Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kim

Malzenstwo i problemy po roku...

Polecane posty

Gość kim

Witam.

Pisze,bo mam problemy w malzenstwie...nie wiem,czy to moj "chory"punkt widzenia,czy faktycznie Maz nie widzi problemow.

Boli mnie fakt,ze kiedy mowie otwarcie co mnie boli on nawet nie jest w stanie mi odpowiedziec,bo tlumaczy to chociazby nieodpowiednia pora na rozmowe.

Ciezko mi nawet opisywac tutaj sytuacje,bo jest mi po prostu "slabo" kolejny raz to samo opisywac.

Maz zawsze powtarza przy ciezkich tematach,ze jestem najwazniejsza,ale ja czuje sie inaczej.

Mojego siostrzenca akceptuje jednak nie potrafi sam od siebie jako Wujek zabawic 3latka...kiedy sie pojawia jego 8letni Chrzesniak ten traktuje go jak malego chlopca i pozwala na wszystko.

Podobnie jest ze mna...kiedy chce gdzies wyjsc,wyjechac jest bardzo zmeczony,przeglada ciagle telefon...jezeli zadzwoni kolega,siostra Maz jest gotowy poswiecic dla nich czas.

Oooo sex,okazanie uczuc wrecz sie prosze...zeby okazal mi troche uczuc,uwagi.

Przed Slubem bylo "cacy" a rok po Slubie zaczyna byc zle do tego stopnia,ze coraz czesciej mysle o rozwodzie. 

Mam wrazenie,ze jestem tylko od sprzatania,gotowania itd...kiedy mowie co czuje slysze tylko "cos Ty" 

...kiedys wspominalam cos o tym,ze sie wyprowadze na jakis czas do rodzicow to powiedzial "Robak chcesz to jedz ja Tobie nie zabraniam". 

 

Kiedy uda mi sie wyciagnac Meza gdzies poza dom to jak poparzony spieszy sie zeby wrocic do domu...jezeli jednak wyjazdzamy z jego inicjatywy(bardzo rzadko) nie patrzy na to,ze musze wstac do pracy o 4:45.

Pomime fakt,ze czasami wiecej wie jego siostra jak ja...

 

czy ze mna jest cos nie tak? glosno i dosc ostro zawsze mowie co mi nie gra...co mnie boli...jak widze wszystko.

Chce zeby on tez powiedzial jak sue czuje...jak czulby sie na moim miejscu np,pytam czy przestalam sie jemu podobac itd,ale odpowiedzi wlasnie brak ;( siedze,rycze i nie wiem co robic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Qaz

Twoj maz zachowuje sie jakby mu nie zalezalo kompletnie. Moze jest ktos inny? Nie wiem co robic. Moze wypowie sie jakis facet? Albo mezatka? 

Przykro mi, nie placz☹

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kim 90

sama nie wiem co myslec...wiesz.

Gdyby ktos byl to bardzo dobrze sie maskuje...

w tel zadnych podejrzanych "rzeczy" nie ma...nie robi tez tajemnic...kiedy biore jego telefon nie wpada w panike.

Pracuje razem z moim bratem,wiec gdyby mial kogos w pracy to bym wiedziala od brata...nie robilby tajemnic. 

Nie mam pojecia co moge robic zle...dom zawsze jest posprzatany,obiad ugotowany...pracuje o 6-17,ale wszystko ogarniam.

Dbam o swoj wyglad,nie jestem zaniedbana...

interesuje sie Meza pasja,bo sama mam bzika na punkcie motoryzacji...potrafie go sluchac...nie mam pojecia co robie zle.Jestem za glupia...a od myslenia w czym problem peka mi glowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Nic. Absolutnie nic autorko siła, groźba i prośba nie zmienisz. Ewidentnie widać, że mąż zbywa wszelkie próby rozmowy bo nie chce się mierzyć z Twoimi uczuciami. Ja jestem po rozwodzie i jestem szczęśliwa mężatką po raz drugi od 4 lat. Z moich przemyśleń i obserwacji własnych doświadczeń gdybym była na Twoim miejscu.. zajelabym się po prostu sobą. Robilabym podstawowe porządki, żadnych obiadów pod nos, żadnych udogodnień i przede wszystkim znalazlabym sobie jakąś pasję, albo odgrzała zapomnianą i temu poswiecilabym swój czas, oczywiście pytając męża czy chce się przyłączyć. Pracujecie oboje, nie powinnaś patrzeć na siebie jak na maszynę, świetnie że ogarniasz dom, ale nie musisz i nie powinnaś robić tego sama. Nie bierze pod uwagę, że musisz rano wstać jak jesteście gdzieś? O danej godzinie powiedz, że już czas wracać i koniec! Jeśli Ty nie zadbaszo siebie, on samoistnie tego jak widać nie okaże. Może jeśli siebie docenisz bardziej, mąż się opamięta. Bo jak narazie, oczywiście biorąc pod uwagę tylko to co jest napisane, to on robi co chce, a Ty płaczesz.. mężczyzna, któremu zależy nie mógłby patrzeć na sytuację, że kobieta w związku czuje się źle. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kim 90

bardzo wzruszylo mnie to co napisalas...

reaguje na wszystko co czytam placzem,bo mam wrazenie,ze inni sa w stanie mnie rozumiec,a Maz nie.

 

Pasje,hobby...mam...uwielbiam swoja prace...bo jest zwiazana z tym co kocham.

Boli mnie bardzo jednak mysl i swiadomosc tego,ze moje slowa,placz nic nie daje.

Poruszylam dzisiaj temat...kolejny raz.

Powiedzialam jak sie czuje...ze musimy cos zmienic w zwiazku,bo inaczej nie dam rady.

Dodalam,ze gdybym teraz sie spakowala nie zrobilby doslownie nic...co uslyszalam...

cyt "nie trzymam Ciebie na sile,weselu chcesz odejsc.

Ja nikogo sobie nie poszukam,ale jezeli Ty kogos poznasz to go rozszarpie" 

jak to rozumiec...? 

nie tak wyobrazalam sobie milosc na cale zycie.

Nie jestem typem panny ktora oczekuje ksiecia na bialym koniu nie dajac totalnie nic od siebie...

chcialabym chociaz minimum okazania milosci...tego,ze jestem po prostu wazna ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Psychiczny emocjonalnie niestabilny typ który próbuje cie emocjonalnie trzymać za mordę durnymi tekstami. Nie bądź głupia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kim 90

staram sie spojrzec na wszystko z jego punktu widzenia...

ale ciezko mi pojac pewne sprawy.Moze dobrze,ze nie jest typem czkowieka,ktory stresuje sie wszystkim,ale nie do tego stopnia...myslalam,ze kiedy powiem o pakowaniu rzeczy on chociaz bedzie probowal ze mna porozmawiac,spytac co sie dzieje...ciezko jednak przy tym wstac z wyra.

Poszukam psychologa chyba...pojdziemy oboje.Moze jezeli ktos 3ci powie,ze nie tak powinno to wygladac dojdzie do innych wnioskow.Nie mam pojecia jak to tlumaczyc.

Wiem jedno...gdyby to Maz powiedzial mi to co mowie ja...i prosilby mowiac przez placz o to...o co prosze ja...nie usnelabym spokojnie w trakcie rozmowy tak jak on.

Nie jestem dewotka,ktora non-stop cisnie jemu glowe i rzuca tysiac slow na minute...jestem typem kobiety,ktora glosno mowi co mysli,wyrazam swoje potrzeby,pytam o jego z tym,ze ciezko mi cokolwiek osiagnac,bo moj Pan nie slucha.

Dzisiec razy poruszamy np jakis temat,a ten na koncu potrafi mnie pytac o to co odpowiedzialam chwile wczesniej.

Jestem totalnie zalamana...rece i sily mi juz opadaja.Rozwala mnie nawet ostatnio fakt,ze kiedy on konczy badz zaczyna prace ja jestem zawsze pod tel...po prostu czekam z glupim pytaniem "dojechales,wszystko ok?" "milego dnia,spokojnej sluzby" 

Maz robi podobnie jezeli zaczyna zmiane z rana...jesli ma druga,smacznie sobie spi,nawet powieka nie ruszy,a ja dzialam od rana.

Mam bardzo odpowiedzialny zawod...ale nie jest zmartwiony jezeli milcze 3-4h gdzie powinnam byc juz w domu,a nie dam znac,ze dotarlam.

Myslalam,ze mam u boku kogos kto jest opiekunczy,spokojny...potrafi dbac.

Cieszylam sie,ze trafilam na kogos kto ma podobne potrzeby,myslalam ze potrzebuje takiej emocjonalnej akceptacji,troski jak ja...z dniem dzisiejszym nie wiem doslownie nic.

Wieczorem powiedzial,ze mnie kocha...odpowiedzialam,ze coraz trudniej w to mi uwierzyc,bo nad zwiazkiem trzeba pracy obojga ludzi.

Jak myslicie co odpowiedzial...???

no wlasnie...

"no to nie wierz"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hiena

Jak to wszystko czytam to zachowanie kropka w kropkę jak u mojego męża. Zwyczajnie identycznie. Rozgryzlam go po latach ale czasami jak skumulują się we mnie emocje to muszę się usunąć na tydzień-dwa i wszystko wraca do normy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hiena

To typ człowieka który uwielbia być adorowany pod każdym względem nie dając z siebie zbyt wiele, a czasami wręcz trzeba się o swoje upomnieć.

Wydaje mi się że dobrym rozwiązaniem jest wyjazd do rodziców. Oni okażą ci miłość i troskę której ci tak brakuje. Naładujesz akumulatory. Ważne zebys nie miała z mężem za dużego kontaktu. Najlepiej wcale, ale jak zapyta co u ciebie to powiedz dobrze nie mogę rozmawiać. Musisz sobie wszystko przemyśleć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
9 godzin temu, Gość kim 90 napisał:

bardzo wzruszylo mnie to co napisalas...

reaguje na wszystko co czytam placzem,bo mam wrazenie,ze inni sa w stanie mnie rozumiec,a Maz nie.

 

Pasje,hobby...mam...uwielbiam swoja prace...bo jest zwiazana z tym co kocham.

Boli mnie bardzo jednak mysl i swiadomosc tego,ze moje slowa,placz nic nie daje.

Poruszylam dzisiaj temat...kolejny raz.

Powiedzialam jak sie czuje...ze musimy cos zmienic w zwiazku,bo inaczej nie dam rady.

Dodalam,ze gdybym teraz sie spakowala nie zrobilby doslownie nic...co uslyszalam...

cyt "nie trzymam Ciebie na sile,weselu chcesz odejsc.

Ja nikogo sobie nie poszukam,ale jezeli Ty kogos poznasz to go rozszarpie" 

jak to rozumiec...? 

nie tak wyobrazalam sobie milosc na cale zycie.

Nie jestem typem panny ktora oczekuje ksiecia na bialym koniu nie dajac totalnie nic od siebie...

chcialabym chociaz minimum okazania milosci...tego,ze jestem po prostu wazna ;(

Przerabiałam łzy, rozmowy, płacz, szantaż że jeśli nic się nie zmieni to odejdę. 

Według moich obserwacji własnych doświadczeń to nie działa ponieważ mąż czuje się ponad Tobą, nie wierzy, że odejdziesz, nie wierzy, że bez niego może być Ci lepiej, nie rozumie i nie odczuwa ile wysiłku wkładasz w prowadzenie domu i w wasz związek. Chciałby zjeść ciastko i mieć ciastko, czyli w tym przypadku mieć po swojemu, nic nie zmieniać, być na świeczniku i żebyś Ty skakala wokół niego. Bo przecież łzy sugerują, że bardzo Ci zależy. Rozumiem co czujesz.. to bardzo przykre. Najważniejsze co możesz dla siebie zrobić to okazać sobie samej szacunek. Jeśli chcesz to przemyśleć, faktycznie odpocząć to powinnaś tak właśnie zrobić. Teraz jest Ci przykro, usiądź na moment i zastanów się co zrobisz jak sytuacja będzie się ciągnąć przez najbliższe 10 lat, co w momencie gdy pojawia się dzieci.. to ważne pytania. I jakkolwiek patetycznie to nie zabrzmi, życie jest jedno. 

Życzę Ci żebyś odnalazła wszystkie odpowiedzi, mi to zajęło dwa lata.. zdecydowanie za długo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kim 90
24 minuty temu, Gość Hiena napisał:

To typ człowieka który uwielbia być adorowany pod każdym względem nie dając z siebie zbyt wiele, a czasami wręcz trzeba się o swoje upomnieć.

Wydaje mi się że dobrym rozwiązaniem jest wyjazd do rodziców. Oni okażą ci miłość i troskę której ci tak brakuje. Naładujesz akumulatory. Ważne zebys nie miała z mężem za dużego kontaktu. Najlepiej wcale, ale jak zapyta co u ciebie to powiedz dobrze nie mogę rozmawiać. Musisz sobie wszystko przemyśleć.

 

30 minut temu, Gość Hiena napisał:

Jak to wszystko czytam to zachowanie kropka w kropkę jak u mojego męża. Zwyczajnie identycznie. Rozgryzlam go po latach ale czasami jak skumulują się we mnie emocje to muszę się usunąć na tydzień-dwa i wszystko wraca do normy

to strasznie przykre kiedy Ty oddajesz siebie w 100% drugiej osobie,a ktos nie jest w stanie poswiecic Tobie pol dnia. 

Bardzo mnie to boli...ciagle sie katuje myslami dlaczego jest tak...nie inaczej.

Chcialabym wierzyc w to,ze dla mojego Meza jestem wszystkim,ale mysle,ze gdybym sie spakowala nie zawalczyl by o mnie.

Caly czas powtarzam i prosze zeby sluchal co mowie,ze dla mnie istotne sa male drobne takie codzienne gesty,a nie raz do roku konkretny prezent ktory ma wszystko zalatwic.

Nie jestem materialistka...bransoletki,naszykniki itd nie sa dla mnie wazne.

Chcialabym zeby moj Mezczyzna spontanicznie mnie przytulil,pocalowal...czule nazwal.

Czy to tak wiele? 

Czasami chcialabym cofnac czas...mam chwile gdzie zaluje,ze jest jak jest.Obiecalam sobie,ze nie bede plakac skoro nie ruszaja jego moje uczucia,ale nie umiem.Chyba tylko pozornie w oczach innych jestem przebojowa,odwazna,silna kobieta...a w srodku pekam z zalu.

Jezeli odejde teraz,nie wroce...bo on nic nie zrobi,a ja mam dosc wchodzenia w tylek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hiena

Ja mam pewnie inna sytuację bo mamy 2ke dzieci. Powiem ci że wiele lat tak myślałam wiele nocy przeplakalam.

Ale kiedy naprawdę byłam w potrzebie i nagle okazywało się że pomimo dużego grona znajomych zostawałam sama jak palec on zjawiał się jak dobra wróżka.

Kiedy próbowałam mu mówić co czuję przez to jego zachowanie to on na to że przesadzam że życie nigdy nie jest takie jak byśmy chcieli. Że powinnam znaleźć sobie zajęcie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc

Niestety tak to czasem jest zaprowadzi pod oltarz i myśli że nie musi się starać. Albo motylki odfrunely to ma wywalone. A ile łat się znaliscie przed ślubem? Jak dla mnie to zmierza donikąd

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hiena

Żyję ze mną tak jakby obok mnie. Niektóre decyzje które on sam podejmuje bardzo mi się nie podobają, ale pomimo mojego sprzeciwu i tak zrobi co sam uzna za słuszne.

Mnie mąż nigdy nie zatrzymywał jak wyjeżdżałam pytał tylko czy wrócę, zawsze mówiłam że nie po to odchodzę żeby wracać. I on się wtedy mobilizuje stara się i wg jest tak jakbym chciała.

Ale wiem że nie mogę całe życie uciekać muszę sobie inaczej z tym radzić.u mnie też w pewnym sensie się sprawdza zadawanie pytań zamiast oczekiwać że sam coś wydusić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Szok

Współczuję takich małżeństw, tragedia. Najlepszy wolny związek!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kim 90
17 minut temu, Gość Gość napisał:

Przerabiałam łzy, rozmowy, płacz, szantaż że jeśli nic się nie zmieni to odejdę. 

Według moich obserwacji własnych doświadczeń to nie działa ponieważ mąż czuje się ponad Tobą, nie wierzy, że odejdziesz, nie wierzy, że bez niego może być Ci lepiej, nie rozumie i nie odczuwa ile wysiłku wkładasz w prowadzenie domu i w wasz związek. Chciałby zjeść ciastko i mieć ciastko, czyli w tym przypadku mieć po swojemu, nic nie zmieniać, być na świeczniku i żebyś Ty skakala wokół niego. Bo przecież łzy sugerują, że bardzo Ci zależy. Rozumiem co czujesz.. to bardzo przykre. Najważniejsze co możesz dla siebie zrobić to okazać sobie samej szacunek. Jeśli chcesz to przemyśleć, faktycznie odpocząć to powinnaś tak właśnie zrobić. Teraz jest Ci przykro, usiądź na moment i zastanów się co zrobisz jak sytuacja będzie się ciągnąć przez najbliższe 10 lat, co w momencie gdy pojawia się dzieci.. to ważne pytania. I jakkolwiek patetycznie to nie zabrzmi, życie jest jedno. 

Życzę Ci żebyś odnalazła wszystkie odpowiedzi, mi to zajęło dwa lata.. zdecydowanie za długo.

"rozmowa"tutaj mi pomaga...bo wiem,ze nie jestem sama.

Nie chce obarczac rodzicow,czy rodzenstwa moim problemem.

Wszystko przemyslam...kazdy kolejny zyciowy krok.

Dziecko bylo w planach,ale powiedzialam wprost...ze w takiej sytuacji jak jest teraz ja sie wstrzymuje z taka decyzja,bo dziecko nie jest karta przetargowa,ktora zalagocic ma problem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hiena
10 minut temu, Gość kim 90 napisał:

"rozmowa"tutaj mi pomaga...bo wiem,ze nie jestem sama.

Nie chce obarczac rodzicow,czy rodzenstwa moim problemem.

Wszystko przemyslam...kazdy kolejny zyciowy krok.

Dziecko bylo w planach,ale powiedzialam wprost...ze w takiej sytuacji jak jest teraz ja sie wstrzymuje z taka decyzja,bo dziecko nie jest karta przetargowa,ktora zalagocic ma problem

Powiem ci że gdyby nie to że mamy dzieci. On bardzo je kocha a one jego. Gdyby nie ta więź to dawno bym z nim nie była. Z tak trudnych charakterem ciężko żyć naprawdę. 

Chociaż kiedy raz na rok-dwa kiedy się otworzy i wszystko sobie wyjaśniamy i widzę że on to wszystko rozumie i popiera moje zdanie. Zastanawiam się czy ja może za bardzo nie napieram? Jestem naprawdę bardzo empatyczną osobą i staram się go zrozumieć.

Ale czy ja nie zasługuje na więcej uwagi...? Trochę już przywykłam ale czasami chce mi się zwyczajnie krzyczeć z bezsilności

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kim 90
1 godzinę temu, Gość gosc napisał:

Niestety tak to czasem jest zaprowadzi pod oltarz i myśli że nie musi się starać. Albo motylki odfrunely to ma wywalone. A ile łat się znaliscie przed ślubem? Jak dla mnie to zmierza donikąd

dwa lata...wczesniej bylam w zwiazku 10lat,gdzie wiekszosc tych lat walczylam o wyprowadzenie partnera z nalogu.Kiedy mi sie udalo zauwazylam,se totalnie nic juz do niego nie czulam...po prostu.Odchodzilismy od siebie w zgodzie.

X prowadzi normalne zycie-kobieta,dobra praca itd.

Bardzo szybko ogarnal sprawy zwiazane z poznaniem nowej kobiety...nie mam tego zazle X to mnie tylko upewnilo w tym,ze oboje bylismy wypaleni. 

Po wszystkim poznalam mojego obecnego Meza...poczatki byly extra.Czuly,troskliwy,opiekunczy...bylo bardzo super,czulam sie kochana teraz mam wrazenie,ze jestem jemu obojetna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kim 90
3 minuty temu, Gość Hiena napisał:

Powiem ci że gdyby nie to że mamy dzieci. On bardzo je kocha a one jego. Gdyby nie ta więź to dawno bym z nim nie była. Z tak trudnych charakterem ciężko żyć naprawdę. 

Chociaż kiedy raz na rok-dwa kiedy się otworzy i wszystko sobie wyjaśniamy i widzę że on to wszystko rozumie i popiera moje zdanie. Zastanawiam się czy ja może za bardzo nie napieram? Jestem naprawdę bardzo empatyczną osobą i staram się go zrozumieć.

Ale czy ja nie zasługuje na więcej uwagi...? Trochę już przywykłam ale czasami chce mi się zwyczajnie krzyczeć z bezsilności

no mam identycznie...tak samo czuje,mysle.

Nie mam dzieci-to nas rozni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Masochistki z was. Może kogoś ma a ciebie znosi na tyle na ile musi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kim 90
11 minut temu, Gość Gość napisał:

Masochistki z was. Może kogoś ma a ciebie znosi na tyle na ile musi.

zdrada raczej odpada...chyba,ze po prostu ktos mu sie podoba,ale jeszcze nic nie urodzilo sie jeszcze 😞

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hiena

U mnie też zdrada odpada. Najbardziej mnie wkurza jak mówię mu że może byśmy coś porobili razem albo gdzieś wyjechali to zmęczony nie chce mu się itp. Ale niech ktoś znajomy przyjdzie albo tel. zadzwoni to zaraz jest gotowy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kim 90
18 minut temu, Gość Hiena napisał:

U mnie też zdrada odpada. Najbardziej mnie wkurza jak mówię mu że może byśmy coś porobili razem albo gdzieś wyjechali to zmęczony nie chce mu się itp. Ale niech ktoś znajomy przyjdzie albo tel. zadzwoni to zaraz jest gotowy

witam w klubie...i ta radosc w glosie,zero zmeczenia.

Malo tego mam wrazenie,ze ze mna nie ma o czym gadac...za to z innymi tematow ma bez konca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Monika
21 godzin temu, Gość kim 90 napisał:

sama nie wiem co myslec...wiesz.

Gdyby ktos byl to bardzo dobrze sie maskuje...

w tel zadnych podejrzanych "rzeczy" nie ma...nie robi tez tajemnic...kiedy biore jego telefon nie wpada w panike.

Pracuje razem z moim bratem,wiec gdyby mial kogos w pracy to bym wiedziala od brata...nie robilby tajemnic. 

Nie mam pojecia co moge robic zle...dom zawsze jest posprzatany,obiad ugotowany...pracuje o 6-17,ale wszystko ogarniam.

Dbam o swoj wyglad,nie jestem zaniedbana...

interesuje sie Meza pasja,bo sama mam bzika na punkcie motoryzacji...potrafie go sluchac...nie mam pojecia co robie zle.Jestem za glupia...a od myslenia w czym problem peka mi glowa.

Wydajesz się być fajna, mądra dziewczyna, a faceci dopiero jak coś stracą to wtedy zaczynają to doceniać. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hiena
22 minuty temu, Gość kim 90 napisał:

witam w klubie...i ta radosc w glosie,zero zmeczenia.

Malo tego mam wrazenie,ze ze mna nie ma o czym gadac...za to z innymi tematow ma bez konca.

Dokładnie! Moze to bracia bliźniacy 😂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kim 90
2 minuty temu, Gość Hiena napisał:

Dokładnie! Moze to bracia bliźniacy 😂

albo mamy "zlotych" partnerow,a to my mamy bzika 😂 

zgrany z nas duet...dwie zawiedzone zony i dwoch facetow...bezblednych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hiena
Przed chwilą, Gość kim 90 napisał:

albo mamy "zlotych" partnerow,a to my mamy bzika 😂 

zgrany z nas duet...dwie zawiedzone zony i dwoch facetow...bezblednych.

Wiesz tak trochę mi lżej bo myślałam że tylko ja mam taki problem 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kim 90
11 minut temu, Gość Monika napisał:

Wydajesz się być fajna, mądra dziewczyna, a faceci dopiero jak coś stracą to wtedy zaczynają to doceniać. 

😗 dziekuje...

myslalam,ze mam obok siebie mezczyzne,ktory mnie potrafi zrozumiec.

Szkoda,ze jest inaczej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kim 90
4 minuty temu, Gość Hiena napisał:

Wiesz tak trochę mi lżej bo myślałam że tylko ja mam taki problem 

🙂 noo  dokladnie...

chociaz ktos jest w stanie pojac co czuje. 

Ja rozumiem Ciebie,a Ty mnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hiena

Życzę ci żebyś dokonała trafnego wyboru i była szczęśliwa. Bo pozostaje tylko odejść od niego albo nauczyć się z nim żyć i nie zwariować. Ściskam 😘😘😘

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×