Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Cholernie smutna

Jestem pokłócona z mężem, jest mi smutno..

Polecane posty

Gość i zapewne
Po raz kolejny napisze-wiem, ze tak powinno to wygladac-kompromis, spedzanie czasu z rodzina mimo tej budowy. ale maz autorki tego nie widzi, ma inne priorytety! nie mowie, ze to dobre, bo nie, ale on najwyrazniej taki jest. Smutna prawda, przykro mi z tego powodu, ale on taki jest. Nie bronie go w tym momencie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i zapewne
Wsciekla-i doszlysmy do porozumienia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i zapewne
Pisalam, moj tesc taki byl, praca, po pracy tez budowa, potem fuchy. dziecmi sie nie zajmowal, nie spedzal z nimi czasu. tesciowa zachwycona nie byla... Ale nic nie dalo jej gadanie, bo przeciez pan zapierdala na dom, wiec i wymaga. Po latach zyja obok siebie, a tesciowa go kocha, lata, usluguje mu i nic w zamian nie ma-no, teksty o kasie jedynie. Nie zycze tego autorce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Silll
Tak, tyle że to nic nie wnosi do tematu, a autorce i tak nie jest przez to lepiej :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cholernie smutna
to co ja mam zrobic, zeby on przejrzał na oczy? wyprowadzic sie? wywalic go? rozmawiam z nim ciągle. On wciąż obiecuje, że to zmieni, że postara sie znazleżć czas, by pojsc z dzieckiem na spacer. Nie potrafi oddzielic ważnych spraw i ważniejszych. Teksty typu "wytrzymaj jeszcze kilka miesiecy, a jak zamieszkamy juz tam to bedzie jak dawniej" nie przemawiaja do mnie.. mowie mu, ze za kilka miesiecy moge psychicznie nie wytrzymać i odejść, bo tak sie nie da życ. to on mowi, ze głupoty gadam, bo przeciez sie kochamy, dlaczego mam odchodzic. ze on rozumie, ze mi ciezko samej, ze jestem samotna, ze jego wciaz nie ma, rozumiem cie, ale nie sprawie chociaz raz w tygodniu bys mogla byc ze mna.. Jak tam jestem i patrye na ten kawaek muru to czuje zal i wscieklosc, ze ten kawałek muru zabrał mi meza.. i co z tego, ze piekny dom, ze cudowny, jak tyle mi łez przyniósł?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cholernie smutna
Najgorsze, ze moj maz taki nie byl. jeszcze pol roku temu rodzina byla dla niego najwazniejsza, zawsze powtarzał, ze rodzina na pierwszym miejscu, ze nic nie jest wazne tak jak ona. i oto dlatego dla tej rodziny buduje dom. i sam sobie w nim zamieszka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja mam wrażenie że Twój mąż nie traktuje Cię i Twoich uczuć poważnie, że budowa domu przysłoniła mu wszystko... może faktycznie na troche się wyprowadz ? albo zaproponuj terapie ? Zrób coś co go orzeżwi i spojży na sprawe pod innym kątem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Fantastyczna
Autorko zamiast chodzić smutna chlipać, marudzić, błagać i prosić to postaw męża przed faktem dokonanym np przyjeżdża w piątek z pracy to mówisz mu ze nigdzie nie jedzie dzisiaj bo ty masz potrzebe z nim poprzebywać. Albo że dzisiaj ON zostaje z dzieckiem bo Ty wychodzsz na babskie spotkanie. Trzeba twardą być a nie "miętką"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i zapewne
Mrowa, tylko przypuszczam, ze maz autorki, skoro nie widzi w sobie nic zlego, to nie zgodzi sie na terapie.... Mialam to samo z moim mezem. Kryzys straszny. ale terapii nie chcial. Tez mialam sapy, ze nie spedza z nami czasu, nie rozmawia ze mna, na wszystko bylo tylko- nie wiem. zaczely sie moje prosby, potem grozby, bezsilnosc, nienawisc....Potem ta lala zaczela go omamiac. Tyle, ze na szczescie dalismy rade, stwierdzilismy, ze ten kryzys zaszedl za daleko. Tak naprawde kochalismy sie strasznie, tylko zlosc, zal, pretensje, raniace slowa przeslonily nam nasze uczucie. To byla dla nas trudna lekcja. ale wyciagnelismy wnioski. Teraz decyzje podejmujemy razem (wczesniej tez maz nie liczyl sie ze mna), przede wszystkim rozmawiamy, zaczelismy sie wspierac. Tlumacze mu, co czuje, co wtedy czulam, na spokojnie. On tez zauwazyl, ze sie w pewnym momencie pogubil (przez szara rzeczywistosc) i teraz pracujemy nad zwiazkiem. Sa zgrzyty (ja wybuchowa, nerwowa jestem-przez problemy hormonalne), ale czesto konczy sie to wybuchem naszego smiechu i przytuleniem :) Tez dopatruje sie w tym wlasnie obrazow, jakie maz zapamietal z relacji swoich rodzicow. Rozmawiamy o tym, on widzi jaki jego ojciec jest, nie chce taki byc i teraz widac w koncu efekty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cholernie smutna
Też mam takie wrażenie, On sobie myśli, że ja tak gadam sobie. ot tak. przejdzie mi jak przyniesie mi kwiatka. Mysli, że ja tak dla jaj mowie wszystko, bo mi sie nudzi i szukam problemow. Wyprowadzic nie mam sie gdzie. myslalam o tym. ale kompletnie nie mam gdzie. nawet przeszla mi mysl, ze wyjade gdzies do hotelu z dzieckiem na kilka dni, ale kasy nie mam na takie atrakcje. Dzisiaj powiedzialam koniec, bo tak nie moze byc. caly dzien bał sie do mnie podejsc. i dobrze. zawsze łagodniałam za chwile, zapominalam, bo naiwnie myslalam, ze on sie zmieni. nawet tydzien temu w niedziele OTWORZYŁ NOWA KARTĘ.rozumiecie? ze zaczniemy wszystko od poczatku, jakby swiat nie istnial. uwierzylam mu. tymczasem, nie spedzil ze mna w tygodniu nawet godziny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i zapewne
A moze maz autorki tak zapieprza kosztem rodziny na razie, zeby jak najszybciej wybudowac ten dom? Przeciez powiedzial jej, ze jeszce kilka miesiecy i sie wprowadza i wtedy wszystko sie zmieni. cos kosztem czegos. ale troche go rozumiem-chce jak najszybciej skonczyc budowe, zeby sie wprowadzic. Chociaz w sumie, jeden dzien w tygodniu go nie zbawi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cholernie smutna
Fantastyczna - a bo to raz tak zrobilam? :) Wiele razy. np. kiedys w sobote rano. obudzilam go buziakiem, i mowie ze kochanie a moze dzisiaj zostaniesz z nami? spedzimy ten dzien razem, pojdziemy na basen, na spacer, taka piekna pogoda. pomarudzil pomarudzil, ale sie zgodził, tylko, ze jak juz bylismy na spacerze nie odzywal sie do mnie caly czas, wsciekly jak osa, pytam sie go, dlaczego jest zly? wiesz co mi powiedzial? ZE SAMO SIE NIE ZROBI I ON W TYM CZASIE ZAMIAST GLUPIO SPACEROWAC Z NAMI I TRACIC CZAS NA PRZYJEMNOSCI MOGL W TYM CZASIE TYLE RZECZY TAM ZROBIC. i klotnia do nocy. dziekuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i zapewne
moim zdaniem on chce dobrze- chce jak najszybciej skonczyc budowe, by sie wprowadzili. Troche sie zatraca w tym, ale czasem warto poczekac-nie uwazasz, autorko?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no i może dlatego nie traktuje Twoich słów seriio bo wie ze nie masz gdzie iść? Że bez niego i tak nie dasz rady ? zawsze łagodniałaś więc myśli że to takie Twoje marudzenie które i tak nie przyniesie żadnych konsekwencji ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cholernie smutna
No tak on chce jak najszybciej sie tam wprowadzic, chce to zrobic na 1 czerwca. zapowiedzial mi, ze taka date sobie obrał i stanie na glowie by tego dokonac. Mowie mu spokojnie, ze to nie ma sensu,ze nie moze ksoztem nas budowac cos. ze nie moze niszczyc nasza rodzine, bo on chce miec dom na teraz. ludzie latami domy buduja. Jeden dzien w tygodniu, bez łaski z jego inicjatywy. bo to nie chodzi o to, ze ja na nim wymusze ten dzien i on z łaską ze mna go spedzi. ja chce zeby on sam chcial...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i zapewne
Ale zrozum go-ma cel, budowe-DLA WAS-chce jak najszybciej skonczyc. Na moje troche przesadzasz, naprawde. wiosna jest, idzie lato, jedz z nim, powspieraj go chociaz dobrym slowem. Wezcie dziecko ze soba. Naprawde nie masz z kim dziecka zostawic-a zawiezc na ta sobote do tesciow, twoich rodzicow? A wy byscie pojechali, tez bys mu pomogla. Ja tez pomagalam mezowi przy remoncie mieszkania-to zbliza, wierz mi :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Fantastyczna
Ja myślę, ze na Twoim miejscu bym nie wyrzymała i już bym sie pakowała razem z dzieciaczkiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cholernie smutna
wściekła bo tak włąsnie mysli. ale tym razem nie złagodnieje.. Mozna coś przetrzymać.. ale to juz jest od wrzesnia, kurna to nie pol roku, a 8 miesiecy! widzicie, juz sie zatracilam z tym. to dla mnie za dlugo. za duzo łez.. za duzo zalu mam w sobie. nie potrafie tak zyc. nienawidze tego domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i zapewne
no slow nie mam :( Na 1 czerwca sie wprowadzic... naprawde to taki szmat czasu? On to robi dla Was. Chce dobrze. Naprawde nie mozesz wytrzymac bez faceta, uzalezniona jestes? Tu wlasnie jest kompromis, nie pobedzie z Wami teraz, ale wybuduje dom i wynagrodzi Wam to, gdy skonczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cholernie smutna
Kurna wszystko byloby inaczej, gdyby on chociaz jeden dzien spedzil z nami, a nie jechal tam, gdyby chociaz jeden dzien w tygodniu z własnej woli, chcial go ze mna spedzil. nieba bym mu wtedy uchyliła, naprawde...... ale jak ja widze, ze on chce tylko dom, dom, dom.. to ja nie potrafie tak.. ........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cholernie smutna
jaka mam gwarancje, ze wynagrodzi? jaka mam gwarancje, ze ten facet mnie kocha? ze kocha nas, a nie swoje cele? to nie duzo, to tylko jeszcze 2 miesiace. w sumie rok zlecial ja przez tyle czasu nie mialam meza. nie wiem z kim zyje zmienil sie.. nie znam jego zapachu, jego glos stal sie dla mnie obcy. juz nawet czasami za nim nie tesknie, nie wyczekuje go w oknie.. to takie straszne jest. naprawde dla was to nic? naprawde nic, jak nie ma meza przez 8 miesiecy, a ty nie mozesz wyjsc z domu, bo masz dziecko, tore samo soba sie nie zajmie???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i zapewne
Jestes zapatrzona w siebie i swoje wyobrazenia. Po tekscie, ze nienawidzisz domu, szczena mi opadla :( ZWLASZCZA, ZE FACET POWIEDZIAL CI, ZE CHCE SZYBKO WYBUDOWAC, ZEBYSCIE MOGLI SIE JAK NAJSZYBCIEJ WPROWADZIC, ZE WYNAGRODZI WAM TEN BRAK CZASU, GDY JUZ TAM ZAMIESZKACIE. Jest zaradny, musze przyznac. A w tych czasach miec wlasny dom to MARZENIE wielu mlodych malzenst.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cholernie smutna
naprawde to nic????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cholernie smutna
super.. ja zapatrzona w siebie. On jest zapatrzony w siebie. Super zaradny jest moj mąż. Doskonale zniszczyl nasza milosc, kosztem paru cegieł. super, chyba pojde i mu dyplom w ramke oprawie.,\brawo!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jestes zapatrzona w siebie i swoje wyobrazenia. To chyba on w swoje... on zdecydował że to ma być 1 czerwca i koniec kropka. zony o zdanie się nie pyta, wręcz je olewa. Ona nie chce rezygnacji z marzeń ( o domie ) lecz troche czasu z mężem. To nie znaczy że jest egoistką itepe tylko że teżś ma potrzeby których on niechce zrozumieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cholernie smutna
dokładnie :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i zapewne
Boze, dziewczyno, opanuj sie. Zapatrzony w siebie? Dla siebie ten dom buduje? Jest na miejscu. wraca na noc. Ilu facetow na miesiace wyjezdza zagranice, zeby dom wybudowac-tez mysla o sobie? Czy o tym, zeby zapewnic rodzinom dach nad glowa? zony sa same calymi dniami-ale maja wspolny cel-zarobic wieksze pieniadze w krotszym czasie i wydac je na wspolny cel. Wolalabys miec meza dla siebie i wynajmowac kawalerke? Liczyc grosz do grosza, placic obcemu za lokum, z ktorego w kazdej chwili moze Was wywalic? czy nie lepiej przezyc ten rok i w koncu byc na swoim?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i zapewne
A macie chociaz ta niedziele dla siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cholernie smutna
A skad wiesz, ze nie jestem na swoim? Mamy gdzie mieszkac, nie placimy wiele za czynsz. Mozemy tu zostac na zawsze. Czego chciec wiecej????? Nawet jego szef zauwazyl, ze jego zycie kreci sie wokol domu. jego rodzice tez. nasi znajomi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×