Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

lulla

Czy to ma jakikolwiek sens?

Polecane posty

Bo chca zeby mieszkal obok nich i on chce obok nich mieszkac. A ja sie mam dostosowac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wkurzona złotowłosa
myśliciel ty się nie boisz, ale w nim żyłeś, wiesz, jakie jest. A facet autorki nie wie :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bjhbhj
Wychowalam sie w 30 tysiecznym miasteczku, na studia wyjechalam do Poznania, ale rok temu z pewnych wzgledow musialam wrocic na jakis czas do mojego miasta i to byl koszmar, myslalam, ze sie w nim doslownie udusze. Nie wyborazam sobie mieszkania w malej miescinie i nigdy bym sie tak nie poswiecila i to jeszcze dla faceta, ktory najwidoczniej nie liczy sie z Twoimi uczuciami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie wie i nawet nie chce sprobowac. Nigdy nie mieszkal w duzym miescie, ale sie tam "dusi". Nigdy tam nie pracowal, ale wie, ze "ludzie tam sa bezwzgledni i falszywi". Ksiegarnie, sklepy, teatry i kina sa niepotrzebne "po co jak jest telewizja a ksiazke czy kosmetyki to sobie przez internet mozesz zamowic". I tak wyglada z nim rozmowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nasze miasteczko ma niecale 7 tys. mieszkancow. 30 tys. moj facet uwaza za "duze miasto".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
lulla jeśli to prawda że chce okazywać że się dobrze ustawił to uciekaj. Jeśli jednak chce dążyć do "wolności finansowej" to jak najbardziej mądry człowiek. To że chce mieszkać blisko rodziców ma swoje złe i dobre strony. Jednak to może wam dać wolność. Pamiętaj że w wielkim mieście jak urodzi wam się dziecko to będziecie uziemieni :) Będziecie tam sami bez dziadków. To co pisze BAD SEED to tez ważny aspekt. I nie chodzi o wykształcenie a podejście. Na pewno to nie jest prosta decyzja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Nigdy tam nie pracowal, ale wie, ze "ludzie tam sa bezwzgledni i falszywi". " Mądry człowiek.... W tym ma jak najbardziej rację ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ludzie wszedzie tacy sa. W malych miastach moze nawet bardziej, bo zabijaja sie o dobra, zeby sasiadowi gula skoczyla. Wszystko chca wiedziec o innych i ciesza sie jak wariaci kiedy sie znajomemu cos zlego wydarzy. Akurat tu nie widze roznicy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
w sumie sama sobie odpowiedzialas na pytanie...bedziesz sie meczyc cale zycie lub wyjedziesz...nie widze innego rozwiazania...Dziecnstwo spedzilam na wsi - bardzo szczesliwe dziecinstwo, ale inaczej wyglada sytuacja, jak jestes "u siebie" masz mnostwo znajomych. Twoja sytuacja juz jest rudna, male miasteczko, mneijsze mozliwosci poznania kogos, zaklimatyzowania sie. Chlopak bedzie biegl do rodzicow jak pojawia sie zgrzyty lub problemy a ty zostaniesz sama. Moim zdaniem wyjedz,moze niedaleko moze do tego miasta oddalonego o 130 km. Zamieszkaj tam, wynajmij mieszkanie i zaproponuj mu zeby Cie odwiedzil. JEsli nie zechce, nie zateskni, nie uzna twoich uczuc za istotne to niestety musisz zrezygnowac. Jesli teraz Cie nie zauwaza to lepiej juz nie bedzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tez jestem tam wlasciwie u siebie, wychowalam sie tam, ale nienawidzilam tego zycia i wynioslam sie z radoscia. Przez ostatnie 5-6 lat bywalam tutaj tylko od swieta. Podroze, obce kraje, to mnie zajmowalo. I wlasnie sie tak zlozylo, ze spotkalam mojego faceta, znalam go wczesniej, ale sie jakos tak do siebie zblizylismy i sie zakochalam. Chcialam byc z nim wiec sprobowalam, chyba nie wyszlo. Znajomych juz tu nie mam, bo polowa wyjechala a druga polowa ma swoje rodziny i malo czasu na spotkania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Autorko, a jak on Cię traktuje w innych aspektach życia? Przypuśćmy, jesteś chora, wymiotujesz, nie posprzątałaś, obiadu nie miałaś siły ugotować... Jak zachowuje się Twój partner?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
lulla zastanów się na ile w wielkim mieście ciągnie cię zabawa i beztroskie życie a na ile styl życia miastowych i samo miasto. Potem się zastanów czy aby na pewno wiesz jak wygląda prawdziwe życie w mieście. Studia i życie "kawalerskie" to nie to samo co rodzina i stała praca. Jak uznasz że wygrywa miasto... To powiedz mu papa. Tylko napisz mi jeszcze co cię tak pociąga w życiu w wielkim mieście ;) Poza kinem,teatrem,operą. No chyba że chodzisz co tydzień ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie mieszkamy razem, normalnie jada u mamusi, ja raz czasem cos ugotuje u siebie, wiec wpada. Troszczy sie o mnie wlasciwie, ale sa sprawy, jak wlasnie miejsce do zycia i podejscie do niego, gdzie ma swoje zdanie i nie dopuszcza innej opinii.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A, jeszcze jedno. Czy Wy macie o czym rozmawiać przy takich różnicach w wykształceniu, podejściu do życia i tak odmiennych priorytetach? Bo na upartego jestem w stanie wyobrazić sobie takie ustępstwo, do jakiego zmusza Cię Twój chłopak, ale pod warunkiem, że partner będzie mnie stymulował intelektualnie, że tych książek przez net będziemy szukać wspólnie, że wieczorami przy wrzeszczącym dziecku chociaż pojeździmy palcem po mapie. A tak? Utkniesz z, wybacz, totalnym ignorantem w sprawach, które dla Ciebie są ważne, bez dostępu do rozrywek, bez możliwości podróżowania i nauki, jeśli partner Ci nie pomoże, bez znajomych i bez możliwości poznania kogoś nowego i... co? Jedyną odmianą będzie zaproszenie na kawkę do teściowej? :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niestety, w tym wzgledzie bardzo sie roznimy. Nie chce sie chwalic, ale znam 3 jezyki, bardzo interesuje sie sztuka, polityka, kultura, lingwistyka, studiowalam naprawde z pasja i z radoscia sie uczylam. Moj partner skonczyl jedynie szkole srednia, nigdy nie lubil sie uczyc, nie ma zbyt wiele do powiedzenia w sprawach nie dotyczacych jego "fachu" (a sa to samochody i budowlanka). W dodatku robi straszne bledy ortograficzne...nie to zebym sie skarzyla, wiedzialam na co sie decyduje, ale zaczyna mi to juz troche przeszkadzac. A on wlasnie tak sobie wyobraza wspolne zycie, pobierzemy sie, bedziemy mieli dziecko, on bedzie zarabial na dom a ja bede siedziala na tylku na wsi i wychowywala maluszka z jego mamusia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Juź chrzanić te kina, zawsze można telewizję pooglądać ;), ale całe życie nie zobaczyć np. głupiego morza, bo partner tak chce? :O Miłość miłością, ale życie jest tylko jedno i jak pomyślę, że miałabym umierać myśląc "nie zrobiłam tego i tego, nie widziałam tego, nigdy nie byłam w...", to mi słabo :O A on w ogóle umie coś zrobić w domu? Jada u matki, albo u Ciebie. Co będzie, jak zechcesz wyjechać choćby na pół dnia w góry, a on jak zwykle powie "beze mnie"? Zajmie się chociaż dziećmi, czy zostawi je obsrane w łóżeczkach, a sam pójdzie na obiad do mamy? Czy też pośle Cię w te góry z wrzeszczącymi niemowlakami, bo on chce mieć spokój? :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Umie sprzatac bardzo dobrze, jest pedantem niesamowitym, gotowac i prasowac nie umie. Co do urlopu to powiedzial mi dzisiaj laskawie, ze pojedziemy do Chorwacji. Ja na to, ze bylam tam juz 6 razy, widzialam cala, od Puli po Dubrovnik a on na to, ze on nie byl ani razu i moge sie poswiecic. A chce tam jechac, bo jego kolega z zona jezdzi od 5 lat i sie chwala zdjeciami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"W dodatku robi straszne bledy ortograficzne" Wybacz ale wszystko co napisałaś przed tym zdaniem traci jakiekolwiek znaczenie w jego świetle :( Ale ok nie będę się wyżywał :) Jak się tak różnicie a ty się dusisz przy nim to nie myśl za wiele tylko jedź do tego dużego miasta. nie znaczy to przecież że go skreślisz. :) Może za tobą pojedzie? a może blask wielkiego miasta cię znudzi? Jak czujesz ze cię męczy jego podejście to go znienawidzisz i obwinisz za to że cię ograniczył. Zauważ że on ci dał wolną drogę. Więc jak zdecydujesz zostać nie będziesz miała prawa mówić ze cię ogranicza! Co ty w nim kochasz? Co was łączy? Co kochasz w wielkim mieście?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
O ja pierdolę :O Ja bym się na Twoim miejscu poważnie zastanowiła, nie tylko nad ewentualnym miejscem zamieszkania, ale w ogóle nad tym związkiem. Teraz go kochasz, spotykacie się od czasu do czasu, a sama widzisz, że już choćby te byki ortograficzne zaczynają Cię wkurzać. A jak zaczniesz z nim spędzać 24 h na dobę, to po paru miesiącach nie będziesz mogła na niego patrzeć bez obrzydzenia, bo on dalej będzie tkwił w miejscu, a Tobie odbierze możliwość rozwoju. Zresztą, powiedz szczerze: podnieca Cię w ogóle facet głupszy od Ciebie? I to już nie chodzi o to, żeś księżniczka i bez znajomości języków do Ciebie nie podchodź, ale czym on Cię będzie inspirował? Żeby chociaż o tych samochodach ciekawie opowiadał, potrafił czegoś nauczyć, to już by było coś, ale sama piszesz, że on Cię widzi na tyłku w domu z dziećmi i mamusią :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Wybacz ale wszystko co napisałaś przed tym zdaniem traci jakiekolwiek znaczenie w jego świetle" No jeśli do tych błędów partner Autorki ma takie samo podejście, jak do innych spraw, czyli "jak ci coś nie pasi to spieprzaj, a ja jestem jaki jestem"... :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kocham w nim jego rodzinnosc i normalnosc, przed nim przezylam wielka milosc, ktora mnie niesamowicie zranila, moze zaczelam zwiazek z nim zeby zapomniec, nie wiem sama. Ale sie zakochalam, pociagal mnie i nadal pociaga fizycznie, ciezko powiedziec co jeszcze, po prostu go kocham. A co kocham w wielkim miescie? Miliony ludzi, ktorych mijam na ulicy, w tramwaju, zyjacych w pospiechu, lapiacych kazda chwile, istniejacych codziennie na wysokich obrotach. Historie, zabytki, ruch, gwar, nawet glupie nazwy dzielnic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
BAD SEED chodziło mi bardziej o kontrast w wypowiedzi ;) Ale wracając do błędów to lulla musisz wziąć pod uwagę że jeśli te błędy to nie lenistwo to może je "sprzedać" twoim dzieciom :D I nie wyplenisz choć by przepisały wszystkie książki świata. Więc jak ci bardzo wadzą to uciekaj ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"zyjacych w pospiechu, lapiacych kazda chwile, istniejacych codziennie na wysokich obrotach" Czyli kochasz to co się po jakimś czasie najbardziej nienawidzi i co najbardziej męczy.... Przed czym ludzie uciekają na wieś :D:D:D Ciężko ci radzić. Szczególnie że nie bardzo widzę wielką miłość do tego faceta w twoich wypowiedziach....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak tak myślę to najbardziej kuriozalne jest to że za parę lat możesz żałować swojej decyzji... Niezależnie co wybierzesz :) Jak pojedziesz do miasta i coś ci nie wyjdzie miasto cię zmęczy i docenisz spokojne małomiasteczkowe życie to będziesz sobie pluła w brodę... a jak zostaniesz i nie ruszysz gościa do życia to będziesz sobie wmawiała że w mieście na pewno było by ci lepiej.... Tak samo może się okazać że niezależnie od wyboru będziesz szczęśliwa :D Zapewne ci bardzo pomogłem tą wypowiedzią ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"BAD SEED chodziło mi bardziej o kontrast w wypowiedzi" A to o.k., Twoja wypowiedź wydawała się sugerować coś innego ;) "Szczególnie że nie bardzo widzę wielką miłość do tego faceta w twoich wypowiedziach...." Ja tam szczerze mówiąc po obu stronach nie widzę żadnej miłości :( Autorko, zostałaś zraniona, może teraz marzysz o spokoju, rodzinie i tej "normalności". I nie chodzi o życie w mieście, tylko o rozrywkę intelektualną, a z tym facetem Twoje horyzonty ograniczą się do pieluch i garów. Nie zauważyłam jednego: "Ja na to, ze bylam tam juz 6 razy, widzialam cala, od Puli po Dubrovnik a on na to, ze on nie byl ani razu i moge sie poswiecic." Znowu z jego strony "BOOOO JAAAAAAAA... a ty się poświęć." ZNOWU! :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No wlasnie to kocham:). A co do milosci...naprawde, kocham go, ale boje sie ze to wszystko kiedys doprowadzi do rozpadu naszego zwiazku. Dlatego tytul mojego postu...ta sprawa z mieszkaniem w malym miescie to tylko wierzcholek gory lodowej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W każdym razie nie spiesz się... Tak jak ci napisałem nie masz żadnej gwarancji który wybór da ci szczęście. Musisz zaryzykować ale nic na siłę. Wszystko młotkiem ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzieki mysliciel, zacnie prawisz:). Wiem, ze moze to wszystko brzmi jakbym byla krolewna, wielkomiejska paniusia, ale naprawde, moze po moim ostatnim bolesnym zwiazku zapragnelam spokoju i normalnosci, mialam nadzieje odnalezc to u boku mojego obecnego partnera, ale po czasie roznice w naszym wyksztalceniu i doswiadczeniu zaczely nam przeszkadzac:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie ma sensu
bo macie zupelnie inne oczekiwania wobec zycia. On chce potulnej zonki, ktora bez szemrania zrealizuje jego wizje a Ty inspirujacego Cie intelektualisty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×