Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Załamana mała Mi

Ręce opadają, czy przesadzam?

Polecane posty

Gość Załamana mała Mi

Wydaje mi się, że mam problem. Mam chłopaka, czy tam konkubenta - jak kto woli- od ponad 2,5 roku. Jest miedzy Nami co najmniej.. dziwnie. Dorosły facet 27 lat prawie, mieszka z rodzicami w niesamowicie wielkim domu, najważniejsza rzeczą dla niego jest punktualne jedzenie i regularne treningi z tatą. W sumie spoko, nigdzie nie pojedziemy bo musi iść na trening ( nie nie jest sportowcem wyczynowym, jednak jego praca pozwala mu na obiadki u mamy i regularne posiłki - pracuje w domu) ale kiedy to jego taty nie ma tydzień, to on nie pójdzie na trening i to już problem nie jest. Przeprowadziłam się dla niego 350km- do innego miasta - jednak był u mnie może.. 3 razy, kiedy zaprasza mnie co tydzień na weekend do siebie. Motocykl- kolejna pasja, jedyne jego marzenia są związane z motocyklem, tym obecnym i tymi przyszłymi, częściami do nich i paliwem. Nie, nie ma marzeń innych niż te związane z motocyklem i jedzeniem. Kiedyś powiedział mi wprost - że do emerytury nie będę dla niego najważniejsza, najpierw będą rodzice, potem trening, potem motocykl i potem ewentualnie ja - chyba ze mama mu zrobi obiad. Naszej wspólnej przyszłości on nie widzi- tzn chciałby żebym zamieszkała z nim u jego rodziców ( dom w części jest chyba też jego, skoro spłaca też im kredyt, co pochłania 100% tego co zarobi). Nie wyobraża sobie nie mieszkać z mama ( bo kto mu takie dobre ugotuje i na czas), dzieci mieć nie chce ( motocykl i kot lepszy) i "jak ja coś zaplanuje(ślub/ cokolwiek innego łącznie z wakacjami) to mam mu powiedzieć" ale chyba tylko, żeby powiedział mi że nie ma czasu. Taki zapracowany a pół dnia gra w gierki na komputerze ( akurat sama to lubię, ale mój boże ile można). Co mi się w nim podoba, że tyle z nim jestem? Ciało ( wysoki, przystojny jak cholera), jest wierny, da radę się z nim pośmiać i jest inteligentny, ale czy to ma sens, jeśli ja nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek naszej wspólnej przyszłości, a on jej zupełnie nie planuje skoro "on nie wie co będzie w piątek robił to po co planować przyszłość". Chyba chciałam się wyżalić, bo oprócz jednej osoby nikomu nie mówiłam co mi leży na sercu, a chciałabym, aby wypowiedział się ktoś kto mnie ani jego nie zna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Załamana mała Mi
Pewnie tekst za długi to nikomu się czytać nie chce ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Byłaś z nim na kawie???
Zapamiętaj sobie: z chłopcami, którzy nie odcięli pępowiny życia sie nie planuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nieludzki
Tak na moje oko to może za 10 lat odejdzie od rodziców, a może nie. Żyje jak chlopiec i obawiam się, że tego nijak nie zmienisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pani domu
jak lubisz samotność i jeszcze być z boku to bierz go.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna laurka
albo...? zniknij z jego oczu na jakis czas żeby zobaczył, że cie stracił właśnie i zobacz jaka będzie reakcja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BiopsjaMózgowia
Ten związek absolutnie nie rokuje. Możesz łudzić się kolejne 10 lat, że się zmieni, ale przecież wszyscy wiemy, że bez szans. Ja bym postawiła wszystko na jedną kartę, wytyczyła pewne granice, siądź i z nim pogadaj o tym czego oczekujesz. Jeśli powie "absolutnie nic nie zmienię" powiedz, że odchodzisz. Albo to nim wstrząśnie i go zmieni, albo nic już nie pomoże, ale przynajmniej Ty zyskasz lata, które mogłabyś stracić tkwić w tym czymś bez przyszłości. P.S. Przerabiałam coś bardzo bardzo bardzo podobnego, 7 lat:( 7 zmarnowanych lat.. Efekt taki, że musiałam się wycofać. Pół roku temu go zostawiłam, nie było to łatwe, ale przynajmniej pomału wchodzę w inną, fajna i zdrową relację.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość emka.....
Dziewczyno nie pchaj sie w to. bedziesz nieszczesliwa. facet musi byc zdecydowany od samego poczatku. zadnego wpsarcia. wszystko bedzie wazniejsze od Ciebie, a Ty bedzoesz samotna w zwiazku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ddhdhdgfgfgfgf
po co ci facet ktory tak naprawde ma cie gdzies, jest debilem (nie wiem gdzie ty jego inteligencje widzisz, lubi obiady, mame i tate, motor i nic wiecej a jest inteligenty?) jestes znim bo jest przystojny, ale cie nie szanuje, nie masz z nim zadnej przyszlosci, zadnego szczescia i milosci. czy ty jestes sadomaso?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Załamana mała Mi
Tak na takie ogólne tematy można porozmawiać, ma bardzo dużą wiedzę, ale w sumie co z tego. Jest jeszcze ten problem, że jak jadę do niego to jest "okej", tylko zastanawiam się, czy to starczy na dłuższą metę... Chciałabym z nim pogadać, ale jak tylko zacznę, wykręca się - bo on nie widzi problemu, tak został wychowany więc to ja "wymyślam" i w końcu odpuszczam bo nie chce mi się szarpać. Wydaje mi się jeszcze, że boję się być sama, że nie znajdę nikogo - moje zainteresowania, zawód i wzrost raczej utrudniają rzeczy - z zawodu jestem informatykiem więc większość ludzi poznaję przez internet, a na imprezy nie lubię chodzić - chyba już wyrosłam. Tego, że zostanę już sama się chyba boję, więc zgadzam się na przeciętność..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moim zdaniem to straszny egoista :o dobrze chociaż że mówi o tym wprost...na Twoim miejscu znalazłabym innego, ładne ciało to zaleta tylko na bardzo krótko, na cale życie nie wystarczy...zresztą co to za życie zawsze za mamą, tatą i motocyklem :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Na własne życzenie pchasz się w coś,co nie ma przyszłości.Obojgu Wam na sobie nie zależy.On przecież powiedział Ci wprost,że jesteś dla niego na szarym końcu...Ty natomiast podziwiasz głównie jego wygląd i boisz się samotności.To nie jest przepis na udany związek pełen miłości i szacunku.To przepis na miłosną katastrofę niestety.Nie pakuj się w to.On nie ma chęci(potrzeby)starania się o Ciebie.Jemu jest dobrze z mamusią gotującą mu codziennie pyszne obiadki a Ty tam jesteś niczym piąte koło u wozu.jesteś to okey-nie ma Cię to też dobrze.Szkoda życia na takiego faceta.On się obudzi za 10-20 lat przy matce a Ty nadal nie będziesz dla niego ważna.Zakończ to i znajdź sobie mężczyznę a nie "dzidziusia"...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość z banku do banku
kobieta jest najwiekszym przyjacielem męzczyzny po psie, koniu i rowerze. Proby zburzenia odwiecznego porządu świata na nic się nie zda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×