Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość swiat mi sie zawalil na glowe

jak sie z tego pozbierac???

Polecane posty

Gość swiat mi sie zawalil na glowe

doslownie kilka miesiecy temu moj Tato zaczal sie czuc zle, w sumie wkrotce po tym, jak stracil dodatkowa prace, ktora dorabial do emerytury... to go na pewno dobilo. Czul sie coraz gorzej gorzej, kolejne wizyty u lekarzy, szpitale i .. nie ma Go juz:( diagnoza dotyczyla choroby nieuleczalnej i bardzo wrednej... Na dzien dzisiejszy zostalysmy z mama z dlugami, bez kasy z ubezpieczenia (bo szkoda bylo Rodzicom na ubezpieczenie siebie), ja tez sie nie ubezpieczylam zawczasu i jestesmy w czarnej dupie. Na dniach czeka mnie tez przeprowadzka do wiele mniejszego mieszkania i mam juz calkiem dola i wszystko mnie dobija... Jeszcze rodzina nas zdolowala wczoraj krytyka nt. tego, zesmy sue nie ubezpieczyli od takich przypadkow;(((( teraz kazda moja pensja bedziesz szla na latanie tylow, ktore sie narobily, a w tym wszystkim jeszcze ten szok po stracie Taty.. nie moge sieo garnac, powinnam byc podpora dla Mamy a nie jestem nia, wrecz kula u nogi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiesz? To co Ci powiem, to wyda Ci się truizmem i banałem, ale w takich sytuacjach, jedyne wyjście kiedy czujesz, że lecisz w przepaść, to postarać się stanąć trochę z boku tego co się dzieje i spróbować spojrzeć na to trochę lekceważąc sytuacje. Nie wiem czy wiesz o czym mówię, nie chodzi mi o "pozytywne myslenie" bo kiedy jesteś w czarnej dupie to w niej jesteś i koniec, nie ma sensu sobie wmawiać, że nie, ale trzeba na to spróbować spojrzeć chłodniej trochę, postarać się nie spanikować i przede wszystkim, nie dopuścić do tego, żeby ta tragedia stała się całym Twoim życiem. I wiesz co? Rozwiązania często przychodzą same i w najmniej oczekiwanym momencie. NIe wiem co jeszcze mógłbym powiedzieć, trudno Ci coś doradzić, chyba tylko życzyć siły i powtórzyć stara prawdę, że po nocy przychodzi dzień, musi być lepiej, głowa do góry

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość swiat mi sie zawalil na glowe
do tego jeszcze ten opor zewszad, znieczulica i dziwne reakcje ludzi... to bolesne. do mnie wciaz nie dociera co sie stalo. ze Taty juz nie ma;( dziekuje za mila wypowiedz podniosla troche na duchu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość swiat mi sie zawalil na glowe
:(((((( teraz juz znam znaczenie powiedzenia: nieutulony zal... wpadlam w jakis etap otepienia i tylko chwilami dociera do mnie ten smutny fakt, ze Taty juz nie ma tutaj;((((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem, że to Cię nie pocieszy, ale jak juz tak rozpaczasz, to pomyślałem, że sie przyłączę. Jak moja mama umierała, to ja byłem daleko, daleko od niej, na jej grób poszedłem dopiero pół roku po jej śmierci, nie byłem nawet na pogrzebie. Tak się czasami dzieje w życiu, że nic tylko położyć się i czekać na śmierć, a jednak jak sie tak chwilę poleży z głową na torach, to jednak wraca jakoś chęć do życia, powoli, ale wraca. Do Ciebie też wróci, zobaczysz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość swiat mi sie zawalil na glowe
Eber0 >. dzieki, ze mi odpisujesz, bo tak to mialam wrazenie ze nikt mnie tu nie czyta, tu chodliwe sa tylko topiki o dziewczynach ktore facet zdradzil 100 razy, a ona pytaja czy cos z tego jeszcze bedzie. i o nadzerkach w macicy. no wiec hmm odnoszac sie do Twoich slow powiem, ze mam wlasnie tak, ze nic tylko na torach sie polozyc.. Tata byl moim takim obronca, wiedzialam, ze co by sie nie dzialo i praktycznie co bym nie zrobila, to zawsze by mi pomogl itp. Bylam jego prawdziwym oczkiem w glowie. Juz wiem, czemu m.in. mi odpisujesz - laczy nas podobne doswiadczenie, choc jednak troche rozne... I co czules, kiedy pojechales do niej po tym pol roku?:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
współczuję. Jakby nie było Eber0 ma rację jeśli chodzi o te rozwiązania. Dacie radę z mamą, bo nie macie wyjścia. Nie będę pisać że będzie dobrze i takie tam, bo w takich chwilach do człowieka to nie dociera. Moja Mama zmarła 7 lat temu, zostałam sama z ojcem, który jest po kilku wylewach. Coraz ciężej jest mi się z nim dogadać. Ja tracę nerwy, on też. Doszło do tego, że po pracy idę do swojego pokoju i wychodzę z niego dopiero jak pójdzie spać. Wiem, że jestem okropna, ale często sobie myślę jakby to było gdyby to ojca nie było, a Mama żyła... Nie mam sumienia nawet pogadać z nim o tym, że w jakimś domu opieki byłoby mu lepiej. Ojciec siedzi całymi dniami sam, nie ma się do kogo odezwać. Z jednej strony jest mi go cholernie żal, a z drugiej nie opiekuję się nim tak jak należy, bo nie mam jak. Owszem, czasem, jak jestem w domu ugotuję obiad, pomogę mu, ale jak mnie nie ma jest zdany tylko na siebie. Nie ma tygodnia, żeby czegoś nie wylał, nie przewrócił się. Jak jestem w domu jest źle, bo wszystko robię nie tak jak należy, jak mnie nie ma, też źle. Teraz wyjeżdża do sanatorium, a ja biorę z tej okazji urlop żeby przede wszystkim odpocząć, a także żeby porobić coś w domu bez gderania nad uchem. Pewnie zaraz zostanę zbesztana, że jestem taka siaka i owaka, ale ktoś kto nie był w takiej sytuacji, nie zrozumie jak to jest. Nie piszę tego, żeby się żalić, tylko po to, żebyś wiedziała, że jest mnóstwo osób w trudnych sytuacjach i jakoś sobie radzą. I Ty też dasz, mimo, że czasem Ci się wydaje, ze nie wytrzymasz. Gadaniem innych się nie przejmuj. Uwierz mi że da się mieć to gdzieś ;-) Najważniejsze jest to, żebyście były z Mamą wsparciem dla siebie nawzajem. Mimo, że teraz czarno to wszystko widzisz, to przekonasz się, że za jakiś czas zobaczysz to przysłowiowe światełko w tunelu :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
shyshka dobrze mówi, ogólnie powiem wam, że jakby tak popatrzeć na ten świat to my na prawdę żyjemy na łez padole. Strasznie dużo jest cierpienia w koło i na prawdę nie ma jak pomóc, nawet jakby sie chciało. A co ja czułem? Rozpłakałem się nad grobem i tyle. Z mamą pożegnałem się miesiąc przed jej smiercią, spodziewana śmiercią. Wiecie co? To dość ciekawe, że jak dowiedziałem sie przez telefon, o jej stanie, to dostałem duszności i dziwnej wysypki na twarzy, lekarz powiedział, że to stres tak wychodzi z człowieka. Astmę usunęły dopiero tabletki i inhalacje a wysypkę miałem prawie rok. Ot, dusza boli, a ciało cierpi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mbvcmku
a ja nie mam ani taty ani mamy, ale utrata mamy po szybkiej i najgorszej chorobie pol roku temu jest do dzis i na zawsze bedzie ..juz nie ma niczego, ja sama ,mieszkanie ,ale niewlasnosciowe, wysoki czynsz a miastko male ,,,,i ani rusz :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tahhhhhhhhhaaa
piszesz "powinnam byc podpora dla Mamy" to nieprawda. Ona jest twoją matką i ona ciebie urodziła, jest od ciebie starsza, ma większe doświadczenie, wychowała ciebie i nie miala przeciez wtedy podpory w tobie i jakos sobie dała radę. dziecko nie może być podporą kogoś 'silniejszego' od siebie czyli swoich rodzicow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość swiat mi sie zawalil na glowe
jeszcze moja siostra robi nam problemy, zamiast nam pomoc... :/ jest taka egoistka:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość qciapka
tak to jest jak facet haruje na babskie pasozyty. potem znienacka umiera i te lenie i nieudaczniki zamiast sie zabrac do roboty to klepia biede.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja Cie rozumiem bo
jest taki telefon zaufania całodobowy 89 19288 albo ten bezplatny w dni powszednie 116123 Jak chcesz to zadzwonisz. Ja się boję o mamę.Znów nie mam pracy i do chodzi lęk o to, że sama nie poradzę sobie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja Cie rozumiem bo
Eber0 🌻za to, żeś dziewczynie odpisał :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość swiat mi sie zawalil na glowe
bylysmy dzisiaj z mama na cmentarzu, dzis Imieniny Taty... do psychologa pojde, w ogole sie wybieram na terapie, bo choruje na nerwice i przerwana terapia tylko mi spotegowala objawy... teaz jeszcze sie kiepsciej czuje, bo mnie jakas grypa dopadla. Dzieki Eber0, ze do mnie piszesz, to bardzo mile, pozostalym osobom tez dziekuje 🌻, fajnie jest tu zajrzec i zobaczyc, ze ktos sie odezwal. To nie jest tak, ze juz patrze z okna i oceniam czy jak skocze to zgine;) chce zyc, mam dla kogo, ale po prostu na chwile obecna wiele rzeczy mnie przytlacza. i ta straszna tesknota za Nim:( co prawda nieraz zylismy jak pies z kotem i co prawda lata temu w domu mialam sytuacje, graniczaca z patologia, ale to wszystko pozniej sie unormowalo i zylismy calkiem ok... Ojciec na swoj sposob dbal o mnie i o mame, a ja juz szczegolnie bylam jego oczkiem w glowie, rozpieszczal mnie na miare swoich mozliwosci byl jak Ojciec i Dziadek jednoczesnie, ktorego w sumie nie znalam. Dzisiaj apetyt mialam lepszy nawet, ale coz z tego..? tyle rzeczy jeszcze na glowie, oby to sie jakos rozwiazalo. Jeszcze moja siostra nam robi pod gorke... niewazne w jakiej sprawie, ale w takiej ktora moze nam pokrzyzowac pewne plany. Masakra;/ a ja sie boje bo>> czemu sie boisz o mame??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
@a ja cie rozumiem bo, dzieki wielkie :D wlasnie podnioslem dzisiaj ten topik, bo chcialem zapytac jak sie czuje, ale sie nie odzywa :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aaaaa, jestes :) zaraz bede czytal, tylko do domu wroce

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgdhgjyjy
nie tylko ty cieprisz, znam dzieewczne ktora ma 17 lat a zostala sama bez rodzicow i mieszkania, z ktorego usunal ja brat, mieszka u rodziny, ma chlopaka z ktorym zamierza mieszkac, zawsze znajda sie pomocne osoby, na rodzine jak widac nie mozna liczyc, ludzie sa okropnji, jest wiele cierpiacych niewinnych ludzi, serce sie kraja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość swiat mi sie zawalil na glowe
jestem, jestem... lubie tu zajrzec, przez sek jak sie strona laduje, jestem ciekawa, czy ktos napisal... Tata mi sie sni. Wczoraj mi sie snil w nocy i powiedzial, ze dostalam jakies pieniazki i faktycznie dostalam (niewazne skad;))... A dzis mi sie snil w jednej sprawie, ktora sie teraz ze tak powiem w mojej rodzinie toczy. Sni mi sie zdrowy, silny, pogodny i spokojny, rozmawia ze mna bardzo cieplo, a ja z nim. To jest niesamowite. W zyciu to nie wiem czy z 3 razy mi sie ogolem ojciec snil, a teraz juz drugi raz. a nie zyje nawet nie od tygodnia:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość swiat mi sie zawalil na glowe
tak to prawda, na rodzine nie mozna liczyc w wielu sprawach.. siostra mojej mamy zamiast ja wspierac, caly czas ja doluje. Mowilam jej tyle razy, by nie szukala u niej wsparcia, skoro go nie otrzymuje, a wrecz przeciwnie. A mama sobie wbila do glowy, ze od rodziny powinno sie otrzymac wsparcie i albo sie jej narzuca, albo lamentuje. Nie rozumiem tego. ja nie oczekiwalam od wielu osob wsparcia, a otrzymalam je i to od tych oczywiscie, od ktorych sie czesto nie spodziewalam, natomiast nie mam go stamtad, skad myslalam, ze bedzie. Obojetnosc. ZNieczulica. I Schadenfreude.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No widzisz? Kasa Ci z nieba płynie :) nie ma się co martwić, wiesz? Na prawdę, mimo całego zła, smutku i tragedii jakie się rozgrywają na świecie i w naszym życiu, to jednak trudno tutaj zginąć. Tylko nie wolno Ci mysleć o głupotach, żadnego wyglądania przez okno itp., ok?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A co właściwie znaczy to słowo? Schadenfreude.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość swiat mi sie zawalil na glowe
Schadenfreude to jakby radosc z cudzego nieszczescia..:] o, komus sie tez zle powodzi, to spoko, nie mam tak najgorzej, to tak jakos mniej wiecej. Nie no nie mowie, ze juz koniec swiata nastapil, caly czas to podkreslam, nie mam jakis dziwnych mysli itp. Kocham zycie. Tylko te cierpienia na tym lez padole mnie czasem zbijaja, nie moge na to nic poradzic, ze cierpie na nadwrazliwosc. Teskno za Tata, pogadalabym z nim o czyms.. czasami byly dni ze nie zamienilam z nim ani slowa niemalze i nie cierpialam go ze wszystkich sil, a byly takie, ze uwielbialam z nim rozmawiac albo sama jego obecnosc byla krzepiaca

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No popatrz, niemieckie słowo, a jakie typowo polskie znaczenie :) Mnie też się często śni Mama, ale zwykle sama jej postać. To dość typowe, że dopiero po śmierci bliskiej osoby zaczynamy doceniać jej obecność w naszym życiu i czasami dziwi nas pustka jaką zostawiła. Ja zaniedbywałem swoich rodziców, nigdy nie było dla nich czasu, ciągle praca, praca i praca. Zawsze sobie obiecywałem, że jak będą starzy i na prawdę będą mnie potrzebowali, to wtedy się nimi zajmę. No i Mamuśka nie doczekała starości a ja nie zdążyłem się jej zrewanżować za wszystko co dla mnie zrobiła

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość swiat mi sie zawalil na glowe
dokladnie o tym samym wciaz mysle - jak zyl, to wiecznie sie na niego uskarzalam, psioczylam, choc potrafilam tez docenic, kiedy cos zrobil fajnego, ale nigdy mu wprost tego nie powiedzialam. tez ciagle brak czasu albo tego czasu miec nie chcialam:( echhhh widze ze wiesz, co czuje.. a jak z Tata masz kontakt?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mieszkam baaaardzo daleko od domu i z Tatą spotykam się góra, dwa razy do roku, czasami dzwonimy do siebie, ale nigdy nie mieliśmy z sobą zbyt ciepłych relacji więc nie brakuje mi tego. Tyle tylko, że pewnie kiedy odejdzie (daj mu Panie Boże długie życie:)) będę żałował, że nie gadaliśmy częściej. Wniosek? Niczego się nie nauczyłem :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×