Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Jak ratować związek

Polecane posty

Gość gość
drapie mnie po plecach bo lubie to bardzo a on lubi mi sprawiac przyjemnosc:) co do par z dziecmi- naprawde nie znam kochajacego sie malzenstwa z dziecmi tak jak przed ich posiadaniem. zobacz na zewnatrz: ida na spacer, ona z kwasna mina pcha wozek i drugie dziecko trzyma za reke, a on dwa kroki z tylu. a moj to mnie nie pusci nawet na trzy metry zeby przejsc. ps. ubierz rozowa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ok, rozumiem już z tymi plecami :) Ja za to mam łaskotki ;) Wczoraj widziałam jak dziecko (chłopiec) kopnął matkę. Ojciec nie zareagował. Pomyślałam wtedy, że przy moim mężu to by kamień na kamieniu nie został w takiej sytuacji. Ok, biorę różową :) Dziękuję za rady :) Lecę! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Powodzenia! Pamietaj ze to milosc twojego zycia a ty jestes jego miloscia! Tylko mu to przypomnij i nie zmarnuj tej milosci dla dzieci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Na dzieci decyduja sie ci ktorzy nie maja pomyslu na siebie i chca oddalic mysli ze cos ze soba trzeba zrobic. A tak to maja pseudo cel. Rowniez dzieci robia kobiety bo chca zeby ich ktos pokochal- wiesz to taka latwa milosc, bo nie trzeba sie starac, wystarczy byc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dobra rada wuja
Autorko, on ma 60ke, czas być dziadkiem a nie ojcem. Zostańcie przy karierach, podróżach, wygodach itp., dzieci nie są dla was, to tylko niewygoda i frustracja dla was będzie, a dzieci to nie zabawki czy towar który można zwrócić, tylko człowiek na całe życie. A sama zrób sobie sterelizacje aby przypadkiem w ciąże nie zajść, bo wtedy koniec z wami, on ci wpadki nie wybaczy do końca życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I jak po kolacji? Porozmawialiście? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak, porozmawialiśmy. I to bardzo dużo rozmawialiśmy. Już jest właściwie prawie całkiem dobrze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To super :) Pisałam, ze będzie dobrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie zamierzam się sterylizować. Wybacz - nie będę ryzykować własnym zdrowiem. Przez ponad 20 lat wystarczyły nam pigułki, wystarczą i teraz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Świetnie. Trzymam mocno kciuki, żebyście byli szczęśliwi. Dziękuję, że z taką miłością opowiedziałaś o Waszym związku i pokazałaś, że istnieją takie wspaniałe małżeństwa. Życzę dużo szczęścia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziękuję :) Powiedział mi jak to wyglądało z jego punktu widzenia. I faktycznie - nie miałam racji, zachowywałam się debilnie i raniłam męża, przy okazji szkodziłam też sama sobie. Dziś się cieszę, że z tej ciąży nic nie wyszło. Już się normalnie uśmiecha, normalnie rozmawiamy. Martwi mnie tylko to, że w łóżku był trochę spięty. Mam nadzieję że to minie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale Ci zazdroszczę takiego wspaniałego małżeństwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Myślę, że tak drastyczna zmiana zachowania partnera burzy poczucie bezpieczeństwa. Jak jeszcze nigdy wcześniej nie było żadnych symptomów z Twojej strony, że chcesz mieć dziecko, a tu nagle ... "muszę". To trzeba wielkiej miłości, żeby to jakoś znieść i nie zwariować i potem zdobyć się na wybaczenie. Ale teraz wszystko przed Wami. Cieszcie się odzyskanym szczęściem. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mąż mi nie robił wyrzutów - za co go podziwiam. Powiedział jak to odebrał, powiedział jak zmieniłoby się nasze życie, na koniec powiedział, że cieszy się, że odzyskał partnerkę. I więcej nic. Zero jadu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może właśnie na tym polega miłość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
może ;) lecę do męża, bo mu kupiłam koszulę i idę dać ;) może mu masaż zrobię - jeśli będzie chciał :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Leć. Mam nadzieję, że takie "może" kiedyś spotkam na swojej drodze :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja to widzę inaczej. Stary wredny pryk przestraszył się na myśl o dziecku i strzelił focha żeby wyszło na jego, a jego dawna utrzymanka (teraz żona) jest tak zaszczuta, że skacze wokół niego i przeprasza że zachciała dziecka i modli się aby tylko Wielki Pan wybaczył. Aż biedna sama uwierzyła w to, że nie chce dziecka tylko otoczenie na niej to wymuszało! To jest idealny mąż, dobrane małżeństwo?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No przepraszam, skoro są małżeństwem od 20 lat, to mogli się zdecydować wcześniej, facet powinien być dziadkiem a jej się dziecka zachciało. Nie dziwię się fochowi, kto będzie zajmować się dzieckiem jak ich zabraknie? Wpadka ok, ale świadoma decyzja? Jak czuje się taki rodzic na zebraniu w szkole jak koledzy pytają jego dziecka czy to jego dziadek? Proszę mi wierzyć, byłam świadkiem takiej sytuacji. Zdarzają się dojrzalsi rodzice,ale chyba nie aż tak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale ona jest dojrzałą kobietą i byłaby dobrą matką. To nie jej wina że mąż to już dziadek. No ale ciężko mieć starszego od siebie sponsora a potem młodego tatusia dla swoich dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie jestem utrzymanką, ani mój mąż nie jest sponsorem. Jakby Ci umknęło - pracuję. W tym samym zawodzie, co mąż. I z łatwością mogłabym się dziś wyprowadzić i sama utrzymać na dobrym poziomie. Płacę sama za siebie. Sama kupuję ubrania, kosmetyki, elektronikę czy wszystko czego potrzebuję. Za wspólne rzeczy również płacę - np. wczoraj za naszego psa. Owszem, mąż płaci za mnie jeśli idziemy gdzieś razem, np. na zakupy, ale tak samo ja kupuję mu różne rzeczy, np. koszule. Jestem z mężem, dlatego że go kocham, a nie z powodu pieniędzy. Kocham go np. za to, że jest bardzo opiekuńczy. Wczoraj byłam zmęczona - miałam sporo pracy w ciągu dnia, wróciłam wieczorem. Wzięłam prysznic, usiadłam w ręczniku i zasnęłam, zanim zdążyłam posprzątać. Były ciuchy na podłodze, papiery i książki na biurku, zakupy w torebce, wywalone rzeczy z torby na fitness. Obudziłam się i wszystko było idealnie - lepiej nawet niż ja bym to ułożyła (a jestem pedantką). Nawet zakupy (kosmetyki) poustawiał tam gdzie trzeba, we właściwych miejscach na toaletce. Spałam 13 godzin - nie obudził mnie. I jeszcze kwiaty zarobiłam :D On mnie dalej traktuje jak młodą dziewczynę. Ok, nie wyglądam na 42 lata (choć co do twarzy korzystam tylko z lasera frakcyjnego i mikrolipofilingu, nigdy nie zrobilabym sobie zadnej operacji, a co do ciala to jedynie dieta, sport i masaze, biust mam malusienki wiec jest taki sam jak u nastolatki :D ), ale on dobrze wie ile mam lat. I to jest urocze. Zrobił tak, że całe 20 lat czułam się jak świeżo zakochana. I był ze mną ZAWSZE. Nawet jak rok temu budziłam się z narkozy, to był, chociaz teoretycznie w tej klinice do sali "budzeń" odwiedzajacy nie powinni wchodzic. I nawet jak rzygałam krwią po tej operacji, to też był. Więc nie obrażaj mnie i mojego męża.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Co do dziecka - ja to przemyslalam. Nie chce miec dziecka. Bo uswiadomilam sobie ze to by nas zniszczylo i nigdy nie byloby juz tak jak dawniej. Dla przykladu - lubimy wyjezdzac, teraz mielismy niestety kryzys, ale we wrzesniu bylismy w Pradze. Chodzilismy po miescie do 2-3 w nocy - po Praga nocą jest najpiękniejsza. Wyobrażasz sobie coś takiego z dzieckiem? Albo nawet dzień wczorajszy - siedziałam na konferencji 10 godzin. Zanim się przebiłam przez korki na 8 rano i potem wieczorem (mieszkamy za miastem) tez troche czasu minelo. Maz pisal - to tez jego praca i pasja. Co do dzieci - maz de facto dwojke wychowal. NIE SWOICH. Z pierwszego malzenstwa dzieci nie ma, jego zona zmarla po 2 latach po slubie. Ale ma siostre, ktora maz zostawil z dwojka dzieci, zaraz jak sie mloda urodzila. Maz jej bardzo pomagal. Nota bene miedzy mna a jej synem (ma juz 30 lat) jest mniejsza roznica wieku niz miedzy mna a mezem. Maz uwaza chlopaka za swoj sukces wychowawczy i edukacyjny :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ewo, i jak tam u Was?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak, jest dużo lepiej :) Wypiłam kawę na noc - miałam dużo pracy - i nie mogę spać. Pomyślałam więc, że tu zajrzę. Pytanie mam bardzo głupie. Nie mogę o tym zapytać przyjaciółki - powie wszystko swojemu mężowi, a jej mąż jest dobrym kolegą mojego męża. Zastanawiam się jak - nie wiem jak to określić, żeby było jak najbardziej adekwatnie - uwieść własnego męża. Choć uwieść nie wydaje się dobrym określeniem, bo kojarzy się z osobami, które nie są w związku. Nie chodzi mi też o sam stosunek, nawet nie o atmosferę, tylko o emocje - zwłaszcza z jego strony. I nie wiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zrob mu loda ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×