Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

sasanka0121

chyba chce sie rozstac z mezem ale nie jestem pewna... pomocy

Polecane posty

Gość kskkska
Opieki nad dzieckiem ci nie odbierze, bo to nie jest możliwe, natomiast uważam że powinnaś rozstać się z mężem, jesteś jeszcze bardzo młoda i głupia, powinnaś się wyszaleć i za jakieś 10-15 lat pomyśleć o stabilizacji

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
rozmawial juz podobno z prawnikiem na ten temat i podobno ma na to duzo szanse... Jestem chora na epilepsje i zdarzyl mi sie chwilowy zanik pamieci, nie pamietalam nic co wydarzylo sie przez ostatnie 1,5 roku, naszczescie trwalo to krotko i doszlam do siebie... To jest jeden z glownych jego atutow podczas rozprawy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość martyna1970
droga sasanko wiec i Ty skontaktuj sie z adwokatem, jesli jeszcze tego nie zrobilas. Czy Twoja choroba nie pozwala Ci na obecna chwile zajmowac sie dzieckiem i wykonywac jakiekolwiek prace?Jesli nie, to mysle, ze on nie ma szans w sadzie. Skoro piszesz, ze juz wczesniej Cie sprawdzal to dlaczego wtedy nic z tym nie zrobilas? Zyjesz w strachu i w ciaglej inwigilacji, czujesz sie jak w szklanej bance w ktorej kadego dnia jest mniej miejsca. Zabieraj dziecko i uciekaj od psychola! Odnoscnie Twojej zdrady to zle zrobilas , moglas poczekac do rozwodu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
probowalam cokolwiek z tym zrobic, rozmawialismy milon razy na ten temat, miloin razy byly awantury o to ale i tak ciagle to nic nie zmienialo, po 4 latach zwiazku dowiedzialam sie ze robi to bo jego byla dzwieczyna zdradzila go i zostawila dla innego. /Dlatego bardzo ciezko mu zaufac kobiecie i tak to wyglada. Tak mi powiedzial, gdy pierwszy raz zagrozilam rozwodem, to bylo jego usprawidliwienie na jego zachowanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość weqwweewe
puściła się ,a teraz wielce ma "chorobę" , byle by nie było na nią, żałosne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sifunumon
a ja tam rozumiem troche autorke, co to za zycie jak czlowiek ktorego bierzesz za meza nagle przestaje sie toba interesowac, potem wyjezdza za granice i zostawia kobite sama z dzieckiem, nie mam sama jeszcze dzieci, ale wiem ze to wcale nie latwa sprawa wychowac dziecko, do tego kazda z nas potrzebuje czulosci i milosci a nie gbura ktory nie ma dla nas czasu, obrzucacie ja blotem ale pewnie polowa z was by zrobila tez skok w bok jakby nagle ktos wam zaczal okazywac jakies uczucia, taka jest nasza ludzka natura

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wyjazd za granice byl nasza wspolna decyzja, bo w Polsce nie wiodlo nam sie za dobrze, zylismy od 10 do 10 liczac kazdy grosik zeby wystarczylo. Wszyskie nasze problemy usprawiedliwialam ze jest nam bardzo ciezko i przez to to tak wyglada. Moj maz wyjechal za granice, rzadko sie ze mna kontaktowal, bo nie mial czasu jak twierdzil, to wiecznie bylam ja, ta co nalegala na kontakt. Po dwoch miesiacach rzucilam prace z dnia na dzien i przyjechalysmy do niego. Bylo jeszcze gorzej. Caly wolny czas spedzal na komputerze, chodzil spac o godz 20-21 i tyle go widzialam. Ja sprzatalam, pralam, gotowalam, zajmowalam sie dzieckiem, na jakakolwiek prosbe o pomoc slyszalam, ze on pracuje a ja gowno robie wiec chociaz tyle moge zrobic. Pieniadze sa jego bo on zarabia a ja siedze w dmu itd. Nie bylo to mile. Mialam meza tylko na pieperze i nic poza tym... Nie usprawiedliwiam sie ze zdradzilam meza, to bylo nie fair z mojej strony, tylko ja to widzialam troche inaczej, nie bylismy praktycznie ze soba, sprawa rozwodowa byla juz u adwokata i bylam pewna ze sie rozstaniemy. Nasz zwiazek dla mnie juz nie istanial od dawna. Dzisiaj widze to inaczej i zaluje tego co zrobilam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka_prawda
Tak to jest jak ślub się bierze jako gówniarz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
taka_prawda Tak to jest jak ślub się bierze jako gówniarz Tylko mowsz o mnie czy o moim mezu. Ja wiedzialam czego chce wychodzac za maz, mialam swoja wizje rodziny do ktorej dazylam. Wydawalo mi sie ze moj maz posiada podobna, ale najwyrazniej sie pomyslilam, lub on zmienil zdanie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
@Sasanka Powiedz czy czujesz się kochana? Czy czujesz że mąż się o Ciebie trochę troszczy? Że jak masz kłopot, problem - to on Cię wspiera. Powiedz mi, czy jak widzisz się w starszym wieku, to Twój mąż jest przy tobie i podaje Ci herbatę z malinami na przeziębienie bo masz katar?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie czuje sie kochana. Czuje sie bardziej jak zona potrzebna do gotowania, sprzatania itd. Moj maz sie bardzo stara, ja to widze, sprzata, gotuje, czego nie bylo nigdy wczesniej. Ale czy ta juz zostanie? Watpie, bardziej widze to ze teraz sie stara,bo czuje sie zagrozony, ze odejde. Ale gdy znowu poczuje sie pewnie, obawiam sie ze czar prysnie... Czy widze jak moj maz podaje mi herbate podczas choroby? Nie wiem. Ostatnio zrobil to po raz pierwszy, Po kilku latach naszego zwiazku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość martyna1970
Ja jestem podobnego zdania. Napisałaś, ze po ślubie się zmienił na gorsze zapewne dlatego, iż poczuł się pewnie. Myślę, ze teraz może być identycznie. Czas pokaże. Zastanów się czy Twój maż wcześniej wyciągał wnioski z popełnianych błędów. Małżeństwo to sztuka kompromisów, jak często je podejmujecie? Zapewne, to on zawsze ma racje ale nigdy nie jest niczemu winien jak się coś stanie. Tak mi się wydaje gdyż mój mąż taki był. Mam nadzieje, ze Twój tak nie ma. Współczuję jeśli tak jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Matryna1970 Napisalas ze Twoj maz taki byl... Juz nie jestescie ze soba? Moj maz glosno o tym powiedzial, ze po slubie poczul sie pewnie, poczul ze dostal to o co musial sie starac i zabiegac, dlatego tak diametralnie sie zmienil po slubie, bo juz nie musial tego robic...Teraz obiecuje ze juz nigdy tak nie bedzie, ze on sie zmienil, tylko czy faktycznie sie zmienil czy tylko tak mowi... Nie wiem. Z tymi kompromisami jest dokladnie jak mowisz, moj maz nigdy nie pozwala sobie na pomylke, a jak juz ja popelni(co jest bardzo czesto) jest wsiekly na caly swiat, ze to nie on mial racje. Wiec raczej w naszym zwiazku nie ma miejsca na kompromisy :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość martyna1970
Sasanko On się nie zmienił po ślubie, on po prostu zaczął być sobą. Ja z moim mężem miałam podobnie i.... dziś już jesteśmy po rozwodzie. Zebrałam w sobie wszystkie siły i teraz próbuje układać życie na nowo. Myślę, ze całkiem dobrze mi to wychodzi. Skoro Twój mąż nie potrafi się dogadywać(co więcej wydaje mi się, ze on nie chce) w związku to znaczy ze do niego nie dorósł. Teraz od Ciebie zależy czy chcesz czekać (w nieskończoność) aż dorośnie, czy chcesz zacząć żyć od nowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
njagorsze jest to ze sama nie wiem czego chce. Chcialabym uwierzyc w zmiane, w kazda obietnice, ale jakos nie potrafie. Za kazdym razem kiedy zaczynam juz wierzyc, moja wiara szybko umyka. Staram sie jak moge, daje naprawde z siebie wszystko i wiecznie slysze: O czym myslisz? Znowu myslisz o nim? Nawet ogladajac film slysze to samo wkolko: Czemu nie moze byc tak jak kiedys, przed slubem, kiedy chcielismy spedzac kazda chwile razem? Po co? Na co? i daleczego? Nigdy juz nie bedzie jak przed slubem, te lata juz dawno minely i nasze zycie zmienilo sie o 180 stopni. Mieszkamy za granica, troche dojrzelismy, mamy coreczke, pracujemy itd. Wiec jak ma byc jak kilka lat temu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość martyna1970
Wnioskuje, że kwestią czasu jest aż się rozejdziecie. Pytanie tylko jak? Najlepiej jeśli to będzie wasza wspólna decyzja wiec nie zaczynaj kolejnych romansów, aż się wszystko nie rozwiąże jeśli nie chcesz pogarszać sytuacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moje malzenstwo wlasnie dobieglo konca... I jest to nasza wspolna wina. Ja nie potrafie byc szczera i uczciwa i jestem tchurzem a moj maz nigdy sie nie zmieni, zawsze bedzie mnie kontrolowal i sprawdzal, wiec jaki to ma sens? Ja juz go nie widze. Przykro mi, ale moze tak powinno byc i bedzie lepiej nam osobno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość expressive-85
Witam Serdecznie. Z gory chcialem sie przedstawic jako Maz pani Sasanki. Wszedlem tu po to by powiedziec conieco o nas. WIec zaczne od tego,ze zaluje tego wszystkiego co zle robilem. Jest powiedzenie''Niczego w zyciu nie zaluj'' Ja zaluje. Zaluje tego,ze kontrolowalem Moja Zone i zaniedbywalem JA. Jedna z was napisla,ze tez tak miala. Ok , lecz musisz wiedziec,ze jesli Twoj maz sie nie zmienil,badz zmienil sie na chwile to nie oznacza,ze tacy wszyscy jestesmy. ''Faceci to swinie'',''Wszystcy sa tacy sami'' to juz stereotypy. Moja zona napisala,ze zdradzila mnie ,bo ja zaniedbywalem. Wielu z was Ja za to zbesztalo,Ja nie chce jej besztac,moge tylko napisac,ze tak sie nie robi. To nie byla zwykla zdrada,to byl pol roczny romans z moim (bylym) kolega,ktory wbil mi tak samo jak ona noz w plecy. Moze zasluzylem na to,lecz nie jestem Gburem jak to kolezanka wyzej napisala. Nie znasz czlowieka,nie oceniaj. Obiecalem zonie ,ze juz sie uspokoje z tym kontrolowaniem,a ona ze postara sie zerwac z nim kontakt. Oboje zawiedlismy. Ja nie przestalem jej kontrolowac,bo czulem ,ze mnie wciaz oklamuje i mialem racje. Dzis sa jej urodziny , ktore wyobrazalem sobie zupelnie inaczej. Ze spedzimy je razem rodzinnie a mimo to ona wyszla do niego:( Zakonczyla to wczoraj,powiedzmy ze razem to zakonczylismy. Ja powiedzialem cos czego nie chcialem i mam nadzieje,ze ona tez nie chciala. Zaniedbywalem ja,a od dluzszego czasu,bo od ok 8miu miesiecy jestem dla niej caly czas. Dla niej i Naszej ukochanej coreczki. Za tydzien mamy 3cia rocznice slubu,ktora tez miala inaczej wygladac. Jeszcze ok 2 tygodnie temu bylismy na romantycznym weekendzie w Zakopanem, moze nie bylo super ale bylo cos czego dawno nie przezylismy. Bylismy tylko i wylacznie Dla siebie przez caly weekend. Nawet przezylismy przewspaniale chwile w glupiej Ikei. Byly ciezkie chwile,ale o nich szybciej sie zapomina niz o tych wspanialych jesli sie kogos traci. Dopiero wtedy zdajemy sobie sprawe co tracimy. Jesli to faktycznie koniec,uwierzcie mi,zmienilem sie na stale,bo chce juz byc taki jaki jestem. Byc Dla Mojej rodziny w kazdej chwili,bo ona jest Najwazniejsza. Nie popelniajcie tak glupich bledow jak Ja. Kochanie,wiem ze to przeczytasz,lecz jesli to przeczytasz przed rocznica,nic mi o tym nie mow Sasanko:) Kiedys Ci mowilem ,ze jak Cie rozejdziemy to JA bede zawsze na Ciebie czekal w pewnym miejscu. Za rowny tydzien mamy trzecia rocznice. Bede tam czekal od 18-tej. Jezeli sie nie zjawisz,wiem co to bedzie znaczylo:( Musisz jednak wiedziec,ze nie warto przekreslac tego wszystkiego,mimo iz probowalismy setki razy. Dla rodziny mozna sie poswiecac cale zycie. Bede czekal,Kocham Cie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×