Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość niebieskapoświata

Czy jestem bardzo dziwna?

Polecane posty

Gość niebieskapoświata

Za 1,5 tygodnia rozpocznę 3 rok studiów licencjackich (ufff ostatni rok nauki) i już 3 rok będę dojeżdżać na uczelnię autobusem :) 8 km z mojej miejscowości do PKS (autobusem) a później jakieś 65 km na uczelnię. :) Ludzie zawsze patrzą się na mnie dziwnie jak mówię, że tyle dojeżdżam. Ale ja naprawdę nie uważam to za jakiś wyczyn, marnowanie czasu? No może to nie jest spełnienie marzeń siedzieć w autobusie te 2 godz (łącznie) w 1 stronę, ale chcę, bo........bo moge być w domu - po prostu. :) Na początku studiów mieszkałam w akademiku przez miesiąc bo tylko tyle wytrzymałam. Nie dla mnie był świat imprez, rozłąka itd.... Nie wytrzymałam pewnego wieczoru i zadzwoniłam po mojego chłopaka żeby mnie zabrał i przyjechał, a ja więcej nigdy tam nie wróciłam. Rodzina często mówi, że jestem "dzikus" ale to nie o to chodzi.... w sumie może i jestem tak trochę :) Ja po prostu nie wyobrażam sobie żyć samotnie, z daleka od bliskich. Będąc tam 1 miesiąc bardzo tęskniłam za domem, często płakałam, siedziałam wieczorami na ławce w parku żeby tylko nie musieć wracać do akademika. To był koszmar dlatego gdy zaczęłam dojeżdżać zaczęłam być szczęśliwsza a o to chyba chodzi w życiu. :) Studiów swoich nie lubię, nie tylko ze względu na to, że nie fascynuje mnie mój kierunek, lecz także dlatego, że za każdym razem (przed ćwiczeniami, seminarium) mam straszny lęk, boję się, że będę musiała na coś odpowiedzieć, coś zrobić, najbardziej boję się referatów i prezentacji wygłaszanych na forum, potrafię myśleć w wakacje o tym co będzie gdy na pierwszych zajęciach okaże się, że będą jakieś prezentacje. To ciągłe uczucie lęku i niepokoju mnie paraliżuje, dlatego nie wiem jak przeżyłam te studia przez dwa lata...został już tylko rok i to mnie jakoś motywuje, że już nigdy nie będę musiała tam pójść. Rok i koniec. Wiem, to nie jest normalne....... ale nic z tym nie umiem zrobić, mimo wszystko ludzie mnie lubią, mam znajomych na uczelni, mam przyjaciółki w mojej miejscowości i ogólnie pod tym względem jest ok. Choć w sumie na uczelni przypisuję sobie taką maskę....jestem inna niż przy "swoich" znajomych, powiem nawet, że na uczelni jestem bardziej wycofana, nieśmiała.... Teraz np paraliżuje mnie strach przed tym, że moja sielanka dobiega końca, że znów będę musiała tam na uczelni się męczyć, bać.... potrafię już w sumie od jakichś 2 tygodni nie spać po nocach i martwić się jak to będzie, że znów angielski, znów męczarnie, no i nieszczęsna obrona, pisanie pracy..... cholernie panikuję i czytam rózne poradniki jak się po prostu nie bać, jak myśleć pozytywnie itd. Wiem, normalne to nie jest :) Ale czy jestem aż tak bardzo dziwna? Czy potrafi mnie ktoś poniekąd zrozumieć lub może sam ktoś tak ma? :) dzięki za przeczytanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niebieskapoświata
UP :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie jesteś dziwna, tylko jestes cyckiem rpodziców. każdy normalny marzy o tym by na studiach mieszkać samemu - imoprezy, spotkania ze znajomymi, korzystaj z życia póki możesz wygodnisiu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiele osób ma tak jak Ty! Także sie nie martw!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niebieskapoświata
gość z 16.40 Hmm...czy jestem "cyckiem rodziców"? Mylisz się, jestem po prostu przywiązana do swojej miejscowości, rodziny, przyjaciół i chłopaka. Przecież nie chodzi mi o to, że nie umiem oderwać się od domu rodzinnego :) Marzę o własnej rodzinie, mężu i dzieciach i wtedy na 100% wyprowadzam się z domu by zamieszkać osobno, już dawno to sobie obiecałam by mieć własny dom. Więc nie do końca tak jak mówisz jest, no i gdybym była "wygodnisiem" to chyba nie wierzysz, że przeznaczałabym na dojazd tyle godzin?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niebieskapoświata
Wydaje mi się, że mam jakąś fobię społeczną, nerwice?? Nie wiem, lecz to nie jest zdrowe by ciągle przejmować się studiami :( Akurat teraz patrzę na kalendarz roku akademickiego i wyliczam dni wolne itd...święta, sesje.....marze o tym by już nigdy tam nie wrócić, jak wytrzymam ten rok to myślę, że bedzie tylko lepiej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kiedyś w końcu będziesz musiała się od nich oderwać. Lepiej wcześniej bo później będzie już trudniej. Poza tym na studiach masz szansę poznać nowych ludzi, przyjaciół.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niebieskapoświata
hoffen Ja zdaję sobie sprawę z tego ile plusów mnie omija z faktu życia w mieście gdzie studiuję, ale po prostu lubię grono bliskich mi ludzi, poznawać ludzi raczej nie lubię, jestem chyba typem takiego samotnika no ale cóż. Stąd pytanie czy jestem aż tak dziwna :) specjalnie omijam szerokim łukiem wszystkie wykłady (nie chodzę w ogóle na nie) a chodze tylko na te zajęcia, na które muszę, na których sprawdzają obecność.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×