Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Kontaktujecie się z ex?

Polecane posty

Gość gość

Ciekawi mnie, czy utrzymujecie kontakt ze swoimi ex? A jeśli tak, to czy kontaktowaliście się od razu po rozstaniu, czy po pewnym czasie? Jeśli po czasie, to ile wam to zajęło? Ja po rozstaniu dzwoniłam kilka razy, chciałam jeszcze coś ratować, ale on cały czas mnie zbywał, po dwóch tygodniach odpuściłam, stwierdziłam, że chociaż boli, to nic na siłę. Nie wiadomo co było powodem rozstania. Żadnej kłótni, nieporozumień, on miał problemy w rodzinie i pracy i uznał, że "jeszcze nie czas na nas", cokolwiek to znaczyło. Po prawie pół roku zadzwonił zapytać o kompletną, zupełnie nieważną pierdołę. Mam wrażenie, że to tylko pretekst, żeby w końcu się ze mną skontaktować, ale z drugiej strony znam go od lat i wiem, że czasami jak coś przyjdzie mu do głowy to nie odpuści, póki się nie dowie i w akcie desperacji mógł zadzwonić nawet do mnie. Przy okazji pogadaliśmy tak po prostu, co słychać itp. Rozmawialiśmy ponad 20 minut. To głupie, ale korci mnie, żeby do niego zadzwonić. W końcu tyle czasu się znaliśmy, fajnie by było znowu być po prostu dobrymi znajomymi, ale z drugiej strony skoro olewał mnie przez tyle czasu... Dylematy jak z podstawówki, ale chociaż od tamtej rozmowy minęło już kilka tygodni, to nie daje mi to spokoju... Nie chodzi mi o jakieś powroty do siebie, a po prostu o powrót do stanu przed byciem parą, kiedy od czasu do czasu chodziliśmy na piwko i rozmawialiśmy o wszystkim... W sumie chyba bym nawet wolała, żeby znowu był tylko moim kumplem, chociaż nie wiem co bym zrobiła, gdyby chciał wrócić... Jak to wyglądało u was? Szybko potrafiliście przejść z etapu "para" na "znajomi"?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja sram na tego śmierdziela:classic_cool: a jak się cieszy śmieć jak wpirdala to g****o!:):classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W tym wszystkim to jest chyba najgorsze - znać kogoś wiele lat, znać go na wylot, w końcu oberwać strzałą amora na kilka miesięcy i... stać się obcymi ludźmi :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
DWA RAZY te same buty nie beda pasowlay,zobaczysz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bardzo dobrze bardzo dobrze bardzo dobrze,śmieciu:classic_cool: :-p:-p:-p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przynajmniej ma się z tym święty spokój. Zgadza się lepiej kogoś takiego nie znać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Witaj... Jestem po tej drugiej stronie. Jestem kobietą. Rozstałam się z nim po ok. 4 latach. On teraz chce relacji kumpelskich i używa tych samych argumentów, które Ty wymieniłaś (wspólne wspomnienia, pasje, koleżeństwo, które nas połączyło zanim połączył nas związek). Ja jednak się boję. Kilka razy spróbowałam i przy każdym spotkaniu szybko okazywało się, że on nie potrafi poprzestać na relacjach znajomy - znajoma. Wprost chciał czegoś więcej, czyli powrotu do tego, co było. Męczyła mnie taka jego postawa. Piszę to, żeby i Tobie uświadomić, że plan powrotu do zdrowych, przyjaznych relacji jest do zrealizowania tylko wtedy, kiedy jesteś w stanie zapanować nad swoimi emocjami, uczuciami do niego. Nie możesz naciskać. Jeżeli propozycja koleżeństwa jest dla Ciebie jedynie drogą do odzyskania go, do zaspokojenia egoistycznych zachcianek o posiadaniu go, to zrezygnuj. Piszę to z dobrej woli, absolutnie nie chcę Ci dopiec. Trzymaj się ciepło. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To jest bez sensu. Lepiej zadbać o nową relację niż odgrzewać kotlety. Przerabiałem to.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a ja z moim byłym normalnie rozmawiam, piszę smsy, i to dosyć często. chociaż zostawiłam go dla innego, mojego męża. Napisał po paru miesiącach, też o jakąś głupotę, potem się okazało, że chce wrócić, ja oczywiście nie chciałam, trochę go to zabolało, ale zrozumiał, teraz ma dziewczynę i piszemy smsy, czasem dzwonimy do siebie. To zależy czy trafiłas na chama czy nie. ;p .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pierwszy etap po rozstaniu jest bolesny i raczej ciężko o atmosfere przyjaźni, ale biegiem czasu można to zmienić. Ja z każdym ze swoich byłych chlopaków żyje w dobrych relacjach pomimo, że bezpośrednio po rozstaniu nie było kolorowo. Kontakt wiadomo nie jest zbyt częsty, ale jakiś tam jest, chociażby poprzez facebook. Oczywiście na zasadzie "hej co słychać" i w sumie tyle. Mimo wszystko nie zywie urazu, bo z perspetywy czasu wiem, że tak musiało być. Nic na siłe. Każdy ma swoje przeznaczenie w życiu. Ale to wszystko zalezy od sytuacji i człowieka. Znam też osoby które od rozstania nie zamieniły słowa, a widząc się na ulicy udają ze są obcymi dla siebie ludźmi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chamem na pewno nie jest... Ale teraz cały czas mi brzęczy w głowie to, co kiedyś mówił. Przy okazji rozstania naszych znajomych - że pary, które rozstały się w zgodzie, kiedyś wrócą do siebie. Teraz zadzwonił i przez kilkanaście minut podkreślał, że już jest ok, że uporządkował sprawy, że już wie do czego dąży. A przecież powodem rozstania było to, że miał problemy i wolał odejść, zanim zacznie mnie ranić i zanim wszystko popsuje... Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Gdyby chciał wrócić albo odnowić kontakt, to chyba to on powinien dzwonić/pisać... No ale przecież zadzwonił! :P Może teraz czeka na mój ruch? Nie chcę się narzucać, dać mu odczuć, że mi jeszcze zależy, ale nie potrafię być też taka obojętna... Chyba jeszcze poczekam, jak coś to zadzwonię za jakiś czas, też wymyśle jakiś pretekst, nie wiem, życzenia na 11 listopada mu złożę czy coś :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Znam parę, a właściwie połowę tej pary☺, gdzie widzieli się ostatni raz, będąc razem(całkiem możliwe ze będąc wtedy W sobie, nie tylko Z sobą, jeśli wiecie o co mi chodzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Znam parę, a właściwie połowę tej pary☺, gdzie widzieli się ostatni raz, będąc razem(całkiem możliwe ze będąc wtedy W sobie, nie tylko Z sobą, jeśli wiecie o co mi chodzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ktoś doda jeszcze coś konstruktywnego? ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ktoś jeszcze ma coś konstruktywnego do dodania? ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×