Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Zerwał, chce wrócić...

Polecane posty

Gość gość

Hej, tekst może być nieco chaotyczny. Krótki opis mnie i mojego chłopaka- oboje rówieśnicy po 20stce, studenci. Jak to mówiliśmy, pierwsza taka miłość "dojrzalsza" od pozostałych. Ale czy faktycznie tak dojrzała jak myśleliśmy...? Oboje jesteśmy bardzo, ale to bardzo do siebie podobni. Żadni imprezowicze, jedynymi używkami są papierosy, podobne patrzenie na świat, głupie poczucie humoru. Jesteśmy nawet tak samo dziecinni w niektórych sferach życia i tak samo burzliwi. Mamy wybuchowe charaktery. Przez to kłócimy się bardzo dużo, ostatnio średnio co dwa dni.. To może byc męczące. Jednakże na ten miesiąc mamy wykupioną wycieczkę, za 2 miesiące miałam z nim zamieszkać, mieliśmy się teraz jakoś zaręczać. Nasze rodziny nas lubią. Związek jednakże udany. Meritum... Kilka dni temu poszło o totalną pierdolę. Aż wstyd mi tu sprezycować o co dokładnie poszło.. Dziecinne zagranie, uwierzcie. Chłopak się obraził. Machnęłam ręką, bo to przecież nic takiego i odezwałam się dopiero pod koniec dnia. Przez telefon wywiązała się kolejna kłótnia. Chciałam się pogodzic, ale on wtrącił coś złośliwego i jak wiadomo- agresja rodzi agresję. Także kolejny dzień był przemilczany. Wczoraj wyciągnęłam (znowu...) pierwsza rękę na zgodę. Chciałam się z nim spotkać, żebyśmy się pogodzili i by nocował u mnie. Ponownie jego gadki były złośliwe typu "a po co". Prosiłam go łącznie trzy razy. Przez telefon też był opryskliwy, chłodny. Przez telefon (!) powiedział mi, że jest pewien i nie chce ciągnąć tego związku, bo nie ma dla niego sensu. Przez kłótnie etc. No co... Płakałam przez telefon, ale powiedziałam "dobrze". Pojechałam wypłakać się do babci, która jak wiadomo ma najlepsze porady na świecie :) Bylam bardzo zla na niego, wialo ode mnie tą nienawiścią, jak człowiek który jeszcze kilka dni temu mówił o wspólnym mieszkaniu, moze takie rzeczy mówić przez telefon. Nie miał ochoty też przyjechać... Czułam się upokorzona. Późnym wieczorem przyjechal jednakże do mnie. Porozmawialiśmy. Byłam bardzo zdziwiona swoim zachowaniem- spokojem. To chyba zbiło go z tropu. Na początku był pewien siebie, "dla mnie to nie ma nadal sensu". Chciałam zachować resztki szacunku do siebie i powiedziałam "Okej, skoro chcesz zerwać to ja to przeboleję". Wtedy jakby się zmienił za dotknięciem magicznej różdżki. Złapał się za głowę i powiedział, że nie wyobraża sobie rozstania. Z zimnego drania znów widziałam swojego chłopaka. Zaczął mnie tulić, natomiast ja powiedziałam, ze czuję się jak marionetka. Nie może być tak, że parę godzin przez niego płaczę, mówi że to koniec i basta. Zaczęłam bać się- bo jak to, mam z nim mieszkać i mieć stracha przed każdą kłótnią? Jestem osobą, która wierzy, że jeżeli ludzie naprawdę chcą ze sobą być, to jedynie zdrada lub okropne klamstwo może ich rozdzielić. Poprosiłam o czas do zastanowienia. Byłam nad wyraz spokojna i pewna tego co mówię. Chciał u mnie zanocować, na co zaprzeczyłam. Wyszedł w milczeniu, a później napisał jeszcze, bym wyszła do niego przed dom. Tam prosil mnie jeszcze z dwa razy o to samo. Bałam się, jakbym straciła poczucie bezpieczeństwa, rozumiecie... Odmówiłam co ewidentnie zbiło go z tropu. Odjechał z piskiem opon. Od rana dzwonił z 10 razy i pytał w sms czy się zastanowiłam. Gdy nie odebrałam ani razu, napisał "przynajmniej wszystko wiem". xxx Kocham go bardzo, ale po prostu straciłam poczucie bezpieczeństwa. W związku było dobrze. Oboje mamy jakieś tam swoje problemy. Teraz jestem w zawieszeniu, bo nie wiem co robić. Brat powiedział, ze wczorajsze zachowanie miało przestraszyć mnie i skłonić do zmiany tego co jemu się we mnie nie podoba (mniejsza o co, nic chyba strasznego). Gdy zobaczyl mój opór, poczuł że stracił kontrolę. Na mnie takie gierki, aż tak nie działają... Co mi radzicie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
myślę, że jesteś na dobrej drodze, żeby z pozostałości nastolackich zachowań i dziecinnego związku zamienić to na poważniejszą relację (szczególnie że zamieraliście się pobrać ;) i zamieszkać ze sobą). tylko się nim nie baw.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie chce sie nim bawić.. Poprosiłam o chwile dla siebie do przemyślenia. Teraz powiedział, ze starał sie przeciez wczoraj i dzisiaj (sik!). Tyle jestem warta?! Zeby przyjechac, myslec ze wszystko ok, podzwonic.. I to wszystko? Urażony, bo jego dumna pewnie została skopana... Jestem warta wiecej. Teraz napisał ze nic wiecej ode mnie nie chce. Skoro dla niego tyle znaczylam- moze i lepiej. Przyjaciół poznaje sie w biedzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Brat miał trochę racji, to nie tylko wczorajsze wieczorne jego zachowanie, tylko wcześniejsze, kiedy zmuszał cię, abyś za nim latała. On myslał, że jak przyjechał do ciebie, to się mu rzucisz na szyję, będziesz błagać i tak kochanie zrobię co chcesz, a tu klops. Spokój, zgoda co do zerwania itp i stracił kontrolę. Gierka obraź się, odwróć kota ogonem, wzbudź w niej poczucie winy, to sama przylezie i to na kolanach, niestety dla niego tak jak napisałaś nie zadziałała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ooo starał się od wczoraj? A gdzie jego chęć porozmawiania wcześniej, kiedy płakałaś przez kilka dni do słuchawki i prosiłaś? Wydaje mi się, że on ma tendencję do zgrywania pana i władcy, a nie budowania relacji na zasadzie partnerstwa. To ty jesteś gotowa na trwały związek, on chyba nie. gość 13:00

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A teraz co zrobił? Bapisal, ze to bez sensu i nic ode mnie nie chce i.. Zablokował mnie na fb! Dziecinanda!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ha ha ha olej dziada. Dalej nie rozumie, że powinien rozmawiać, a nie cię karać. Bo to jest taka wiesz kara. Kara za to, że nie płakałaś wczoraj wieczorem. Przebolejesz. Wyobraź sobie jakby wyglądało wasze małżeństwo to przebolejesz jeszcze szybciej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Miałam z oim facetem identycznie, po kazdej klotni byle jakiej '' to nie ma sensu '' '' wole byc sam '' no to ja k***a juz po 6-7 takim incydencie mialam dość, napisałam mu wprost '' Masz ostatnią szansę, żeby cokolwiek z tym zrobić, to ostatni moment, wiecej mnie nie zobaczysz '' od razu ze nie , ze mnie kocha blabla.. i powiedzial, ze juz nigdy tego nie zrobi bo za bardzo mnie kocha i zrozumial ze moze mnie stracić . Oni tak robia bo wiedza, ze bedziemy biegać :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kobranocka
A co myślicie o tym? Ja nie wiem co myśleć. Hej, piszę bo mam problem. Jestem dorosłą osobą po kilku nieudanych związkach, ale nigdy nie miałam takiego dziwnego problemu. Byłam z chłopakiem dwa miesiące. Na początku wcale nie chciałam z nim być, nie podobał mi się, szukałam czegoś innego. Ale bardzo się starał, zaimponował mi tym i postanowiłam dać mu szansę. I, jak to zwykle bywa, zaangażowałam się. A on twierdził, że nigdy czegoś podobnego nie przeżył, tak intensywnie się zakochał, planował ślub i dzieci. Szybko i nieodpowiedzialnie, to prawda, ale jednak nawet mnie to zauroczyło. Przez dwa miesiące wyszło na jaw, że trochę się od siebie różnimy, dochodziło do spięć, które jednak zawsze wyjaśnialiśmy. A on przez cały czas zachowywał się jak zakochany nastolatek - po raz pierwszy byłam spokojna w związku, nie obawiałam się porzucenia ani zdrady. Aż któregoś pięknego dnia po dwóch miesiącach (dodam, że zupełnie dla mnie niespodziewanie) przyjechał i mnie zostawił, twierdząc, ''że rodzina go naciska, prócz tego on już mnie nie kocha i mu na mnie nie zależy'' (pięć dni wcześniej widzieliśmy się i zachowywał się jak bardzo zakochany, planował nasze kolejne miesiące wspólnego życia). Ale on będzie mi pomagał, jak tylko czegoś będę potrzebowała, to on mi zawsze pomoże. Uniosłam się dumą i powiedziałam mu, że nie - więcej mnie nie zobaczy jeśli teraz nie postanowi dać nam drugiej szansy. Był zdziwiony, bo przecież moje rzeczy u niego zostały. Kazałam wysłać pocztą, podałam adres. Po tygodniu moje rzeczy do mnie nie dotarły, więc zapytałam kiedy je wyśle i czy powinnam kupić sobie nowe kosmetyki. Odpisał, że już je wysłał i lada chwila powinny dojść. Gdy paczka doszła, okazało się że wysłał ją dopiero następnego dnia po tym, jak się o nią upomniałam. Po co kłamał? Przecież mógł po prostu powiedzieć, że nie miał czasu czy zapomniał, i wyśle jutro. Mało tego. Paczka okazała się niekompletna - nie wysłał wszystkich moich rzeczy. Czekam już tydzień, ale druga paczka nie doszła. On się nie odzywa, ja do niego też nie. Czy jest możliwość, że nie chciał wysyłać tej paczki, a potem specjalnie nie wysłał wszystkich moich rzeczy, żeby mieć pretekst żeby się ze mną jeszcze spotkać? Pierwszy raz spotykam się z czymś podobnym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kobranocka
No ładnie... :P Zerwał ze mną chłopak, który bardzo walczył żeby być ze mną i do ostatnich dni związku był bardzo czuły i zakochany - zerwanie było zupełną niespodzianką. Chciał się wciąż spotykać ze mną, ale ja nie chciałam. Prosiłam o odesłanie moich rzeczy - nie odesłał, gdy się upomniałam okłamał mnie, że już wysłał, a paczka została nadana dopiero dzień później. Do tego przyszła niekompletna - nie wysłał wszystkich rzeczy, minęło trochę czasu i do tej pory ich nie dosłał. Czy jest możliwość, że chce mieć pretekst, żeby się jednak ze mną spotkać? Taka długość jest dobra? :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja bym napisal jeszcze krocej - chcial ja nie chcialam potem bylo odwrotnie oklamal mnie, rzeczy odeslal ale nie odeslal czy chce sie spotkac... :) a wiec odpowiadam - zadzwon... :P:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kobranocka
Jakbym tak napisała to nikt by nic nie zrozumiał. :P Wiem, zadzwonię, ale jeszcze nie teraz, daję mu szansę na odesłanie reszty rzeczy nim wkroczę do akcji. A pytam po prostu, czy to możliwe, że ma jakieś wątpliwości? Nie ukrywam, że na to liczę. Mam ochotę trochę przytrzeć mu nosa. :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no nie wiem czemu mialabys mu przycierac nosa. mi systematycznie gina bluzy i dziwnym trafem znajduja sie w mieszkaniach innych kobiet. u mnie zato jest juz wiele spinek do wlosow... :D :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kobranocka
Hm, czemu miałabym mu przycierać nosa? Niech pomyślę - bo zachował się jak tchórz i mnie źle potraktował? Bo robi jakieś głupie podchody, zamiast zadzwonić i powiedzieć, że chce się spotkać i pogadać? Tak nie postępuje facet. I nieważne - skoro przesłał część rzeczy, to czemu nie przesłał reszty? Dodam, że nie zostawił sobie jakiś niezauważalnych drobiazgów, tylko duże, ważne przedmioty. Nie ma opcji, że je przeoczył, czy zapomniał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kobranocka, bierze się pod pachę ojca/brata/kumpla (niepotrzebne skreślić), jedzie się do delikwenta i prosi o oddanie rzeczy. Jeśli nie pomaga, wzywa się policję. Oczywiście, jeśli chcesz z nim ostatecznie zerwać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kobranocka
W tym, że nie wysłał wszystkich rzeczy dopatruję się mojej szansy na utarcie mu nosa, bo zachował się jak ostatni drań. W ten sposób będę musiała jeszcze się z nim spotkać i chcę to jakoś przekabacić na swoją korzyść, choć jeszcze nie mam pomysłu jak to zrobić. Ale pytanie mam takie - czemu on nie wysłał tej paczki, a skłamał, że to zrobił (wysłał dopiero po tym, jak się o to ponownie upomniałam)? I czemu, jak już wysłał, nie spakował jej w komplecie, tylko przegapił różne rzeczy? Czy jest taka możliwość, że on ma wątpliwości i robi to specjalne, żeby się jeszcze ze mną spotkać? Dodam, że rozstaliśmy się dwa tygodnie temu, a gdy mnie rzucał powiedział coś takiego: ''Jak się spotkamy za trzy tygodnie, to spokojnie o tym porozmawiamy''. Pierwszy raz jestem w takiej kosmicznej sytuacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Myślę, Kobranocko, że 2 miesiące jest to śmiesznie krótki czas, w którym nie sposób kogoś poznać, nie mówiąc o miłości. Przypuszczalnie obydwoje macie tendencje do bardzo pochopnych działań. W dodatku musicie być też mocno niecierpliwi bądź konfliktowi, skoro przez te 2 miesiące było sporo spięć. Jeśli chodzi o zachowanie Twojego byłego chłopaka, to jest ono w 100% spójne z jego wcześniejszym zachowaniem i prezentuje doskonale jego tendencje do nagłych zmian zdania, szybkich, nieprzemyślanych decyzji i nieprawdziwych deklaracji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kobranocka
Przyznaję, inaccessible89, że jestem osobą uczuciową i łatwowierną, ale do tej znajomości podchodziłam bardzo ostrożnie, nie chciałam się w to pakować, bo nie byłam przekonana co do tego chłopaka. ''Wyjeździł sobie'', że tak powiem - potrafił nawet dwa razy dziennie kursować między moją miejscowością, a jego (160 km w jedną stronę), bardzo się starał, jak jeszcze nikt inny wcześniej. Mimo, że byłam ostrożna, postanowiłam spróbować. I przez całe dwa miesiące zachowywał się jak zakochany wariat, a że różnimy się charakterami - dochodziło do spięć, ale nic poważnego. Mówię, nic nie zapowiadało rozstania, byłam w szoku i nie wiedziałam co się dzieje. W każdym razie, nawet jak się w coś pakuję to z pełną świadomością swojego wieku, nie rezygnuję zbyt pochopnie i szybko jak zdecyduję się z kimś być. Dlatego jestem w szoku, że tak szybko to się skończyło. Które jego obecne zachowanie masz na myśli? To, że nie wysłał moich wszystkich rzeczy? Czy myślisz, że może mieć jakieś wątpliwości czy postąpił słusznie? Dzięki za odpowiedź. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kobranocka
Ponawiam temat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×