Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość Gość..

Niechęć do obiadów na dwa dni.

Polecane posty

Gość Hhhhfdcvb

Oj, jak ja lubię odsmażane ziemniaczki z kefirem... albo takie domowe bubble and squeak...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośc
13 minut temu, Gość Hhhhfdcvb napisał:

Oj, jak ja lubię odsmażane ziemniaczki z kefirem... albo takie domowe bubble and squeak...

Oj, ja też, pyszności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Mi żona ugotowała 10 litrów rosołu i wyjechała, a ja dodałem do 2 litrów rosołu 100g przecieru i zrobiłem sobie pomidorówkę. Dzięki kafeterii nauczyłem się hartować śmietanę. Z pośród wielu kobiet tylko jedna pani powiedziała mi że po odcedzeniu makaronu trzeba przelać zimną wodą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
1 minutę temu, Gość Gość napisał:

Mi żona ugotowała 10 litrów rosołu i wyjechała, a ja dodałem do 2 litrów rosołu 100g przecieru i zrobiłem sobie pomidorówkę. Dzięki kafeterii nauczyłem się hartować śmietanę. Z pośród wielu kobiet tylko jedna pani powiedziała mi że po odcedzeniu makaronu trzeba przelać zimną wodą.

A co zrobiłeś z pozostałymi 8 litrami?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośc
7 minut temu, Gość Gość napisał:

Mi żona ugotowała 10 litrów rosołu i wyjechała, a ja dodałem do 2 litrów rosołu 100g przecieru i zrobiłem sobie pomidorówkę. Dzięki kafeterii nauczyłem się hartować śmietanę. Z pośród wielu kobiet tylko jedna pani powiedziała mi że po odcedzeniu makaronu trzeba przelać zimną wodą.

Nie trzeba makaronu przelewać zimną wodą, Włosi tego nie robią a sa specjalistami, makaron najlepiej pełnoziarnisty, all dente, gotujesz krótko z odrobiną dobrej oliwy i soli, odcedzasz i finito.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Gość gośc napisał:

Nie trzeba makaronu przelewać zimną wodą, Włosi tego nie robią a sa specjalistami, makaron najlepiej pełnoziarnisty, all dente, gotujesz krótko z odrobiną dobrej oliwy i soli, odcedzasz i finito.

Ja zawsze przelewam... odcedzam, jeszcze raz wrzucam do garnka i zalewam duża ilością zimnej wody 

Ale makaron kupuje ten tańszy który lubi się sklejać : )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Vanessa
5 minut temu, Gość gośc napisał:

Nie trzeba makaronu przelewać zimną wodą, Włosi tego nie robią a sa specjalistami, makaron najlepiej pełnoziarnisty, all dente, gotujesz krótko z odrobiną dobrej oliwy i soli, odcedzasz i finito.

Nieprzelewany gdy jest do sosu. Wtedy sos łatwiej oblepia makaron. A przelany do zupy lepszy. Dużo też zależy od jakości makaronu. Te tańsze paćki są niejadalne bez przelania zimną wodą. A sprężyste z pszenicy durum rzeczywiście nie zawsze wymagają takich zabiegów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
19 minut temu, Gość gośc napisał:

Nie trzeba makaronu przelewać zimną wodą, Włosi tego nie robią a sa specjalistami, makaron najlepiej pełnoziarnisty, all dente, gotujesz krótko z odrobiną dobrej oliwy i soli, odcedzasz i finito.

Co się nie przelewa, jak się przelewa. Włosi się nie znają na makaronach. Ja z początku nie przelewałem, bo nie wiedziałem i zrobiła się klucha, dopiero jedna pani tutaj na forum podpowiedziała mi żeby przelać i wyszedł idealny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośc
15 minut temu, marawstala napisał:

Ja zawsze przelewam... odcedzam, jeszcze raz wrzucam do garnka i zalewam duża ilością zimnej wody 

Ale makaron kupuje ten tańszy który lubi się sklejać : )

Tak, ten tańszy może się sklejać, spróbuj gotować krótko aby był taki twardawy czyli all dente. Taki ponoć jest zdrowszy i mniej tuczący. Włosi gotują z odrobiną dobrej oliwy i uważają, że szkoda wypłukiwać tą oliwę, szkoda chłodzić sztucznie makaron i wypłukiwać cenne mikroelementy z wody po gotowaniu makaronu. Ponoc ta woda jest dobra i np można nią po wystudzeniu podlewać kwiatki, czy dawać do wazonów  🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
6 godzin temu, Gość Gość.. napisał:

Wytlumaczcie mi prosze, Ci ktorzy nigdy nie robia obiadu na dwa dni, bo to takie "fuj".

Jak zatem robicie gulasz, na jeden dzien?

Jak pieczecie sztukę miesa?  Dobieracie kawalek do ilosci porcji?

Gołąbki tez macie wyliczone na jeden obiad?

Przeciez takie mięsa po podgrzaniu nie traca smaku. Skad zatem w tematach obiadowych teksty, że obiady to tylko  na jeden dzien.

 

Mamy rodziny dla których gotujemy? Tak trudno się domyślić ? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marawstala
1 minutę temu, Gość gośc napisał:

Tak, ten tańszy może się sklejać, spróbuj gotować krótko aby był taki twardawy czyli all dente. Taki ponoć jest zdrowszy i mniej tuczący. Włosi gotują z odrobiną dobrej oliwy i uważają, że szkoda wypłukiwać tą oliwę, szkoda chłodzić sztucznie makaron i wypłukiwać cenne mikroelementy z wody po gotowaniu makaronu. Ponoc ta woda jest dobra i np można nią po wystudzeniu podlewać kwiatki, czy dawać do wazonów  🙂

Od jakiegoś czasu nie czekam aż będzie całkiem miękki tylko wylaczam go jak jest taki na wpół... a wodę ta pierwszą w sumie zostawiam, odlewam tyle ile mi trzeba gdy gotuje np pomidorową lub zupę pieczarkowa... oleju do wody nie dolewam bo jak jest dobrze zahartowany to już nie ma takiej potrzeby : )

jesli jest z tłuszczem to takiej wody nie polecam pod kwiatki bo tłuszcz może im szkodzić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
5 minut temu, Gość gośc napisał:

Tak, ten tańszy może się sklejać, spróbuj gotować krótko aby był taki twardawy czyli all dente. Taki ponoć jest zdrowszy i mniej tuczący. Włosi gotują z odrobiną dobrej oliwy i uważają, że szkoda wypłukiwać tą oliwę, szkoda chłodzić sztucznie makaron i wypłukiwać cenne mikroelementy z wody po gotowaniu makaronu. Ponoc ta woda jest dobra i np można nią po wystudzeniu podlewać kwiatki, czy dawać do wazonów  🙂

Albo du Pe se umyć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marawstala

Niektórzy wylewają stary olej na chwast w celu jego eliminacji : ) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ...

A ja nie przelewam makaronu. Gotuje do miękkości jaka mi pasuje, zestawiam garnek i dolewam zimnej wody. Po hakis 10 minutach odcedzam. Nigdy mi sie nie skleil. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jestem prawdziwa lady

Ja mam tak wysublimowany smak, że nie mogę jeść odgrzewanego jedzenia, a fe, w ogóle tylko pospólstwo je stare jedzenie. Ja nawet nie mam lodówki, gdy chcę sobie zjeść kanapkę rano to idę do ogródka, biorę ile mi potrzeba zboża, mielę na mąkę i piekę kanapeczkę, potem doję krowę i ubijam troszeczkę masła. Przy okazji odcinam krowie trochę zadka i robię sobie świeżą szyneczkę. Na obiad to samo, oczywiście inne składniki, np. ryba prosto z jeziora, a sól zbieram z okolicznej skały, tyle, ile mi potrzeba na ten dzień. W taki sposób jem tylko najświeższe jedzenie i jestem szczupła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
16 minut temu, Gość Jestem prawdziwa lady napisał:

Ja mam tak wysublimowany smak, że nie mogę jeść odgrzewanego jedzenia, a fe, w ogóle tylko pospólstwo je stare jedzenie. Ja nawet nie mam lodówki, gdy chcę sobie zjeść kanapkę rano to idę do ogródka, biorę ile mi potrzeba zboża, mielę na mąkę i piekę kanapeczkę, potem doję krowę i ubijam troszeczkę masła. Przy okazji odcinam krowie trochę zadka i robię sobie świeżą szyneczkę. Na obiad to samo, oczywiście inne składniki, np. ryba prosto z jeziora, a sól zbieram z okolicznej skały, tyle, ile mi potrzeba na ten dzień. W taki sposób jem tylko najświeższe jedzenie i jestem szczupła.

Wszystko niby ładnie pięknie ale zanim ubierz to mało to już ci się ta świeżo upieczona kanapczka zestarzeje. I wszystko na nic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ooo
3 godziny temu, Gość Gosc napisał:

Mamy rodziny dla których gotujemy? Tak trudno się domyślić ? 

A Ci co gotuja na dwa dni nie maja rodzin? Robia to dla ludzi z ulicy?

Masz problem ze zrozumieniem tekstu pisanego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tirikau
10 godzin temu, Gość gosc napisał:

ja tam się nie bede pieprzyć z jedną miseczką zupy, stać pare godzin przy garach dla miski zupy? to już wolę od razu ugotować cały gar

W szybkowarze zupa będzie gotowa w  nniecałą godzinę i nie trzeba nic mieszać i nie przypali sie itd. same plusy. ja tak wstawiam zupę rano, przed pracą. wstaję,  idę do toalety, wstawiam zupę i potem dalej normalnie, myję zęby, budzę facetów, jemy śniadanie, itd itd i zupa gotowa  jak robię makijaż przed wyjściem do pracy.

 i żeby nie było- nie wstaję o 6 czy tam 5:30 , lecz o 7:15. do pracy idę na 9 a mam do firmy  dokładnie 14 minut szybkim krokiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Izabela
11 godzin temu, Gość Gość.. napisał:

Wytlumaczcie mi prosze, Ci ktorzy nigdy nie robia obiadu na dwa dni, bo to takie "fuj".

Jak zatem robicie gulasz, na jeden dzien?

Jak pieczecie sztukę miesa?  Dobieracie kawalek do ilosci porcji?

Gołąbki tez macie wyliczone na jeden obiad?

Przeciez takie mięsa po podgrzaniu nie traca smaku. Skad zatem w tematach obiadowych teksty, że obiady to tylko  na jeden dzien.

 

A  nie znasz innych potraw, tylko mięsne?

Jem mięso, ale raz w tygodniu i uwierz mi,  da się. mięso w nadmiarze, jak wszystko zresztą w nadmiarze, szkodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość 41
5 godzin temu, Gość Vanessa napisał:

Nieprzelewany gdy jest do sosu. Wtedy sos łatwiej oblepia makaron. A przelany do zupy lepszy. Dużo też zależy od jakości makaronu. Te tańsze paćki są niejadalne bez przelania zimną wodą. A sprężyste z pszenicy durum rzeczywiście nie zawsze wymagają takich zabiegów.

ja nie kupuję innych makaronow, tlyko z durum właśnie. taki makaron nie z durum to nie jest w sumie makaron... tlyko jakieś kluchy makaronopodobne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość..
4 godziny temu, Gość Izabela napisał:

A  nie znasz innych potraw, tylko mięsne?

Jem mięso, ale raz w tygodniu i uwierz mi,  da się. mięso w nadmiarze, jak wszystko zresztą w nadmiarze, szkodzi.

Mieso to tylko  przykład, bo ono w wielu postaciach może byc podgrzewane bez straty smaku. Z warzywami różnie. Np kalafior inaczej smakuje prosto z wody czy z pary niż  potem odgrzany, podobnie ziemniaki. Zapiekanka warzywna tez inaczej smakuje prosto z piekarnika a inaczej podgrzana np na patelni. Dlatego w tym temacie nie sa one najlepszym przykładem. 

No chyba, ze dania jednogarnkowe jak  leczo, ktore moga nawet zyskiwac na smaku na dzień  następny . Abo  krokiety z pieczarkami ktore obsmaza sie i przy okazji podgrzewa wiec dla mnie smak jest porownywalny zaraz po zrobieniu jak i  kilka  godzin czy dobę później.

Chodzi mi o powod niechęci do odgrzewanych potraw, ktorych smak sie nie zmienia, czasem nawet zyskuje bo " się  przegryzie" i trudno mowic o świeżości, bo z definicji sa to potrawy juz przetworzone, skladniki tez nie sa kupowane prosto od producenta i nikt ich na surowo nie je. Jednoczesnie te osoby korzystaja przy gotowaniu z roznych półproduktów jak np przecier pomidorowy czy mrozonki, ktorych nie widzialy jak byly swieze i nie wiedza jak byly trzymane i w tym wypadku nie narzekaja na zmiane smaku spowodowana przechowywaniem.czy przetworzeniem.

Bez bolu jedzą polskie kieszonki, oliwki, używają sosu sojiwego czy suszonych warzyw i ziół itp.

A jednoczesnie wybrzydzaja na wlasnorecznie przygotowane danie, gdzie znaja pochodzenie skladnikow i ich pierwotny wyglad oraz sposob przechowywania, na potrawy, ktorych smak nie ulega diametralnej  zmianie w kilka czy kilkanaście godzin po  zrobieniu. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aga
16 godzin temu, Gość gosc napisał:

nie no gdzie wielka paniusia bedzie jeszcze na kolacje jadła to samo co na obiad... na kolacje to ona musi coś innego sobie przygotować, a to co sie zostało z obiadu to won do śmieci

k/u/r/w/y ludzkie normalnie

Bez przesady. Moj zoladek by tego nie wytrzymal. Akurar na kolacje miecho w sosie mi tez nie przejdzie. Kolacji albo nie jem albo cos bardzo lekkiego. Ale za to bardzo lubie resztki obiadowe do pracy brac. Strasznie nie lubie kanapek a pracy do mikrofali i mniam mniam. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość werwer
Dnia 29.01.2020 o 15:30, Gość Gosc napisał:

o, co za arystokracja, ja pracuję we własnej firmie często do wieczora, mam duży dom do sprzątania i nie widzę nic złego w gotowaniu na kilka dni, wekowaniu, itp, natomiast wyrzucanie jedzenia to już głupota i grzech, a codzienne stanie przy garach to dla garkotlukow i strata czasu, mam ciekawsze zajęcia w wolnym czasie.

to chyba tez biznes słabo idzie, skoro nie stać Cię na wynajęcie kogoś do sprzątania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agaga

Trzeba sobie dania urozmaicać. Ja się staram jeść mieso 2 razy w tygodniu, ryby 2 razy w tygodniu, jakiś makaron 2 razy w tygodniu, żeby było bardziej zdrowo to gotuję pełnozarnisty z lubelli z różnymi dodatkami. Czasami jemy same zupy, czasami zapiekanki. Nic się nie nudzi, więc nie ma niechęci do obiadów 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Redt

Nigdy ale to nigdy nie gotuję na 2 dni .Nie mówiąc o 3 dniach.Po pierwsze takim żarciem można się  zatruć co pewnie żadna z was o tym nie wiedziała.Po drugie odgrzewane żarcie jest ohydne.Jak wy możecie to jeść?U mnie są  codziennie  gotowane obiady.Codziennie inny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
 

Nigdy ale to nigdy nie gotuję na 2 dni .Nie mówiąc o 3 dniach.Po pierwsze takim żarciem można się  zatruć co pewnie żadna z was o tym nie wiedziała.Po drugie odgrzewane żarcie jest ohydne.Jak wy możecie to jeść?U mnie są  codziennie  gotowane obiady.Codziennie inny.

Jak kupujesz nieświeże to oczywiście, że można się zatruć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
 

Jak kupujesz nieświeże to oczywiście, że można się zatruć.

Jest też takie coś jak lodówka 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
 

Co się nie przelewa, jak się przelewa. Włosi się nie znają na makaronach. Ja z początku nie przelewałem, bo nie wiedziałem i zrobiła się klucha, dopiero jedna pani tutaj na forum podpowiedziała mi żeby przelać i wyszedł idealny.

Inne panie ci pisały, że gotują makaron, albo ryż do zupy pomidorowej w rosole. Ja też tak robię, zupa jest wtedy taka gęściejsza. Jak podajesz makaron do rosołu i wykładasz go osobno na talerz , to wtedy trzeba przelać. Możesz też makaron wrzucić od razu po odcedzeniu do gara z rosołem. Wtedy nie musisz przelewać. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Nigdy ale to nigdy nie gotuję na 2 dni .Nie mówiąc o 3 dniach.Po pierwsze takim żarciem można się  zatruć co pewnie żadna z was o tym nie wiedziała.Po drugie odgrzewane żarcie jest ohydne.Jak wy możecie to jeść?U mnie są  codziennie  gotowane obiady.Codziennie inny.

Jakoś nigdy się nie zatrułam obiadem na 2 czy nawet 3 dzień...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×