Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość minerwa83

Mój chłopak jest uzależniony nie radzę sobie z tym

Polecane posty

Gość gość
Bardzo mikroskopijna część ludzi wychodzi z narkomanii. ZROZUM TO! Do k***y nędzy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Reszta idzie na dno. Ty też tam skończysz. Bo go kochasz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
powiem Ci tak: mam ten sam problem jestem z mężem od 13 lat,pali od ok 10. nigdy tego nie tolerowałam, a gdy znajdowałam to tutki to lufki czy resztki tego g...na w kieszeni, dostawałam wariacji. nabawiłam się przez to nerwicy. wkońcu zgłosiłam się do terapeuty ds uzależnień. jestem współuzależniona nie nie myl,że od trawy, poprostu od męża który bierze. ciężko mi to wytłumaczyć, nie jestem lekarzem. byłam na 2 wizytach trochę pomogło. ale tylko trochę. mąż też sie wkońcu zgodził na wizytę u terapeuty, ale ta niestety odwołała spotkanie i teraz znów czekamy. i niby ok, obiecuje...zapewnia... ale jak widzę, że dzwoni do kolegi od którego prawdopodobnie kupuje, szlag mnie trafia...i te wyjścia z domu... kurde, mnie to wykańcza psychicznie, a można było tego wszystkiego uniknąć i zyć normalnie.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
do gościa: co proponujesz? mamy Syna, który świata poza tatą nie widzi.,,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dlaczego tak jest ze kiedy pojawia sie w zwiazku problem to ludzie sie od razu rozstaja. jak cpa to znaczy ze jest uzalezniony i trzeba mu pomóc a nie uciekać. a gdybys sama wpadła np w anoreksje, bulimie, alkocholizm ninfomanie to znaczy ze od razu trzeba taka osobe zostawic. To taka sama choroba jak narkomania uwierz mi wiem co mówie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zgadzam się z Poprzednikiem, terapeutka powiedziała to samo, gdy wspomniałam o rozwodzie. bo to nie z mężęm chcę się rozstac tylko z nałogiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ale ogólnie ciężko, bo byle telefon, byle jego wyjście z domu kojarzy mi się z jednym... że idzie palić, czasem wydaje mi się , że jest świeżo PO, ale on wtedy się wypiera i źle się z tym czuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wiem co mówie bo mam anoreksje i chodzę do terapeuty i zostawił mnie nażeczony. oczywiscie nie mam do niego o to zalu bo napewno jest mu teraz lepiej bezemnie, ale wiem ze te wszystkie choroby mozna pokonać a na pewno jest duzo latwiej kiedy ma sie bliskich kolo siebie. Gdybyś go teraz zostawiła to tak jak byś skopała leżącego. Trzymam za was kciuki - na pewno jest Ci cieżko ale tak jak napisałaś to nie męża masz dość tylko jego nałogu. WYGRACIE TĄ WALKE TYLKO MYSICIE PRZEJSC PRZEZ TO RAZEM. Chociaż on może się wykręcać to pokaż mu ze Ty bedziesz teraz silna za was

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dzięki, Twoje słowa chwyciły za serce. naprawdę. Ty też dzielnie się trzymaj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
DZIĘKUJĘ :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tylko dlaczego tak jest, że z obcymi osobami łatwiej jest się wygadac? tak naprawdę to tylko z terapeutą i tu, na forum, mogę szczerze o wszystkim napisać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mam tak samo to dlatego ze jestesmy anonimowi i nie trzeba patrzec nikomu w oczy...jest po prostu latwiej bo nawet jak cie ktos ocenia to jest to obca osoba i można taką opinie olac - nie boli to tak jak opinia bliskich (szczególnie negatywna)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no tak, w moim przypadku rodzice za starzy żeby zrozumieć, znajomi z kolei nie widzą w tym żadnego problemu. niestety, TO jest wszędzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
najgorsze w tym wszystkim to jest chyba ten wpływ palenia męża na mnie. denerwuję się strasznie, muszę brać tabl żeby normalnie funkcjonować, a i to czasem nie pomaga. nie mam siły i ochoty na nic, zmuszam się do uśmiechu np w pracy a tak wogóle to najchętniej cały dzień spędziłabym w łóżku. coraz częściej zastanawiam się, czy wystarczy mi terapia dla współuzależnionych, czy trzeba będzie iść do psychologa bo ten mój stan trwa kilka dobrych miesięcy, zero uśmiechu, zero radości z życia, dół...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Myśle ze psycholog nie zaszkodzi a wrecz przeciwnie zawsze cos doradzi tylko ze trzeba trafic na kogoś kompetentnego a zobaczysz ze i usmiech sie pokaze. wiesz tak sobie teraz uswiadamiam ze moj byly partner musial sie czuc podobnie do ciebie i mi sie smutno zrobilo bo nie zdawalam sobie sprawy ze moje problemy i zachowanie mogly tak na niego wplywac :( ach te nałogi świat bez nich bylby o wiele prostszy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
w moim przypadku myślę, że całe nasze życie ułożyłoby się inaczej. póki co mamy kredyty, auto na kredyt, mieszkamy z rodzicami w domu(szczęście, że nie mieszkanie), nasze relacje z mężęm są różne, jak pisałam wcześniej, kilka razy mną poszarpał, pchnął wszystko w kłótni o kolegów i o narkotyki. szkoda. chyba spierniczyłam sobie życie. A Ty jak się teraz czujesz? jesteś pod opieką specjalisty?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
muszę kończyć, odezwę się jeszcze, pozdrawiam serdecznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
butterfly

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mam nadzieje ze w zakładka co gdzie jak bedzie wam pomocna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko, co u Ciebie? napisz parę słów. pozdr.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 1111122221111222
minerwa? no i co z tego? Nalezy zadac sobie pytanie - jak czesto to robi czy raz-dwa w mscu na grubszej imprezie czy dzien w dzien chodzi na tym i udaje ze jest normalny. IMO jesli zdarza mu sie to raz- gora dwa w mscu to problemu nie ma - bawi sie tak jak wszyscy inni tylko zamiast alkoholu uzywa czegos innego ew. podbija faze alkoholowa. Natomiast jesli dzien w dzien na tym chodzi to substancja go tak pokara ze sam bedzie chcial predzej badz pozniej ja rzucic - do tego czasu go zostawic a gdy ten moment przyjdzie to mozna mu pomoc, wyciagnac pomocna dlon (ale dopiero wtedy nie wczesniej on MUSI SAM CHCIEĆ!)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×