Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość justyyna

tolerować to czy odejść?

Polecane posty

Gość justyyna

mój chłopak nie daje sobie nic powiedzieć! uważa że wszystko mu się należy, za to że wgl istnieje. ja nie mam prawa mu się sprzeciwiać. widujemy się wtedy kiedy on tego chce, piszemy wtedy kiedy on chce, przez telefon gadamy kiedy on chce, spotkanie konczy się kiedy on tak zarzadzi, podobnie rozmowa przez telefon. rozlicza mnie z kazdej minuty dnia, jesli nie oddzwonie w ciagu 2 min to ma pretensje, sprawdza mi tel, ja jego w reke wziac nie moge (nawet do kibla z nim chodzi, spi z nim pod poduszka), sprawdza mnie czy jestem w domu, czyta sms, grzebie w torebce, rozlicza z kim zrobionych samochodem. sam ciagle mnie kłamie, wychodzi do kolegow, pije (wydaje mi sie ze zbyt duzo), czesto pod wplywem alkoholu urzadza awantury, w nerwach krzyczy, nie dopuszcza mnie do slowa, szarpal mnie nie jeden raz, potem tlumaczyl ze emocje. kiedy chce odejsc zatrzymuje mnie, przeprasza, obiecuje ze sie zmieni, mowi ze kocha, ze beze mnie nie chce zyc, ze jestem najlepszym co go spotkalo w zyciu itd. ja za kazdym razem sie lamie i daje szanse ale zmian nie widac. nawet nie mam prawa byc smutna ani plakac bo wtedy to juz calkiem bialej goraczki dostaje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość justyyna
nie czuje sie szczesliwa ale jednoczesnie wiem ze bez niego bedzie mi ciezko, bardzo go kocham. ludze sie ze sie zmieni. on ciagle obiecuje, daje mi nadzieje, ale raczej niewiele sie zmienia. mowi ze nie panuje nad tym, ze to nerwy, ma swiadomosc tego ze robi zle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja bym takiemu powiedziała krótko i wyraźnie: s/pi/e/r/da/la/j i trzymaj się ode mnie z daleka, bo jak się zbliżysz to pójdę na policję psychopato!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no co ty! przecież najważniejsze to "być w związku" - nie ważne że facet sra ci na głowę - ale jest!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość berniklakanadyjska
Dziewczyno, dobrze Ci radzę- uciekaj gdzie pieprz rośnie, bo zmarnujesz sobie życie. Lepiej teraz niż później. To klasyczny toksyczny związek, wiem bo przerabiałam dokładnie to samo. Te same sytuacje. Zebrałam się w sobie i odeszłam, naprawdę da się. Da się to przeżyć. Teraz mam dobrego męża i jestem spokojna i szczęśliwa. A tamtą decyzję uważam za najlepszą w życiu. Dobry mężczyzna będzie Cię szanował, a Twój Cie nie szanuje. On może wszystko, a Ty nic. Jeśli nie potrafisz od razu, to powoli przygotowuj się psychicznie do tego kroku, aż dojrzejesz do tej decyzji. A później skup się na sobie, na swoim rozwoju, dobrym samopoczuciu, dojściu do siebie, dbaniu o swój wygląd i na pewno poznasz dobrego mężczyznę, który będzie Cie kochał, bo na to zasługujesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ze wstydu bym się spaliła przed samą sobą, gdybym miała takiego chłopka. Mój mąż jeszcze przed ślubem to skakał na paluszkach wokół mnie i na rękach mnie nosił. Po ślubie wiele się nie zmieniło. Mąż na rękach tylko rzadziej nosi, bo jak wiadomo starość to nie radość :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość justyyna
zbieram się sama w sobie, żeby odejść. tylko jak? jak potem sobie poradzić? kocham go i będzie mi ciężko. mam też problem z tym, że on bierze mnie na litość, obiecuje zmiaany a mi go żal i wierzę jak głupia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×