Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Jest mi ciężko bardzo

Dziś rozstałam się z facetem, z którym jestem w ciąży. :(

Polecane posty

Gość NIE ZABIJAJ!.
Po urodzeniu możesz zostawić w szpitalu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość opiniodawca
listopadowalady: Nasz niunia znacznie madrzej by zrobila gdyby poczytala co to są kondony zamiast sprowadzac na swiat kolejne polsieroty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgggggg
Dziewczyno! Dasz sobie radę! Nie zabijaj tego dziecka! Wiem, że czujesz się samotna i bezradna, ale na pewno jest jakieś inne wyjście z tej sytuacji. Wolałabym iść nawet do domu samotnej matki niż zabić własne dziecko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kurcze, nie dam sobie rady :( Wiem, że popełniłam duży błąd, bo nie mam możliwości zapewnienia dziecku dobrego bytu, (mieszkanie z dzieckiem, w domu gdzie przebywa toksyczna matka - alkoholiczka , nie jest dobrym warunkiem dla rozwoju dziecka ), mało tego kończę szkołę, po prostu wiem, że psychicznie jak najbardziej bym sobie poradziła, ale materialnie nie :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem też, że za błędy trzeba płacić, tym bardziej te popełnione w młodości, ale nie chcę by moje dziecko również musiało ponosić konsekwencje za moje błędy, a wiem, że wpłynęłoby to na jego życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgggggg
Dasz radę! Ja mam ojca alkoholika, więc na Twoim miejscu na pewno bym nie wracała do narzeczonego, bo przy nim zmarnujesz życie sobie i dziecku. Może poczytaj o tych domach dla samotnych matek. Poza tym ojciec dziecka powinien płacić jakieś alimenty. Jakoś dasz radę!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość opiniodawca
Aneta 90: Pieprzylem sie 20 lat i nie mialem nieplanowanych potomkow wiec nie pieprz mi o pewnosci. Wystarczy najpierw uzyc glowy, a dopiero pozniej dupy. Wszystko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość NIE ZABIJAJ!.
Wolisz zabić??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
fgggggg, Tak dom samotnej matki i co jeszcze? nawet nie masz pojęcia jak tam jest więc nie proponuj takich rzeczy. Tam nie traktują tych ciężarnych z szacunkiem, tam nie ma "schronienia". A co do Autorki to przecież zrobi jak będzie uważać za dobre, jednak przeciwnicy aborcji muszą się trochę dokształcić bo aborcja to nie jest morderstwo czyli zabicie człowieka, a usunięcie zarodka. To różnica.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość opiniodawca
ciag dalszy: Jak ma sie watpliwosci to sie zaklada DWIE gumy, bierze pigulke, a pozniej wyskakuje zanim sie skonczy i konczy w doopie albo w buzi. Pozniej mozna jeszcze zrobic plukanke. Gwarantowane 99.999999999999999999% pewnosci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie, nie wolę zabić. Nie podjęłam przecież żadnej decyzji. Ale powiedzcie mi czy warto rujnować życie małemu człowiekowi, skoro wiem, że nie dam mu szans na dobrobyt ? Sama mam mętlik w głowie, ogromne wątpliwości. Mam jeszcze pytanie odnośnie tej strony. Nie ma tam nigdzie podanej ceny za przesyłkę? Czy ktoś orientuje się jaka jest cena za ten lek i przesyłkę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
opiniodawca, Gratuluję. Jednak czasami zdarza się, że plastry, gumki czy pigułki po prostu zawodzą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość opiniodawca
samotne mamy to dobry towar do bzykania. Im juz nie marza sie ksiazeta z bajki. swoje bajki juz mialy, teraz potrzebuja kasy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość opiniodawca
Aneta: Nie zdarza sie to 9 razy na 10. Raczej 1 raz na 10000. Proste. Pozostale 9999 to bezmyslnosc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tranisha
nie możesz decydować za dziecko, nie wiesz co i jak by ono myślało. Nie myśl, że bogactwo materialne załatwia wszystko. Jeśli będziesz wystarczająco uparta możesz wiele osiągnąć, dziecko może cię zmobilizować. Nie wszyscy mają wszystko gotowe, dom, dobrą pracę, pienądze. Ja do wszystkiego dochodziłam sama. Ojciec mojego dziecka nawet na dziecko nie łożył. Nie było mi łatwo, były momenty kiedy z bezsilności żałowałam i klęłam ale szybko stawiałam się do pionu. Pierwsze słowo mojego dziecka, pierwszy jego krok dawały mi siłę. Pracowałam, kończyłam studia i wychowywałam. Był czas że znalazłam świetną pracę i odkładałam każdy grosz, ciuchy z lumpeksu ale naprawdę w świetnym stanie i można żyć. Odłożyłam trochę wzięłam kredyt i mamy swój kąt, własne M2. Ale jeśli wolisz iść na skróty to Twój wybór. Powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ciekawostka.
A w którym DNIU ciąży jesteś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Opiniodawca - Rozumiem, to co piszesz, ale powiedz mi co mi teraz to da? Wiem, że popełniłam błąd i wiem też, że na przyszłość będę mądrzejsza, ale Twoje wpisy nic nie wnoszą , więc prosiłabym abyś gdzie indziej rozładował swoje emocje, bo ja naprawdę już wystarczająco jestem podołowana .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość opiniodawca
Aneta: Jedna ciekawostka dla ciebie: Zdarzylo sie ze pani co zrobila facetowi loda zaszla w ciaze. To jednak bylo zaplanowane. Tak czy owak miala alimenty az dziecko doroslo, przeciez dobro dziecka jest najwazniejsze, nie ? Jakbym sie troche uparl - podalbym linka do tego wydarzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość listopadowalady20
Widzę autorko, że podjęłaś już decyzję w takim razie życzę Ci powodzenia nie warto przecież sobie marnować życia w imię małego nic niewinnego dziecka. Wybacz, ale nie popieram aborcji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość opiniodawca
Ja juz sie wylaczam, a ty podolowana to bedziesz najblizsze 20-25 lat, wiec lepiej sie przyzwyczaj. Tak jest w zyciu ze rachunki sie placi. Duzo jest porzadnych chlopakow ale z nimi dziewczyny do łóżka nie ida. Ja tego naprawiac nie mam zamiaru. Powodzenia zycze, bedzie potrzebne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jest mi ciężko bardzo, Przesyłasz im jakąś minimalną darowiznę, a przesyłka dochodzi w ciągu ok. 10 dni. Przed i po będziesz mogła się konsultować z lekarzem, więc wszystko będzie ok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kochajacaaaaaa
Wiesz, moim zdaniem Twoje dziecko wolało by żyć w nędzy niż zostać zabite przez własną matkę. Miłość to może nie wszystko, ale serio potrafiła byś zabić z powodów materialnych? Bo ja nie. A skoro idziesz tokiem myślenia że lepiej dla niego tak będize, to ludzie ubodzy bezdomni powinni masowo popełniać samobójstwa skoro tak jak twoje dziecko woleli by śmierć od ubóstwa. Z drugiej strony wątpie że aż tak zle by było...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uciekaj jak najdalej
W jaki sposób przychodzący do Pana alkoholicy próbują usprawiedliwić swoje picie? Powodów zawsze mają dużo. W mojej praktyce takim najdziwniejszym przypadkiem był mężczyzna, który przyszedł dwa lata temu i powiedział, że pije przez komunistów. Ja mu odpowiedziałem, że przecież komunistów już dawno w Polsce nie ma... Alkoholicy mówią generalnie tak: piję przez żonę - bo jest głupia, niedobra, bo nie dba. To jest główny punkt. Potem piją przez dzieci, bo nie uczą się i w ogóle nie takie miały być. I sztandarowa sprawa - piją przez teściową czy teściów, dalej przez pracę, układ polityczny; powodem może być również beznadzieja. Czasem wspominają też, że nie radzą sobie z emocjami, duszą w sobie złość, nie potrafią powiedzieć, o co im tak naprawdę chodzi, nie potrafią upomnieć się o swoje. Ale o tym mówią najmniej. Generalnie wszystkie sprawy określają w ten sposób - piję, bo jestem nerwowy; piję, bo wkurzają mnie ludzie. Ale za tym kryje się prawda, że to oni nie potrafią sobie relacji z ludźmi ułożyć. Kiedyś przyszedł człowiek do leczenia i mówi: Panie, ja nie mówię, że nie piję, ale ja jestem nerwowy i trzeba mnie leczyć z nerwów. Ja mówię - dobrze pan trafił, bo nasz oddział odwykowy to jest dobra klinika nerwów. I on się strasznie oburzył... Bo ja wiem, co za tym stoi - gdyby nie pił, to by nie miał tych nerwów. Przeprowadzałem kiedyś rozmowę z jednym wykształconym człowiekiem. Kiedy po dwóch godzinach zorientował się, że nie posunął się ani o krok, zapytał mnie skąd te problemy tak dobrze znam. A ja mówię: Panie, bo ja sam jestem alkoholikiem. A on na to: to mógł pan wcześniej powiedzieć, to nie kłamałbym tyle. Ale to nie jest problem, że ludzie piją z jakiegoś tam powodu. A w czym tkwi problem? W lęku. Boją się przyznać do tego, że alkohol pomaga im przejść przez życie, że pomaga im przetrwać jakieś trudne sytuacje. I ponieważ nie wyobrażają sobie bez niego życia, w związku z tym będą wymyślać różne powody, nawet niestworzone, żeby to picie uwiarygodnić. Ale to są powody, na które tylko oni sami się nabierają, bo ktoś kto żyje z alkoholikiem i ma go blisko może się nabrać raz, drugi, ale nie dziesiąty, nie piętnasty. Zajmowanie się powodami, przez które oni piją, nie prowadzi do niczego, bo to jest rzecz, którą się w terapii zapisuje tylko na początku jako coś, co będzie pomocne później. Tak naprawdę on pije, bo się czegoś boi. Choroba alkoholowa maskuje główne problemy człowieka i dopiero jak człowiek przestaje pić, to mamy do czynienia z jego prawdziwą naturą. Jest takie powiedzenie, że jeżeli miało się do czynienia z pijanym wariatem, to po zaprzestaniu picia mamy do czynienia z wariatem. Ja myślę, że ci, którzy szukają powodów do picia, mają mniejsze szansę na podjęcie leczenia, ponieważ utwierdzają się w przekonaniu, że jakaś tam przyczyna istnieje. Co pomaga alkoholikowi kłamać? Pomaga mu taki system psychologiczny, który nazywa się iluzja i zaprzeczenie. Jest to system obronny, który jakby montuje się w umyśle, tworząc pokrętną logikę zachowań i czynów. System jest dosyć ciekawy, bo pozwala osobie uzależnionej na picie mające zawsze jakieś uzasadnienie. Alkoholicy wierzą" w to, co mówią, a mówią nieprawdę. Po co? Alkoholik tworzy pewien świat iluzji, do którego chce wciągnąć ludzi ze swojego otoczenia. On chce pić tak, żeby nie ponosić tego konsekwencji. To jest jego największe marzenie. Oni wymienią dziesiątki różnych powodów, my nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co oni jeszcze wymyślą. Oczywiście, to nie są powody do picia, bo takie powody mają wszyscy ludzie, ale nie wszyscy piją. Wszyscy sobie jakoś radzą, oni sobie z tym nie radzą. Warto o tym pamiętać, żeby nie dać się nabierać, bo alkoholik ma tylko jeden powód do picia - to, że jest alkoholikiem. I żadnego innego powodu nie ma. A czarować potrafi! A dlaczego alkoholik przekonuje swoich bliskich? Dlatego, że on wierzy w to, co mówi. Jego system iluzji jest tak rozdmuchany, że on wierzy w to, co wymyślił. Obserwuje Pan osoby najbliższe alkoholikom. Jak one się zachowują? Wśród kobiet istnieje taka teoria, że mąż, syn by nie pił, gdyby nie koledzy, gdyby nie towarzystwo. Nie piłby, gdyby nie miał słabego charakteru. W ten sposób bliscy usprawiedliwiają picie. Kobiety mają też takie dziwne patenty, np. mówią tak - jak się ożeni, to się odmieni albo - odmieni się jak przyjdzie dziecko na świat. I co się okazuje? - ożenił się i się nie odmienił, pije dalej. Alkoholizmu nie należy leczyć domowymi sposobami. Jest to za poważna sprawa. Do mnie np. przychodzą młode 15, 16-letnie dziewczyny, które mają chłopaków narkomanów. I mają taką ideę, żeby im pomóc. Ja im zawsze odpowiadam - jeżeli chcecie naprawdę komuś pomóc, to przynieście babci węgiel z piwnicy. I to będzie pomoc, a ich zostawcie w spokoju, bo was wkręcą w ten swój głupi świat. I potem one wracają po 5 czy 10 latach z dzieckiem na ręku, są kłębkiem nerwów, bo wydawało im się, że go odmienia. Za to, kiedy przychodzą do Pana, to pewnie przeżywają rozczarowanie? Mnie w pracy z osobami uzależnionymi oprócz wiedzy pomaga moje własne doświadczenie. Bo jestem osobą uzależnioną, nie piję wiele lat. Chodzę na mityngi, słyszę, co mówią różni ludzie i jestem ostatnim człowiekiem, który by się na ich opowieści nabrał. I to co ja mogę zrobić, to odwrotność tego, czego się uczy lekarzy. Lekarza uczy się przede wszystkim nie szkodzić, a ja mam przede wszystkim zaszkodzić - popsuć alkoholikowi komfort picia. I po pierwszej rozmowie ze mną on już ma humor popsuty, ten człowiek już nie napije się z uśmiechem na ustach, bo wie, że trafił na kogoś, kogo nie oszukał. Powiedzmy wyraźnie, ja nie mam wpływu na to, czy on będzie pił, czy nie, bo ja nie jestem Panem Bogiem. Natomiast w rozmowie on czuje mój opór i argumentację, której nie jest w stanie odrzucić. A kiedy spotyka Pan po latach swoich pacjentów, to oni śmieją się z tych sytuacji? Alkoholik jest bardzo czujny na swoim punkcie. Dlatego oznaką zdrowienia jest jego dystans do samego siebie. Jeśli potrafi śmiać się z siebie, to znaczy, że zdrowieje. I wtedy jego stosunek do tego, co mówił jest zupełnie odmienny i on o tym opowiada. Jan Lewandowski terapeuta uzależnień psycholog, politolog, kierownik oddziału odwykowego w Gryficach (woj. zachodniopomorskie), od 16 lat trzeźwiejqcy alkoholik; żonaty, ojciec dwóch córek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tranisha
spadaj opiniodawco. Ja mam wysokie wymagania, odkąd wywaliłam męża wzrosła mi samoocena a jemu spadła na łeb na szyję. Wiem, że wszystko można tylko trzeba wierzyć. Nie ukrywam że ciężko pracowałam ale bez pracy nie ma kołaczy. Nadało to też sens mojemu życiu. Faceci skaczą wokół mnie i bardzo mi nadskakują, włącznie z moim byłym już mężem. A ja... na razie nie zamierzam się wiązać bo zajmują mnie ważniejsze sprawy. Nie bzykam się i nie szukam w facecie wsparcia finansowego bo nauczyłam się sama dbać o siebie i dziecko. Nic mu nie brakuje, to bardzo inteligentne dziecko. Ojciec często go odwiedza, po latach zmieniła mu się percepcja i widzę jak się zbliżają do siebie wiec autorko nie wszystko stracone. Wybor nalezy do ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość listopadowalady20
Wiesz jak zrób? I to będzie najlepsze wyjście z sytuacji. Nie chcesz być z facetem ok? A pracuje on chociaż? Jeśli tak to wróć do niego i nie przejmuj się tym, że pije. Bądz z nim dopóki mały lub mała nie pójdzie do przedszkola, znajdz pracę, ustal ile ma Ci płacić na dziecko i go zostaw. Jest dupkiem więc się mu odwdzięcz tym samym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
70 euro to nie taka mała darowizna. Nie tylko mówię o dobru materialnym, ale też o tym, że nie zapewnie mu prawdziwego domu. Nie koniecznie bogatego, ale takiego gdzie będą oboje rodziców. Ja zawsze miałam, żal , że nie wychowałam się w normalnym domu, gdzie był tata i mama, zawsze zazdrościłam koleżankom, dlatego chciałabym , aby moje dziecko miało to, czego ja nigdy nie zaznałam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do autorki tego topiku
kochanie przecież po to chodzimy w ciąży te 9 m-c żeby wszytsko sobie poukładac. teraz wszystko wygląda fatalnie ty sama z dzieckiem - tatuś zero odpowiedzialności być może alkoholik. wszystko się ułoży. Nie oddałabym dziecka,nie usunęłabym ciąży ze strachu ,że kiedyś będę tego bardzo żałowała i czasu już nie cofnę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×