Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość Jak gospodarować

Jak gospodarować budżetem domowym

Polecane posty

Gość Jak gospodarować

Witam, jestem początkującą panią domu, mieszkam z mężem i 4 letnim synusiem. Obydwoje z mężem pracujemy co prawda nie mamy wysokich zarobków ale na wszystko nam starcza i uważam, że powinniśmy jeszcze co nieco odłożyć, jednak mimo moich usilnych starań zawsze wszystko wydajemy i przed wypłatą mamy puste konta. Zakupy robimy raz w tygodniu/ bądź raz na dwa tygodnie większe ale i tak codziennie po pracy zajeżdzam do lidla albo biedronki i zostawiam od 30 do 50 zł. Obiady gotuje sama staram się na 2 dni. Śniadań nie jadam- dopiero w pracy, mąż je kanapki a syn płatki z mlekiem lub jakiś serek rano. Kolacji też nie jem, mąż późno wraca więc je obiadokolację. Lubimy słodycze i owoce sezonowe, teraz na tapecie truskawki. Opłaty mamy spore ale na szczęście nie mamy żadnych kredytów, chociaż marzy mi się większe mieszkanie i chcielibyśmy wziąć na ten cel kredyt ale boimy się bo z czego spłacać jak już nam nic nie zostaje. Ciuchy kupujemy wg. potrzeby ale staramy się na przecenach, ostatnio korzystałam z kuponu zniżkowego 30% i kupiłam synowi kilka bluzek i t-shirtów myślę, że do przyszłej wiosny mu wystarczy. Mamy auto którego utrzymanie trochę kosztuje ale jest mi niezbędne, ponieważ zawoże syna do przedszola i mam daleko do pracy. Proszę o porady ja gospodarować budżetem domowym, żeby na koniec miesiąca nie być na zero, jak robić rozsądne zakupy, żeby potem nie dokupywać czegoś i nie zostawiać nie potzebnie pieniędzy w sklepie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aksa731000
nic ci nie pomogę - cieszylabym się gdybym miała zero na koncie. My wciąż debet:-)). Trójka dzieci, dom 300m, dwa stare samochody, kredyt 150 000.Mąż zarabia 3500 ja na własny rachunek ok.1200. Od kiedy przestalam o tym myśleć jestem szczesliwsza. Jesteśmy przykładem polskiego cudu gospodarczego- wydajemy więcej niż mamy :-)). Z niecierpliwoscia czekam na zwrot podatku 4000.Będzie w sam raz na wyrównanie choć w cześci debetu bo w lipcu jedziemy na 2tygodnie w góry:-)). Pozdrawiam wszystkich zmartwionych :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jest kilka sposobów, ale
nie wygenerują one z pewnością mega oszczędności, a co najwyżej trochę będzie w tym portfelu zostawało. * Chodźcie na zakupy spożywcze tam gdzie jest najtaniej. Targi to dobre wyjście, natomiast hipermarkety to pożeracze kasy, bo wrzucasz do koszyka dużo nadprogramowych rzeczy. Targi, hale targowe, różne dyskonty, małe markety i zwykłe tradycyjne sklepy samoobsługowe (coś jak dawne SAM-y) to dobre wyjście. * Korzystajcie z promocji. Przeglądaj w necie gazetki promocyjne z różnych sieciówek i wybieraj rzeczy które wam się mogą przydać. * Chodź na zakupy z listą i się jej trzymaj. Jeśli chcesz wziąć coś spoza listy to się 10 razy zastanów, czy naprawdę ci jest potrzebne - jeśli masz wątpliwości, znaczy że nie jest niezbędne i pewnie się tak bardzo nie przyda. * Nie zabieraj na zakupy dzieci, bo one potrafią napełnić koszyk głupotami, za które musisz później płacić. Naucz je, że ty decydujesz co im kupujesz. * Zamiast kupować słodycze, piecz ciasta, pierniki, muffiny, rób desery - dzięki temu masz tego więcej i taniej. * Kupuj owoce i warzywa sezonowe - wtedy poszczególne gatunki są najtańsze. * Kupuj niemarkową chemię i kosmetyki, np. z drogerii Rossmann, Schlecker, z Lidla, lub naszych polskich producentów, bo są najczęściej tak samo wydajne jak ta nachalnie reklamowane z P&G, Unilevera, Henkela itd. * Kupuj ubrania w tanich sieciach. Np. w takich miejscach jak Pepco, C&A, czy Tesco jest bardzo często taniej (mówię o normalnych cenach) niż nawet w czasie promocji w innych sieciach. C&A ma ofertę z cenami skatalogowaną w necie, Tesco częściowo również + gazetki (dobra jest dziecięca marka F&F, zabawki i niektóre rzeczy do domu), natomiast Pepco ma gazetki, ale jest to jeszcze tańszy sklep gdzie trafia firmowa odzież, zabawki i art. gosp domowego z całego świata, która z różnych przyczyn nie trafiła do firmowych sklepów (bo np. metka była krzywo wszyta itp. drobiazgów). * Nie chodź codziennie do sklepów. Po prostu przestań. Jeśli chodzisz po to żeby mieć świeże pieczywo, to naucz się po prostu kupować w większych ilościach i mrozić, albo wchodź do sklepu wyłącznie po pieczywo - piekarnia to dobre wyjście, bo nic więcej w niej nie ma do kupienia. * Domowe rachunki może obniżyć wyłączanie urządzeń, które są w trybie czuwania (najczęściej elektronika). Zmywanie w pojemnej zmywarce, zamiast lania litrów wody na 1 garnek. * Najpotrzebniejsze rzeczy do domu (jak się coś zepsuje lub zgubi) najtaniej kupisz w Ikei lub Jysku (oferta z cenami jest skatalogowana na ich stronach w necie), Pepco, czasem w jakimś dyskoncie typu Biedronka, Tesco, lub większym hipermarkecie (np. w największych Carrefourach jest spory wybór niedrogich rzeczy do domu, kuchni, łazienki). * Zaoszczędzone pieniądze niech lądują na lokacie lub rachunku oszczędnościowym z której nie będziecie mogli ich tak prędko podjąć i rozwalić na jakąś głupotę. W ten sposób będą miały szansę troszeczkę urosnąć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jest kilka sposobów, ale
* Pamiętaj, że na Allegro wiele towarów znanych marek lub ze znanych ogólnodostępnych sklepów jest najczęściej droższych niż gdybyś pojechała po nie sama do sklepu i sobie przywiozła. Allegro jest dobre dla ludzi którzy mieszkają z dala od dużych miast i nie mają u siebie sklepów z których chcą kupić jakąś rzecz. Piszę o tym, żebyś nie dała się naciąć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jazmina2s
zrób sobie w excelu tabelkę gdzie będziesz wpisywała każdego dnia dokładnie na co wydałaś każdy gorsz (w swojej tabelce jedzenie mam podzielone na dwie kategorie - niezbędne i zbędne, do tego chemia - oddzielnie kuchnia i łazienka, słodycze, alkohol, owoce i warzywa, samochód, mieszkanie, lekarze, ciuchy itd.). Pozwoliło nam to oszczędzać sporo pieniędzy, bo dotarło do nas na co (bez sensu) wydajemy pieniądze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jest kilka sposobów, ale
* Alkoholu najlepiej to wcale nie kupować. Ani on niezbędny, ani zdrowy, a kosztuje sporo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Andzia z parku
Dokładnie - spisywanie każdego wydatku daje efekty. Trzeba trochę wysiłku, ale jest to do zrobienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jazmina2s
pewnie, że nie trzeba, ale czasem ma się ochotę, tak samo jak ze słodyczami :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jak gospodarować
Dziękuje za odzew i za konkretne podpowiedzi. Zdecydowanie muszę przestać jeździć po pracy do dyskontów bo zawsze mi się coś przypomni albo na coś najdzie ochota i to kupuje a następnego dnia rano i tak okazuje się, że nie ma co jeść. Zdecydowanym problemem u nas jest kupowanie wędliny: kupię więcej to potem wyrzucam, kupię mniej (tak na 2-3 dni) to okazuje się, że wszystko pójdzie w jeden dzień. Nigdy nie umiem utrafić z ilością. Listę robię jak jade na większe zakupy ale później i tak wtygodniu okaże się, że o czymś zapomniałam, coś się właśnie skończyło i w efekcie znów zajeżdżam do biedronki czy lidla i na tej jednej brakującej rzeczy się nie kończy :/ Czasmi zastanawiam się w sklepach skąd Ci ludzie przy kasach z pełnymi koszykami mają tyle pieniędzy?!?! Co do alkoholu to lubimy sobie czasami z mężem wieczorem wypić piwko, ja tylko redsa, nie palimy papierosów. Nie mamy żadnych zajęć typu basen, fitnes, siłownia. Próbowałam już robić tabelę w excelu z wydatkami ale ja nie dam rady kontrolować męża, mamy oddzielne konta. Rachunki płacimy po połowie. Zakupy robie głównie ja ale mąż też czasami coś kupuje no i tu jest problem bo on wyrzuca paragony i nie pamięta później gdzie co kupił i za ile.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Najgorsze jest wstępowanie do sklepu po 1 rzecz, bo nigdy się na niej nie kończy. :o Aby tego uniknąć powieś na lodówce kartkę i dopisuj do listy zakupów. O ile każda z nas pamieta o produktach typu masło czy mleko, o tyle zapomina sie o tych kupowanych rzadziej. W efekcie w sklepie wylatuje nam to z głowy i jedziemy następnego dnia po te rzecz, co kończy się... wiadomo jak. Najlepiej zaraz po wypłacie przelać pewną kwotę na konto oszczędnościowe i gospodarować tak, jakby jej nie było. W razie jakiegoś niespodziewanego zdarzenia można wybrać, ale na normalne życie jest nie do ruszenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jazmina2s
porozmawiaj z mężem, żeby zbierał paragony i pamiętał na co wydał pieniądze. My tak razem funkcjonujemy od prawie trzech lat i się sprawdza, bo oszczędności ciągle się mnożą (jak mieszkalismy osobno to każde z nas wydawało mało i miało oszczędności, ale jak zamieszkaliśmy razem to wydawaliśmy w sumie jak trzy osoby i się robiło nieprzyjemnie - kto na co i czemu tak dużo). Zrobiliśmy taką tabelę, założyliśmy wspólne konto w banku (plus każde z nas ma swoje z drobnymi oszczędnościami) i się skończyło. Po kilku miesiącach zaczęliśmy mniej wydawać, bo mieliśmy obraz na co bez sensu wydajemy kasę. No i plusem jest to, że nie kupuję nic spoza listy, bo nie znoszę łazić po sklepach i zazwyczaj biegiem kupuje tylko to co muszę. A jak czegoś zabraknie to po tę jedną rzecz wpadam do biedronki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
relaks jest raz na jakiś czas potrzebny, ale przyznaję - kosztowny wyjazd nie jest niezbędny do życia, zwłaszcza gdy nas na to nie stać. można zorganizować wycieczkę za miasto, jakiś piknik, spacery po lesie i noc pod namiotem na przykład. wyjdzie znacznie taniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja tez mam taki problem, oboje z mezem pracujemy, nie mamy dzieci, zarabiamy bardzo dobrze,ale wydaje strasznie duzo kasy, przy kazdych zakupach zywnosciowych musze wstapic do drogerii i kupic kilka kosmetyków, ciuchy tylko markowe, ale zawsze sobie mowie, ze jak kupie drogie to dluzej ponosze i to nie jest prawda, bo jak mi sie znudza ida w odstawke, mnostwo jedzenia wyrzucam, robie dla meza, on nie przeje i polowe ryby i ziemniakow idzie do kosza, ciagle kupuje jakies pierdoly do domu, nie moge sie powstrzymac. Robie liste zakupow, ale jak wejde do sklepu okazuje sie kupuje 2 razy wiecej rzeczy z listy, niz jest na niej zapisane.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jak gospodarować
Dziewczyny a planujecie posiłki z góry? Nie tylko obiady ale te śniadania czy kolację? U nas nigdy nie planuje każdy je na co ma ochotę? Dziś po pracy wydsłam tylko 12 zł w biedronce, zajechałam tylko po mleko ale kupiłam jeszcze sok marchwiowy, bagietke i ser żółty. Taki mój pierwszy mały sukces. Kupujecie napoje? Bo my przeważnie pijemy wodę z filtrowaną z Brity. Nie kupuje natomiast żadnych soków, nektarów, ice tea itp, wyjątek stanowią soczki marchwiowe dla dziecka ale i to sporadycznie raz na 2 tygodnie butelka. Dziwią mnie ludzie którzy całymi zgrzewkami kupują napoje gazowane albo soki w kartonach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jak gospodarować
Dziewczyny a planujecie posiłki z góry? Nie tylko obiady ale te śniadania czy kolację? U nas nigdy nie planuje każdy je na co ma ochotę? Dziś po pracy wydsłam tylko 12 zł w biedronce, zajechałam tylko po mleko ale kupiłam jeszcze sok marchwiowy, bagietke i ser żółty. Taki mój pierwszy mały sukces. Kupujecie napoje? Bo my przeważnie pijemy wodę z filtrowaną z Brity. Nie kupuje natomiast żadnych soków, nektarów, ice tea itp, wyjątek stanowią soczki marchwiowe dla dziecka ale i to sporadycznie raz na 2 tygodnie butelka. Dziwią mnie ludzie którzy całymi zgrzewkami kupują napoje gazowane albo soki w kartonach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość akassja
Witam :) Ja również jestem początkującą Panią domu, właściwie to dopiero od miesiąca jesteśmy na swoim, od kilku dni już jestem na zwolnieniu bo za miesiąc rodzę. Ja trzymam wszystkie pieniążki- i narzeczonego, i swoje, i gospodaruję na jedzenie, rachunki, opłaty, itd. Mój mi wszystko daje, bo niczego mu nie brakuje po tym jak ja gospodaruję :) Jak się tylko wprowadziliśmy na swoje, to po pierwszych duużych wyprawkowych zakupach spożywczych i chemii, zrobiłam z zeszycie zapiskę każdego produktu, i spisuję na ile starcza nam na dwie osoby np. 5kg ziemniaków, czy papier toaletowy. Po miesiącu mam już częściowy zarys, i wiem mniej więcej co ile trzeba kupić masło, cukier, itd. Jeśli chodzi o jedzenie to dużo warzyw mamy z działki moich dziadków, co przyznaję- jest bardzo oszczędne. W dodatku mieszkamy blisko działki dziadków, i oni zawsze kiedy idą przynoszą nam sałaty, szczypiorku, koperku, itd.- no, co tam akurat rośnie. My to w ogóle bardzo warzywni jesteśmy, do wszystkiego prawie warzywa. Mleko kupujemy zawsze w zgrzewkach po 12 kartonów, i to wystarcza nam na ponad 2 tygodnie na spokojnie, a dziennie idzie nam bardzo dużo mleka, bo obydwoje dużo go pijemy. Obiady starannie planujemy, zawsze mamy w domu ryż, kaszę i ziemniaki i jemy raz jedno, raz drugie, a raz trzecie,w zależności od ochoty. Kurczaka np. kupujemy i od razu porcjujemy, z tego mamy spokojnie kilka obiadów, bo są i dwie nóżki i skrzydełka, i zawsze z piersi wychodzi nam kilka małych schabowych czy jakiś sos albo potrawka, z reszty zupki jakieś robimy. Wody mineralnej też się u nas sporo pije, kupujemy ją zazwyczaj w baniakach po 5L, jeden taki baniak kupuję za niecałe 1,50zł. Wędliny i pieczywo kupuję raczej na bierząco. Wszystko jest kwestią rozplanowania tego co jemy, to dużo pomaga, jedzenie się nie marnuje, kupujemy to czego konkretnie potrzebujemy. Jeśli chodzi o inne oszczędzanie; - do czajnika (mamy tten piszczący, na gaz ;) ) nalewamy tylko dokładnie tyle wody ile potrzebujemy. - podczas gotowania zakrywamy pokrywką garnki. - mamy listwy dzięki którym wyłączamy zawsze sprzęty elektroniczne (wszystkie jakie mamy, prócz lodówki) kiedy ich nie używamy i nie są w stanie czuwania. - bierzemy szybkie prysznice, zakręcamy wodę kiedy się namydlamy, itp. - światła w dzień praktycznie nie muszę zapalać bo mamy bardzo duże okna, i rolety w kolorze ecru, dzięki którym nawet przy zasłoniętych oknach w mieszkaniu jest mnóstwo światła. Ogólnie na prądzie, wodzie i gazie oszczędzamy teraz jak się da, żeby zrobić w sobie dobre nawyki, i widzę że dużo już nam powoli wchodzi w krew, czyli to działa :) Jak sobie jeszcze coś przypomnę to dopiszę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja tez kupuję sporadycznie soki, najczęściej jablkowe w kartoniku. Czasami syn mnie naciągnie na napój w stylu kubuś play czy jupik. Normalnie pijemy wodę mineralną muszyna 2 l za ok. 1,70 zł. Kupowanie mleka w zgrzewkach nie wchodzi w grę, bo pijemy pasteryzowane, które musi być przechowywane w lodówce i ma krótkie terminy wazności. Wychodzi drożej, ale smak jest nieporównywalny. Obaidów nie planuję z tygodniowym wyprzedzeniem. Część kupuję przy okazji większych zakupów i mrożę, a potem zastanawiam się, co z niego zrobić, część kupuję w mięsnym. Gotuję zawsze na 2 dni z braku czasu i ochoty. ;) Ale wczoraj poszłam do carrefoura, kupiłam same drobiazgi i zapłaciłam 90 zł. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jest kilka sposobów, ale
Tak planuj posiłki! I niech wszyscy jedzą to co jest, a nie każdy to co chce, bo w ten sposób nie będziesz kontrolowała zapasów i zakupów. Musisz sobie ułożyć menu na tydzień-dwa i pod tym kontem zrobić zakupy. Trzymaj się listy i menu. Pamiętaj żeby wykorzystywać wszystkie warzywa i owoce sezonowe. Nawet jeśli nie wiesz co z jakiegoś warzywa zrobić (bo wiem, że są osoby które nie mają pojęcia co to kalarepa, czerwona kapusta, bakłażan, biała rzepa, brukiew, cukinia, botwina, szpinak, cykoria, szparagi, karczochy itd., bo całe życie w domu jedli ziemniaki z tzw. włoszczyzną i kilkoma innymi rzeczami), a jest akurat na nie sezon i kosztują grosze to bierz i sprawdzaj w necie jak je przyrządzić i z czym jeść. Przepisów jest mnóstwo. Nie kupuj gotowych przetworzonych potraw i półproduktów typu sosy do różnych dań w słoikach, puszkach, torebkach. To wszystko da się zrobić samemu od podstaw dużo taniej i ma się tego więcej. Rób przetwory z warzyw i owoców sezonowych, będą jak znalazł na zimę. Możesz też porobić własne mrożonki (mogą być gotowane wcześniej na parze, wtedy masz takie jak kupne torebek, coś jak warzywa na patelnie). Tak samo jak kupujesz chemię, to nie wydawaj na totalnie zbędne gadżety typu gotowe chusteczki nawilżone do czyszczenia kuchni, podłogi itp., różne płyny w sprayu do czyszczenia różnych powierzchni, aerozole itd., tylko jakiś jeden uniwersalny płyn i normalną wielorazową ścierkę. Jak kupujesz mydła w płynie (wiem, że są ludzie którzy po prostu takie wolą zamiast tych w kostkach), to nie wydawaj za każdym razem na nowe opakowanie, tylko kupuj uzupełnienie w workach, albo dużych ekonomicznych butelkach do rozlewania. To samo z płynem do naczyń i z czym tylko się da. Szukaj worków i dużych butelek/karnistów do przelewania w butelki które masz już w domu. Kupuj wielkie opakowania środków piorących, bo wychodzą taniej niż kilka sztuk mniejszych. Do białych rzeczy najwydajniejsze są proszki (bo lepiej wybielają), a do kolorów żele/płyny piorące (bo nie zostawiają białego osadu na tkaninach). Proszki zawsze dozuj do szufladki pralki, a żele/płyny zawsze bezpośrednio do bębna w takich małych plastikowych miarkach (nigdy nie lej płynu lub żelu do prania do przegródki na proszek w szufladce bo to nieekonomiczne, dlatego bo nie wszytko trafi do bębna, tylko część osadzi się gdzieś po drodze). Pomyślcie nad zainwestowaniem w zmywarkę, jeśli jeszcze nie macie. Nad jakąś pojemną 60 cm klasy A. Jeśli taki zakup na razie nie wchodzi w grę to starajcie się chociaż nie zmywać pod bieżącą wodą (a wiem, że większość osób ma taki nawyk), tylko zatykajcie odpływ w zlewie napuśćcie ciepłej lub gorącej wody, nalejcie płynu i zmywajcie wszytko w jednej wodzie, odkładajcie na bok, a potem szybciutko krótko opłuczcie każdą rzecz pod bieżącą wodą. Tak jest oszczędniej. Wiosną i latem, kiedy wszytko kwitnie możecie sobie sami chorować na parapecie w kuchni szczypior (ze zwykłej kiełkującej cebuli), rzeżuchę (z nasion w torebce), ulubione zioła np. bazylię, oregano itp. (można kupić w plastikowych doniczkach w supermarketach, marketach budowlanych, giełdach kwiatowych i halach targowych).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jest kilka sposobów, ale
Nie puszczaj prania na 90 i 60 stopni jeśli nie jest niezbędne. Wiem, że to jest zgubny nawyk starych gospodyń domowych z czasów kiedy nie było dobrych detergentów ani metek na ubraniach. Teraz się dużo zmieniło i większość detergentów działa już w 20 i 30 stopniach, a nawet i w zimnej wodzie. Jest to duża oszczędność energii. Pamiętaj zawsze czytaj metki i trzymaj się zalecanej temperatury prania. Większość ubrań pierze się dziś w 30 i 40 st., a bieliznę w maksimum 60. Nie pierz na oko jak stare gospodynie (one wszystkie białe rzeczy puszczają na gotowanie na 90, a kolory też na wysokie temperatury i nigdy nie czytają metek). Dozuj detergentu zawsze według tabeli na opakowaniu. Nigdy na oko, bo w ten sposób dużo zmarnujesz. Jeśli producent zaleca 1 miarę płynu na pranie to dawaj jedną, a nie lej kilka miar bo ci się wydaje że będzie lepiej doprane. Tak to się lało kiedyś. Teraz mamy instrukcje i one są po to by się ich trzymać co do kropelki i co do okrucha. Dowiedz się koniecznie jaką masz wodę w domu, bo to bardzo ważne przy dozowaniu detergentów. Większa część polski niestety ma twardą, ale województwa przy granicy z Niemcami mają średnią i miękką. Sprawdź na mapce twardości wody w necie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jest kilka sposobów, ale
(Albo po prostu przedzwoń do wodociągów i zapytaj.)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jest kilka sposobów, ale
hodować, a nie chorować

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jest kilka sposobów, ale
Polski - z dużej litery. Przepraszam z błędy. Nie czytałam postów przed wysłaniem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jak gospodarować
Jest kilka sposobów, ale dziękuje za naprawde super rady. Mamy już od 3 lat zmywarkę co prawda 45 cm ale niestety większej nie dało by rady wstawić do mojej malutkiej kuchni. Zauważyłam, że na jednym rocznym rozliczeniu za wodę zaoszczędzamy ok 250 zł więc uważam, że to napradę dużo. Wcześniej zmywałam raczej na szybko pod bieżącą wodą. Mam co prawda gaz w kuchence ryczałt ale dopiero teraz zauważyłam tego zalety. Mogę gotować do woli i np. kurczaka zamiast piec w piekarniku na blaszce robię poprostu w brytfance na gazie. Mamy kabinę prysznicową ale dla syna do kąpieli grzeję wodę na kuchence gazowej i uzupełniam zimną.. to też oszczędność. Jakiś czas temu wymieniliśmy telewizor z plazmowego pożeracza prądu na energoszczędny ledowy i po pierwszym rozliczeniu za energię przyszło nam 300 zł mniej do zapłaty w stosunku do poprzednich rachunków (mamy raz na pół roku rachunek- prognozę). Co do prania to piorę dość często co dwa dni minimum i używam tylko żeli lub płynów do prania ale nie wiedziałam, że lepiej lać je bezpośrednio do bębna. Poprzednią pralkę "załatwiłam właśnie proszkiem i do obecnej nie uzywam proszków w ogóle. Wodę mam twardą- robiłam test papierkiem. Jakie płyny/ żele są najlepsze do prania ale chodzi mi o te tańsze bo ja nie jestem zwolenniczką, że te drogie musi być lepsze. Mam też swój ulubiony podkład w kremie z firmy Hean kupuje za 12 zł na targu w kiosku z chemią i kosmetykami, wcześniej używałam tylko tych droższych i zawsze coś miałam nie tak z cerą a tu proszę tani, nasz krajowy produkt pobił wszystkie drogie markowe na głowę i do tego mam dzięki niemu nareszcie cerę idealnie gładką, bez krost.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cmm
oglądałam na chyba na discovery że to mit z plamą. Oba tv pobierają podobne ilości prądu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jest kilka sposobów, ale
Na opakowaniach z żelami do prania masz napisane żeby je dozować bezpośrednio do bębna. Niech zgadnę: nie czytałaś? :) Musisz zacząć czytać wszystkie instrukcje wszystkich produktów które kupujesz. Tam są informacje jak najwydajniej je używać. Mówię poważnie. A prania nie puszczaj z niepełnym bębnem, bo to nie opłacalne. Najlepiej to uzbierać ładunek który sięga 3/4 pojemności bębna. Nie wiem czy pralka zepsuła ci się od proszku. Raczej mało realne, chyba że kupowałaś proszki z Leader Price które miały w składzie głównie talk. Podejrzewam że to raczej od twardej wody, albo po prostu mieliście pralkę słabej marki (jakiegoś Aristona, Candy itp....). Nie mam dużego porównania jeśli chodzi o tanie żele i płyny, bo zazwyczaj kupuję firmowe albo niemieckie, ale w zeszłym roku kupiłam dużo żeli i płynów Domol z Rossmanna w zamian za kupony (bo była akcja promocyjna) i powiem ci, że są całkiem ok i spokojnie sobie radzą z codziennymi zabrudzeniami. Tak samo bardzo polecam całą serię chemii gospodarczej z stamtąd - markę Domol (tabletki do zmywarki, płyny do naczyń, płyny do czyszczenia różnych powierzchni), która jest naprawdę super (porównywalna do W5 z Lidla). Nie polecam tylko ich płynów do płukania prania, bo są bardzo rzadkie i nie dają oczekiwanego efektu (pranie niczym nie pachnie, ani nie jest jakoś super zmiękczone). Z tanich płynów do płukania polecam natomiast nasze polskie: płyn K i płyn E. Naprawdę bardzo fajne, tanie i wydajne. W kwestii telewizorów się nie wypowiem, bo nie oglądam telewizji, ani też się nigdy jakoś specjalnie nie interesowałam tymi telewizorami. Wystarcza mi komputer i internet.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jest kilka sposobów, ale
A przypominał mi się jeszcze jeden tani płyn/żel do prania. Nazywa się Easy i jest z UK. Można go dostać w niektórych małych prywatnych supermarketach. Jest tani, non bio i generalnie ma dobre recenzje w UK (czytałam, że za tę cenę jest całkiem wporządku). Jeszcze go nie próbowałam bo mam zapas innego, ale jak mi się skończy to na pewno wypróbuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gracjanna
relaks jest raz na jakiś czas potrzebny, ale przyznaję - kosztowny wyjazd nie jest niezbędny do życia Nie zgodzę się. Czasem myślimy, że nie wyjeżdżając na wakacje jesteśmy hiperrozsądni, a to tylko pozory. Jako matka małych, stale chorujących na drogi oddechowe dzieciaków zauważyłam, że 3 tygodniowy (zanim skrytykujecie, proszę poczytać o adaptacji organizmu do klimatu morskiego) wyjazd nad morze likwiduje u nas problem chorób zimowych - dwóch w sezonie: w listopadzie-grudniu i marcu. Każda taka wizyta w aptece to 120-150 zł - jeśli obywa się bez antybiotyku. To samo z nami - po przyjeździe notuję zmniejszenie epizodów kataru i zatok u mnie i u męża :) Więc tego typu wyjazd jest Inwestycją - ze wszech miar udaną i mądrą - przynoszącą profity. Kwatera zarezerwowana - jutro idę po bilety na wyjazd. W poczuciu porządnego zaoszczędzenia.. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gracjanna
Nie puszczaj prania na 90 i 60 stopni jeśli nie jest niezbędne. Wiem, że to jest zgubny nawyk starych gospodyń domowych z czasów kiedy nie było dobrych detergentów ani metek na ubraniach. Nie puszczam. Tylko wyjątkowo brudne ręczniki i poplamiona pościel. Wszystko inne mam doprane na 30-40'C - bardzo dobrze. To już nie te czasy.. PRL odszedł do Historii :P Choć oczywiście,m zawsze znajdą się tacy, jak moja kuzynka, która orzekła, że jestem "niehigieniczna" ;) Nie jestem. Za to Gospodarna - owszem :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×