Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

royal with cheese

to w końcu nosić w kółko niemowlę czy nie??

Polecane posty

jakie jest Wasze zdanie kobietki, bo dostaję masę sprzecznych sygnałów. dziecko 4,5 miesiąca domaga się noszenia bez przerwy (czasem poleży, ale też trzeba zabawiać). Wszyscy mi mówią, że przyzwyczaiłam/rozpieściłam, ale ciągle gdzieś czytam, że tak było od pokoleń, że to normalne, że maluch potrzebuje i jak nauczy się raczkować to i tak mnie oleje. Jak była noworodkiem i darła się w niebogłosy to nie widziałam w tym żadnego wyrafinowania i nosiłam, teraz widzę świadnome wymuszanie, nie wiem czy się temu poddawać? jak było u Was?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość treserka tygrysów
ja swoje nosiłam, jak zaczęło chodzić to już nie chciał na ręce, i po noszeniu, potem można tylko przytulać a jak będzie nastolatkiem to już sie nie będzie chciał przytulać, wiec lepiej robić to teraz:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moja ma 7mieś-i widzę że też wymusza noszenie płaczem, gdy wyciągam ręce to ona macha nogami i rączkami i śmieje się w głos i jak tu nie brać na roni:-P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dzięki treserko, to dobrze, bo obawiam się czy nie będzie chciała noszenia za np 2 lata. wtedy to już nie dam się terroryzować. mam nadzieję, że nie rośnie z niej maruda. moja mama jest w szoku, ponoć ja i moje rodzeństwo zajmowaliśmy się sami sobą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To zależy tylko od ciebie, bo ty wiesz, na jakiego człowieka chcesz wychować swoje dziecko. Jeśli chcesz żeby był człowiekiem zimnym, wyrachowanym, z problemem wypowiadania swoich uczuć to nie noś, nie przytulaj, nie całuj, nie mów że jest twoim skarbem niech leży samotnie i wrzesczy. Bo po co mu pokazywać że istnieje coś takiego jak miłość i pozytywne uczucia. Niech ryczy ile wlezie, poryczy i kiedyś przestanie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wow folek, take it easy... jestem od tego bardzo daleka. w ogóle nigdy nie zostawiam małej płączącej samej, nawet jak chcę ją minutę przetrzymać to jestem obok, głaszczę, zapewniam, że kocham itp. wiem tylko, że jak się spełnia wszelkie zachcianki i nie stawia granic to poczucie bezpieczeństwa dziecka cierpi na tym. no ale na to jest jeszcze chyba za mała... mam nadzieję, że nie rozpieszczam kurdę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość obssesia
ja tam nosze, malo tego spie z dzieckiem w lozku (4,5 miesiaca). Tak samo robilam ze strasza corka...i gdybym miala trzecie robilabym to samo. Doszlam do wniosku, ze moje dziecko nie ryczy, bo chce mi zrobic na zlosc, tylko chce sie przytulic, poczuc...a co w tym zlego... Starsza corka jak zaczela raczkowac to przestala chciec na rece, jak w wieku 2 lat kupilismy jej lozko, urzadzilismy pokoik bez protestow przeniosla sie do siebi (ale wczesniej jej tlumaczylismy, nastwialismy na to jak to bedzie fajnie)-jest pogodnym, radosnym dzieckiem i wcale nie mamicorka....POLECAM ISC ZA GLOSEM SERCA

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sa dzieciaki ktore potrzebuja noszenia i nie ma na nie sily. siostra ma taka corke. mala przez kilka pierwszych miesiecy bylanieustannie na rekach az sama zrezygnowala. teraz ma ponad rok i czesto wrecz sobie nie zyczy noszenia. moim zdaniem nie ma co zbyt intensywnie walczyc z takim maluchem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja nosiłam kiedy tylko chciał - kiedy nauczył się sam przemieszczać całkiem mu się odwróciło i teraz to ja bym go chętnie ponosiła...a on już sam, na nóżkach woli :) Na szczęście nie nauczył się jeszcze zasypiać sam i mam te swoje 20 minut wieczorem kiedy się możemy dużo natulić :) a na poważnie to są dzieci (jak mój synek) które mimo tego że brałam go na ręce kiedy tylko chciał wcale nie miał zbyt dużych potrzeb w tym kierunku, więc teoria o przyzwyczajeniu dziecka do noszenia jest kompletnie nieprawdziwa:) no i my z W. jesteśmy nastawieni na tzw rodzicielstwo bliskości i kontakt fizyczny z naszym synkiem jest czymś bardzo, bardzo ważnych - śpimy z nim, kąpiemy się z nim, dużo go przytulamy - a on dzięki temu ma tak ogromne poczucie bezpieczeństwa że jak poszedł do Klubu Malucha to mu adaptacja nie była potrzebna :) No i jest też dzięki temu dużo bardziej samodzielny niż jego rówieśnicy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość luuuuuzzzzzzzik
nosiłam kiedy tylko mogłam :) ale super u mnie się sprawdził leżaczek Bujaczek. mala nie leżała na płasko i była zadowolona a ja mogłam przy niej coś zrobić i wszędzie ją zabrać. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość psiowaa
Mój synciu tak przyzwyczaił się do noszenia,że nic bez niego zrobić nie mogłam.Myłam naczynia z dzieckiem na plecach ,odkurzałam z dzieckiem na plecach ,mąż kosił trawę z synkiem na plecach:D ale jak zaczął chodzić już mamuni ręce nie były potrzebne.Miło wspominam ten okres:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość każdy wychowuje jak chce
Ja nie chciałam uczyć dziecka noszenia na rękach (w zasadzie to też kwestia,że nie mogłam go nosić),ale nie uważam,żeby był przez to zimny czy aspołeczny! Ma 6lat i świetnie odnajduje się w grupie, jest samodzielny, ale jednocześnie troskliwy. Można okazywać czułość i miłość gestem,rozmową, przytuleniem, śpiewaniem,głaskaniem itp. Nie trzeba od razu na ręce brać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość każdy wychowuje jak chce
Tyle,że u nas dziecko nigdy nie płakało żeby brać na ręce-nie wiem co bym w takiej sytuacji zrobiła... on po prostu był nauczony od początku przytulania na kolanach lub na kocu. I teraz prawie zawsze po powrocie z zerówki przyjdzie się przytulić na powitanie :D ale każde dziecko jest inne i ma inne potrzeby.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mamciuchna
Moim zdaniem jeśli takie małe dziecko potrzebuje być blisko mamy to jak najbardziej nosić. Wziąć na ręce, przejść się, usiąść, przytulić. Inna sprawa jest np z bujaniem, kołysaniem, lulaniem, żeby dziecko zasnęło. Ja popełniłam ten błąd i gdy moja córcia miała 7-8miesięcy terrozyzowała mnie wożeniem w wózku albo bujaniem na rękach do zaśnięcia.I niestety nie trwało to 10-15 minut ale często nawet godzinę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dsja
Mi kręgosłup pękał w szwach a nosiłam:)Też słyszałam "przyzwyczaiłaś"(chyba w łonie matki), "rozpieśliłaś" i sama miałam podobne obawy jak Ty. Dziś córka ma rok i 8 miesięcy i już od dawna jej nie noszę. Jak nauczyła się chodzić miała noszenie w poważaniu. Wynoszone dziecko samo zejdzie z rąk. Drugie też będę nosić ale zaopatrzę się w nosidło takie jak chusta tylo bez wiązania, bo z chustą za dużo zachodu miałam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A.............A
Ja też nosiłam, czasami ręce odpadały :) Dziś mała ma 17mcy i ręce mam od dawna wolne ;) Powoli zaczynam tęsknić za tamtymi dniami :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dsja
No proszę wszystkie noszą a ja w swoim środowisku byłam niemal wyklęta za to noszenie vel rozpieszczanie. Zresztą nadal mają mnie za świruskę, bo nie daję lizaczków ani czekoladki, śpiewam na spacerach i gadam do dziecka. Tylko jedna mama na osiedlu wychowuje podobnie i obie dziewczynki znaczy moja córka i tamta są inne niż pozostałe dzieci. Nie trzeba na nie się drzeć by nie biegły pod samochód, są usłuchane, spokojne, nie rzucają wszystkim co wpadnie w ręce itp. I już czasem słyszę, że mam szczęście, ze trafiło mi się takie dziecko. Zależności pomiędzy sposobem wychowania a zachowaniem dziecka nie widzą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja swoje obydwie córki nosiłam na rękach jeśli tego potrzebowały, młodsza przez dłuższy czas dużo bardziej wolała to niż wożenie w wózku ;) na spacer mogłyśmy wtedy wyjeżdzać dopiero jak usnęła mi na rękach, nie musiałam jej jakoś szczególnie "lulać" ona poprostu chciała być blisko mnie. I ja nie widzę w tym nic złego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja swojego syna tez sporo nosiłam. Mały jest wcześniakiem- na 9 dni włozyli go do inkubatora, więc jak go dostałam to z rak nie chciałam wypuścić. Brałam go często, przytulałam duzo a nigdy nie przyzwyczaił się do tego i nie żądał noszenia. Więc ja sceptycznie podchodzę do teorii przyzwyczajania i rozpieszczania. Wydaje mi się, ze sa dzieci, które wymagają noszenia- i z tymi humanitarnymi metodami się nie wygra. Są też takie, które moga obejść się bez ciągłego przytulania i one, nawet czesto noszone, nie będą później terroryzować rodziców swoim widzimisię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×