Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość G.o.o.s..

Cieszyć się czy nie ???

Polecane posty

Gość G.o.o.s..

Z narzeczonym zyjemy w zwiazku na odleglosci, do wspolnego zamieszkania zostal nam niecaly rok. Widujemy sie dosc rzadko. Ostatnio 1,5 miesiaca temu. Teraz przyjechal w piatek i zaraz po przyjezdzie oznajmil mi ze zostanie max do srody lub czwartku. Smutno mi sie zrobilo ze tylko tyle. Myslalam ze przynajmniej tydzien zostanie, a po cichu nawet ze do moich urodziny, ktore sa za 2 tygodnie. Dzisiaj mu powiedzialam ze corka (moja) bedzie plakac jak on pojedzie tak szybko, to odpowiedzial tylko, ze porozmawia z nia i powie raz jeszcze ze musi pojechac. Nie rozumiem tylko jednego - dlaczego musi? Przeciez nie pracuje w chwili obecnej. Buduje dom, ale na budowie przeciez moze sobie zrobic przerwe, chocby tydzien. Juz nawet poprosilam by jechal w niedziele, a w poniedzialek by zaczal prace na budowie dalej, skoro tak wiele pracy jest. Przeciez dwa dni wiecej z nami spedzonych chyba nie wyplynelo by tak bardzo na to co dzieje sie na budowie. Niestety, powiedzial ze nie moze. Dodam ze nie wiadomo kiedy znowu sie zobaczymy. Byc moze dopiero na swieta:( Sama nie wiem czy cieszyc sie z jego przyjazdu teraz czy nie. Jakos nie chce mi sie nawet teraz na niego patrzec, skoro ma taki ograniczony czas dla mnie. Przed chwila z nim rozmawialam i powiedzial ze pojedzie w czwartek, choc rozwazal srode bardziej. Teraz mam mu ochote powiedziec by jednak jechal w ta srode. Jesli mu nie zalezy na czasie spedzonym ze mna to mi tym bardziej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość barbarossa1898
moze ma inna na boku? ile sie znacie;>

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hondyPaulina
Facet mieszka daleko, a Ty masz dziecko... Nie wiem czy to szczyt jego marzen. Moze uklada sobie zyc na nowo, bez Ciebie tam daleko gdzie jest? BO chyba jest bardzo bardzo daleko, skoro dopiero na swieta sie ma zjawic..:O A ten dom to buduje dla kogo? Dla siebie samego? Czy rzekomo dla Was?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a dzieci sobie
To zależy w jakim stadium jest budowa domu. Bo jeśli akurat robią dach i chcą zdążyć przed jesiennymi deszczami to raczej jego obecność jest ważniejsza tam niż tutaj z Tobą. Chyba za bardzo go obluszczyłaś i faceci nie lubią takich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a dzieci sobie
I na dodatek dziecka używasz jako argumentu na przedłużenie pobytu z Tobą. Co już naprawdę jest żałosne. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość G.o.o.s..
Jestesmy dobre kilka lat razem. Oczywiscie plany ze slubem juz sa itd. On akceptuje corke i kocha nas obie, co podkresla na kazdym kroku. Nie ma nikogo na boku. Dom budowany jest dla nas. Obecnie jest juz zrobiona elektryka i hydraulika, wiec juz niewiele zostalo. Moze faktycznie takim bluszczem jestem, ale to chyba przez ta odleglosc i rzadkie spotkania:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hondyPaulina
Ile km od Ciebie stawiany jest ten dom?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość G.o.o.s..
Nie uzywam dziecka. Corka sama mi powiedziala ze bedzie smutna, ze znowu same zostaniemy, wiec mu o tym powiedzialam. Czy to tak wiele to zostac dwa dni dluzej?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość G.o.o.s..
Dokladnie 580 km :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość barbarossa1898
a Ty nie mozesz do niego pojechac na kilka dni ? Pracujesz? to urlop wez

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a dzieci sobie
Acha, rozumiem, że chciałaś się tylko wygadac jak to baba. Wszystko jest w porządku tylko ta... tęsknota. Zajmij się sobą, dzieckiem, sprawiaj sobie małe przyjemności każdego dnia, a czas szybciej zleci i znów się zobaczycie. Przecież istnieją także inne formy komunikacji, możecie się "widywać" co dnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość G.o.o.s..
Tak, tesknota powodujaca to ze czesto sie klocimy:( Moge pojechac, oczywiscie, ale to sie wiaze z praca, szkola corki, a na weekend zeby pojechac to by sie nie oplacalo, bo wiekszosc czasu w podrozy bysmy byly. Chyba nie umiem sobie poradzic z ta odlegloscia, juz za dlugo tak jest. Jak pomysle ze jutro znowu zobacze spakowana torbe z ciuchami i wsiadajacego do auta to znowu serce mi peknie. Strasznie to przezywam. Dla mnie kazdy dzien jest wazny z nim spedzony. Dlaczego on nie moze zostac te dwa dni dluzej skoro go prosze :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość barbarossa1898
zrozum ze nie moze zostac dluzej i tyle!! sama piszesz ze szkola corki ? a TY nie mozesz zrobic tak ze jedziesz w piatek wieczorem po szkole corki i wracasz np we wtorek wieczorem ? 2 dni by opuscila tylko. Tylko o sobie myslisz, mam wrazenie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a dzieci sobie
Może nie chce dłużej bo za bardzo go "oplatasz", czuje się przy Tobie tłamszony Twoją miłością, może odzwyczaił się od bycia razem. Ale jak wam pisane byc razem to musisz wytrzymać ten czas rozłąki, innej rady nie ma. He he he , może jeszcze kiedyś zatęsknisz do czasów gdy rzako się widywaliscie i to czekanie na siebie było uciążliwe ale i też miało swoją wartość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość G.o.o.s..
Dzis rano powiedzialam ze jest wstretny i wychodzac powiedzialam w zlosci ze nie chce go wiecej widziec. Odpowiedzial ze on rowniez. Pojechal. Myslalam ze podjedzie do pracy zeby sie chociaz pozegnac, ale nawet tego nie zrobil. I mi ma na nim zalezec? Jemy zalezy tylko na swoich rodzicach i rodzenstwie. Palant jeden. Jestem zla i przygnebiona zarazem. Chyba nigdy nie poznam normalnego faceta. Nie uwazam ze jestem jakas strasznie okropna osoba, bo czy jesli zalezy mi na spedzeniu jak najwiecej czasu z ukochanym to zle? Zwlaszcza ze tak rzadko sie widzimy:( Mam juz tego wszystkiego dosc. Gdybym w pracy nie byla to pewnie poszlabym plakac albo zapalic, choc nie pale, robie to tylko w nerwowych chwilach:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Autorko, w jakim wieku jesteście Ty i Twój facet? dzieli Was spora odległość prawie 600km. Rozumiem, że zdecydowałaś, że przeprowadzisz się tam i będziesz na miejscu szukać pracy, a córka pójdzie do nowej szkoły. Tak? I wy już tak kilka lat (ile?) żyjecie na odległość? Trochę to wszystko dziwne mi się wydaje, ale to pewnie dlatego, że niewiele napisałaś o Was, o Waszych relacjach itd. A Twoja ostatnia wypowiedź... No chyba trochę zbyt emocjonalnie zareagowałaś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość G.o.o.s..
Jestem taka emocjonalana, nic na to nie poradze. Ale zeby nie przyjechac i nie pozenac sie nawet? On wie jaka jestem. Widocznie ma mnie w dupie. Rozstanie to chyba dobre rozwiazanie. Mam tego dosc. Ja mam 30, on 37 lat. 3 lata zyjemy na odleglosc i widzimy sie co pare miesiecy. To jest jakis koszmar dla mnie, dla niego nie:( On mieszka z cala rodzina, jest mu dobrze, o nic martwic sie nie musi. Ja mieszkam sama z dzieckiem w wynajmowanym mieszkaniu, pracuje, wszystko mam na jednej glowie. Jest mi ciezko, ale nie pokazuje tego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
naucz sie panowac nad emocjami........ rzeczywiscie moglby moze i dluzej pobyc z wami dziwne ze mu sie chcialo tak na noc tylko wpasc......... moze chodzilo mu wlasnie o to by sprowokowac kłótnie ....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hm... żeby nie było tak, że on wycofuje się tak troszkę z tego układu... Bo wcześniej czytałam, że nie chciał zostac dłużej... W sumie jak na miejscu przy budowie domu ma rodzinę, to mógłby kogoś poprosić o nadzór jednodniowy. Ale to już zależy czy jest taka możliwość i jakie mają relacje. No to chyba ogólnie sytuacja trudna dla wszystkich. gdzie Ty go poznałaś??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość G.o.o.s..
Nadzor nad domem ma caly czas, bo jego rodzina obok mieszka. Dlatego nie potrafie zrozumiec czemu musial wracac. Podejrzewam wlasnie ze rodzina jakis nacisk na niego polozyla i powiedziala ze ma przyjechac w czwartek to on grzecznie ich posluchal. Najbardziej nie moge przezyc tego ze on nie pozegnal sie ze mna. Widocznie tez nie chce ze mna byc, bo gdyby mu zalezalo, to przyjechalby i chociaz tym pokazalby ze chce ze mna byc. To jest koniec, czuje to po kosciach:( Tragedia. Ja jakos sobie poradze kiedys, ale co powiem corce, ktora traktuje go jak tate :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale chyba za wcześnie na takie myśli? Może poniosły Was emocje i za chwile wszystko sobie wyjaśnicie. Autorko, gdzie go poznałaś? Na jakimś portalu randkowym? Bo ta odłegłośc właśnie takie okoliczności poznania sugeruje, ewentualnie jakiś wyjazd wakacyjny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość G.o.o.s..
Tak przez internet, ale nie na portalu randkowym ani zadnym czacie. Emocje swoja droaga, ale naprawde nie chce miec takiego faceta, ktory woli jechac do mamusi niz spedzic 2 dni wiecej! ze mna. To swiadczy tylko o nim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale to pierwszy raz zdarzyła się taka sytuacja? Bo jeśli tak, to chyba to nie świadczy o tym, że woli być z mamusią, bo wolałby za każdym razem przecież. On jest kawalerem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość G.o.o.s..
No tak, jest kawalerem. Nie, to nie pierwsza taka sytuacja. Zawsze wolal byc tam niz tutaj ze mna. Jest cholernie zzyty z rodzina, nawet dom obok buduje by nie mial ich zbyt daleko. Dla mnie to troche dziwne zawsze bylo. nie wiem co z soba zrobic :( na niczym skupic sie nie moge:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cassandra Północ
dziwna sprawa, doskonale ciebie rozumiem, bo ja tez bym sie tak samo poczuła. To strasznie boli, gdy pojechał sobie bez słowa i pożegnania. Nie wyobrażam sobie być z kimś w związku i widywac sie co pare miesięcy. To niedopuszczalne. Gdzie wspólne spędzanie czasu, odkrywanie swoim potrzeb i pomoc drugiemu? Gdzie rozmowa z możliwością przytulenia, gdzie sex?? Bardzo mi przykro, że to musiało Ciebie spotkać, tyle czasu wytrzymałaś w tej relacji. W sumie to nie wiem co mam Ci w tej sytuacji poradzic, ani nie chce nic sugerowac, wiem ze teraz jest w Tobie wsciekłość....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość G.o.o.s..
Czuje rozne emocje w sobie. Zlosc, radosc, smutek... Napisal smsa, ze jedzie i mu smutno. Odpowiedzialam ze jesli chce cos ratowac to ma wrocic i zawalczyc. W odp dostalam, ze nie ma juz o co walczyc, skoro ciagle jest zle.. Tyle wytrzymywalam, tyle nerowow i lez kosztowaly mnie te rozlaki, te przyjazdy i wyjazdy, to wyczekiwanie i teraz co? :( Nic z tego nie rozumiem :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kfewnlgkn
wyjade mi sie ze zbyt emocjonalnie do tego podchodzisz.. jestes troszke taka malo dojrzala. czujesz sie chyba niepewnie. moze odbieraj to tak, ze on buduje dla was dom, w ktorym niedlugo bedzeicie meiszkac w 3ke, na zawsze, a teraz zajmij sie soba, coreczka.. nie badz dla niego taka niemila, ja sie nie dziwie ze on nie przyjechal o pracy sie pozegnac. bo to on przyjechal do was, nie wy do niego, i taki tekst uslyszal. pomysl jak sie on poczul. i to tylko dlatego ze Ty chcesz aby zostal pare dni dluzej, docen to ze w ogole przyjechal, mogl zostac w domu i pracowac przy budowie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kfewnlgkn
wydaje mi sie ze jakbys byla mila i nie byloby tych klotni on by chetnie dluzej zostal , a tak , odpychasz go od siebie takim zachowaniem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość G.o.o.s..
Chyba masz racje. Moze to faktycznie moja wina, to ja wszystko psuje, tak jak on twierdzi :( Ale przeciez teraz jak powiedzialam mu, ze to koniec, to nie powiem nic milego, nie odezwe sie nawet do niego, nie czuje takiej potrzeby. Czuje sie niepewnie, nie wiem ale nie ufam mu, moze zycie mnie tak doswiadczylo ze nie ufam w ogole facetom. Czuje sie ciagle olewana, malo wazna :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×