Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość jobla19

Trudna decyzja

Polecane posty

Gość jobla19

Witajcie, W maju w zeszłym roku znalazłam pracę. Ze względu na bardzo trudną sytuację życiową musiałam ją podjąć mimo tego, że nie skończyłam jeszcze studiów. Są to studia zaoczne i pozostało mi napisać pracę magisterską i ją obronić. Tak, więc podjęłam pracę i byłam z tego powodu bardzo szczęśliwa do czasu... Dziś jestem wrakiem człowieka. Nie mam czasu dla siebie, nie mam czasu dla męża, rodziny, pracuję 6 dni w tygodniu i jestem już tym wykończona. Wbrew temu co obiecywał pracodawca jestem zatrudniona na pół etatu, a pracuję na cały. Praca okazała się dla mnie strasznie męcząca. Doszło do tego, że bywają dni, kiedy mam ochotę warknąć na klienta lub szefa, bo mam ich dość. Codziennie mam napięte mięśnie, nie mogę usnąć, potem nie mogę się wybudzić, prześladuje mnie myśl o nienapisanej pracy magisterskiej i o tym, że być może rujnuję sobie przyszłość odkładając pisanie na...no właśnie sama nie wiem kiedy w ogóle zacznę. Mąż powiedział mi, żebym pracę teraz rzuciła napisała magisterkę i szybko znalazła inną pracę. Ja się strasznie boję tego, że pozostanę bez pracy, że nie będę mogła jej znaleźć ;-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rzuć pracę w cholerę, co to w ogóle ma być - miałaś być zatrudniona na pół etatu a zrobili z ciebie niewolnika? Zawalcz o swoje. Albo niech szef da ci faktycznie te pół etatu albo się zwolnij. Bez sensu marnować życie, rodzinę na taki układ. Posłuchaj się męża. Obronisz magisterkę szybko i jakoś to będzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jobla19
Barrranku dziękuję za odpowiedź. Ja chciałam pełny etat, ale po okresie próbnym pracodawca dał mi umowę na pół etatu tłumacząc, że mu się finansowo nie powodzi. Zwolnił też jedną dziewczynę, a zamiast tego mnie obsadził w pracy również w soboty. Trzymam się tej pracy, bo było mi ciężko znaleźć pracę przez jakieś pół roku, a poza tym mam strasznie zagmatwaną sytuację i boję się utraty stałego dochodu. Z drugiej strony jestem co raz bardziej zmęczona, nerwowa i szkoda mi też pieniędzy, które wpłaciłam za studia zaoczne, żeby ich teraz nie ukończyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeśli szef jest jakiś bardziej ludzki to go poproś o bardziej ludzkie warunki pracy. Przedstaw swój problem tak jak nam a jeśli się nie zgodzi to się z nim pożegnaj. Pracę znajdziesz, spokojnie. Nie odkładaj magisterki. Dasz sobie radę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jobla19
Dziękuję Ci za ciepłe słowa! Już wspominałam mu o sobotach. Powiedział mi, że i tak w soboty nie pisałabym pracy magisterskiej. On nie rozumie tego, że jestem kobietą i mam też różne inne obowiązki i że jak wracam do domu w sobotę o 15 to nie wiem w co najpierw włożyć ręce. Poza tym nie mam nawet kiedy się zregenerować....Ech musiałam się wygadać. Strasznie mi się pod górę układa od dłuższego czasu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mówię, jeśli nie widzisz polepszenia swojej sytuacji zawodowej to po prostu z pracy zrezygnuj. Nie żyjesz dla pracy tylko dla swoich bliskich i dla siebie, na twoim miejscu albo bym twardo negocjowała, albo po prostu zaczęła szukać innego zawodu takiego, aby pasował do twoich potrzeb.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jobla19
Zawsze trudno mi było bronić własnych potrzeb i racji...tym razem chyba jednak muszę zawalczyć o siebie, bo po prostu padam z sił. Czuję, że na tej sytuacji cierpimy z mężem, ale boję się o przyszłość bez pracy - rezygnacja z niej to zawsze jakieś ryzyko. No nic chyba je podejmę...daję sobie czas do końca tygodnia. Dziękuję Ci za porady. Nigdy nie byłam silną kobietą i stąd biorą się wszystkie moje problemy, więc bardzo cenne są dla mnie wskazówki od silniejszych kobiet.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak ty o siebie i swoją rodzinę nie zawalczysz to kto to zrobi? Dasz sobie radę, nawet jeśli przez pewien czas nie będziesz miała pracy to jeszcze nie jest to koniec świata. Szybko znajdziesz kolejną, pewnie nawet i lepszą skoro będziesz miała tytuł magistra. Trzymam za ciebie kciuki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jobla19
Dziękuję!!! Trzymaj mocno:*:*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nigdy nie jest łatwo jak sie studiuje i jednoczesnie pracuje. a juz okres kiedy trzeba pisac prace jest najgorszy. ja bym tak szybko nie rezygnowala. szef ci placi za caly etat czy za pol? a negocjacje warunkow pracy z szefem.... hmmm... pobożne zyczenia. nie zatrudnil cie w ten sposob przez pomylke tylko celowo wiec marne szanse zeby chcial to zmienic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jobla19
Już zdecydowałam. Jutro złożę wypowiedzenie. Wiem, że nie jest łatwo godzić studia z pracą i tak na prawdę, że warto to robić bo to świadczy o naszej pracowitości, rozgarnięciu. Niestety, dłużej już nie mogę. Fizycznie i psychicznie nie daję rady i czuję wręcz, że za długo odkładałam to wypowiedzenie w czasie. Możliwe, że będę żałować i płakać potem, że jestem tak długo bezrobotna, a możliwe, że uporządkuję swoje życie, zamknę etap studiów, znajdę lepszą pracę i będę szczęśliwa. Tego sobie i Wam wszystkim życzę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisz koniecznie jeszcze za jakiś czas jak się twoje życie potoczyło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×