Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Macie koty w bloku?

Polecane posty

Gość gość

Ja mam dwa na 45m2 i nie daję już rady:( nie chcę ich oddawać, bo jeden jest tak przywiązany do mnie, ze jak rano mnie usłyszy to już czeka pod drzwiami do sypialni i chce sie przywitać, a jak siadać to od razu na kolana i mruczy niemożliwe, a do mojego faceta tak nie robi. Myśle, ze byłby problem, gdybym je oddała na wieś, bo po 1 to koty domowe, ale ostatnio wciągnęły mi wróbla do domu wiec jakoś chyba by się przyzwyczaiły...po 2 jakby ten kot przestał jesc i zdechł to bym sobie tego nie wybaczyła:( co tu robic...śmierdzi rano w kuchni z pokojem... Do łazienki nie przeniosę bo wiadomo w bloku nie ma okna... Zwirek się sypie, sierść tez wszędzie, biegają za mucha wiec co jakiś czas kwiaty na ziemi...zadnych małych ozdób bo zwalają. Podkładki na stół rano na ziemi, bo biegają wszędzie:( jak wy sobie radzicie z kotami???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość piękna niewiolonczelistka
Mam kota na 39 metrach (jeden duży pokój, kuchnia, przedpokój, łazienka). Przygarnęłam biedaka ze schroniska ;) Nic mi nie śmierdzi (?) - zainwestuj w dobry żwirek i sprzątaj od razu po kocie. Mój się tak nie bawi bo już dojrzały pan z niego (9 lat), bawi się jedynie ze mną jakąś godzinkę dziennie łącznie. Poza tym głównie śpi i wygląda przez okno. Pomijając sierść - codzienne odkurzanie - sama radość i zero problemów ;) Ale nie pomyślałaś jak brałaś koty, że to odpowiedzialność a nie zachciewajka, że myślisz teraz o oddaniu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeden kot jest mojego chłopaka, który mieszkał w domu. Przybłąkał się i był chory wiec go wzięliśmy i jakiś czas pozniej okocila się kotka, ktora już wcześniej była w tym domu, bo uciekła i zaczęły na siebie syczec. Wiec jak się przeprowadzał do mnie to wziął tego jednego kota, a ja wzięłam drugiego od tej kotki po to, ze dwa koty zawsze jakoś raźniej maja niz jeden sam cały dzien, bo ja pracuje po 10h. Nie jest tak, ze chce oddac tylko jak ja przez pół roku myje co drugi dzien podłogę, bo mam ciemne panele i. Meble na wysoki połysk w kuchni i dwa stoliki i codziennie tracę 3h na sprzątanie po kotach, a jak już mówiłam ogólnie wychodzę o 8 i jestem o22 w domu co drugi dzien pracuję, ale jak mam wolne to 5h sprzątania i padam, a mam 21 lat i chcę się troche pouczyć w domu, poczytać i ogólnie rozwijać się jakoś, a ja nie mam sił się ruszyć. Od pół roku mój związek sie sypie, bo nie mam sił i czasu...i wszystko przez koty...to z ciężkim bólem, ale myślę powoli o oddaniu ich, ale jak będę wiedziała, ze nie da się nic zrobic....zaradzić...nauczyć te koty mniej biegać i sie gryźć dla zabawy, gdzie futro lata kłębami wtedy jakby pierze i trzeba po takiej akcji wyjąc znowu odkurzacz...i tak w kółko...no i najgorsza zmora kuweta, a już wyprobowalam wiele żwirkow i nie oszczędzam na nich napewno, bo miałam już najdroższe jakie znalazłam i silikonowy i betonitowy i zwykły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×