Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Mąż maminsynek?

Polecane posty

Gość gość

Zaszlam w ciążę, wzielam ślub zamieszalismy razem i się zaczęło, przekonałam się ze mam męża maminsynka. -Gdy nie pracował a byl sezon na roboty w polu (jego rodzice maja dość dużą gospodarkę) był na każdy telefon, brat zadzwonil-on jechał, mama zadzwoniła-on jechał, byłam wtedy w ciąży, wiedział ze się denerwuje ze płacze to on i tak jechał, dodam ze wczesniej byłam w szpitalu z powodu plamienia i Noe mogłam się stresowac ani przemeczac. - gdy robił na miejscu kończył prace i czasami jeździł do mamy,musiał tam być codziennie albo co drugi dzień. Jak robilam mu z tego powodu awantury to RAZ nie pojechał przez 3 dni, co za wyczyn i poswiecenie nie prawdaż? -do tej pory a jesteśmy 9 miesięcy po ślubie( wiem ze malo a juz tak jest) gdy wraca z delegacji co weekend codziennie musi tam być. Nieraz przyjedzie z pracy w piatek koło 18 pokręci się koło auta i juz go niema, zdarza się tak ze nawet mi nie nowi ze jedzie, a gdy wraca od mamy i robię mu awanturę ze może by dzieckiem się zajął albo mi cos pomógł, przygotował do kąpieli to on wielce przeprasza a ja łykam każde jego słowo( ze to się nie powtórzy itd)bo go kocham i mam za miękkie serce.a w kółko jest to samo - dzieckiem to się nie zajmuje, posiedzi piec minut i tyle, zrobilam raz tak ze jak wziol dziecko ja wyszlam z domu żeby się nauczył ze ma tej ojcowskie obowiązki, to jak wróciłam to mi się dziecka szkoda zrobiło( dziecko plakalo a on sobie leżał kolo niej ) i wzielam córeczkę a on co zrobił? Pojechał gdzieś, nawet nie powiedział ze jedzie, obstawam ze do mamuni. - mam nie najlepszy kontakt z swoja mama (a mieszkamy jak narazie z nią) kloce się z niabi nieraz mowie mu w tygodniu jak jest w pracy jaka jest sytuacja to wtedy popiera mnie , a gdy wraca do domu i przy mojej mamie popiera mame a na mnie narzeka, mówi ze mam posprzatac a sam kładzie się na łóżku i patrzy na telefon, kiedyś już nie wytrzymałam i gdy powiedział ze nie będzie słuchał moich DAREMNYCH słów uderzyłam go z liścia, lekko bo lekko ale obraził sie na amen, masakra jakaś, chciałam żeby wziął mnie i dziecko do babci bo nie chce kisic je w domu i to powiedział ze nie pojedzie bo muszę cierpieć przez to, a ze nie mam praska to nie pojechałam - ma bzika na punkcie auta, przerabia kupuje cos do niego nawet mi nie mowiac. Kiedyś jechalismy gdzieś i on mówi ze stanie i zrobimy zdjęcie to ja ok, okazało się ze on chciał zdj auta a nie nasze. Nieraz siedzi przy nim zamiast przy dziecku -przez moment byli tez koledzy. Co weekend pisali aby wpadł, raz pojechał po kryjomu żebym nie krzyczala. Na szczescie oni juz nie pisza i jest ok. - jak robię mu awanturę o to wszystko to on wychodzi,albo jedzie gdzies -nieraz mu robię wyrzuty ze on jeździ a ja wiedzę 24 na dobę 7 dni w tygodniu w domu i jak raz mnie do galerii weźmie to myśli ze z tego powodu może już wszędzie jeździć Dodam ze mąż ma 12 rodzeństwa od 7 do 25 lat i są bardzo zrzyci ze sobą tak jak i z rodzicami ale bez przesady, ma rodzinę teraz swoją własną Nie wiedziałam przed ślubem ze nie ma odciętej jeszcze pempowiny ponieważ nie mieszkalismy razem(rodzice by się nie zgodzili bo to grzech przed slubem) Powiedzcie co ja mam zrobić? Czy wydziwiam?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie przeczytałam całości, ale muszę Cie oświecić. Każdy facet to niedoróbka, maminsynek i ciepłe kluski. Nic na to nie poradzisz, albo sie pogodzisz albo będziesz singielka. Smutne, ale prawdziwe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×