Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość niewierzaca

pytanie do katolików

Polecane posty

Gość niewierzaca

Katolików w Polsce jest tak dużo, jednak bardzo mało z nich jest pomagajacych np. bezdomynym. Dla katolika fakt prowadenia działań wojskowych, nie jest oburzający ale np. fakt seksu pozamałżeńskiego czy antykoncjepcji to grzech STRASZNY. Po za tym wierzą w kochającego miłosiernego Boga który POZWALA dzieciom cierpieć i chorowac na straszne choroby, a oni twierdzą że to specjalnie żeby umocnić ich wiarę...Po co te całe modlitwy skoro ludzie i dzieci i tak PRZERAŻAJĄCO CIERPIĄ, gdzie ten wasz Bóg, czemu was nie słucha? Wolą budować wielkie koscioły zamiast zbierać pieniądze dla biednych i chorych... TA RELIGIA TO DLA MNIE STRASZNA HIPOKRYZJA. Co o tym myślicie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewierzaca
Jakie macie przykłady zarzutów dla katolików!?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dżelinka
Przecież to nie oblegi tylko obserwacje!!! I to nie jednostek ale takie jest prawie całe stanowisko koscioła!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewierzaca
właśnie to jest tak jakby stanowisko kościoła do tych spraw...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewierzaca
skoro bóg jest taki miłosierny to dlaczego pozwala cierpieć człowiekowi mimo modlitw i błagań?!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sprawa polega na tym, że w Polsce nie są katolicy, tylko katole. I twoje zarzuty autorko dotyczą katoli, z tym że katole to prawie całe duchowieństwo, i powiedzmy 90% ludzi uważających sie za wierzących.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewierzaca
straszni są ci katole:( porażka chodzą do kościoła a straszni z nich ludzie nieżyczliwi, kłótliwi, materialistyczni...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mikikun
Bóg postanowił, że karą będzie grzech [sam w sobie] człowiek żyjący w grzechu sam ściąga na siebie karę. Oczywiście grzeszący zadaje przy tym cierpienie swemu bratu tak też było z Kainem, który zabił swego brata Abla. Bóg Ojciec wszelkie zło dopuszcza ze względu na wolność, jaką dał człowiekowi, i by przez cierpienie jednego człowieka drugi został zbawiony. Tajemnica cierpienia wyjaśniona jest dokładnie w Nowym Testamencie poprzez całe życie na ziemi Moje i Mojej Matki oraz tych, którzy przy Mnie byli. Bóg dopuszcza istnienie Judaszy; każdy z nich ma szansę [być uratowanym], dopóki trwa jego życie na ziemi. Życie to jest wieczną walką, w której ściera się dobro ze złem. Tajemnica cierpienia zawiera w sobie tajemnicę zbawienia, która pozostaje tajemnicą Boga Ojca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mikikun
Dopóki wszyscy się nie nawrócą i nie zaczną żyć według przykazań Bożych, będą cierpieć zarówno oni, jak i cała ziemia. Będzie głód pożogi, trzęsienia ziemi, której wielkie połacie zaleją oceany. To będzie, Moje dziecko, upomnienie i przypomnienie wszystkim wyznawcom bożków, że Panem ziemi i całego ludu jest JEDYNY BÓG Jahwe. i juz wiesz dlaczego ludzie cierpią oga który POZWALA dzieciom cierpieć i chorowac na straszne choroby, a oni twierdzą że to specjalnie żeby umocnić ich wiarę...Po co te całe modlitwy skoro ludzie i dzieci i tak PRZERAŻAJĄCO CIERPIĄ, gdzie ten wasz Bóg, czemu was nie słucha? Wolą budować wielkie koscioły zamiast zbierać pieniądze dla biednych i chorych... to jest wasze ateistów myslenie a pieniadze zbiera caritas

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewierzaca
czyli małe dzieci chorujące na raka sciągają na siebie grzech? a i to zło kwalifikuje się do wolności! i dzieci przez to że cierpią zbaiwają się ehhh. P******ę tego waszego Boga...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewierzaca
dlaczego ma cierpieć dziecko które nie wie jeszcze co to religia!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewierzaca
Dopóki wszyscy się nie nawrócą i nie zaczną żyć według przykazań Bożych, będą cierpieć zarówno oni, jak i cała ziemia. Będzie głód pożogi, trzęsienia ziemi, której wielkie połacie zaleją oceany. To będzie, Moje dziecko, upomnienie i przypomnienie wszystkim wyznawcom bożków, że Panem ziemi i całego ludu jest JEDYNY BÓG Jahwe. przecież to jest nimoralne pozwlalać cierpiec dzieciom które nie mają pojęcia o istnieniu wiary!!! bóg jest niessamowicie okrutny jęśli istieje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewierzaca
przeciez cierpienie mozna tylko po czesci wytłumaczyc dzialaniem ludzkim... a reszta jest zalezna od innych rzeczy a bóg ma to gdzies

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mikikun
już filozofowie pogańscy, jedynie dzięki jasności umysłu, odkrywali w pewnym stopniu korzyści i wartość cierpienia. Uważali je za najlepszą szkołę kształtującą charakter. Poprzez trud zdobywania wiedzy oraz własną wytężoną pracę człowiek przygotowuje się do pełnienia odpowiedzialnych obowiązków, jakie stawia przed nim życie. Biada mawiali oni dzieciom sukcesu, uśpionym w zbytku i luksusie. Biada człowiekowi, któremu wszystko układa się pomyślnie i świat się doń uśmiecha, który nigdy nie zaznał przeciwności i sprzeciwu w spełnieniu swych pragnień. Dla takich ludzi, upojonych i zepsutych dobrobytem, u których pomimo wszystko pozostają jeszcze resztki wrażliwości (o ile w ich piersi w ogóle jeszcze bije ludzkie serce), cierpienie przynosi tylko korzyść, uwalniając ich od egoizmu i zachłannego zaspokajania nieuporządkowanych żądz. Współczuć należy narodom, na których czele staną tacy ludzie, dzierżąc berło władzy publicznej. Podobni do Tyberiusza czy Nerona staną się plagą ludzkości. Jako zdobycz potraktują całą ziemię, czyniąc z niej przedmiot satysfakcji swej ogromnej pychy oraz nieopanowanego i morderczego pożądania. Owi sławni mędrcy dodawali jeszcze: „Któryż śmiertelnik, zetknąwszy się bezpośrednio twarzą w twarz z cierpieniem o mrocznych i surowych rysach, zwarłszy się z nim w twardym boju, nie błogosławił go potem jako słodki dar niebios? Podobnie jak najtwardszy metal mięknie pod wpływem ognia, tak samo i cierpienie przeobraża szlachetne i dobre dusze. Ono prowokuje do nabywania cnót i sprawności w dobrym, budzi je z uśpienia i odnawia, wysubtelnia, uszlachetnia i czyni ich charakter łagodnym. Przykładem wychowania przez cierpienie niech będzie prawdziwy biedak, który żył długo w niedostatku i w różnych upokorzeniach. Jeśli dojdzie do bogactwa użyje go z umiarem i mądrością. Przez bolesne doświadczenia nauczył się bowiem, co to znaczy być biednym, co znaczy jeść chleb rzadko lub wcale oraz co znaczy być na ziemi chorym i nieznanym. Podobnie mąż stanu, książę szanowany i zamożny: jeśli odcierpiał już swoją gorycz wygnania i ucisk, zanim doszedł do władzy, jeśli ponadto długo znosił niewdzięczność i obelgi, a mimo to zachował swą godność, to nie pozwoli tak mocno usidlić się wielkości i splendorowi swej władzy. Spojrzy on ze współczuciem i zrozumieniem na swego rodaka czy poddanego, który popadł w niełaskę lub dotknięty jest cierpieniem. Ponieważ dzięki przeżytym doświadczeniom osiągnął mądrość życiową,.wie, że szlachetne myśli i dobroć serca ukrywają się pod łachmanami nic rzadziej niż pod bogatym odzieniem wielkich tego świata. Będzie również dobrze pamiętać, że i on długie lata spędził na wygnaniu jako odrzucony i oczerniany uciekinier. Spójrzcie jeszcze na kapłana, który doświadczony przez cierpienie duszy i ciała, pozostał wierny miłości Boga. Czyż nie jest otaczany większym szacunkiem i miłością przez tych, którzy doznali dobroci jego wypróbowanego przez cierpienie szlachetnego życia? Lgną do niego chorzy, cierpiący, opuszczeni, strapieni i odrzuceni przez wszystkich. Z pełniejszą ufnością otwierają przed nim swoje okaleczone duszc, bowiem spodziewają się otrzymać z jego doświadczonej duszy lek i pocieszenie. Szukają w nim ojcowskiego i miłosiernego serca. Człowiek taki, doświadczony przez długotrwałe i bolesne przeciwności, nigdy nie jest opuszczony i zapomniany. W jego cierpieniu widać błogosławione oczyszczenie życia. Przeczucie duchowe poucza nas, że jest on kimś uprzywilejowanym, kimś przeznaczonym i starannie przygotowywanym Boską ręką dla większej chwały w życiu przyszłym. Podziwiać w nim możemy wielkość płynącą z długo i odważnie znoszonego cierpienia. Wielkość przewyższającą tę, która pochodzi z urodzenia, władzy, wykształcenia czy bogactwa. Być może nie wszyscy się z tym zgodzą lecz dusza, która długo i dużo cierpiała, wydaje się być mniej przywiązana do dóbr tej ziemi. Jej wnętrze, umęczone i zbite, nadaje jej powierzchowności bardziej anielskie niż ziemskie obłicze. Taki mężczyzna czy kobieta używają doczesnego życia, nie dotykając nawet jego powierzchni. To sprawia, że ich dążenia i pragnienia nabierają nieśmiertelnego rozpędu! Tajemniczy Boży głos poucza nas o tym, że dusze takie obdarzone są osobistym i głębszym poznaniem tajemnic nieba, że ich serca są sanktuarium, z którego rozchodzi się woń wiary, nadziei i miłości niczym woń kadzidła. Na Wschodzie istnieje pewne aromatyczne drzewo, które trzeba zmiażdżyć i skruszyć, by wydało wonny likier ze swych soków. Tak samo i Dobroć Boża miażdży człowieka pod prasą zmartwień i karci ciało, uwalniając je od wszelkich więzów zepsucia, by stało się ta- jemniczym naczyniem, z którego popłynie niewyczerpane źródło wszelkich cnót. Pewnym jest, iż nigdy nie było i nie będzie szlachetności, heroicznej świętości czy prawdziwej cnoty, jeśli nie będzie tego źródła natchnienia i tej siły, jaką czerpią one z dobrowolnie zaakceptowanego cierpienia. Skąd zatem pochodzi chwiejność i niezdecydowanie naszej wołi? Czemuż to przeraża nas, że życie usiane jest tak przedziwnymi wybojami i smutnymi, trudnymi wydarzeniami? Czemuż to nieraz drobnostka, słowo źle wypowiedziane czy usłyszane podcina nasz zapał? Czemu nawet zmiana pogody wystarczy, by z wielkiej radości pogrążyć nas w głębokim smutku? Przyczyną tych niepokojów i gwaltownych zmian nie jest nic innego, jak unikanie i instynktowna odraza, jaką ma człowiek wobec cierpienia. Przez to usilne staranie się unikania choćby najmniejszych ograniczeń i najmniejszego przymusu, odsuwanie od siebie wszystkiego, co jest nam ofiarowane, a co ma choćby pozór najmniejszego rygoru i surowości, popadamy w niegodziwe zniewolenia. Jesteśmy niewolnikami o tyle, o ile kierują nami nasze pożądania i złudne odczucia. W tak zmiennych duszach żadna cnota nie utrzyma się długo, charakter chwiejny nie zrealizuje żadnego wzniosłego celu, podobny do chorągiewki na wietrze nieustannie ułega zmianom i przypadkowym okolicznościom. Człowiek ulegający zachciankom szybko porzuca swoje obowiązki, gdy okazują się uciążliwe i surowe. Staje się również niewolnikiem przeróżnych fantazji. Zapominając o tym, że ludzkie życie jest rzeczywistością realną, a nie fikcją, szuka rozrywki we frywolnych i grzesznych zabawach, wydaje swe najpiękniejsze łata na pastwę przyjemności, lenistwa i nudy. Nie przynosząc owocu, niszczy otrzymane talenty, które powierzył mu Bóg. A gdy w końcu pozwoli odnaleźć się Bogu, staje przed Nim z groźbą na ustach, zawzięcie broniąc swego prawa do wypoczynku i przyjemności. Usiłuje raczej bronić przed Bogiem własnych interesów i pod- porządkować Go sobie tak, by to on stał się panem Boga. Dochodzi nawet do tego, że wydaje niejako Boga na pastwę swych poniżających zależności i pożądań. Jakże długą drogę muszą przejść takie słabe dusze, by od postawy małostkowości i zniewieściałości dojść do postawy zdecydowanej, stabilnej i wielkodusznej! Jakże długo i wytrwale muszą walczyć z cierpieniem, by stać się mężne i odporne na rany i ciosy Są jednak ludzie pogodni i pełni majestatu pośród burz i zmienności pragnień. W nich spełniają się słowa mędrca: Nie spotka zło żyjących uczciwie (Prz 12,21). Człowiek taki przyjmuje rzeczywistość ze spokojem i mocą, która wypływa z wiary, że Ktoś tym światem rządzi, Ktoś nad nim czuwa. Spokojny i mocny nasłuchuje odgłosów rewolucji czy wojen, przygląda się przemijaniu dynastii i republik! Można by powiedzieć, że gdzieś pod jego stopami dzieją się jakieś próżne ludzkie interesy. Żadne wstrząsające wydarzenia światowe nie miotają jednak jego uczuciami, ponieważ nauczył się patrzeć na nie oczyma tej nieskończonej Mądrości, która swoim przewidywaniem wszystko reguluje i dopuszcza zło, by wyprowadzić z niego dobro. Jest on jakby żywym sanktuarium spokoju i szczęścia. Wrogowie stają bezsilni wobec niego, nie wiedząc, jak mu zaszkodzić lub jak go skrzywdzić. Jeśli poślą go na wygnanie, odpowie wraz z wielkim biskupem Jaiiem Chryzostomem: „Cała ziemia jest moją ojczyzną iwygnaniem. Cóż z tego, że pozbawią go dóbr, jeśli on nauczył się je posiadać, nie pozwalając im, by usidliły jego serce? Cóż z tego, że go zabiją,jeśli śmierć jest dla niego przeobrażeniem i przejściem do lepszego życia oraz uwolnieniem od cierpień? Taka była właśnie pogoda ducha i heroiczna wytrwałość świętego Jana Chryzostoma, skazanego na wygnanie przez Fudokię, cesarzową Konstantynopola. „Gdy opuszczałem miasto mówił ów święty nie odczuwałem wcale mojej niedoli i lyłem pełen nieopisanej pociechy. Jeśli cesarzowa wyśle mnie na wygnanie mówiłem sobie będę myślał, że cała ziemia należy do Pana. Jeśli każe mnie wrzucić do morza, wspomnę o Jonaszu. Jeśli każe mnie ukamienować, będę towarzyszem świętego Szczepana. Jeśli każe mi ściąć głowę, otrzymam chwałę świętego Jana Chrzciciela. Jeśli zedrze ze nmie szaty, będę myślał, że wyszedłem z łona tej ziemi i muszę tam powrócić ponownie nagi i odarty ze wszystkiego. Hrabia de Maistre opowiadał o pewnej mlodej dziewczynie, którą podziwiał cały Petersburg. Cierpienie przeobrazilo ją do tego stopnia, że z całej jej postawy promieniował blask nadludzkiej i przyszłej chwaly. Dziewczyna ta dotknięta została rakiem, który zżerał jej głowę tak, iż oczy i nos już zniknęły. Choroba zagarniała jej dziewicze czoło jak pożar pochłaniający las. Całe miasto poruszone było łagodnością jej usposobienia i anielskiej cierpliwości, odwiedzano ją, by podziwiać ten zachwycający widok. Gdy wyrażano dziewczynie współczucie z powodu jej cierpień, odpowiadała: „Nie cierpię tak wiele, jak sądzicie. Pan Bóg udziela mi łaski stałej pamięci o Nim. Pewnego dnia zapytano ją: „Jakie modlitwy skierujesz do Boga, gdy będziesz już w niebie?. „Będę Go prosić odpowiedziala by wam udzielił łaski kochania Go, tak jak ja Go kocham. Nawet nie- znający Boga, niewierzący w Niego dostrzegali ten odblask i aureolę piękna oraz wielkości, które cierpienie pozostawiało na jej czole. Dziewczyna ta była przykładem istnienia w niej Boga. Nad Jego obrazem w człowieku zastanawiał się Platon, największy z filozofów. Pewnego dnia postawił takie pytanie: „Jeśli boskość kiedykolwiek zejdzie na ziemię, to iy jakiej postaci wypadałoby, aby się ukazała?. Chodząc tam i z powrotem, milczący i zamyślony Platon przyglądał się różnym ludzkim postaciom. Oblicza, które wydawały się dla świata najbardz4ej olśniewające twarze wielkich potentatów i władców nie wydawały mu się dość czyste i godne boskości. W końcu wyobraził sobie człowieka, który jest panem swych emocji, czystego w swych najskrytszych myślach, odpowiadającego na najokrutniejsze traktowanie z łagodnością i dobrocią, człowieka, który zachowuje spokój i pogodę ducha wśród wściekłości tłumu i mściwych obelg, który wreszcie wstępuje na szafot, przyjmując śmierć z powodu niezrozumienia cnoty przez rozwścieczony lud. Platon zauważył, że jeśli ludzkość kiedykolwiek zrodziłaby podobnego człowieka, byłoby to czymś tak wielkim i pięknym, że godnym pozazdroszczenia w niebie. Wreszcie z entuzjazmem i namaszczeniem mędrca, ogłaszającego największe odkrycie krzyknął: „Jeśli Boskość raczyłaby kiedykolwiek stać się widziatna dla ludzi, miałaby tylko jedną godną siebie postać postać cierpiącego sprawiedliwego!.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewierzaca
to co piszesz to jakies bujdy- bóg jesli istnieje pozwalal ludziom ginąć w strasznych kataklizmach i cierpiec dzieciom mniejszym i większym na straszne choroby... uważam, że to religia jest beznadziejna...z resztą nie tylko ta jedna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewierzaca
nie wiem jak ludzie mogą pozwalać sobie robić galaretę z mózgu w 21 wieku...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mikikun
twoje nie logiczne myslenie nie pozwala dostrzec prawdy bo przecież w Fatimie matka boża powiedziała dzieciakom ze jeżeli ludzie nie przestana grzeszyć będzie 2 wojna o wiele straszniejsza i spełniły sie zapowiedziana kara

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zwykly chlopok
Z Bogiem jest jak z powietrzem nie widać go a jest .Nie wszystko na świecie da się wytłumaczy c racjonalnie .Twoje pytanie jest uzasadnione ale w nauce i w zyciu nie na wszystko można uzyskać jednoznaczną odpowiedź .Jeśli.zadajesz sobie pytanie o Boga tzn że nie jest tobie obojętny .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość matrykinaa
przecież ja się pytam dlaczego bóg pozwala dzieciom cierpeić na straszne choroby i na okropne kaktaklizmy - to nie wina człowieka czy grzechów... to jest logiczne myslenie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość po co pytasz,
skoro wszystko negujesz masz swoje zdanie, to je miej chcesz zrobić trochę zamętu, to pewnie zrobisz i będziesz zadowolona kolejny oszołom na kafe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewierzaca
nie jest mi obojetny bo uwazam ze ten wytwor starozytnosci powinien juz sie ulotnic z głów ludzi naiwnych...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewierzaca
ludzie czuja ze muszą w cos wierzyc a tak naprawde racjonalnie nie mysla...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość myslę, że powinnaś
wspiąć się na jakiś pagórek i zacząć głosić swą jedyną prawdę może Twoje poświęcenie uchroni maluczkich przed dalszymi błędami kafe jest za małe dla Twojego Ego i Twojej MISJI !!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewierzaca
nie rozumiem że tyle ludzi jest tak podatnych na wciskanie im kitu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość myslę, że powinnaś
no to ratuj ich, do dzieła, jeszcze w domu siedzisz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do niewierząca. co to znaczy ze "bóg pozwala?" wywalilismy Boga z naszego zycia, z naszych serc. Nie chcemy go bo jest niemodny, przeszkadza, zakazuje, nakazuje. ale jak trwga to do Boga... żałosne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zwykly chlopok
Skoro autorka pyta o Boga to nie nazywajmy jej oszolomem.Bo przecież kto puta nie bladzi a może ma jakiś bardzo ważny problem natury osobistej do rozwiązania i szuka odpowiedzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
najprosciej wszytsko na Boga zwalić. ktos ma cale zycie w dupie, wartosci tez, uprawia seks bez slubu z X partnerami, rani innych, wreszcie wychodzi taka za mąż, rodzi dziecko, nie chodzi do kosciola szydzi z wartosci a jak jej bachor zachoruje to pyta "gdzie jest Bóg" mentalność 90% naszego społeczęństwa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość była tu kiedyś taka
niewierząca, niby ochrzczona, ale dorosła, zmądrzała i już jej wiara do niczego potrzebna nie była niestety urodziła martwe dziecko, rzeczywiście straszna tragedia i bardzo współczuję, tylko po co potem miała pretensje, i wylewała żale, że ksiądz nie chciał mszy żałobnej odprawić wprost pisała, że chciała dziecko pochować z księdzem, ale że że nie wierzy czyli wśród ateistów też hipokrytów nie brakuje tak więc ja pytam ateistkę-autorkę, po co to było ateistce?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość owszem, pyta
ale odnoszę wrażenie, że nie oczekuje odpowiedzi, bo Ona już wie jej celem jest jedynie rozpętanie niepotrzebnej dyskusji dlatego jest oszołomem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×