Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

NieMamPseudonimuXD

Brak chłopaka

Polecane posty

Cześć. Piszę tego posta nie po to, żeby dostać jakąś radę (oczywiście jeśli ktoś ma jakąś dobrą to przyjmę z otwartymi ramionami, ale raczej nie sądzę by ktoś miał), ale po prostu chyba MUSZĘ się w końcu gdzieś wyżalić. Mam 21, prawie 22 lata i nigdy w życiu nie miałam żadnego chłopaka. Mało tego, nigdy nawet nie miałam przyjaciela czy po prostu KUMPLA. Moje najgłębsze relacje z chłopakami polegały na wymianie krótkich zdań typu "Umiesz na kolokwium? / Trochę. / To jak coś daj mi ściągnąć." (Albo "Umiesz na kolokwium? / Nie. / Ja też nie, masakra, nie zdam" ;)) Nie wiem sama czemu tak się dzieje... Tak jakby faceci zupełnie mnie nie zauważali. Fakt faktem - nie jestem królową imprez, jestem raczej cicha, spokojna i np. nie lubię zagadywać pierwsza, jednak jeśli ktoś sam coś pierwszy do mnie powie to dosyć szybko się otwieram. Trudno mi coś więcej powiedzieć - nie mnie oceniać czy jestem "fajna" czy "niefajna" - nie mniej jednak koleżanek mam dosyć sporo, mimo mojego charakteru nie jestem jakimś wyrzutkiem. Tylko te chłopaki... Nie wiem, może winą jest mój wygląd. Nie jestem zbyt ładna (nie jestem np. gruba albo pryszczata (bez obrazy dla takich osób), ale po prostu nie mam zbyt ładnej twarzy i to jest fakt, który dawno temu zaakceptowałam), ale z drugiej strony wiem, że istnieją dziewczyny jeszcze brzydsze, które są w szczęśliwych związkach. Coś musi być we mnie innego, że po prostu mężczyzn nie przyciągam. Jestem tym strasznie sfrustrowana, bo jestem jedyną dziewczyną, jaką sama znam, która w tym wieku jeszcze nikogo nie miała. Nawet jedna moja kumpela, która do niedawna zarzekała się, że wcale jej na facetach nie zależy i żadnego nie chce, ostatnio znalazła jakiegoś. A ja taka sama jak palec. Oczywiście większość rad od znajomych i nieznajomych (z netu) brzmi "Przestań szukać chłopaka to cię sam znajdzie", jednak to nie jest takie proste. Naprawdę mi na tym zależy, żeby kogoś mieć i nie mogę tak po prostu zmusić swojego mózgu do tego, żeby przestało mu zależeć. No po prostu się nie da. Staram się za bardzo nie myśleć o facetach, skupić na czymś innym, ale zawsze prędzej czy później mój mózg "przypomina sobie" o tym problemie. Tyle w tym temacie, jednak to nie koniec mojego postu, ponieważ sam fakt, że nie mam chłopaka, nie jest jedynym problemem. Prawdę mówiąc chociaż tak chcę go mieć to jednocześnie strasznie się boję tego co by było, gdybym jakiegoś znalazła. Po pierwsze nie mam żadnego doświadczenia. Jak łatwo wywnioskować, nigdy się nie całowałam, a za rączkę chodziłam tylko z rodzicami w dzieciństwie. No po prostu zero kompletne. Boję się, że np. nie będę umiała się całować. Jednak najważniejsza rzecz, jakiej się boję, to seks. Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem jakaś aseksualna, gdybym miała chłopaka pewnie chciałabym z nim to robić, jak każdy normalny człowiek. ALE na pewno nie od razu. Chciałabym raczej przechodzić przez wszystkie "etapy" od całowania się do seksu powoli. Ale, jak napisałam na górze, mam prawie 22 lata. Załóżmy, że mój potencjalny chłopak byłby moim równolatkiem. Szansa, że on przynajmniej byłby prawiczkiem jest raczej niska. A z tego co zauważyłam po znajomych, to gdy ktoś już zaczyna uprawiać seks to trudno mu potem przestać. Nawet, gdyby chłopak zachowywał się naprawdę w porządku, mówił, że poczeka aż będę gotowa i w ogóle, to ja sama pewnie czułabym się trochę źle z tym, że go trzymam w abstynencji. Wiem, że moje wszystkie obawy mogą być dla niektórych śmieszne czy głupie, ale i tak jestem tu anonimowa, więc opublikuję to. Jak już napisałam nie szukam jakiejś super rady, bo nie wiem co by tu miało podziałać. Po prostu kiedyś w końcu musiałam wszystko to z siebie wydusić. Dzięki tym, którzy przeczytali post.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Falkor1988
Skąd jesteś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Widzisz, już się jakiś interesuje! :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
3 dobre rady: 1.usmiechaj się 2.usmiechaj się 3.osmiechaj się Chłopak i adoratorzy sami się znajdą. A co do seksu wrzuć na luz Twoja błona nie jest warta worka złota :).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja wcale nie uważam że miłość sama Cię znajdzie, to bzdury. Musisz szukać, pomagać! Z Twoim charakterem najlepszy sposób to poznać kogoś w sieci, kogoś równie nieśmiałego jak Ty. W tej chwili już ponoć co 3 związek zawarty został w necie, więc niech Cię ten pomysł nie odpycha. Sama swojego męża poznałam na Sympatii :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×