Gość popsuta Napisano Listopad 30, 2013 nie wiem co się ze mną dzieje ale to cos potwornegooooo a mianowicie zupełnie na nic nie mam ochoty. Jeszcze pół roku temu potrafiłam cieszyć się życiem , lubiłam przebywać wśród ludzi, piwko ploteczki itd..byłam pewna swego,zmotywowana itd pracowałam co prawda fizycznie w uk ale dni mijały i wszystko się ok "toczyło". Fakt faktem straciłam wiele nerw(przelozona litwinka -ewidentnie nienawidzaca POLAKOW) ale w dzisiejszych czasach stres to rzecz powszednia dla wiekszosci niestety;/ Wróciłam do PL i tam właśnie narodził się moj okropny stan.. drogie wszystko no więc pieniadze sie nieco "rozmyły" byłam pewna ,że mi przejdzie jak pojade znow do uk zaczne prace i wraz z chlopakiem bedziemy jakos sobie funkcjonowac ale niestety przyjechalam i tutaj czuję się jeszcze gorzej...nie pracuje..bo nawet nie chce mi sie niczego szukac , stracilam chęci na doslownie wszystko.. czuje sie taka bezwartościowa , do niczego.W poprzedniej pracy jeszcze te pol roku temu czy nawet 3 miesiace temu miałam taką werwe, niesłychaną chęć do pracy a teraz ? Wmawiam sobie ,ze nic nie potrafie, jestem pusta jak nie powiem co i do niczego się nie nadaję bo w zasadzie na chwilę obecną tak właśnie jest :| tylko ,ze w szkole zawsze radziłam sobie dobrze, nie mialam problemow z nauką, pamiecia itd natomiast teraz nie poznaję samej siebie..nie wiem czy to moze tylko sezonowa depresja ale czy mi to w ogole przejdzie kiedykolwiek? az się boję pomyslec ;/ zawsze radziłam sobie z angielskim , potrafilam mowic, rozumialam a teraz zupelnie nic nie moge wydukac jakas dziwna blokada i to przez to moje samopoczucie.. czuje sie jakbym byla niespelna rozumu, czasem nie potrafię się wysłowić dobrze nawet po polsku.. brakuje mi slow.. Zdaję sobię sprawę z tego,że tacy ludzie jak ja w obecnym stanie to balast tego swiata ale coz mam począć? nic nie sprawia mi przyjemnosci.. zupelnie nic.. wyjscie na zewnatrz , , spotkania etc. jest mi wszystko choleernie obojętne. Podjełam wiec decyzje ,ze wroce do Pl z powrotem ale tam i tak mi sie zapewne nie polepszy :( az wstyd.. :( wczesniej gdy jeszcze mialam entuzjazm mialam plany i marzenia , zapewniałam ,że dam rade.. Mam świadomość ,że wszystkich zawiodłam ale ja nie potrafię się odnalezc obecnie , nie potrafię pozytywnie myslec i samodzielnie działac . Poszłabym do psychologa czy psychiatry ale szkoda mi pieniedzy. Takie wizyty *a zapewne nie skończylo by się na jednej* kosztowałyby dosc sporo i tu jest pies pogrzebany ,ze nie mam tyle . Czemu te pieniadze tak zawładnely swiatem? ;/ dlaczego ludzie są traktowani jak takie robaki :( wolałabym umrzeć ale jestem zbyt wielkim tchorzem by poczynic cos w tym kierunku ;/ beznadziejny stan, beznadziejna JA ! :( nie wiem co mam ze sobą zrobić ... tak na koniec dodam jeszcze : wierzycie w cos takiego jak nawiedzenie czy uroki albo w wampiry energetyczne..? czytałam artykuły ,że niekiedy zmiana g***towna zachowania i własnie depresja, brak sił , motywacji, entuzjazmu moze być tym spowodowana..ratunkuu Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach