Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość gość

Narcystyczne matki

Polecane posty

Gość gość

Czy któraś z was miała narcystyczną matkę? Jak wyglądało życie z nią i jak sobie teraz radzicie? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gossc
16 godzin temu, Gość gość napisał:

Czy któraś z was miała narcystyczną matkę? Jak wyglądało życie z nią i jak sobie teraz radzicie? 

Mam narcystycznego ojca. W zasadzie jeden pies. Kontakt mam sporadyczny, raz na kilka lat i tak mogę zliczyć, że w ciągu ostatnich 20 lat od mojego wyniesienia się z domu, spotkałam się z nim może jakieś 7 razy. Nie dopuszczam go do swojego.świata, jak tylko daję palec to on chce rękę więc urywam na kolejne lata kontakt. Teraz ojciec bardzo się pilnuje, ale to tylko dlatego, że zdał sobie sprawę, że.został sam jak palec i węszy do kogo by się przytulić na starość. Miał żonę i troje dzieci, nie dotarło.do niego, że sam zgotował sobie taki los. Jedynie jednp jego dziecko z litości ma z nim kontakt, ale to zawsze było jego ulubione dziecko. Pierwsze chciał.przerobić na swoją modłę, nawet zainteresowania swoje na nie przelewł, że się do konca nie dało, to wg niego było to wybrakowane niewdzięczne dziecko. Drugie to kolejna nadzieja, inne oczekiwania i na pozór troska, trzecie to ja - nieplaowane, niechciane, przeszkadzające, ale się zdarzyło, trudno.  Także tylko to środkowe dziecko jest z nim w stałym kontakcie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

To podobnie jak u mnie. Matka chciala zrobic ze mnie swojego klona. Przelewala na mnie swoje niespelnione ambicje, idealy, marzenia, kompleksy i caly jad jaki ma do samej siebie. Narcyzi nie potrafia radzic sobie z negatywny emocjami, wiec zamiast nienawidzic siebie to nienawidzila mnie. Znecala sie nade mna na kazdym kroku, ale tam gdzie byla punlicznosc zgrywala idealna matke ktora bedzie "rozpieszczac swoje dzieci". Sprawialam ogromne problemy wychowawcze, a ona twierdzila, ze to przez to, ze bezstresowo nas wychowywala i bylam rozpuszczona :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Mnie zastanawia nieco inna kwestia ale związana z tematem, po co narcystycznej kobiecie dziecko, jaki ma w tym cel? Działa instynkt macierzyński, kaprys czy może jest to czysta kalkulacja i egoizm? Chodzi mi o planowaną ciążę, gromadzenie wyprawki przed zajściem, nie wpadka. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Misia
3 minuty temu, Gość Gość napisał:

Mnie zastanawia nieco inna kwestia ale związana z tematem, po co narcystycznej kobiecie dziecko, jaki ma w tym cel? Działa instynkt macierzyński, kaprys czy może jest to czysta kalkulacja i egoizm? Chodzi mi o planowaną ciążę, gromadzenie wyprawki przed zajściem, nie wpadka. 

Ma obraz idealnego macierzyństwa, a siebie jako idealnej wcyhwalanej i podziwianej mamusi. Kolejne rola życiowa w której może się wykazać i wyłapać komplementy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Hmm... Misiu, to aż tak bardzo narcyza jest odrealniona żeby świadomie zachodzić w ciążę dla poklasku otoczenia? To jest chore... Czyli już na wstępie, jeszcze przed poczęciem szuka atencji i zainteresowania gawiedzi, to jest jakaś abstrakcja a konsekwencją jest późniejszy dramat dziecka, narcyzy jak i najbliższego otoczenia, które zapewne odgórnie będzie zobligowane do opieki nad dzieckiem kiedy matka się nim znudzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Zgadzam sie z Misia w 100%. Moja matka nawet przyznala, ze nie spodziewala sie, ze dziecko bedzie mialo swoj charakter ktory bedzie roznil sie od jej osobowosci. 

Patrzac na nia teraz (po terapi) widze, ze w niej nie ma nic co nie byloby gra pod publike. Jedyne momenty kiedy byla dobra matka to wtedy kiedy ktos patrzyl. Prywatnie mnie otwarcie nie lubila. Narcyz zyje dla komplementow, jak czasem widze co ona robi zeby inni jej mowili jaka jest dobra, madra i kochana to mnie skreca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

To w takim razie jak prywatnie, w zaciszu domowym funkcjonuje dziecko narcystycznego rodzica? Jak wygląda dzień takiego dziecka? Chodzenie na paluszkach przy mamusi czy może wyręczanie się wynajętą niania, podrzucanie babci, świetlica szkolna do późnych godzin? No bo w końcu trzeba to dziecko jakoś zagospodarować żeby nie zawadzało i nie drażniło oczu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
18 godzin temu, Gość Gossc napisał:

Mam narcystycznego ojca. W zasadzie jeden pies. Kontakt mam sporadyczny, raz na kilka lat i tak mogę zliczyć, że w ciągu ostatnich 20 lat od mojego wyniesienia się z domu, spotkałam się z nim może jakieś 7 razy. Nie dopuszczam go do swojego.świata, jak tylko daję palec to on chce rękę więc urywam na kolejne lata kontakt. Teraz ojciec bardzo się pilnuje, ale to tylko dlatego, że zdał sobie sprawę, że.został sam jak palec i węszy do kogo by się przytulić na starość. Miał żonę i troje dzieci, nie dotarło.do niego, że sam zgotował sobie taki los. Jedynie jednp jego dziecko z litości ma z nim kontakt, ale to zawsze było jego ulubione dziecko. Pierwsze chciał.przerobić na swoją modłę, nawet zainteresowania swoje na nie przelewł, że się do konca nie dało, to wg niego było to wybrakowane niewdzięczne dziecko. Drugie to kolejna nadzieja, inne oczekiwania i na pozór troska, trzecie to ja - nieplaowane, niechciane, przeszkadzające, ale się zdarzyło, trudno.  Także tylko to środkowe dziecko jest z nim w stałym kontakcie.

To na kim Twój ojciec aktualnie żeruje, w czyich oczach się odbija? Sam się utrzymuje czy bazuje materialnie i emocjonalnie na kimś z otoczenia. Narcyz lubi być zaopiekowany, wyręczany przez osoby z zewnątrz. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
28 minut temu, Gość Gość napisał:

To w takim razie jak prywatnie, w zaciszu domowym funkcjonuje dziecko narcystycznego rodzica? Jak wygląda dzień takiego dziecka? Chodzenie na paluszkach przy mamusi czy może wyręczanie się wynajętą niania, podrzucanie babci, świetlica szkolna do późnych godzin? No bo w końcu trzeba to dziecko jakoś zagospodarować żeby nie zawadzało i nie drażniło oczu

W moim przypadku to bylo siedzenie z babcia (na szczescie) albo doslownie chodzenie na palcach zeby nie zwrocic na siebie uwagi. Tylko jak widziala, ze na palcach chodze to tez bylo ublizanie i krzyk. Do dzisiaj, majac 30 lat, potrafie chodzic po domu kompletnie bezszelestnie. Tesc kiedys prawie zawalu dostal jak bylismy w odwiedzinach, bo nie slyszal jak zeszlam na dol. Wpadl na mnie jak wychodzilam z kuchni z kanapka i herbata - bedac doslownie przy drzwiach do kuchni nie slyszal jak za nim przeszlam. Wtedy mnie to rozbawilo, teraz jest mi smutno, ze nauczylam sie tego bo zejscie po herbate w moim rodzinnym domu bylo ryzykiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Siedziałaś z babcią czyli teoretycznie z kimś z zewnątrz. Pojawiła się rysa na wizerunku narcystycznej matki, która nie umiała i nie chciała cię ogarnąć. I twoja babcia to widziała, że narcyza nie daje sobie rady. To ciekawe bo co wtedy z wizerunkiem idealnej mamy? Lustro pęka, no chyba, że twojej mamie nie zależało na wizerunku matki bez skazy a skupiała się np na wyglądzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
2 minuty temu, Gość Gość napisał:

Siedziałaś z babcią czyli teoretycznie z kimś z zewnątrz. Pojawiła się rysa na wizerunku narcystycznej matki, która nie umiała i nie chciała cię ogarnąć. I twoja babcia to widziała, że narcyza nie daje sobie rady. To ciekawe bo co wtedy z wizerunkiem idealnej mamy? Lustro pęka, no chyba, że twojej mamie nie zależało na wizerunku matki bez skazy a skupiała się np na wyglądzie

Narcyzm to spektrum. Nie kazdy jest az tak obsesyjny. Moja matka swojej matki nie lubila, jej zdania nie szanowala wiec miala w dupie co jej matka mowi. Rodzina narcyza, ta bliska, nie jest tak wazna jak opinia publiczna. Moja matka byla z tych co ze slina na pysku beda bronic swojej racji i twiedzic, ze sa dobrym rodzicem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Dodam jeszcze, ze narcyzi nie zawsze sa dobrzy w udawaniu. Sa dobrzy w manipulacji, ale kazdy kto ich blizej zna ma jakie-takie pojecie, ze te osoby maja problem z agresja. Po prostu tlumacza sie jak moga, zawsze to narcyz jest ofiara. Albo atakuje i ubliza, albo zwala wine na osobe z ktora sie kloci. Czasem jedno i drugie. Z boku to jest chory cyrk i mozna zastanawiac sie czemu ludzie zaangazowani nic z tym nie robia. Z wenwatrz to ciafle poczucie winy w ktore popycha cie narcyz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Dokładnie, narcyzm to spektrum, powiedziałabym, że dość obszerne. Od sadystycznego do takiego "bardziej lajtowego". Np znam narcyzkę która tylko/aż w połowie prezentuje cechy z definicji narcyza. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc
19 godzin temu, Gość Gość napisał:

To podobnie jak u mnie. Matka chciala zrobic ze mnie swojego klona. Przelewala na mnie swoje niespelnione ambicje, idealy, marzenia, kompleksy i caly jad jaki ma do samej siebie. Narcyzi nie potrafia radzic sobie z negatywny emocjami, wiec zamiast nienawidzic siebie to nienawidzila mnie. Znecala sie nade mna na kazdym kroku, ale tam gdzie byla punlicznosc zgrywala idealna matke ktora bedzie "rozpieszczac swoje dzieci". Sprawialam ogromne problemy wychowawcze, a ona twierdzila, ze to przez to, ze bezstresowo nas wychowywala i bylam rozpuszczona :)

Jakież to były te ogromne problemy wychowawcze i jaki prawdziwy wg ciebie ich powód?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

No moja mama jest sadystka. Nie taka w stylu seryjnego mordercy, ale cierpienie innych sprawia jej przyjemnosc i lubi innych ranic. Mnie katowac przestala jak po prostu stalam sie za silna i jak przegrala jedna bojke to zaczela nad soba panowac.

Najzabawniejsze? Pracuje w sluzbie zdrowia. I jest bardzo dobra w tym co robi bo uwielbia byc chwalona za swoje "dobre serce" i "poswiecenie". Tylko ten blysk w oku jak opowiada o czyjejs krzywdzie czy smierci...az ciarki przechodza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
9 minut temu, Gość gosc napisał:

Jakież to były te ogromne problemy wychowawcze i jaki prawdziwy wg ciebie ich powód?

Brak koncentracji i potem agresja - mam kilka zaburzen wrodzonych o ktorych nie wiedzialam i nikt tego nie sprawdzil, poza tym bylam bita w domu. Moja reakcja na podniesiony glos byl fizyczny atak. Poza tym bylam pyskata. Ogolnie z zewnatrz niewychowane dziecko z dobrze ustawionej rodziny. W praktyce znecano sie nade mna w domu wiec bylam caly czas w stanie gotowosci na atak. W wieku 5 lat mialam pierwsze objawy nerwicy natrectw ktora meczy mnie do dzis. Jako 8 latka ze stresu wymiotowalam. Nawet teraz kiedy sie zestresuje dostaje wysokiej temperatury i objawow grypy. Jako dziecko bylam agresywna, glownie w stosunku do nauczycieli, chociaz inne dzieci tez bilam. 

Mojej mamie najbardziej przeszkadzalo, ze kiepsko szlo mi z niektorych przedmiotow. Teraz wiem co bylo tego przyczyna, mogla mi wtedy pomoc, ale psycholog od razu wylapalby, ze cos jest nie tak. Wiec nie pozwolila mi isc do psychologa nawet jak chcialam isc jako nastolatka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
6 minut temu, Gość Gość napisał:

No moja mama jest sadystka. Nie taka w stylu seryjnego mordercy, ale cierpienie innych sprawia jej przyjemnosc i lubi innych ranic. Mnie katowac przestala jak po prostu stalam sie za silna i jak przegrala jedna bojke to zaczela nad soba panowac.

Najzabawniejsze? Pracuje w sluzbie zdrowia. I jest bardzo dobra w tym co robi bo uwielbia byc chwalona za swoje "dobre serce" i "poswiecenie". Tylko ten blysk w oku jak opowiada o czyjejs krzywdzie czy smierci...az ciarki przechodza.

No właśnie chyba najwięcej uwagi poświęca się narcyzmowi sadystycznemu czyli najgorszej wersji, która już chyba podpada pod psychopatię. 

Co do kwestii zawodowych to z jednej strony są i nie są ważne, znam taki jeden przypadek. Kobieta wykonująca zawód publiczny, zaufany społecznie, pracoholiczka, tytan pracy - poza kreowana specjalnie pod ojca narcyzy dla którego praca była najwyższą wartością. Kiedy pojawił się nowy partner z zasobami finansowymi, nagle praca odeszła w kąt bo i dał jej przyzwolenie, że wcale nie musi pracować. Mozolnie wykreowany mit pracoholiczki nagle, niespodziewanie upadł. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
11 minut temu, Gość Gość napisał:

No właśnie chyba najwięcej uwagi poświęca się narcyzmowi sadystycznemu czyli najgorszej wersji, która już chyba podpada pod psychopatię. 

Co do kwestii zawodowych to z jednej strony są i nie są ważne, znam taki jeden przypadek. Kobieta wykonująca zawód publiczny, zaufany społecznie, pracoholiczka, tytan pracy - poza kreowana specjalnie pod ojca narcyzy dla którego praca była najwyższą wartością. Kiedy pojawił się nowy partner z zasobami finansowymi, nagle praca odeszła w kąt bo i dał jej przyzwolenie, że wcale nie musi pracować. Mozolnie wykreowany mit pracoholiczki nagle, niespodziewanie upadł. 

Rownie dobrze mogla nigdy tego nie chciec. Ja dlugo myslalam, ze jestem ambitna. Nie jestem. Wolalabym siedziec w ogrodku i pielic grzadki. Po prostu bylam wytresowana jak pies i osiagniecia byly jedna z moich sztuczek. Zalamanie nerwowe dopadlo mnie jak skonczylam studia, znalazlam prace przez ktora kolezanki matki zzielenialy z zazdrosci i...okazalo sie, ze nie jestem szczesliwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
8 godzin temu, Gość Misia napisał:

Ma obraz idealnego macierzyństwa, a siebie jako idealnej wcyhwalanej i podziwianej mamusi. Kolejne rola życiowa w której może się wykazać i wyłapać komplementy.

Zapewne będzie to jeden z wielu powodów dlaczego narcyza świadomie planuje i zachodzi w ciążę, dla ogólnego poklasku i ciągłego zainteresowania, troski otoczenia. 

Dodatkowo myślę, że jeżeli nie jest ustawiona finansowo, nie ma pracy, oszczędności, wsparcia finansowego to może świadomie zajść w ciążę żeby się zabezpieczyć finansowo. Wiadomo ewentualne alimenty, tyrający na rodzinę uległy ojciec, 500 lub więcej +... 

Spotkałyście się z czymś takim, dziecko jako € kapitał narcyzy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czosnek

To może i ja podzielę się tutaj swoją historią. Nienawiść do matki i lęk o przyszłość towarzyszyły mi cały czas od 16 roku życia, czyli już 20 lat. Właśnie zakończyłam półroczną terapię u psychologa i czuję się znacznie lepiej, bo zrozumiałam, że to ona jest zaburzona a nie ja… Moja matka to typ gwiazdy. Zagrała raz w filmie w latach 80’ i od tamtej pory uważa się za megagwiazdę, a wszyscy ludzie są dla niej plebsem. Znalazła sobie bardzo wygodny sposób na życie: przepracowała może łącznie 10 lat, stwierdziła że pracować nie będzie, bo w pracy ,,panują obrzydliwe stosunki”, prawdopodobnie chodziło o to, że ktoś kazałby jej coś robić. Swoje życie przesiedziała ze szlugiem przed oknem, dojąc kasę z mojego taty, który miał kiedyś firmę. Cały czas szukała poklasku u innych, sama siebie nazywała osobą ,,intiligentną”, rzekomo bardzo obeznaną z kinematografią. Całe dzieciństwo powtarzała mi, że nigdy nie chciała mieć dzieci i że gdyby nie ja, zrobiłaby ogromną karierę. Na zewnątrz chwaliła się moimi ocenami i osiągnięciami (miałam dobre wyniki), a w domu patrzyła na mnie z obrzydzeniem – potrafiła mi powiedzieć, że odziedziczyłam po niej i po ojcu wszystko co najgorsze, potrafiła mnie uderzyć w twarz za byle co. Przez to jak mną szarpała mam zaburzenia błędnika i boję się chodzić po schodach. Lubiła mnie ranić, gdy doprowadzała mnie do płaczu, wychodziła z uśmiechem i z podniesioną głową z pokoju. Znęcała się też nad moją babcią, szarpała ją i nazywała garbatą czarownicą, przez co babcia płakała. Wygrzebywała babci drobne z portfela, bo sama nie umiała się wziąć do żadnej pracy. A wszystko to w zewnętrznej otoczce jej wspaniałości, ,,intiligencji", poświęceń dla rodziny, dobra:)))))) Nienawidzę tej starej, głupiej koorvy, ale nadal wysyłam jej pieniądze od czasu do czasu, bo przez to, że nic nie robiła w życiu, jest teraz praktycznie nędzarką. Mam przez nią niskie poczucie wartości, myśl o odwiedzinach sprawia że chce mi się żygać. Na terapii płakałam jak dziecko, tak zazdroszczę innym kobietom fajnych matek, z którymi można pogadać czy pójść na drinka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
15 minut temu, Gość Gość napisał:

Rownie dobrze mogla nigdy tego nie chciec. Ja dlugo myslalam, ze jestem ambitna. Nie jestem. Wolalabym siedziec w ogrodku i pielic grzadki. Po prostu bylam wytresowana jak pies i osiagniecia byly jedna z moich sztuczek. Zalamanie nerwowe dopadlo mnie jak skonczylam studia, znalazlam prace przez ktora kolezanki matki zzielenialy z zazdrosci i...okazalo sie, ze nie jestem szczesliwa.

Dokładnie, bardzo prawdopodobne, że nigdy tego tak naprawdę nie chciała ale kult pracy był obecny w domu i tylko dzięki byciu pracoholiczka mogła zostać zauważona i poniekąd doceniona przez rodzinę ale... Przy okazji, NA ZEWNĄTRZ, dorobiła do tego giga teorię bohaterki, poświęcającej się, wymagającej tak wiele od siebie, która musi być podziwiana i wywyższana za to, że tyle pracuje, musi, bo spłaca bzdurne długi i raty, bijcie mi brawo i podziwiajcie bo jestem taka dzielna i nieprzeciętna. 

Pielenie grządek jest super odstresowujące 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
13 minut temu, Gość Czosnek napisał:

To może i ja podzielę się tutaj swoją historią. Nienawiść do matki i lęk o przyszłość towarzyszyły mi cały czas od 16 roku życia, czyli już 20 lat. Właśnie zakończyłam półroczną terapię u psychologa i czuję się znacznie lepiej, bo zrozumiałam, że to ona jest zaburzona a nie ja… Moja matka to typ gwiazdy. Zagrała raz w filmie w latach 80’ i od tamtej pory uważa się za megagwiazdę, a wszyscy ludzie są dla niej plebsem. Znalazła sobie bardzo wygodny sposób na życie: przepracowała może łącznie 10 lat, stwierdziła że pracować nie będzie, bo w pracy ,,panują obrzydliwe stosunki”, prawdopodobnie chodziło o to, że ktoś kazałby jej coś robić. Swoje życie przesiedziała ze szlugiem przed oknem, dojąc kasę z mojego taty, który miał kiedyś firmę. Cały czas szukała poklasku u innych, sama siebie nazywała osobą ,,intiligentną”, rzekomo bardzo obeznaną z kinematografią. Całe dzieciństwo powtarzała mi, że nigdy nie chciała mieć dzieci i że gdyby nie ja, zrobiłaby ogromną karierę. Na zewnątrz chwaliła się moimi ocenami i osiągnięciami (miałam dobre wyniki), a w domu patrzyła na mnie z obrzydzeniem – potrafiła mi powiedzieć, że odziedziczyłam po niej i po ojcu wszystko co najgorsze, potrafiła mnie uderzyć w twarz za byle co. Przez to jak mną szarpała mam zaburzenia błędnika i boję się chodzić po schodach. Lubiła mnie ranić, gdy doprowadzała mnie do płaczu, wychodziła z uśmiechem i z podniesioną głową z pokoju. Znęcała się też nad moją babcią, szarpała ją i nazywała garbatą czarownicą, przez co babcia płakała. Wygrzebywała babci drobne z portfela, bo sama nie umiała się wziąć do żadnej pracy. A wszystko to w zewnętrznej otoczce jej wspaniałości, ,,intiligencji", poświęceń dla rodziny, dobra:)))))) Nienawidzę tej starej, głupiej koorvy, ale nadal wysyłam jej pieniądze od czasu do czasu, bo przez to, że nic nie robiła w życiu, jest teraz praktycznie nędzarką. Mam przez nią niskie poczucie wartości, myśl o odwiedzinach sprawia że chce mi się żygać. Na terapii płakałam jak dziecko, tak zazdroszczę innym kobietom fajnych matek, z którymi można pogadać czy pójść na drinka.

O tak! Wszedzie ludzie sa zli. Moja ma to samo. Tylko do pracy chodzi bo regularnie robi dlugi i gdyby nie zarabiala to by sie ryplo, a tak wiekszosc ukrywa. Poza tym to kwestia dumy i niej (nawet narcyz moze miec jakies zalety). Oczywiscie kazdy dramat w pracy ma jakis zwiazek z nia i jest madrzejsza od kazdego. Kazdy robi bledy, a ona, ta ksiega wiedzy, ratuje sytuacje szybkim mysleniem i tekstem jak z filmu akcji z lat 80tych...

 

Patologiczne klamstwa potrafia byc zabawne jak sie czlowiek zdystansuje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
13 minut temu, Gość Gość napisał:

Dokładnie, bardzo prawdopodobne, że nigdy tego tak naprawdę nie chciała ale kult pracy był obecny w domu i tylko dzięki byciu pracoholiczka mogła zostać zauważona i poniekąd doceniona przez rodzinę ale... Przy okazji, NA ZEWNĄTRZ, dorobiła do tego giga teorię bohaterki, poświęcającej się, wymagającej tak wiele od siebie, która musi być podziwiana i wywyższana za to, że tyle pracuje, musi, bo spłaca bzdurne długi i raty, bijcie mi brawo i podziwiajcie bo jestem taka dzielna i nieprzeciętna. 

Pielenie grządek jest super odstresowujące 😉

O...to jak moja mamuska. On swojemu ojcu chciala cale zycie udowodnic, ze jest wystarczajaco dobra (tez miala kiepskie dziecinstwo) wiec nawet po jego smierci jest ambitna. Samo to nie jest zle, ale jej podejscie i klamstwa to jakas parodia. 

W tej chwili bardziej jara sie prestizem mojej pracy niz ja. Jak kiedys odejde to mnie zywcem zakopie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czosnek
2 minuty temu, Gość Gość napisał:

O tak! Wszedzie ludzie sa zli. Moja ma to samo. Tylko do pracy chodzi bo regularnie robi dlugi i gdyby nie zarabiala to by sie ryplo, a tak wiekszosc ukrywa. Poza tym to kwestia dumy i niej (nawet narcyz moze miec jakies zalety). Oczywiscie kazdy dramat w pracy ma jakis zwiazek z nia i jest madrzejsza od kazdego. Kazdy robi bledy, a ona, ta ksiega wiedzy, ratuje sytuacje szybkim mysleniem i tekstem jak z filmu akcji z lat 80tych...

 

Patologiczne klamstwa potrafia byc zabawne jak sie czlowiek zdystansuje

Chciałabym się zdystansować i pośmiać z niej... Jest głupia jak kura, nie umie zrobić prostych obliczeń, nie myśli logicznie, ale jest, jak mawia ,,intiligentna". To by było nawet śmieszne, gdyby cały czas nie wyciągała tłustej łapy po moje pieniądze i gdyby nie była takim śmierdzącym nierobem... Mam lęki, że jestem podobna do niej. Cały czas się pilnuję. Niestety część cech dziedziczymy po matkach, dlatego miałam myśli samobójcze i mega niskie poczucie wartości. Fantazjowałam o powieszeniu się i zapisania mojego mieszkania, które mam po cioci, na dziecko kuzyna. Na złość tej peezdzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
7 minut temu, Gość Czosnek napisał:

Chciałabym się zdystansować i pośmiać z niej... Jest głupia jak kura, nie umie zrobić prostych obliczeń, nie myśli logicznie, ale jest, jak mawia ,,intiligentna". To by było nawet śmieszne, gdyby cały czas nie wyciągała tłustej łapy po moje pieniądze i gdyby nie była takim śmierdzącym nierobem... Mam lęki, że jestem podobna do niej. Cały czas się pilnuję. Niestety część cech dziedziczymy po matkach, dlatego miałam myśli samobójcze i mega niskie poczucie wartości. Fantazjowałam o powieszeniu się i zapisania mojego mieszkania, które mam po cioci, na dziecko kuzyna. Na złość tej peezdzie.

Tez mam takie mysli. Tylko wiem, ze jakbym sie zabila to ona do konca zycia gralaby poszkodowana. Tez mnie obrzydza, ze mam niektore cechy po niej, ale na szczescie sa to glownie rzeczy ktore sa albo neutralne albo do wyleczenia. Ty widzisz jaka jest twoja matka wiec pewnie wcale sie w noa nie wdalas :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Czosnek
6 minut temu, Gość Gość napisał:

Tez mam takie mysli. Tylko wiem, ze jakbym sie zabila to ona do konca zycia gralaby poszkodowana. Tez mnie obrzydza, ze mam niektore cechy po niej, ale na szczescie sa to glownie rzeczy ktore sa albo neutralne albo do wyleczenia. Ty widzisz jaka jest twoja matka wiec pewnie wcale sie w noa nie wdalas :)

Dziękuję Ci za te słowa. Pozdrawiam ciepło.

Mam nadzieję, że kiedyś się wyleczę z nienawiści do niej, bo wiem, że mnie to niszczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
1 minutę temu, Gość Czosnek napisał:

Dziękuję Ci za te słowa. Pozdrawiam ciepło.

Mam nadzieję, że kiedyś się wyleczę z nienawiści do niej, bo wiem, że mnie to niszczy.

Powodzenia. To jest mozliwe, tylko wymaga pracy. Moim zdaniem powinnas przestac dawac jej pieniadze. Da sobie rade. Kogos okradnie, komus naklamie. Musisz sie odciagac, bo jej zaleznosc od ciebie trzyma ciebie w jej grubej lapie. Szkoda ci jej wiec dalej ulegasz jej wplywom. 

Ja poczulam sie wolna kiedy na sugestie, ze moja matka zabilaby sie gdyby moj ojciec ja zostawil odpkwiedzialam "i co z tego?". Za kazdym razem kiedy wzbiera sie we mnie zlosc albo wspolczucie dla niej mysle o tym, ze jej po prostu nie kocham, nie lubie i zlapana "z zaskoczenia" dalam wyraz temu, ze wolalabym zeby ojciec ja zostawil nawet gdyby sie miala zabic niz zeby mogla nas tak skrzywdzic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Czy wasze narcystyczne matki wiodą dzisiaj wygodne i dostatnie życie kosztem, pieniędzmi innych np małżonka, adoratorów lub tzw złotych dzieci??? Mam tutaj na myśli jawne pasożytnictwo dla wygody własnej stworzone rękami osób trzecich. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×