Gość mahatma vitkac Napisano Sierpień 22, 2012 Jestem w dość dziwnej sytuacji; mam znajomego z którym świetnie się dogaduje. Zdarzyło się tak że przez pewien czas spędzaliśmy ze sobą praktycznie każdy dzień z powodu wspólnego bezrobocia. Po kilku miesiącach zaczął pojawiać się problem. Od jakiegoś czasu jest go trochę "za dużo" w okół mnie, niby nie wykazuje żadnego zainteresowania mną ale on zachowuje się inaczej. Nie jestem do końca w stanie opisać jego zachowania ale jest one dla mnie przynajmniej abstrakcyjne. Np. unika mnie przez dłuższy czas po czym gdy się spotkamy nie pozwala odejść mi samej na metr; pojechaliśmy razem sami na festiwal na którym do niczego nie doszło, dosłownie bo większość czasu się do siebie nie odzywaliśmy ale nie z powodu kłótni czy innych fochów tylko tak zwyczajnie " milczeliśmy do siebie" całe dnie; gdy gdzieś razem jesteśmy nie pozwala[dosłownie to chodzi przyklejony do pleców] mi nigdzie odejść nie mówiąc o rozmowie z przypadkowymi facetami ale sam [jakby to powiedzieć?] ostentacyjnie[?] ogląda się za innymi laskami. Jest ktoś z Was w stanie rozszyfrować o co może tu chodzić? Ogólnie cała obecna sytuacja zaczyna mnie zwyczajnie wku*****ć bo nie cierpię pogmatwanych akcji zwłaszcza jeśli on próbuje mnie delikatnie "pod siebie" zmieniać. A muszę wspomnieć o tym że zdaje sobie sprawę ze jesteśmy cholernie do siebie podobni pod względem charakterów, zainteresowań itp itd, w sumie jesteśmy prawie klonami jeśli chodzi o osobowość, jednak on ma w sobie to coś co sprawia że absolutnie nie chce się z nim wiązać i po mimo pociągu fizycznego chce być tylko przyjaciółmi. Pomożecie wydostać się z takiego syfu? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach