Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość depresja :( :(

Rozbiłam rodzicom samochód

Polecane posty

Gość magdalenaaaa
hah nie panikuj złość mamie przejdzie ja mam prawko 5 rok 2 samochody do kasacji 3 stłuczki do kasasacji ojca leksus - był na zamówienie, cieszył się nim pół roku nie z mojej winy, tata na wypadku zarobił 5 tys do kasacji moje suzuki od ojca - nie z mojej winy, zarobiłam 2 tys te samochody wszystkie z salonu 2 stłuczki moim suzuki, 1 stłuczka brata volsvagenenem I NA KAŻDYM WYPADKU ZAROBIŁAM rodzina się smieje ze interes ubiłąm :) teraz od 2 lat mam volsvagena scitro - na zamowienie i odpukac jeszcze zadnej kolizji

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość help!!!
No to gratuluję, tylko widzisz mi samochód nie skapną od tatusia. Ja na swój sama zapracowałam. Dlatego cierpię...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość chudzinka99
nie martw się!!to co z zrobiłaś to jeszcze nic w porównaniu ze mną.... ja 2,5 roku temu SPALIŁAM samochód rodziców!!fakt, że samochód nie był najnowszy i ja nie miałam na to wpływu bo to był samozapłon. A już tydzień wcześniej coś zaczęło się z nim dziac (wtedy jechałam z moją mamą i ona też to zauważyła) ale.... no właśnie: TO NIESTETY JA PROWADZIŁAM WTEDY TEN SAMOCHÓD . Pewnie gdyby wsiadł mój tata albo brat stało by się to samo, ale niestety to byłam ja. Ja patrzyłam jak na środku skrzyżowania w centrum miasta się pali!!Tego nie zapomnę nigdy!!Na dodatek ja nie zauważyłam, że on się zaczął palic bo patrzyłam na kontrolki probując go uruchomic, bo mi zgasł i nie widziałam dymu wydobywającego się z pod maski. Pan przechodzący na pasach otworzył drzwi i kazał mi uciekac z auta. Dodam, że auto było na gaz. Samochód Twoich rodziców da się zrobic a nasz spalił się w większości. Na szczęscie moi rodzice byli bardzo wyrozumiali i cieszyli się że mnie się nic nie stało!! AAA i jeszcze jedno - od tego czasu nie zamykam się w samochodzie od wewnątrz jak prowadzę, bo gdybym to wtedy zrobiła, nie wiem czy wyszłam bym z tego bez szwanku!! Trzymaj się i nie przejmuj!!co się stało to się nie odstanie a życie toczy się dalej!!:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×