Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość w co ja się wpakowałam

UWIKŁANA W PRZYJAŹŃ Z FACETEM

Polecane posty

Gość deprived
one nie mają znaczenia, bo są jedynie oderwaniem od rzeczywistości, z nie realnym, możliwym pragnieniem Są odbiciem Twoich potrzeb. Nie są obciążone Twoimi lękami, możliwościami, słabościami. Są najlepszym obrazem tego, czego naprawdę chcesz od życia. Odpowiedziałem na Twoje pytanie. Czy Ty odpowiesz na moje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwoli wyjasnienia...
...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
marzę o powrocie do NZ, zostawieniu tego całego tutejszego grajdołka. ale jest to niemozliwe, przynajmniej narazie nie ma takiej możliwosci. nic o mnie nie wiecie...dziecinstwo ciązy mi w jakims stopniu, ale najbardziej cierpialam pzrez bliskich ludzi, nie chce o tym pisac... pseudoprzyjaciele, narkotyki, miłosć, smierc...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość deprived
W NZ czułaś się szczęśliwa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
tak, ale do tamtych czasow i tak juz nie ma powrotu, byłam wtedy bardzo młoda, zero obowiazkow itp. te czasy nie wrocą, mam swiadomosć, ze tesknie za czyms co juz nie wroci, bo nawet gdybym tam wrocila to moglabym sie bardzo zawiesc, bo oczekiwalabym tego, co bylo kiedys, a pzreciez wiem, ze tak juz nie bedzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość deprived
Z tego co piszesz wynika, że nie zawsze byłaś "odludkiem" i "dzikusem". Kiedyś było inaczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwoli wyjasnienia...
dziecinstwo ciązy mi w jakims stopniu, ale najbardziej cierpialam pzrez bliskich ludzi, nie chce o tym pisac... pseudoprzyjaciele, narkotyki, miłosć, smierc... yyy widze, ze daleko nam do pelnego obrazu twojej osoby. w twoim zyciu dzialo sie chyba duzo wiecej niz nam sie wydaje. nie jestesmy jasnowidzami, wiemy tylko tyle, co tu napiszesz. trudno jednak cos radzic czy "oceniac" twoje zachowania jak zna sie tylko szczatke twojej przeszlosci. mam wrazenie ze na okraglo piszemy to samo i nic tak naprawde z tego nie wynika. summa summarum, nikt za ciebie nie podejmie decyzji. musisz to zrobic sama. mysle, ze obojetnie co zdecydujesz bedziesz zadowolona tylko na 50%. masz po prostu w sobie za duzo sprzecznosci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
mam dusze samotnika i od dziecka najlepiej czułam sie w samotnosci, ale dopiero w dorosłym życiu zaczełam sobei zdawac z tego sprawe i nazywac rzecyz po imieniu. jako nastolatka i młoda dziewczyna wiadomo, ze miałam jakies grono znajomych i przyjaciol. ale zycie pokazalo, ze to wszytsko bylo nic nie warte, ulotne, beznadziejne, uznalam ze nie warto angazowac sie w zadne blizsze relacje,bo to zawsze konczy sie mega cierpieniem z mojej strony, bo ja zawsze daje wiecej niz biore... w kazdej relacji...przestalo mnie to bawic i wole byc sama chcialabym zeby D. znalazl sobie kogos i sam znacznie ograniczyl nasze kontakty. wtedy byloby mi lepiej niz to co teraz jest, ze sama musze podjąc jakas decyzje,a le nie umiem tego zrobic, bo jestem rozdarta. raz juz urwalam z nim kontakt, to pierwszy raz w zyciu czulam sie tak fatalnie, az sama sie siebie przestraszylam, czulam jakby mi ktos wazny umarl, a pzreciez sama do tego doprowadzilam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
od 9 lat mam w miare ustabilizowane życie dlatego nie chcialam o tym pisac, bo to juz pzreszlosc. minelo wiele lat, ja jestem juz inna niz kiedys; zyje samotnie, ale jest jak chce,zeby bylo, tylko teraz ta znajomosc z D.zaczela mi uwierac, bo zaczela sie wymykac spod kontroli... i to tyle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość deprived
Uważasz go za swojego przyjaciela. Boisz się, że gdy znajdzie sobie partnerkę, odstawi Ciebie, jako przyjaciela, na boczny tor? Że nie będzie Ci poświęcał tyle czasu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
nie boje sie tego, licze na to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwoli wyjasnienia...
czyli nadal oszukujesz sama siebie. nie bedziesz szczesliwa ani jak on kogos znajdzie, ani jak sie tak nie stanie. piszesz tylko, zeby on...kogos znalazl, poszedl na dystans, zrobil to, zrobil tamto...a ty biedziesz biernie to przyjmowac bo inaczej nie potrafisz. to jesli nie potrafisz zmienic nic konstruktywnie to po co ta cala pisanina. obojetnie co kto ci podpowie...ty wiesz swoje. wiec zyj tak nadal z nadzieja, ze on w koncu cos tam zrobi, a ty...nie wiem co wtedy z toba bedzie. moze w koncu znajdziesz swoje miejsce w tym jego-swoim zyciu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
na co dzień podejmujje wazne decyzje, jestem stanowcza i zorganizowana, weź pod uwage, ze waham się jaką decyzje podjąc tylko w tej jednej sprawie, wiec nie martw sie,ze nagle zgine jak on sobie pojdzie w sila dal. chce tgeo nawet, ale nie chce doprowadzic do tego zrobic sama, bo juz raz tak zrobilam i czulam się fatalnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwoli wyjasnienia...
...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwoli wyjasnienia...
a jaka jest roznica czy on sam pojdzie w sina dal czy ty to zdecydujesz? liczy sie fakt, ze go nagle w twoim zyciu nie bedzie. raz to przechodzilas i wiesz jak sie czulas. dlatego pisze, ze sie sama oszukujesz. jesli jednak jest inaczej to trzymam razem z toba kciuki, zeby sobie w koncu poszedl, tyle, ze on jest na to za bardzo popaprany. inny facet juz dawno by wzial zycie w swoje rece. to co on robi to mi bardziej przypomina zabawe w klocki lego. przeciez on nie ma tak naprawde zadnego planu na to swoje zycie i dlatego tak ciagnie za soba ciebie bo dwie "sieroty" (sorry) to nie jedna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bdfbghghghhj
nie sądzę, żeby to była prawda że na co dzień jesteś taka stanowcza a tej jednej sprawie nie wiesz co i jak. A jeśli to prawda to masz osobowość zależną i żerujesz sobie na tej relacji, chorej skądinąd. Wydaje mi się, że masz problem z określeniem siebie oraz natury emocjonalnej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
jest roznica, bo bałam sie, ze jednak bede bardzo tgeo zalowac, bo tesknilam za nim, za rozmowami z nim o waznych dla mnie sprawach, a wiedzialam ze z nikim nie moge na tekie tematy pogadac. jak mnie zapytal dlaczego rezygnuje z bezinteresownej przyjazni to nie wiedzialam co powiedziec, pzrestraszylam sie, dlaczego mam z niego rezygnowac i go ranic ,skoro problem jest we mnie a nie w nim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
wiem, ze on nie ma planu, ale go rozumiem - ja tez planow nie mam, nie robie, bo zycie i tak wszytsko weryfikuje, jednak mnie to wkurza, wkurza mnie tez wiele rzeczy w nim

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
no oczywiscie, ze mam problem, pzreciez o tym jest ten temat. jesli chcialas mnie dobic to niestety sie nie udalo, bo pzreciez topik zalozylam wlasnie dlatgeo,z e widze w sobie problemy ehhh

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie odnawiaj nie nie nie
reagujesz na niego bardzo emocjonalnie, to niedobrze, ja widzę 2 wyjścia: albo to kończysz jednym cięciem definitywnie i tego się trzymasz, albo kontynuujesz znajomość starając się na niego bardziej uodpornić, zobojętnieć. oczywiście jest też trzecie wyjście, którego nie przyjmujesz do wiadomości, a wg mnie jest najbardziej oczywiste - związek. bycie z kimś nie jest dla samotnika łatwe, ale wykonalne i mimo wiadomych niedogodności daje dużo radości :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie odnawiaj nie nie nie
przeczytałam właśnie temat od początku i już wiem, co powinnaś zrobić. pocałuj go w usta tak z zaskoczenia i obserwuj jego oraz swoją reakcję. tak jak komuś już wcześniej i mnie się wydaje, że go kochasz nie tylko jako człowieka ale tez jako mężczyznę, ale wypierasz to wytrwale i nie chcesz nic robić, żeby nie zepsuć tego, co jest między wami oraz ze strachu przed ośmieszeniem się, odrzuceniem no i przed samą sobą. a on może mieć tak samo. pocałuj go a wiele się wyjaśni. a jakby co zawsze można to obrócić w żart, żeby nie było kwasu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwoli wyjasnienia...
jak mnie zapytal dlaczego rezygnuje z bezinteresownej przyjazni to nie wiedzialam co powiedziec yyy nie rozumiem! przeciez jakis wewnetrzny powod byl ze to zrobilas i wlasnie to powinnas mu powiedziec, nawet jesli byloby ryzyko ze tego nie zrozumie. wcale nie musi. podjelas decyzje i koniec. czyli zabawa w kotka i myszke. ty uciekasz a on cie goni pytaniami. chociaz myszka to nie musi mowic dlaczego ucieka, a ty? gdzie sie nagle podziala twoja elokwencja, twoja stanowczosc i wszystkie inne cechy ktore niby posiadasz. podjelas dla siebie decyzje, ze zerwiesz chyba z jakiegos powodu, czy mialas kaprys chwili zeby go nastraszyc, ze mozesz odejsc. tak sie zastanawiam czy kogos takiego mozna traktowac powaznie. moze prawda faktycznie cie dobija, ale myslalam, ze wlasnie to chcesz od nas uslyszec bo sama sie przed nia bronisz rekoma i nogami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
nie odnawiaj nie nie nie dziekuje za twoje slowa. pocałunek odpada. byl czas ze tego chcialam, ale to bylo dawno a on w miedzyczasie sam mnie odtracil. chociazby dlatgeo NIGDY W ZYCIU juz nic nie zrobie w jego kierunku zwlaszcza ze dzisiaj ja juz tego nei chce, za duzo rzeczy mnei w nim wkurza i irytuje, nie czuje juz tego co kiedys. nie wyobrazam sobie z nim zadnego zwiazku. gwoi wyjasnienia zerwalam kontakt po tym jak mnie odtracil, ale to bylo dawno dawno temu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vthcjkigcv
.:.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
odrzuceniem no i przed samą sobą. a on może mieć tak samo. xxx nie, on nie ma tak samo. sam mi powiedzial kiedys prosto w twarz, ze nie chce sie wiazac, ze nic do mnie nie poczul, ze kocha mnie,a le jak siostre i gdyby si ezakochal to juz dawno by cos zrobil w tym kierunku. Dziewczyny, faceci nie sa niesmiali, jak im zalezy to zrobia wszytsko, jemu nie zalezo na mnie w tym sensie, a mi wtedy tak, ale dzisiaj juz wiem, ze to byla moja chwilowa slabostka, bo wiem , ze ja ogolnie nie nadaje się do zwiazku i nawet jesliby wtedy odwzajemnil uczucie to raczje watpie czy dzisiaj bylibysmy jeszcze razem, bardzo w to watpie, a wtedy juz o przyjaxni mozna zapomniec, a tak chociaz mamy te przyjaxn... chociaz im dluzej tutaj siedze tym mam wieszke watpliwosci co to wlasciowie jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwoli wyjasnienia...
gwoi wyjasnienia zerwalam kontakt po tym jak mnie odtracil, ale to bylo dawno dawno temu yyy i dlaczego mu tego wtedy nie powiedzialas jak cie zapytal? robiac to musialas sobie cos przy tym myslec. moze gdybys to wtedy zrobila to ten topik by dzisiaj nie istnial. ale ty wrocilas jak owieczka z powrotem ludzac sie czyms, liczac na cos, odwracajac kota ogonem jakim to on jest wspanialym czlowiekiem i jaka ty glupia ze chcesz zerwac ten kontakt - nic juz z tego nie rozumiem. maslo maslane! i zamiast sobie poprawic to chyba coraz bardziej w to brniesz i jestes nieszczesliwa. i pewnie jak pojdziesz na ten wspolny dom to po jakims czasie uciekniesz bo nie wytrzymasz ale juz po chwili wrocisz bo jak mozna uciec od tak wspanialego czlowieka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×