Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość NiemłodaNiepiękna

Czuję się jakbym była przeklęta...

Polecane posty

Gość NiemłodaNiepiękna

Witajcie, Wiem, że historia przydługa, ale pierwszy raz piszę na takim forum, bo nie potrafię sobie już radzić z moim życiem i muszę się tym z kimś podzielić... Mam 26 lat i od 2 lat spotykają mnie ciągłe kłopoty. Nie wiem dokładnie kiedy się to zaczęło, ale pasmo porażek mogę chyba zacząć od poprzedniego związku. Facet był nieco starszy ode mnie, a ja byłam w nim ślepo zakochana. Niestety był mega nieodpowiedzialny i nieogarnięty, więc szybko pojawiły się problemy (głównie finansowe). Mieszkaliśmy u niego (mieszkanie po babci), ale do generalnego remontu. Z ręką na sercu mogę powiedzieć że żyliśmy głównie z moich dochodow, a ponad połowa wkładu w remont była moja. Po rozstaniu temat pieniędzy oczywiście nie istniał, co kompletnie mnie zniechęciło do mężczyzn na jakiś czas. W międzyczasie zostaliśmy posiadaczami dwóch kotów, które zabrałam z domu, gdzie były glodzone i zaniedbane, a które musiałam zostawić z nim, ponieważ dość szybko musiałam wracać do rodzinnego domu, a tam nie były miłe widziane. Kochałam te koty jak własne dzieci i fakt ich porzucenia sprawiał, że wystarczyły dwa piwa gdzieś przy okazji, a ja wybuchalam jak wariatka rzewnym placzem, że je zostawilam. Dodatkowo konczylam studia mgr i dokonałam fatalnego wyboru promotora, który zablokował mnie na maxa i w efekcie jeszcze nie zdążyłam się obronić... Prace zawsze jakaś mialam, ale wakacyjnie wyjeżdżałam pracować do "przyjaciół" na Mazury, znamy się od 14 lat, zawsze sobie pomagalismy. Traktowałam to miejsce jak drugi dom, zwierzęta jak swoje, a w dodatku miałam gromadke ukochanych dzieci, które zarabiajac uczyłam. Sielanka jednym słowem. W tamtym roku na koniec wakacji ktoś mnie okradł (włamał mi się do pokoju) i ukradł mi ok 11 tys. To był wyjątkowo pracowity sezon, pracowałam ponad 60dni bez jednego dnia wolnego. Sprawa oczywiście olana przez policję... Teraz zadzwoniłam zapytać co z wakacjami i usłyszałam że... znaleźli sobie kogoś. Bez żadnych tłumaczeń, tel, sms-a... Jeżeli człowiek może poczuć się jak g**no, to mi się to udało :( czuje się bezdomna... Zaczelam na jesieni własną działalność, jednak nic z tego nie wyszło z czynników roznych. Zaczęłam więc zima pracować w nie swojej branzy aby jakoś przetrwać chwilowo. Praca w biurze okazała się dla mnie męczarnia, bo mój szef był nienormalny, czego nie omieszkalam na odchodnym oświadczyć, a za co grozi mi proces o zniesławienie. Gdybym miała nagrania z jego zachowań i wypowiedzi (cpun, mowiacy np że na świecie żyją nieśmiertelni ludzie, on podróżował na Andromede i każdy chce go otruć - to tylko próbka) każdy sad przyznalby mi rację (serio), ale nie mam w nawyku nagrywania ludzi, więc cóż ... Dla mężczyzn jestem niewidzialna kompletnie. Zresztą wszyscy juz zajęci chyba są. Większość przyjaciół gdzieś zniknęła, albo na drugi koniec Polski, albo za granicę, albo założyła rodzinę i ma swoje problemy. Prace mam, ale dorywcza na razie, tylko żeby wiązać koniec z końcem... Gdzieś zniknęło moje poczucie sensu i pewność siebie, mimo że kiedyś byłam otwarta i przebojowa. W swojej naiwności myślałam, że jeżeli będę dobra i uprzejma to ludzie odpłaca mi tym samym. Wydaje mi się, że jestem już skazana na porażkę. Moja rodzina kompletnie mnie również olewa w razie czego, może oprócz matki, która powtarza "weź się w garść". A we mnie coś chyba umarło... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ciekawe czy ty mnie przeklnales, twoja mamusi albo jakas z twoich dziffek, gość wczoraj 3 na szynach hehe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×