Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość holalalalala

Jestem sfrustrowaną i znerwicowaną matką

Polecane posty

Gość wqwqwqwqwqwq
Głowię się i głowię, i nie mogę zrozumieć, o co chodzi Wam z tym praniem. Pierzecie w rzece za wsią? Kamieniem po tarze? Też jestem żoną, też jestem matką, też siedzę w domu z dzieckiem i też mam masę obowiązków, ale jakby mi ktoś kazał wymienić swoje obowiązki to chyba nie przyszłoby mi do głowy, by wymienić: PRANIE. Rozumiem prasowanie. Ale pranie??? Wrzucasz do pralki, nastawiasz, wyciągasz, rozwieszasz, składasz, chowasz. Jakby zliczyć: pół godziny roboty? Ogarnijcie się baby.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
/////jak mozna napisac ze nie lubi ........ Decydując sie na dziecko wiadomo ze dziecko rodzi sie male i do ilus tam lat jest male, wiec jak mozna powiedziec ze nie lubi sie dzieci a na nie sie decydowac? nie rozumiem tego.Dzieci sie powinno kochac. Ja nie mam dzieci ale wiem ze lubie dzieci i bede swoje lubic i male i duze ////////////// ­­­ No normalnie mozna nie lubiec malych dzieci upierdliwa nawiedzona kobieto ze szkólki Niedzielnej,.Dla twojej wiadomosci blizniaki nie byly planowane,normalnie mozna nie lubiec dzieci malenkich,bywają irytujące,są bardzo pracochłonne i trzeba ciegle sie domyslac o co im chodzi, nie potrafia powiedziec co chcą,,co je boli, dlaczego marudzą,jak wytlumaczyc niemowlakowi ze nie wolno szczypac i ciągac za wlosy brata, gdy zaczynają chodzic ich ciekawosc swiata jest nie do przebicia ,nie są jeszcze tak logiczne i rozumne jak starsze,okres okiełznania dzieci wymaga duzo cierpliwosci i głowkowania bo do kazdego inaczej sie podchodzi mają inne ma wymogi do siebie z osobna, co innego dociera Przebywanie z dziecmi (zwlaszcza pierwszymi blizniakami-o nich mowa) do 2 lat nie bylo to dla mnie cudownym okresem, a wrecz przynam sie ze kosztowalo to duzo nerwów,bywała meka,,mimo z histeriami nie mailam nigdy do czynienia, to przyjemnosc dopiero zaczelam odczuac kiedy mialy powyze 2 lat,bardziej rozumne ,co nie co juz w glowce mialy zakodowane,fajnie mozna bylo z nimi sie juz wiecej dogadac Noi co z tego,ze to moje dzieci i nie powinnam tak pisac?? tym bardziej mam prawo takie miec zdanie bo ja je z mezem wychowywalam i o nie dbalam,i to na naszych barkach spoczywal trud zajmowania sie dziecmi Teraz najstarsze są nastoletnie ,i to tez ten wiek ma swoj "urok" ze az czasami słow brakuje, no ale bez porównania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MiałamToSamo
Autorko, przez pierwsze pół roku, a nawet więcej - życia mojego Cudnego Synia, miałam dokładnie to samo. Frustracja, poczucie "nieradzenia sobie", niesamowita uciążliwość codziennych rytuałów, monotonia, etc, etc, etc. Dlaczego? Bo nigdy wcześniej nie miałam styczności z noworodkami - taka rodzina, taka prawda. Nie byłam przygotowana w żaden nawet minimalny sposób na to, jak zmieni się moje życie. Buzowały mi we łbie hormony po porodzie i przez karmienie piersią, które sprzyja jednak tego typu jazdom. Nie miałam absolutnie żadnego wsparcia ze strony żadnej z Babć, kuzynki, Cioci, koleżanki - nikogo. Nie chodzi nawet o fizyczną pomoc, ale nawet rozsądną poradę. Nic! Wychodne codziennie! Szczęściara. Tygodniami tkwiłam w swoim więźniu, bo nie miałam jak zejść po CC z ciężkim wózem i dorodnym Bąbelkiem. Poza tym to było błędne koło: nie wychodzę, bo nie mam jak, nie będę wychodzić, bo mi się nie chce, bo nie mam jak... Taka se paranoja. A jeszcze jeden główny i zasadniczy powód nerwicy i frustracji? BEZSENSOWNIE WYSOKIE WYMAGANIA I CIĄGŁE PORÓWNYWANIE SIEBIE DO INNYCH "SUPERIDEALNYCH MAMUSIEK" - które są zwykle superidealne tylko w teorii. Dokładnie jak perfekcyjna Pani Domu... Prywatnie już nie taka perfekcyjna, a i dom się rozleciał. ;) Moja rada: OLEJ TO! ŻYJ JAK LUBISZ I BĄDŹ SZCZĘŚLIWA! TAK NAPRAWDĘ WYSTARCZY SIĘ ODWAŻYĆ! :))) To Ty wyznaczasz swoje "kanony" właściwego prowadzenia domu i wychowania Przychówku. Lej na to, co Ci piszą, mówią, wkładają w głowę media. Zaufaj sobie i ciesz się tym, że masz wspaniałe zdrowe dziecko, męża, gdzie mieszkać, co do gara włożyć... Jak ktoś ma bazowe konkretne problemy bytowe, wtedy nie frustruje Go codzienność, tylko walka o przetrwanie się liczy. Ciesz się, że Ty nie musisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeśli wszystko robi się z głową to każda rzecz można sobie rozplanować. Fakt czasem ie wychodzi ale przecież ideałów nie ma, Jak raz odpuścisz zmywanie i zrobisz to później to na pewno nikt nie umrze z tego powodu. Pranie nic trudnego włożenie do pralki 3 minuty ( z segregacja), wyjęcie powieszenie na suszarkę przyjemność u mnie dzieciaki rozwieszają wprawdzie muszę poprawiać ale co tam ja mam czas one zajete ręce. Zbieranie z suszarki to samo , prasuje kiedy oglądają bajkę lub się bawią poza tym jak prasuje od razu po zdjęciu z suszarki nie mam aż takiej sterty przecież skarpetek prasowała nie będę. Jedzenie , spanie u dzieci można sobie ustawić jak w zegarku ( oczywiście czasem się spóźnia a czasem spieszy)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dwie panie nade mną albo maja duże problemy ze zrozumieniem innych albo nad wyraz lubią się poprostu czepiać @jak mozna napisac ze nie lubi ano można, dziecko się kocha ale poprostu jedne etapy są fajniejsze od innych - tak jak mozna napisać że ktoś nie cierpi wyprowadzać swojego psa w deszcz - nie ma to nic wspólnego ani z samym psem, ani miłościa od psa ani z dbaniem o zwierzę @wqwqwqwqwqwq właśnie o to chodzi z tym praniem - obowiązek jak każdy inny, zamiast wymieniac listę wszystkiego co sie składa na to, żeby mieć czyste rzeczy w skrócie piszemy PRANIE (czyli wrzucenie do pralki, włączenie, wyjęcie, rozwieszenie, podzielenie, wyprasownie, złożenie i schowanie do szafek) dokładnie taki sam obowiązek jak robienie obiadu czy sprzątanie, na ktore tez się składa obieranie ziemniaków, gotowanie wody, wyciągnięcie odkurzacza i mnóstwo innych pierdół, ale jak się chce czegos czepić to powód sie zawsze znjadzie, nieprawdaż?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak mozna napisac ze nie lubi
A skąd wiesz ze akurat kiedys uczeszczalam na szkołke niedzielną?takie kiedys bylo,a to powod do wstydu? super sobie opinie wystawiacie jako matki, ale wasze uzalanie sie nad soba jakie to okropne dzieci mialyscie jakie macie problemy z praniem,prasowanie to żal jak sie czyta Widze po mojej mamie ze dawala sobie rade i ja tez bede robic tak jak ona, i jakos nikomu sie nie uzalala,a wy problemyz wszystkim macie ,do tego pisac ze nienawidzi sie wlasnych dzieci bo nie planowane to juz kompletna porazka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hdhdbbs
Ale ty tepa jestes nie umiesz czytac ze zrozumieniem,nikt nie napisal ze nienawidzi swoich dzieci,ale to typowe dla prostaczek uwielbiajacych stac przy garach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wqwqwqwqwqwq
a ja uważam że To Ty nie potrafisz czytać ze zrozumieniem - dokładnie wiem, co się kryje pod czynnością PRANIE, dokładnie rozpisałam to w moim poprzednim wpisie. Ale nadal nie rozumiem, dlaczego dla większości jest to taka zmora. Już chyba naprawdę trzeba mieć przesraną codzienność, żeby PRANIE doprowadzało do takiej frustracji,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bdjsja
Albo tak ciekawe zycie ze jak juz trzeba prac to mozna sie nabawic frustracji tepa kuchto

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wqwqwqwqwqwq
A jak się wysrać musisz to od razu żyły podcinasz czy kończy się tylko na depresji?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja wkolko
powtarzalam ,ze nie wolno wyrzucac z szfek,do znudzenia.Pozwalalam wyciagac rzeczy tyklo z jednej szuflady w kuchni.Jak szla do innej to odrazu bralam ja mowiac tam nie wolno ,tu jest twoja szuflada.Po jakims czasie zalapala.Poza tym zaklejalam szafki tasma wiazalam gumkami i mialam w dupie czy to ladnie wyglada. A jesli masz mozliwosc to zamykaj drzwi od pomieszczenia gdzie stoi pranie,tak zeby corka nie weszla

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wqwqwqwqwqwq
Oj współczuję Wam kobity, współczuję... Na początku nawet autorkę rozumiałam, pisała, że mąż dużo pracuje itp. Ale jak dopisała, że codziennie ma 2 godziny wychodnego, tylko dla siebie, a Ona nadal narzeka, że nie daje rady... To żeby była zadowolona to ile by musiała mieć dnia wolnego? Pół? Cały dzień? To po co dzieci? To po co rodzina? Trzeba się było w singla bawić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość holalalalala
Wybacz, że nie jestem cierpiętnicą taką jak ty i nie spędzam dnia tylko na tyraniu i zajmowaniu się dzieckiem :P Że mam 2 godziny na wyjście :D A teraz odsyłam do mojego pierwszego posta i uważne wczytanie się w problem. Czy aby napewno narzekam na brak czasu dla siebie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dawno i nieprawda
Kiedys tez tak mialam. Ale dzis!!! Dzis wiem, ze nienajwazniejsze jest zeby miec lad w szafie, wszystko ladnie poukladanie itp. Bylam zla, wsciekla i tak jak ty wyzywalam sie na dziecku. Przeszlo mi gdy zrozumialam, ze nie moze tak byc, nie jestem idealna i nie bede. Nie musze codziennie ukladac ubran w szafie. Baaa z czasem zaczelam pozwalac malej wywalania ciuchow z komody i nakladania moich stanikow i majtek sobie na glowke. Ona miala zabawe, a ja chwile spokoju ;) I przestalo mi przeszkadzac, ze bede to musiala potem posprzatac. Pfy... albo wcisne na chama do komody, albo poukladam. Zobaczy sie :)) Niestaraj sie byc idealna. Nie bedziesz. Prasuje tylko wtedy gdy owa rzecz jest mi potrzebna, Aha i jestem sama z dzieckiem. Nie mam 2h na wyjscie, 24 na dobe sama z mala.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wifigdansk
hahaha ale się usmialam-jak cię czytalam-jakbym czytala o sobie-mam identycznie a moze nawet i gorzej. ja nie mam meza ani babć do pomocy,kompletnie nikogo.z tym ze miedzy nami jest jedna różnica-ja wiedzialam,ze tak bedzie,-ty nie.niewiem czego się spodziewałas ale chyba nie myslalas ze bedzie jak w reklamie? kilka rzeczy mogłabys ulepszyć dziecko krzyczy albo roznosi po całym domu to co złapie w kuchni (herbatę z szuflady, ścierki)." a nie mozesz dziecka włozyc do kojca lub łozeczka na czas gdy przygotowujesz sniadanie tak zeby ci szklanki nie leciały z rąk "Później przychodzi do mnie, chce się ze mną bawić, jest ok ale za chwile marudzi i już nie wiem o co mu chodzi" o co mu chodzi? widzi twoja frustrację-dziecko nie jest glupie nawet takie małe i jemu się tez udziela. Gdy uda mi się zrobić pranie i je rozwieszę to za chwile wszystko wala się po podłodze bo dziecko je ściąga i rzuca na podłogę niewiem-moaj była inna to tez zalezy od dziecka a najbardziej od matki-od jje podejscia i oczekiwan,moja,jak ja wiesząłm pranie-to w tym wieku(poltorej roczku) była przy mnie i mi pomagala...oczywiscie rozwieszala fatalnie-ale liczyła się dobra zabawa i oczywioscie zawsze ją chwaliłam(potem juz jak nie widziala-to poprawialam:) ) rada-kupic suszarkę podwieszaną do sufitu i zamontowac w lazience ewentualnie na balkonie(latem) sa tez takie pomieszczenia jak suszarnie,neiwiem czy mieszkasz w bloku czy w domku ale nawet jesi w domku i masz takie pomoieszczenie i dziecko ci tam włazi to moze dlatego ze mu na wszystko pozwalasz i dziecko czuje ze moze ci na głowe wejsc i po tobie skakać.dziecko nie moze wszystkiego ruszac i wsazedzie wchodzic,gdzie chcę bo co bedzie pozniej? oczywiscie nie zalatwia się tego przez bicie czy krzyki ale kłania się tu mądrość i dojrzałosc matki. poza tym jest takie cos jak zabezpieczenia szafek przed dzieckiem,nie wierzę ze o tym niewiem,mozna kupic w Smyku lub przez internet,wtedy dziecko nie otworzy,pryznjamniej przez jakis czas(bo te zabezpiecznia tez się łamią no ale wazne ze na jakis czas starczy,potem mozna kupic nasatepne.przynajmniej jest w szufladach porządek. fajnie ze mozesz chociaz wyjsc na basen,czy gdziekolwiek,pomysl co nają zrobic matki,jak zyc ktore nie mają kompletnie zkim dziecka zostawic i sa z nim 24/dobę. szkoda ze mąż ci nie pomaga w robieniu porzadku,no ale cóz,chciałoby się powiedziec mężów się nei wybiera ale przeciez tak nie jest-meżów się wybiera:) pozdrawiam:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wqwqwqwqwqwq
A czy ja napisałam, że narzekasz na brak czasu dla siebie? Piszesz, że jesteś znerwicowana i sfrustrowana. Mając codziennie dwie godziny dla siebie do domu powinnaś wracać radosna i rozluźniona jak skowronek, a ty piszesz, że jesteś zestresowana. To co Ty robisz podczas tych dwóch godzin? PRANIE U SĄSIADKI? I tak tak, teraz atakuj wszystkich, którzy Cię nie poklepali po ramieniu. Ty masz dwie godziny na wyjście i jesteś sfrustrowana, ja nie mam - a jestem szczęśliwa i wyluzowana. Więc się nie ośmieszaj moja droga :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wifigdansk
acha i jeszcze jedno co napisze moze jakos pomoge-jelsi nie radzisz sobie z bałąganem i okiełznaniem dziecka(czego absolutnie nie krytykiuję bo wiem,ze nie ma dzieci -robotów,ktrore mozna nastawiac jak sie chce:) wszystkie sa latające i wrzeszczące-taki juz urok dziecinstwa) to moze pomysl o złobku moze przynajmniej na 3-4 godziny bys je oddawała (mozna tak się umowic np bez obiadu).złobki wlasnie od tego sa-zeby matkę trochę odciażyć i nie ma wtym nic złego. ja moja chciałam dac do złobka ale w pore się nie obudziłam-wczesniej nie bylo takiej potrzeby i okazało się ze jest ponad 300 dzieci na liscie rezerwoej a czas oczekiwania to ok poltorej roku.moze w twojej miejscowosci akurat nie byłoby problemu ze złobkiem. ja potem zatrudnialam opiekunkę n aok 3 godziny dziennie co 2-3ci dzien-tylko przez jakiś czas no i na czas mojej szkoły (co 2gi tydzien na 7 godzin-system zaoczny) -przez 2 lata,i uwierz,ze te 3 godziny bez dziecka-nawet nie wiesz jak ogromne moze być poczucie ulgi:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość holalalalala
Twoje 'szczęście' widać w każdej z wypowiedzi. Po ramieniu nikt mnie klepać nie musi moja droga bo nie po to piszę :P Być może napisałam po to aby przekonać się, że nie jestem sama z takim problemem. I okazuje się, że takich przeszczęśliwych ideałów jak ty, spędzających czas na harówie domowej i czerpiących z niej przyjemność nie ma aż tak wiele i że każda matka czasem ma gorszy dzień gdy wszystko ją irytuje. Wyobraź sobie, że ja tak nie mam od zawsze. Zaczęło się ostatnio, odkąd dziecko bardziej broi a ja nie radzę sobie z emocjami, bo o tym piszę. Mam nadzieję, że ten okres przeminie szybko i że będę mogła dalej cieszyć się macierzyństwem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość holalalalala
wqwqwqwqq- już wiem, że jednak najbardziej boli Cię to, że gdzieś wychodzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość holalalalala
wifigdansk- dzięki, ale na razie o żłobku nie myślę, zresztą już widzę miny w rodzinie- siedzi w domu i dzieckiem się zająć nie może? No chyba, że do pracy bym szła. Taka opiekunka na kilka godzin nawet z raz w tygodniu to nie byłby głupi pomysł. Ja bym w tym czasie mogła wszystko na spokojnie zrobic a dziecko w tym czasie było by zajęte zabawą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MiałamToSamo
holalala Nie, zdecydowanie nie jesteś sama i doskonale Cię rozumiem. Myślę, że nie tylko ja. Wydaje mi się, że zima też robi swoje. Krótkie dnie, mało słońca, mniej czasu z Młodzieżą na powietrzu pewnie... byle do wiosny. Przypniemy szelki, alleluja i do przodu! ;) Chyba nie jest normalną młodą mamą taka, która nigdy nie poczuła się, jak w "Dniu Świstaka". :) Ale zapomniałam, że tutaj na kafeterii mamy w 90% raczej "Żony ze Stepford"? ;)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tereska Niebieska .....
jak mozna napisac ze nie lubi --> przeciez wyraznie napislam ze corke kocham i od poczatku tak bylo :) ... lubienie czegos nie ma nic wspolnego z miloscia.... po prostu nie uwazam gugania nad niemowlakiem, machania grzechotka, nocnego wstawania ani przbierania pampersow za najpiekniejsze zajecia na swiecie :P ... to dla mnie etap ktory trzeba przezyc :), i tyle. Toksyczna 🌻 dobrze to ujela : niemowlaki bywaja irytujace, meczace, wymagaja nieustannej uwagi ... osobiscie nie widze nic przyjemnego w spacerze po parku z wozkiem ze spiacym tudziez ryczacym miemowlakiem :O a z kolei duza radosc sprawia mi wyjcie na lody, do ZOO czy do funparku z 4 letnim dzieckiem .... aktualny wiek corki (ma 4 lata) to dla mnie cudo :) ... zabawa, czytanie ksiazeczek, opowiadanie bajek, wspolne sprztanie czy gotowanie, zbawa ze slowami, OBSERWOWANIE jak sie rozwija, jak doroasta i jak madrzeje z dnia na dzien to dla mnie wielka frajda :) i ogromna radosc sprawia mi spedzanie z Nia czasu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wqwqwqwqwqwq
Co innego gorszy dzień (sama też takie miewam o dziwo autorko) a co innego, jak to napisałaś: "Tymczasem z dnia na dzień robię się coraz gorsza" i "Ech, tylko rzucić się pod pociąg!"..... Nie wiem gdzie wyczytałaś, że HARÓJĘ w domu, ale skoro tak nazywasz domowe obowiązki i opiekę nad dzieckiem no to już mnie nie zastanawia skąd ta frustracja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wqwqwqwqwqwq
I wierz lub nie, ale nie zazdroszczę Ci żadnych "wyjść", bo od początku swego postu pokazujesz, że i tak nie mają one na Ciebie żadnego zbawiennego wpływu i żadnych cudownych efektów nie przynoszą. Więc samo chełpienie się "wyjściem dla siebie" nie bardzo ma tu sens.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość holalalalala
Wqwqwqwq- mysle ze jednak powinnas gdzies wyskoczyc od czasu do czasu, moze humor by ci sie poprawil ;) milego wieczora zolzo jedna :*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wifigdansk
ja tez nie mam tych 2 godzin dla siebie i tez jestem szczesliwa i wyluzowana to chyba zalezy od podejscia.niektorzy radza sobie w gorszych warunkach a niektorzy w łatwych sobie nie radzą .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wqwqwqwqwqwq
A teraz to pokazujesz jaka jesteś szczęśliwa i radosna, a jeszcze kilka godzin temu pod pociąg chciałaś się rzucać. I dla kogo te pozory? Siebie samą chcesz oszukiwać? Tutaj zgrywasz się na lepszą, bo masz swoje wyjścia, a siedzisz teraz przed kompem i pewnie ryczysz. I serio myślisz, że mam zły humor? Bo tych Twoich śmiesznych buziek nie wstawiam, tak? Ja tam nie muszę na poklask ludziom pokazywać, że jestem szczęśliwa. Bo nie jestem szczęśliwa dla kogoś tylko dla siebie. Ale co Ty możesz o tym wiedzieć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wifigdansk
holalalalala ale co cię obchodza miny rodziny? zyjesz i masz dziecko dla siebie a nie dla cioć,babć. to ty masz władze rodzicielską nad dzieckiem(według KRiO)-nie rodzina.a opiekunke zatrudnialam głownie latem i zeby wychodzila z dzieckiem na ok 3 godziny z wozeczkiem,taka najlepiej co blisko mieszka zeby zawsze byla dyspozycyjna i tez na najnizsza stawkę bo niestety u mnie nie ma 2 pensji( nie ma nawet ani jednej). takze jak cchesz zatrudnic nianię aby się trochę odciażała-to na wiosne jak bedzie cieplej i zeby wychodzili z domu zebys ty w domu mogła byc sama i się ogarnąć bo jak dziecko bedzie z opiekunką w domu to tez bez sensu,dziecko bedzie co chwilę latało do ciebie. poza tym cos pisalas-ze czekasz az ten okres minie-od razu cie naprostuję-nie minie:) dziecko bedzie coraz "żywsze" coraz bardziej ciekawskie i psotne.poza tym w wuieku ok 3 lat-jak moja-dochodza takie sprawy ze dorwie komórkę,cyfrówke,komputer itd nawet neiwies zkiedy,wszystkim się interesuje a bajki musza chodzic prawie na okrągło;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bdbdns
Jo fakt taka szczesliwa myciem garow a jednoczesnie taka sfrustrowana

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To ja już nie wiem , o co Ty w końcu pytasz. I czy jesteś sfrustrowana czy nie ? Jak dla mnie masz jakieś rozdwojenie jaźni. Na początku lamet nie mam czasu siły, frustracja itp itd później masz 2 godziny czasu dla siebie, a na końcu pokazujesz wszystkim , że jesteś zadowolona z życia ? To czego Ty chcesz ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×