Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość trzydziestka 3

czy uda sie schudnac 30 kg w 6 miesiecy?

Polecane posty

martus - jutro na pewno sie pojawie ale pewnie wieczorkiem bo w pracy raczej nie dam rady, ok zmieniamy stopki i bierzemy sie do roboty. ja biegalam w piatek i dzis ale dzis moje corki wymyslily pizze ale dopiero o 19.00 wiec teraz odpale kickboxing zeby choc troche odpokutowac za to co nastąpi, ehh aha kupilam dzis wolowine - zmielilam ją podzielilam -i w tygodniu obiad moj to bedzie kotlet na grilowej patelni i brokul lub pekinka, potem juz nic bo za cholere nie wyjde z tego impasu w jakim jestem i jestem, oczywiscie sniadanie przed pracą porzadne i w pracy zapewne jakies jogurty i serki i moze cos z tego bedzie no i nie wiem kochana czy zauwazylas ale coraz widniej wiec moze czasem i po poludniu uda sie pobiegac ok do jutra pa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej :) Stopka zaktualizowana. Następny oficjalny pomiar kiedy proponujesz? Za 2 tygodnie? :) No u mnie szału nie ma ale nie jest też źle. Dziś przyszły butki do biegania, pogoda za oknem przepiękna, czas na testy :) Muszę się wybrać niebawem. Zajrzę do Ciebie Moniu wieczorem. Czekam na wieści :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Martus- stopka zaktualizowana, niestety pizza okazala sie wieczorna pułapką- dzis jestem zawzieta, rano przed praca 20 minut brzuszkow, bulka z maselkiem serkiem naturalnym i dzemem, w pracy 2 wafle ryzowe, serek wiejski,owoce: banan kiwi pomarancza - z jogurtem z otrebami jak ssało to wzielam troche na sucho otrebow i zagryzlam cwiklą bo akurat to mialam w szafce w kuchni w domu zanim zrobilam kotlety wolowe to zjadlam maly jogurt owocowy no i potem te kotlety i pekinka I w zasadzie to wszystko, fakt skubnelam wedlinki, jakiegos okr**** z bilki, ale NIE BEDE ŻREC WIECZORAMI I PO OBIEDZIE - no jak juz to z siebie wywalilam to załączam mile. Aha - martus super ci ta waga zjezdza - mi sie chyba nie uda ani kilograma na stale zrzucic- szybciej nabrac - to tak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oj drobna niescislosc zaszla - jezeli chodzi o cwikle - to ją podjadalam w pracy oczywiscie- z szafki mojej przybiurecznej. A i stopka brzydko wyglada wiec zaraz ją poprawie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przerobiłam 5 mil i mam niedosyt- wiec nastawiam kickboxing - pewnie calego nie dam rady ale ile wyjdzie to wyjdzie. aha martus niech bedzie zmiana stopki za 2 tyg - mi pasuje - mam nadzieje że cos drgnie - oby nie w góre:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
to tylko ja:) dałam rade cały kickboxing - żeby tak wyglądało moje jedzenie i cwiczenia przez najbliższe 2 tyg (oczywiscie co pare dni regeneracja dla miesni) to by pewnie cos spadło - mam nadzieje ze tym razem żarcie mnie nie pokona, stawiam sie jutro wieczorkiem i melduje co jak dlaczego:), ty martus mam nadzieje ze tez z dokładnoscia do jednego cukierka i jednego wymachu noga napiszesz:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monia, ja dziś jedzeniowo niemalże wzorowo, poza niestety tym co najgorsze - kolacją. Niby wcześnie bo przed 19.00 ale...nie chodzi że zjadłam tylko co to było. Dwie kanapki z wędliną i rybą wędzoną. A miało być nieco inaczej, no ale cóż... Rano był chlebek, w obiad warzywka i kurczak z patelni z łyżką oliwy no i kolacja nieszczęsna. Ale po kolacji kick boxing i jest po północy a ja nie śpię jeszcze. Trochę popracować muszę a w dzień mały mi nie daje bo domaga się by jemu więcej uwagi poświęcać. Odnośnie słodyczy - wczoraj zjadłam 1/4 tabliczki czekolady ale niedziela była, cały tydzień unikałam jak mogłam słodyczy i tak pachniała ta czekolada...nadziewana malinkami :) a co! :P Zaraz chyba jednak spać pójdę bo jeść mi się już chce a na wodę patrzeć nie mogę ;) No i oczy się kleją... do jutra :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
uf - zrobilam teraz prawie 4 mile i połowe kickboxingu, no i rano 40 minut udalo mi sie cwiczonek podłogowych wykonac. Jedzeniowo - powtórze martus za toba - prawie wzorowo - prawie bo ja na obiad mialam golabki z korniszonkami i papryka a dzieciakom zrobilam makaron po wlosku z brokulem - no i sie nie udało mi powstrzymac i tez miske wpałaszowalam tego makaronu - ale to bylo ok 16.30 - od tego czasu tylko pije.- no ale ze to z brokulem czosnkiem to se wybaczam - ale ilosc za duza bo ciezko bylo cwiczyc nawet po godzinie Ale tak obserwuje swoje sadlo na brzuchu to ono tak wyglada że drzemie i czeka tylko jak zawale troche wiecej zarcia zeby znow sie rozlac po brzuchu - nic zwalcze to - nie ma mocnych, ze slodyczy dzis nic, pieczywo tylko rano jadlam, w pracy serek wiejski, 2 podeszwy z serem zoltym, 2 ryzowe wafle,jablko i moj zestaw banan pomarancza kiwi pokrojone z jogurtem posypane otrebami. Czasem zazdroszcze memu synkowi - on nigdy nie glodny, za slodyczami nie przepada, pokazuje mu jaką ma cieniutka skorke na brzuszku że nie ma za co zlapac że powinien miec troszke sadelka to mowi ze nie chce bo potem by musial miec duza bluzke jak mama:D Jak martus sie trzymasz - wzorowo dzis czy prawie wzorowo:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
martus cóż to za strajk???:) melduj mi tu sie szybko bo jestem ciekawa wieści od ciebie a i sama musze sie pochwalic. Ta data10luty ktorą zorganizowałąś z tą stopką i powrotem do diety to powiem ci strzał w 10. Daje rade bez chromu i po prostu nie żre po obiedzie, wiem wiem musi byc kolacja ale nie u mnie, jak zaczynam cos jesc wieczorem to nie ma końca dlatego jakos wbiłam sobie w łepetyne obiad i finito, oczywiscie w ciągu dnia jedzonko jest ale nie ma słodyczy (poza miodem dżemem bo to jest) - zaczynam dosc wczesnie jesc bo po 6.00 - ale najczesciej w tygodniu wstaje 4.30- wiec ta pora 6.00 na pierwsze sniadanie i to jest chyba moj najwiekszy posilek bo sobie juz wieczorem mysle co se zaserwowac rano- dzis np 3 parowki z szynki musztarda keczup, pomidor, kromka bialego chleba i 2 kromki czarnego z maslem serem, no i przed wyjsciem przed 7.00 herbata. Staram sie nie popijac jedzenia - ponoc tak lepiej. Aha dzis ok 15.30 zjadłam zupe pomidorową - taką porzadną bo daje do niej i ryz i ziemniaki i marchew i seler pietruszkei indyka i wolowine kuraka przecier i przed 17.00 poszlam sie przebiec - nie za dlugo ale z 40 minutek było - jutro mam wolne od cwiczonek bo jade z malym do kolezanki zaq miasto wiec pewnie powrót dosc późno ale w piatek moze znow sie przebiegne. Ok kolaborat napisany - licze przynajmniej na tak samo krociutkie sprawozdanko:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no jak zwykle jak wysle to cos mi sie przypomina: rano porobiląm brzuszkow doslownie 5 minutek - bo gotowalam zupe wiec sie rozgrzeszylam ale jutro 40 minut przed pracą musowo zrobic rano - jedynie zwolniona jestem z popoludniowych cwiczonek. I tak mi cos sie jeszcze przypomniło - czytalam gdzies ze te nasze sadelko to jak gąbka - jak zaczynamy mniej jesc to wtedy te sadlo sie kurczy ale jak tylko dowalimy a juz nie daj Boze przez kilka dni to ta gąbka czyli nasze sadelko moment wraca do poprzednich rozmiarow - i dlatego zeby trwalej to zlikwidowac ten tluszcz trza go wypocic to jest szansa że bedzie na dluzej - a najlepiej bym chciala na zawsze - ja cale zycie moge cwiczyc ale cale życie nie dam rady na diecie bo wystarczy ze gdzieś bede czy nawet u siebie załapie smaka to jak alkoholik - pójde w cug i tak szybko sie nie zatrzymam - dlatego teraz jak jest ten pozytywny wiatr na cwiczenia i diete wykorzystuje do maksimum - ale waga nie leci jakos szałowo - jedynie coarz bardziej podoba mi sie brzuch - no spadam juz naprawde kąpac malego kolacyjka - nie nie nie dla mnie - nauczylam sie ze jak maly cos zostawia to ja do woreczka i rano jem bo jednak nie lubie wyrzucac a rano wiem ze mi nie zaszkodzi, no i dzis mam seansik filmowy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moniu, jestem i żyję, trwam z Tobą choć jest ten tydzień do d...py. Odezwę się w poniedziałek na pewno, wieczorkiem :) Trzymaj się :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiem wiem martus że jak cie nie ma to za jakis czas sie pojawisz:) przeciez ty musisz zgubic te resztke a ja to co zaplanowałąm w tamtym roku:D Podsumowanie: wczoraj rano pocwiczyłam chyba ok 40 minut, po pracy mialam dzien w biegu - wrocilismy padnieci bo i corcia pojechala ze mna i z synkiem za miasto to i dobrze ze nie planowalam zadnych cwiczen bo chyba bym padła. Jedzeniowo wczoraj to bylo bardzo malo - bo w pracy dostalam kiepska wiadomosc ktora mi tak zablokowała żołądek że cos tam na sile przelkłam i jeszcze troche ten stres mnie dzis trzymal ale juz jest ok, no ale trzymam sie planu że po obiedzie nic. Fakt dzis obiad dosc pozno wiec siedze chwile odpoczywam i za chwile uruchomie nasze mile i moze kicboxing i daje, aha rano 30 minut brzuszkow - dzis planowalam biegac ale zapomnialam że moja córa jedzie ze szkołą na wycieczke wiec przerobie cwiczonka z netem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aha - waże sie codziennie (kiedy sie staram schudnąć bo w przeciwnym razie nawet nie spojrze na wage a kiloski wtedy wpadaja jak jabluszka do koszyczka:)) - wiem błąd duży - pamietam jak po pierwszej ciąży zgubilam w 5-6miesiecy ok 15 kg - wiem zadna rewelacja ale chodzi o to że nie mialam wagi i tylko jak co jakis czas bylam u rodzicow to stawalam np co tydzien co 2 wiec to motywowało - bo zawsze było mniej czy 2 kilo czy 4 czy 1kilo ale w dól - a tym systemem codziennym tylko można sie zniechecic, bo nie zawsze jest spadek a bywa że jest wiecej ale co zrobic waga pod reka wiec kusi - no i chcialam rzec że wagowo zlecialo mi niby tylko jedno kilo od tego 10 ale bardzo widac po brzuchu - dzis nalozylam dawno nienakladana bluzeczke bo ona jest dosc krotka i ostatnimi czasy ledwo brzuch zakrywala a dzis elegancko prawie jak tuniczka do rureczek - nawet kobietki w pracy zapytaly sie czy schudlam - ja mowie że nie - bo co to za schudniecie 1kg - to dobra kupa czasem tyle waży:D-sorki, ale tak se mysle że jak dzis dam rade nie napchac sie niczym to jutro znow spadeczek bedzie. Oczywiscie tak rozowo dzis nie było - bo musialam zjesc czekolade z orzechami i wypic lampke szampana - ale jakos z tego powodu przy tym święcie nie mam wyrzutow a zreszta zaraz wyskacze. Rano przed pracą standardowo pożywne śniadanie - dzis jajecznica na baleronie tosciki ogoreczek swiezy - ale ze nie mialam apetytu to po prostu zjadlam mechanicznie - ale te ranne jedzenie chyba to niezly sposob na to zeby w pracy sie nie rzucac jak tylko sie wejdzie na kanapki, przegryzki itp. Ok odpoczelam załączam mile - 4 bo one dosc fajne Bede czekac matus, pewnie jeszcze nieraz napisze a jutro z malym bawie sie w przedszkolu na zabawie przebierańcowej, moze beda tance to kalorie zgubie hehe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
martus - ratuj - od wczoraj plyne- szit szit, tak ładnie mi szło, nawet w sobote na te zabawe synka włożyłam bluzeczke ktorą miałam raz na sobie w tamtym roku na 8marca, bo potem to juz nie probowalam przymierzac bo po trochu nabieralam wagi. Po zabawie malego kazde dziecko dostalo pake, a w pace wiadomo slodycze, zaczelo sie niewinnie - dal maly sprobowac groszka potem czekolade potem ciastko a potem jak poszedl spac to obalilam prawie cala pake, wczoraj nic nie cwiczylam, dzis od rana tez czekolada, makaron- nawet biegac nie poszlam bo mi sie nie chcialo, nie chce tak kurcze - naprawde cudowne uczucie jak sie wie ze sie dobrze wyglada - niby byl kilogram tylko mniej ale brzuch i boczki sie pochowaly dzieki codziennym cwiczeniom, moglo byc na wadze tez i mniej bo wczoraj dostalam niespodziewanie o tydzien za wczesnie okres wiec moze i jaka woda sie skumulowala bo naprawde sama bylam zadowolona że brzuch fajnie wyglada a to moja zmora ostatnimi czasy. Teraz jestem juz obżarta smieciami że hej - ale wrzucilam piers kuraka do jajka- zaraz zrobie se na grillowej patelni do tego pekinka z marchewka musze sie z jakos otrzasnac ze smieci moze juz dzis nie powinnam juz jesc ale zeby na wieczor dalej nie ladowac gó..na to zjem to a potem wezme po tym jedzeniu chrom- nie wiem czy pomaga ale w tamtym tygodniu byl dobrym wstepem do trzymania diety. Chcialabym wrocic do cwiczen, ale lenistwo wkradlo sie do mnie, mam nadzieje ze zwalcze - bo za tydzien bedzie jeszcze gorzej bo na 3dni zapowiedzieli sie do mnie goscie- od niedzieli do wtorku wlacznie- wiec wtedy cwiczenia i dieta pojdzie w kąt - ale teraz juz od tej chwili musze sie ogarnąc. Martus licze ze mnie zawstydzisz, ze biegalas, ze dietkowalas i ze masz znow kilo mniej - moze bedzie to jakis bodziec bo tak byc dluzej nie moze zeby zarcie mną rzadziło

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ojjj Monia...nie zawstydzę Cię niestety. Od wtorku miałam gościa w domu i nie ćwiczyłam, no i jedzenie inne nieco było. W czwartek, piątek i sobotę objadłam się śmieciami że coś strasznego. Zaczęło się niewinnie. W piątek szły cukierki czekoladowe w ilościach hurtowych, wieczorem paka czipsów, drineczki...rano w sobotę dalej słodycze. W sobotę na kolację zjadłam czipsy, tabliczkę czekolady i dwa deserki takie budyniowe :((( W niedzielę dalej... Jest poniedziałek. Na wadze 76,5kg. Mało tego czuję się fatalnie, boli mnie żołądek, niedobrze mi. No ale wcale się nie dziwię :( Dziś wstałam taka nie do życia. A obiecywałam sobie wczoraj że dziś pobiegam, ale nie dam rady bo zwymiotowałabym chyba po kilku krokach. Wstałam o 6.30, a dopiero po dziesiątej zjadłam delikatne śniadanie. Od dziś koniec, KONIEC!!! Nie można tak...mam 3 tygodnie. Od dziś. Zaczynam od nowa :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
martus- to rzeczywiscie mnie nie zdopingowalas ale chociaz takie pocieszenie że i Tobie ciezko czasem opanowac sie - ja sie juz z dietą dzis ogarnelam teraz odpalam 4 mile potem chcialabym kicboxing ale nie wiem jak czasowo czy sie wyrobie bo jestem w pokoju u corki ona teraz u mnie filmy a potem musze spadac :) Aha a co masz za 3 tygodnie? moze pisalas ale jakos nie kojarze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monia nic wielkiego :) Za 3 tygodnie wraca mój małżonek i chciałabym mu się zaprezentować w nowej lepszej odsłonie ;) Może jakąś bieliznę ładną kupię :))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
martus jak dzis? 3 tygodnie szybko zleci - a ja wiem po sobie ze można miec mega efekty zarówno na minus ale i na plus:D jestem tego żywym przykladem, no ty oczywiscie musisz miec efekty na plus znaczy na minus znaczy waga w doł :D na taka okazje:) Ja dzis do 17.00 dietkowo super, po pracy pojechalam na zakupy i niestety skusilam sie na sucha kajzerke i 3 kawalki czekolady z orzechami i po poludniu nie cwiczylam - dzis se obejrzalam filny, ale rano 30 minut podłogowych cwiczonek zaliczylam. Jutro moze uda mi sie pobiegac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moniaaaa! Cześć Kobieto :) Normalnie urwanie d...y mam. Ten bal w szkole to jakiś kosmos. W przyszłym roku będzie z górki bo będę mądrzejsza o wiele doświadczeń ale teraz to masakra. Siedzę po nocach i do południa, synek już prosi o uwagę...a przed nami kolejne imprezy, okazje. Musimy szukać sponsorów bo budżet niewielki a coś ciekawego byśmy chcieli zrobić, dać tym naszym wioskowym dzieciom. Ciężki orzech... Przez to nie mam na nic czasu. W poniedziałek bardzo źle się czułam, podtruliśmy się czymś bo i mąż narzekał na bóle brzucha i mały. Tylko że mnie do wczoraj trzymało. Brzuch miałam tak wydęty, że w żadne spodnie nie wchodziłam, aż płakać mi się chciało. Normalnie nie mogłam dopiąć żadnych dżinsów, weszłam w dresy, ale w takich spodniach czuję się już coraz mniej komfortowo, chyba nie te latka już by biegać do szkoły, sponsorów, ogólnie do ludzi, w dresach. Wczoraj skończyłam o 2.00 w nocy. Dziś ledwie na oczy widzę, ale musiałam włączyć komputer by zobaczyć co tam u Ciebie :) Uważałam na jedzenie ze względu na ten brzuch bolący, ale nie ćwiczyłam. Dopiero wczoraj włączyłam nasz kick boxing. Myślałam, że umrę :) Tydzień przerwy to jak zaczynać od nowa wszystko. Na dziś też jest plan ćwiczeń wieczornych, w piątek to wiem że nie dam rady bo jak wrócę po tym całym balu to pewnie padnę jak kawka i będę spała :) Kończę i lecę na spotkanie Rady bo mamy wiele jeszcze szczegółów do opracowania przed jutrem ;) Trzymaj się Moniu :) Wrócę do Ciebie, choć nie obiecuję dokładnie kiedy napiszę, ale najpóźniej w sobotę ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kingaaaa bez logowania sie
wyciągam Was laski do góry, choć widzę że ładnie dajcie radę same ;) nie rzucajcie we mnie kamieniami za to zniknięcie; złość proszę przełożyć na kilometry :classic_cool: bedzie mi bardzo miło ;) pozdrawiam Was dziewczyny i trzymam kciuki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monia, żyjesz? Hej Kinga :) Przyznaję, chodzi mi po głowie chęć poddania się. Chyba nie chce mi się już udawać, że się odchudzam. Od ok.7 miesięcy niewiele robię by schudnąć... Ale tak sobie myślę, że może ostatnie podejście zrobię. Zostało mi 5 kg, cholerne 5 kg. Muszę ogarnąć plan swojego dnia, jutro pogadam z mamą, może uda mi się załatwić by zostawała z synkiem kiedy ja będę biegała. Muszę ruszyć dupsko bo zaczyna mnie to irytować. Przecież nie chcę nie wiadomo ile chudnąć, zostało mi tak niewiele a ja czuję się jak takie ciele. Obkupiłam się jak diabli, nakupiłam tyle ciuchów, wymieniłam chyba całą garderobę, ale większość ubrań nie leży idealnie. Te 5 kg jest konieczne. We wtorek będę w mieście, jadę doprowadzić się do porządku do fryzjera, wycieniuje te moje włosiska i jakiś balejaż. Czas zadbać o siebie. Wpadnę też do apteki po therm line forte. Monia, podsunęłaś pomysł, przetestuje to na sobie. Ty już to brałaś czy wciąż tylko zostaje to w Twojej głowie jako myśl? Chyba jak nie zacznę konkretnie czegoś robić to zwariuję. Najgorsze że zaparłam się i nie chcę w domu ćwiczyć, leń mnie taki dopadł że coś okropnego. Tzn początkowo miałam plan by zawzięcie co wieczór poskakać przed kompem, ale od soboty młody ma 4 tej zimy anginę, chyba najgorszą. Kaszle wieczorami i wymiotuje, jak tu ćwiczyć kiedy człowiek musi nasłuchiwać czy dziecko się nie dusi...w dzień jakoś odpada bo młody nie da, będzie się kręcił i przeszkadzał. Zła jestem bo mam super niby warunki, męża nie ma, gotuję pod siebie i młodego więc mogę omijać pewne tuczące potrawy. Słodyczy nie powinnam mieć w domu...żyć nie umierać. Ale to tylko teoria, w praktyce zżarłabym konia z kopytami :( Niby waga stoi ale już mnie to złości wszystko, przed chwilą objadłam się ciastkami aż mnie mdli :( Głupia jestem jak diabli. Muszę spróbować ostatni raz, myślę że ten therm line mógłby być dla mnie takim batem nad głową. Zainwestowałam w buty do biegania, na jesień w ciuchy, kurcze no! Jeśli teraz mi się nie uda to poddaję się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hejj martus żyje, ale chyba sie poddalam, po prostu musze pilnowac jedynie żeby nie przekroczyć 70ciu bo zejsc nizej udaje sie tylko troszke i zaraz nadrabiam - no coż nie każdemu pisane byc chudzinką Od poniedzialku nawet cos tam sie ruszam - mialam gosci to chodzilismy na długie szybkie spacery, wczoraj i przedwczoraj biegalam, dzis mam nadzieje że odpale mile ale dieta... niby odstawiłam słodycze, chleb jem jak juz rano, ale miewam napady i tu jest pies pogrzebany. Aha martus mój mały tez chory - w sumie pierwwszy antybiotyk w tym roku ale 3 miesiace temu mial taki sam - fakt ze juz jest praktycznie zdrowy ale w poniedzialek do przedszkola i pewnie znowu cos przyniesie, eh... Therm line nie bralam mialam taki pomysl to jedynie chrom wtedy kupilam ale gdzies czytalam że nie za bardzo zdrowy i nie biore - pewnie wszystkie te specyfiki nie za zdrowe ale jezeli bylaby szansa na trwały zrzut to bym pewnie wzieła Kinga a ty wpadaj częsciej do nas - widzisz jakas apatia nas ogarnela, chociaz w martusie wierze że da rade - ja to bym musiala jakąs bardzo ścislą dietke zastosowac, to moze by puscily te kiloski ale jak to potem wraca - sama juz nie wiem, poki co zjadlam 2 tosty z chleba ze slonecznikiem z serkiem naturalnym i dżemem, ogarne chate i poskacze 4 mile - chociaż nie chce mi sie jak nie wiem ja wczoraj ani jednego pączusia nie zjadlam - ponoc nie dobrze-bo rok zeby był tlumsty we wszystko to pączek musi byc skonsumowany - no ale corka nadrobila 6cioma:), ale gdybym byla w pracy to bym pochłoneła z 10 - zawsze tak jest - bo nie umiem sie opanowac jak zjem jednego- wiec nie wiem co lepsze- chyba jednak zero pączków- przynajmniej w moim wypadku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
martus a ty gdzie, nie mówie że i kinga mogląby podniesc temacik:). Ja sie troche ogarnelam, pare razy ostatnio biegalam (ale juz nie takie dystanse jak w tamtym roku, ale bylam zadowolona że wogole chcialo mi sie odziać, wyjśc i przebierac girami:D ), troche sie trzymalam z dietka, dzis przy niedzieli pewnie nagrzesze - juz w sumie naqgrzeszylam chlebem z maselkiem, ale juz mnie to nie martwi bo waga calkiem calkiem jak na mnie - 67 rowniutko rano, a jutro zrobie dzien na jogurtach tak jak kiedys robilam i fajnie spadalo- powinno zleciec myslke pol kilo na pewno i dzis wezme sie moze za mile - ostatnio tylko gadalam a leń do cwiczeń w domu taki mi sie włączył że ho ho. Aha kupiłam na tchibo taką bandamke co wczesniej widzialam na jakiejs stronce sportowej za 80 pare zł to na tchibo za 18, oprocz tego nową bluze i koszulke - czekam na paczke to moze czesciej wygrzebie sie na bieganie. No i corce wzielam nowe nike do biegania (ale to juz z allegro) ale że mamy takie same numery to mysle że przetestuje na sobie i jak bedzie ok sie biegalo to moze wezme i sobie bo cena jak na nike malutka 120 zł. Martuś zmieniamy stopki 10 marca??? Troche kiepsko że po dniu kobiet bo u mnie szykuje sie wieksza impreza no i pewnie i jedzenie i picie poplynie, ale to sobota wiec w poniedzialek zrobie jogurcik:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Monia, ok, może być 10 :) Też mam jakieś tam plany na ten weekend, no ale zobaczymy ;) U mnie teraz ciężki sezon sie zaczyna...mnóstwo pracy koło domu, w końcu uważam że przyszła wiosna i trzeba za robotę się wziąć. Wczoraj caluśki dzień na podwórku, do obiadu sprzątałam w kurniku. Umęczyłam się, spociłam, ciężko napracowałam ale kurnik pięknie wysprzątany po zimie.Po obiedzie wygrabiłam cały trawnik i podjazd przed domem. Normalnie 3,5 godziny grabienia i wywożenia mchu, trawy i drobnych śmieci. Rąk na wieczór nie czułam a dziś mam takie zakwasy że ledwie chodzę. Dodam że okres mam to wszystko mnie boli ale i wariacje mam na sprzątanie ;) No i dziś też usiedzieć nie mogłam. Niby niedziela ale było tak ładnie...umyłam i nawoskowałam samochód, troszkę w środku sprzątnęłam. U mnie dziś było 15 stopni. W bluzie chodziłam po podwórku. No i spacer zaliczyłam z psami. Teraz czeka mnie przekopanie ogrodu i zacznę w tygodniu siać. Na marchew i pietruchę już czas. Męża niestety nie ma więc trzeba sobie radzić ;) No i w domu firanki i okna też się proszą...ech no wiosenne porządki :) Może jutro wyskoczę pobiegać przed obiadem. No może nie od razu pobiegać, bo pewnie padnę po kilku metrach, ale przygotowanie takie do biegania czas zacząć :) Jedzeniowo jakoś tam mi to idzie, bez większych zmian, trzymam się swoich zasad, choć czasem ustępstwa są. Wczoraj po tym grabieniu byłam taka głodna że 4 (!!!) gofry z dżemem jabłkowym na kolację zjadłam. Były tak boskie jak to mój synek określił, że nie mogłam się powstrzymać, cudnie chrupiące, pyyyszne :) Tyle się napracowałam, że nawet wyrzutów sumienia nie miałam. Waga u mnie tak na poziomie 75 kg więc też w miarę, choć taaaak już bym chciała zobaczyć te 70...nie wiem czy w ogóle kiedyś zobaczę, czas pokaże ;) We wtorek kupię therm line. Zaryzykuję. Monia, to 10ego się meldujemy :) W międzyczasie coś tam skrobniemy tu co? :) Pa :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
biegalam w sobote, wczoraj troszke glowa bolala po dniu kobiet wiec nie dalam rady sie przebiec, dzis zajecia ma mój maly wiec tez nic nie zrobie, bo musze go zawieźć poczekac i przywieźć a jutro do ojca musze jechac i moze dopiero w srode uda mi sie pobiegac - pogoda jest cudna, aż szkoda ze sie nie uklada mi to bieganie - zawsze pare deko mniej przez chwile:). Mil jakoś mi sie juz nie chce robic wiec taka mala porażka w tym odchudzaniu moim. Maly moj drugi tydzien po chorobie - mam nadzieję że na dluzej wykurowany chociaż z tymi przedszkolankami to nie wiem... - okropnie sie zapuscily w pilnowaniu - ale co sie dziwic sa to babki ktore bawily 20lat temu rowniez moją najstarszą corke i średnią wiec juz ten wigor do pilnowania szczegolnie na podwórku pozostawia wiele do zyczenia, ale dużo rodzicow ciągle prosi zeby patrzyly wiec moze wykrzesają troche ikry jeszcze. Martus jak twoj maly, ty pewnie pełną parą na podworku sie dajesz - pozazdroscic tylko, napisz troszku, zeby do tego 10 kwietnia topik troche pożył:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×