jesc przy karmieniu piersia" polozna popatrzyla na mnie dziwnie i stwierdzila ze moge jesc wszystko tylko z rozsadkiem; na sniadanko tuz po porodzie mialysmy zaserwowane: kawe lub czekolade do wyboru, buleczki z maslem i dzemem, obiady byly roznorodne, duzo warzyw, w tym fasolka szparagowa, sery plesniowe, owoce; z tego co wiem moje kolezanki w Polsce mialy bardzo restrykcyjne diety; moj synek nigdy nie mial kolek mimo ze jadlam wszystko; na pewno sa dzieciaczki uczulone na niektore pokarmy ale dlaczego od razu wprowadzac az takie restrykcje dla wszystkich mam?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bukaa
Jak zawsze najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Jak karmiłam, nie słyszałam o restrykcyjnych dietach, jadłam wszystko oprócz tradycyjnie zakazanych kapusty, grochu itd. Niestety, po miesiącu okazało się, ze syn jest uczulony na białko mleka kroweigo i nabiał musiałam odstawić. Być może dyskusyjne jest czy grochówka dziecku szkodzi czy nie, ale może na wszelki wypadek nie jesć? W końcu nikt nie umrze, jak przez parę miesięcy zrezygnuje z tego "specjału".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dokladnie. od tej diety sil nie mialam. Nie dosc, ze noce nieprzespane, to i w brzuchu burczy. Wolalabym uslyszac- Tak ma byc, musi pani sie przemeczyc. Niz, ciagle, no bo pani napewno zjadla cos zlego. Mowi, ze o tyle zeby owoce jesc- a mi polozna mowi- cytrusow nie, jablek nie, gruszek nie, banany- zaparcia, itp. Wiec jakie owoce?! Warzywa- marchew tylko. To bylo chore. Czolam sie winna, ze przeze mnie dziecko placze, ale tak naprawde nie nie jadlam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Skazówka
Racja, nie umrze się od razu, jak się grochówki, czekolady,smażonego kotleta czy bigosu nie zje parę miesięcy.Tyle można się poświęcić. Gorzej, jak oprócz tej grochówki zakazane są wszelkie słodycze, owoce, większość warzyw, cały nabiał. I zostaje kobiecie tylko ryż, marchew, kurczak i ziemniak. Można cholery dostać z taką dietą i niejednej nie długo się wytrzyma karmić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ?.?.?.?
ALE CZASAMI DIETA NIE MA NIC WSPOLNEGO Z KOLKAMI! MOJA CORECZKA JAK MIALA MIESIĄC TO ZACZELA MIEC KOLKI, PLAKALA CODZIENNIE O GODZINIE 23 PRZEZ POL GODZINY. OKAZALO SIE ZE JEST TO WYWOLANE KAPIELĄ. ZACZEŁAM JEJ DAWAC ZIÓŁ DO KĄPIELI (O ILE DOBRZE PAMIETAM BYŁA TO BABKA LANCETOWA) ORAZ KROPELKI I KARMILAM JA W TEN SPOSOB ZEBY LEZALA NA BRZUSZKU, POTEM WYGLADALO TO TAK ZE JUZ NIE PLAKALA O TEJ 23 TYLKO BYLA TROCHE ROZDRAZNIONAA W KONCU CALKOWICIE USTAPILO (PO OK 2 MIESIACACH)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Skazówka
No właśnie Nowa, ja miałam podobnie. Jak położna usłyszała - płacz- to zawsze "A, bo Pani coś zjadła". A ja o chudej szynce i marchwi żyłam. Miałam chwilami wrażenie, że najlepiej, jak bym jedną rzecz tylko na wszystkie posiłki jadla od rana do wieczora, to by było dobrze. Masakra.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja chodzilam prywatnie do
Ja tez niestety przerwalam karmienie piersia ze wzgledu na rezim diety dla matek karmiacych. :O Tyle tylko ze moj maly plakal bez wzgledu na to czy byl karmiony piersia czy mlekiem modyf. :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Skazówka
Różnie to jest, jednemu zaszkodzi kąpiel, innemu kapusta. Trzeba wyczuć, co dziecku szkodzi. A wracając do diety i karmienia, to chyba w Polsce panuje taki troche chory kult karmienia piersią, w którym matka i jej zdrowie w ogóle się nie liczą. Jak matka nie karmi, uznawana jest za wyrodną matkę, co truje dziecko.Jak karmi i się katuje dietą, lekarzy to nie obchodzi, że waga jej spada do 37 kilo i ledwo chodzi z osłabienia, co tam, nieważne, dziecko ma skazę, kolki, nie wolno Ci babo tknąć kotleta czy choćby łyka mleka, bo dziecko dostanie wysypki czy kolki. Matki spycha się do wora wyrodnych, nie dbających, a bo to coś zjadły niby nie tak, a bo to nie mają siły dłużej żyć na takiej diecie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Skazówka
Ależ się rozpisuję. Jak usłyszałam od położnej, czego to ja nie mogę jeść. Przedstawiłam jej moje menu z ostatniego dnia, w którym nie było nic smażonego, nic ciężkiego czy "kapustowatego, a ona mnie skwitowała, że wszystko cały dzień jadłam źle, to zapytałam jej, "A co ja w takim razie mogę jeść ? A ona na to, że np.mięso z królika.I najechała na mnie, że jak to, przecież wiele kobiet tak je i sobie jakoś świetnie radzą. Czyli że niby ja robię z igły widły. Chore to jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo w polsce pokutuje mit
Matki cierpietnicy co to musi sie poswiecac dla dziecka. Ja rodzilam za granica, jadlam wszytko, dziecko mialo kolki wiec zacelam polska diete dla matek karmiacych , kolki niestety przy diecie nie sustaly. w koncu trafilam na madra lekarke, ktora powiedziala mi, ze nikt nie wie od czego biora sie kolki, lub tzw placze wieczorne. Ze moze to byc spowodowane niedojrzloascia ukladu trawiennego, nerwowego, trudnym porodem i jeszcze wieloma innymi rzeczami. Sa dzieci, ktore placza malo a sa takie ktore placza bardzo duzo. Nakrzyczalm na mnie jak jej powiedzialam co jem. Dowiedzialam sie, ze matka krmiaca powinna jesc jak najbardzije roznorodnie, bo tylko cogata we wszytkie skladniki dieta zapewni dobre samopoczucie mamie i dobre mleko malenstwu. WIec przestance mowic komukolwiek, ze dzieko placze bo mamausia se nadal schabowych! Dzicko placze, bo po urodzeniu jest w szoku i musi sie zaadoptowac do nowego swiata. Ciekawe jest tez to, ze na kolki pomaga czesto szum suszarki- nie dla tego, ze dzieko boli brzuszek a dlatego, ze przypomina dziecku odglosy w brzucha mamusi. To jest dowodem na to, ze kolki najczesciej maja podloze psychiczne a nie fizyczne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak okazało się, że moja córa ma skazę, przeczytałam sobie czego nie mogę jeść i słabo mi się zrobiło. Praktycznie niczego! Nie było możliwości bym się do tego zastosowała, umarłabym z głodu, albo ciężko zachorowała. Produkty z mlekiem odstawiłam, nie było problemu, ale co do reszty typu cebula, to już nie, bez przesady.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No tak przeciez zaden niemowlak nie powiedzial o co mu dokladnie chodzi, my dorosli mozemy sie tylko domyslac. Nieglupi kiedys powiedzial, ze kolki to nazwa na wieczorny placz dziecka, bo jak inaczej lekarze mieli to nazwac. Jest szal musi byc przyczyna- KOLKA i juz ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gryczka
Ja przez pierwsze 2 tygodnie bardzo uważałam na to co jem, potem zaczęłam wprowadzać nowe rzeczy, bo żyć nie potrafię bez czekolady na przykład - oczywiście jem jej troszeczkę, nie wpieprzam bez umiaru. To samo tyczy się takich rzeczy jak czosnek czy owoce. Mały obecnie ma 5 tygodni, miewa kolki, choć bez przesady - ale trzeba pamiętac, że kolki po prostu się zdarzają u dzieci, bardzo często bez związku z dietą mamy. Dziecko ma niedojrzały układ pokarmowy, mój dodatkowo je bardzo łapczywie, łyka powietrze, co się dziwić, że potem go brzuszek pobolewa? Przestałam zwalać na dietę, bo - o dziwo - w ostatnim tygodniu ja jadłam dużo róznych nowych rzeczy (właśnie czekoladę, sernik, parę uszek z grzybami, troszkę karpia smażonego), a kolki właśnie się zmniejszyły. Od kilku dni Synek ma też trochę krosteczek na twarzy. Nie alergia pokarmowa jest moim pierwszym podejrzeniem, ale potówki lub trądzik niemowlęcy. Gdybym miała teraz tropić alergen, to musiałabym zrezygnować ze WSZYSTKIEGO i zacząć nową dietę od ryżu i wody :-p Poobserwuję, czy przypadkiem krostki się nie zmniejszą jak będę małego lżej ubierać, a potem dopiero będę się zastanawiać nad alergią. Zbyt często w dzisiejszych czasach się na nią zwala moim zdaniem. Każda kolka, biegunka, krosteczka... Od razu podejrzana jest alergia. Nikt jakoś nie pamięta, że niemowlęta po prostu miewają kolki i potówki i to jest najczęstszy scenariusz:-) A matki niepotrzebnie katują się dietami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jak slysze o diecie dla matek karmiacych to mam ochote przywalic tej osobie co o tym mowi! ja czy bylam na diecie czy nie to i tak mala co kilka dni wyła. w koncu odstawilam tylko nabial a wszystko inne jem i jest ok, na Wigilie i swieta jadlam WSZYSTKO w niewielkich ilosciach (lacznie z ciastami) i bylo oki. prowadze od kilku dni pamietnik malej gdzie zapisuje co jadlam lub co sie w danym dniu wydarzylo i zauwazylam, ze mała placze po kazdym wyjezdzie np do sklepu, znajomych czy w innych sprawach. W diety juz nie wierze!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ;) ;) ;)
Kiedyś dzieci były "schynięte" (nawwet nie wiem jak to sie pisze) a teraz maja kolki. Niedługo może cos sie zmieni. Jeśli dziecko ma alergie to teraz też nie eliminuje się alergenów z diety. A potrawy "wzdymające" wzdymaja matke nie dziecko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo w polsce pokutuje mit
Ja sie zawsze zastanawialam jakim cudem gazy z jelit matki moga sie odstac do melka i nic nie wymyslilam. NIc tez nie znalazlam z publikacji naukowych jakim cudem do mleka przechodziciezkostrawan panierka ze schabowego. TYm bardziej, ze nawet jak matka bierze leki czy antybiotyki to ytlko sladowe ich ilosci przechodza do mleka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość b zzzzzzzzzzzzzz
No właśnie. To cieżko strawne pożywienie, jest ciężko strawne dla matki. obciąza jej układ pokarmowy, który przerabia to na pożywienie odpowiednie dla dziecka. natura juz to sobie zorganizowala. Nasze organizmy to nie "malaksery" które tylko rozdrabniaja pokarm.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mama bliźniaków ..
Po porodzie jadlam wszystko kiwi mandarynki kilogramami,ananasy, lososie, sery plesniowe wszystko na co miałam ochotę a apetyt a miałam wielki. Moim dzieciom absolutnie nic się nie działo . !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Skazówka
z tą wypowiedzią,że jak gazy matki mogą przejść na niemowlę to się nie zgodzę i trochę mnie to rozśmieszyło. Widac tu nieznajomość procesów w organizmie, mały brak wiedzy. Przecież to nie bąki i gazy matki przechodzą do mleka, tylko wzdymające pożywienie, jakie matka zje, jest wykorzystywane do produkcji mleka, składniki tego, co mama je, przechodzą do pokarmu i tym sposobem mogą uczynić ten pokarm wzdymającym dla malucha, jeśli mama zjadła wcześniej np. kapustę.W mleku są składniki tej kapusty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taaaak kapusta
w kawalkach przedostaje sie do krwi i wchodzi do mleka widac, ze ty nie znasz procesow trawienia i produkcji mleka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×