Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
jacek2

Czy istnieje szansa na obniżenie alimentów ?

Polecane posty

14 godzin temu, Unlan napisał:

Kolejna rzecz, która mnie rozbawiła. Ten zniszczony kręgosłup. Zanim straciłeś tą pracę na Teneryfie, to ci jakoś ten kręgosłup mało przeszkadzał. Jakbyś nie stracił tej roboty, to dalej byś tam je/bał.

 

Oczywiście, że przeszkadzał i to bardzo, ale miałem jeszcze na tyle siły, żeby normalnie pracować, oczywiście nadal mam, ale to już w moim wypadku tak fizyczna praca jest niczym innym jak stąpaniem po kruchym lodzie. Jeszcze może trochę i bym pociągnął, ale wiadomo czym się kończy stąpanie po kruchym lodzie.

 

14 godzin temu, Unlan napisał:

Dalej. 2 godziny gotowania obiadu, a żona i tak gotuje. Ha ha ha ha. No jak ktoś lepi co drugi dzień pierogi, albo smaży krokiety... 😄 Żona może , a ty nie?

Jeżeli masz pracę np od 8 do 11-12 to jest ci łatwiej pewne rzeczy wykonać w domu, niż jak masz pracę załóżmy od 8 do 18.

14 godzin temu, Unlan napisał:

Ugotowanie obiadu składającego się ziemniaków, surówki i kotleta z kurzego cyca zajmuje góra 45 minut.

Jak cię nie ma w domu, to nawet i 20 minut to dużo.

14 godzin temu, Unlan napisał:

Niestety, ale na 4 godziny siedzenia dziennie w kuchni mogą sobie pozwolić tylko nieliczni rodzice. Bo oprócz gotowania jest jeszcze pranie, pilnowanie lekcji i kilka innych spraw.

No i to jest główny argument dlaczego dzieci nie mogą ze mną zamieszkać, a z moją byłą tak, ponieważ moja była jest w domu w tych godzinach, kiedy dzieci jedzą obiad, robią pranie, czy odrabiaja lekcję, a mnie ewidentnie nie ma, więc w praktyce sprowadziłoby się to do tego, że dzieciaki musiałyby być zdane same na siebie. 

 

14 godzin temu, Unlan napisał:

Przestań jeść na mieście, a zacznij przygotowywać posiłki w domu, 300-500zł zostaje w kieszeni. Używki odstaw. Kolejna kasa w portfelu.

Szanowna Pani, ja nie jadam na mieście dlatego, żeby zaimponować ludziom i przekazać im jaki to ja jestem ważny, że jem na mieście, a nie w domu. Jem na mieście dlatego, że nie mam fizycznie czasu sobie gotować sam w domu, a skoro nie mam czasu, żeby dla siebie samego ugotować to tymbardziej nie będę miał czasu, żeby ugotować dla 5-ciu osób, a co do używek, to ani nie piję, ani nie palę, więc nie wiem o czym Pani mówi. 

 

14 godzin temu, Unlan napisał:

No ok, to dlaczego twoim argumentem, aby nie opiekować się dziećmi jest brak 5 pokojowego mieszkania? Przecież w Polsce jest czymś normalnym, że dwójka dzieci ma wspólny pokój.

Nie, nie jest normalne, ja sam przez większość swojego dzieciństwa nie miałem własnego pokoju i doskonale pamiętam, że za dzieciaka brakowało mi takiego własnego kąta, który byłby tylko mój. Po za tym dziewczynki mieszkają już w domu, w którym każda ma swój własny pokoik, więc jakie jest prawdopodobieństwo, że będą w ogóle chciały mieszkać w miejscu, gdzie nie będą miały własnego pokoju ? No takie prawdopodobieństwo jest ujemne, więc żeby w ogóle myśleć o przygarnięciu całej czwórki musiałbym mieć dom z 5-ma pokojami, a na taki dom mnie fizycznie nie stać, robiłem wyliczenia i napisałem, że rata kredytu plus koszty utrzymania dzieci są wyższe, niż obecne moje zarobki, a to mieszkanie i tak i tak było małe. 

 

14 godzin temu, Unlan napisał:

Jeśli nauczyciel udziela korepetycji, czy bierze nadgodziny, albo drugi etat, to z tych 25 godzin robi się 30-40 godzin tygodniowo.

Jak Boga kocham, jak jeszcze byliśmy razem to ona bardzo dużo siedziała w domu, z mojej perspektywy to ja nawet nie zauważałem, że ona z tego domu wychodzi. 

 

14 godzin temu, Unlan napisał:

Dostałeś propozycję od żony, a tobie najwyraźniej pasuje średniowieczne podejście sądu do opieki nad dziećmi.

Nie jest to moje widzimisię, bo osobiście nie miałbym żadnego problemu z tym, żeby dzieci ze mną zamieszkały, ale sprawa się komplikuje w sytuacji gdy po pierwsze rzadko fizycznie jesteś w domu, a po drugie nie masz warunków do tego, żeby dzieci ze mną zamieszkały, ja mam małe mieszkanie z dwoma małymi pokoikami, choćbym nie wiem nawet jak bardzo się starał to nie upchnę w jednym pokoju czwórki dzieci. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
8 godzin temu, jacek2 napisał:

Oczywiście, że przeszkadzał i to bardzo, ale miałem jeszcze na tyle siły, żeby normalnie pracować, oczywiście nadal mam, ale to już w moim wypadku tak fizyczna praca jest niczym innym jak stąpaniem po kruchym lodzie. Jeszcze może trochę i bym pociągnął, ale wiadomo czym się kończy stąpanie po kruchym lodzie.

 

Jeżeli masz pracę np od 8 do 11-12 to jest ci łatwiej pewne rzeczy wykonać w domu, niż jak masz pracę załóżmy od 8 do 18.

Jak cię nie ma w domu, to nawet i 20 minut to dużo.

No i to jest główny argument dlaczego dzieci nie mogą ze mną zamieszkać, a z moją byłą tak, ponieważ moja była jest w domu w tych godzinach, kiedy dzieci jedzą obiad, robią pranie, czy odrabiaja lekcję, a mnie ewidentnie nie ma, więc w praktyce sprowadziłoby się to do tego, że dzieciaki musiałyby być zdane same na siebie. 

 

Szanowna Pani, ja nie jadam na mieście dlatego, żeby zaimponować ludziom i przekazać im jaki to ja jestem ważny, że jem na mieście, a nie w domu. Jem na mieście dlatego, że nie mam fizycznie czasu sobie gotować sam w domu, a skoro nie mam czasu, żeby dla siebie samego ugotować to tymbardziej nie będę miał czasu, żeby ugotować dla 5-ciu osób, a co do używek, to ani nie piję, ani nie palę, więc nie wiem o czym Pani mówi. 

 

Nie, nie jest normalne, ja sam przez większość swojego dzieciństwa nie miałem własnego pokoju i doskonale pamiętam, że za dzieciaka brakowało mi takiego własnego kąta, który byłby tylko mój. Po za tym dziewczynki mieszkają już w domu, w którym każda ma swój własny pokoik, więc jakie jest prawdopodobieństwo, że będą w ogóle chciały mieszkać w miejscu, gdzie nie będą miały własnego pokoju ? No takie prawdopodobieństwo jest ujemne, więc żeby w ogóle myśleć o przygarnięciu całej czwórki musiałbym mieć dom z 5-ma pokojami, a na taki dom mnie fizycznie nie stać, robiłem wyliczenia i napisałem, że rata kredytu plus koszty utrzymania dzieci są wyższe, niż obecne moje zarobki, a to mieszkanie i tak i tak było małe. 

 

Jak Boga kocham, jak jeszcze byliśmy razem to ona bardzo dużo siedziała w domu, z mojej perspektywy to ja nawet nie zauważałem, że ona z tego domu wychodzi. 

 

Nie jest to moje widzimisię, bo osobiście nie miałbym żadnego problemu z tym, żeby dzieci ze mną zamieszkały, ale sprawa się komplikuje w sytuacji gdy po pierwsze rzadko fizycznie jesteś w domu, a po drugie nie masz warunków do tego, żeby dzieci ze mną zamieszkały, ja mam małe mieszkanie z dwoma małymi pokoikami, choćbym nie wiem nawet jak bardzo się starał to nie upchnę w jednym pokoju czwórki dzieci. 

Jacusiu, jakbyś nie stracił tej pracy to jeb/ałbyś dalej. to przestań ściemniać. 

Praca od 8 do 18. Wiesz? Kupa kobiet tak pracuje w tych godzinach i ogarnia jeszcze chałupę. Nie interesuje mnie, czy 20 minut to dużo, czy mało. Sprostowałam twoje codzienne 4 godziny w kuchni przy samym gotowaniu.

"ponieważ moja była jest w domu w tych godzinach, kiedy dzieci jedzą obiad, robią pranie, czy odrabiaja lekcję," - Ahaaa... robią ranie. Czyli same się ogarniają. No to o co ci chodzi? Rozwijasz swoją firmę, chcesz siedzieć za biurkiem, to i godzin w firmie możesz spędzać mniej. 

Fizycznie nie masz szansy gotować sobie sam? Ale kuźwa czas na skoczenie do lokalu na obiad już znajdujesz? Kurcze, kobiety to jednak potrafią dobę naciągnąć (sarkazm).

Jest normalne. W Polsce zdecydowana większość dzieci mieszka z rodzeństwem. Chłopie, stać cię na dom z 5 pokojami. Zarabiasz 6 tys. Matka dzieci powiedziała, że da ci 2400zł alimentów, co ty uważasz za dużą kwotę 600zł na dziecko. Do tego masz 500+ w wysokości 2tys. Razem daje ci to 10 tys dochodu. Stać cię.

Jak byliście razem, to nie zauważałeś, że jej w domu nie ma? Sorry, ale kiedy ty wychodząc do pracy na 8, a wracając o 18, mogłeś nie zauważyć, bo jakby pracowała 8 godzin jak każdy inny pracownik, tylko mając pracę pod nosem od 9-17, też byś nie zauważył, że jej w domu nie ma. No i nic dziwnego, że korków mogła wtedy nie udzielać, skoro miała malutkie dzieci w domu, więc miałeś wrażenie, ze miała czas wolny.

Jest to twoje widzi mi się. Nie widzisz, że każdy twój argument można obalić? Ty się po prostu tymi dziećmi nie chcesz zajmować. Nie wiesz jak, bo uja przy nich zawsze robiłeś. Czas się nauczyć. Ja się wcale nie dziwię, że była cię wyśmiała i nie zgadza się na obniżenie alimentów, skoro tak naprawdę zawsze musiała sobie radzić sama i jeszcze zawodowo pracować. Nieważne, czy to cały etat, pół etatu, czy pensum nauczycielskie. Przez te kilka godzin, to ona musi zorganizować im opiekę, zrobić koło nich, opiekować się kiedy są chore, dbać o ich bezpieczeństwo emocjonalne, bo przecież tej drugiej osoby, która powinna to robić razem z nią wiecznie nie ma. Zawsze można było sobie znaleźć robotę na 3 zmiany np. Ale po co? Lepiej wyleźć z domu o 8 i wrócić wielce zmęczony o 18 i mieć wszystko w 4 literach. Przypominam ci, że ona nie chciała mieć tyle dzieci. To ty chciałeś synusia pierdzielony szowinistyczny hipokryto, to teraz płać, jakżeś ją zostawił nie z 3, a 4 dzieci.

Odpowiadając na pytanie zadane w temacie. Szansa na obniżenie alimentów zawsze jest. Tylko jeśli ci się to uda, to licz się z tym, że dostaniesz dzieci pod opiekę częściej niż dwie soboty w miesiącu 😄 Ich matka ci nie odpuści.

Edytowano przez Unlan
  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, Unlan napisał:

Jacusiu, jakbyś nie stracił tej pracy to jeb/ałbyś dalej. to przestań ściemniać. 

 

To załóżmy, że masz firmę i nagle nadchodzi kryzys, kogo na samym początku zwalniasz ? Najbardziej wydajnych pracowników, którzy są młodzi i mają siłę czy tych mniej wydajnych, którzy młodzi już nie są, a siły też coraz mniej, ale nawet jak ten kryzys by nie wybuchnął to i tak bym raczej tam kolejnego roku nie spędził, więc jak nie teraz to bym za rok wrócił.

14 godzin temu, Unlan napisał:

Sprostowałam twoje codzienne 4 godziny w kuchni przy samym gotowaniu.

Z tymi 4h to chodziło mi trochę o coś innego, ja wracam do domu jakoś o 19/20 a wychodzę z domu o 7, czyli przez te 12h dom jest pusty, nie mógłbym tak funkcjonować, gdybym miał dzieci w domu, więc musiałbym np o 15 zwalniać się z pracy, jechać do domu, gotować obiad, jeść obiad i jechać znowu do pracy, czyli na tym mógłbym stracic jakieś 4h, zwłaszcza, że posiłki to nie tylko obiady, ale również śniadania, śniadania do szkoły, od czasu do czasu jakieś desery, itd. nie mam możliwości przestawienia się na taki tryb życia.

 

14 godzin temu, Unlan napisał:

Fizycznie nie masz szansy gotować sobie sam? Ale kuźwa czas na skoczenie do lokalu na obiad już znajdujesz? Kurcze, kobiety to jednak potrafią dobę naciągnąć (sarkazm).

 

Może dlatego, że jedzenie na mieście zajmuje mi zdecydowanie mniej czasu ??? Spacer do knajpy powiedzmy 10 minut, 10 minut czekania na jedzenie, 15 minut zjedzenie i 10 minut powrót do pracy, razem niecała godzina, natomiast w drugim wariancie 30 minut powrót do domu, 1-1,5h przyrządzenie obiadu 20 minut zjedzenie obiadu, 30 minut powrót do roboty, razem jakieś 3h. 

 

14 godzin temu, Unlan napisał:

Jest normalne. W Polsce zdecydowana większość dzieci mieszka z rodzeństwem.

Nie znam statystyk, ale nawet jeśli by to dotyczyło 99,9% to nic nie zmieni faktu, że dzieci chcą mieć swój własny pokój tylko dla siebie. 

 

14 godzin temu, Unlan napisał:

Chłopie, stać cię na dom z 5 pokojami. Zarabiasz 6 tys. Matka dzieci powiedziała, że da ci 2400zł alimentów, co ty uważasz za dużą kwotę 600zł na dziecko. Do tego masz 500+ w wysokości 2tys. Razem daje ci to 10 tys dochodu. Stać cię.

Nie wzięłaś pod uwagę jednej rzeczy, ja kupując mieszkanie będę musiał spłacać kredyt z tych 600zł, moja była dostaje 1,2tys zł i niczego spłacać nie musi. Po za tym kupowanie 5 pokojowego mieszkania przeze mnie jest teraz trochę bez sensu, najstarsze wyfruną z gniazdka za 5-7 lat, będą już raczej żyły po swojemu. 

 

14 godzin temu, Unlan napisał:

Jak byliście razem, to nie zauważałeś, że jej w domu nie ma?

To logiczne, jak wychodzisz z domu samego rana, a wracasz pod wieczór, to możesz mieć wrażenie, że osoba, która wyszła później z domu i wróciła zdecydowanie wcześniej, ze ta osoba nie ruszyła się z domu. 

 

14 godzin temu, Unlan napisał:

Nie widzisz, że każdy twój argument można obalić?

Na razie niczego nie obaliłaś po za chochołami, które sama sobie postawiłaś. 

 

14 godzin temu, Unlan napisał:

Ty się po prostu tymi dziećmi nie chcesz zajmować.

Wręcz przeciwnie, bardzo wiele bym dał, żeby móc spędzać z dziećmi zdecydowanie więcej czasu. 

 

14 godzin temu, Unlan napisał:

Przypominam ci, że ona nie chciała mieć tyle dzieci. To ty chciałeś synusia pierdzielony szowinistyczny hipokryto, to teraz płać, jakżeś ją zostawił nie z 3, a 4 dzieci.

Też nie planowałem mieć czwórki dzieci, myślałem, że na trzecim sie zakończy i tyle. 

 

14 godzin temu, Unlan napisał:

Tylko jeśli ci się to uda, to licz się z tym, że dostaniesz dzieci pod opiekę częściej niż dwie soboty w miesiącu 😄 Ich matka ci nie odpuści.

Spotykam się z córkami częściej, niż dwie soboty w miesiącu, tylko, że mojej byłej najbardziej zależy na opiece naprzemiennej, ewentualnie mam brać je do siebie na tydzień, a ona na weekendy. Oczywiście obie propozycje są absurdalne, zamieszkanie u mnie sprowadzi się do tego, ze po pierwsze nie będą miały swoich własnych pokoi, a po drugie w praktyce oznacza to, że nie będą mieszkały ze mną, tylko same, bo mnie cały dzień nie ma w domu. Moja była ma mieszkanie w której każda ma swój własny pokój i ma zdecydowanie luźniejszy grafik. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, jacek2 napisał:

To załóżmy, że masz firmę i nagle nadchodzi kryzys, kogo na samym początku zwalniasz ? Najbardziej wydajnych pracowników, którzy są młodzi i mają siłę czy tych mniej wydajnych, którzy młodzi już nie są, a siły też coraz mniej, ale nawet jak ten kryzys by nie wybuchnął to i tak bym raczej tam kolejnego roku nie spędził, więc jak nie teraz to bym za rok wrócił.

Z tymi 4h to chodziło mi trochę o coś innego, ja wracam do domu jakoś o 19/20 a wychodzę z domu o 7, czyli przez te 12h dom jest pusty, nie mógłbym tak funkcjonować, gdybym miał dzieci w domu, więc musiałbym np o 15 zwalniać się z pracy, jechać do domu, gotować obiad, jeść obiad i jechać znowu do pracy, czyli na tym mógłbym stracic jakieś 4h, zwłaszcza, że posiłki to nie tylko obiady, ale również śniadania, śniadania do szkoły, od czasu do czasu jakieś desery, itd. nie mam możliwości przestawienia się na taki tryb życia.

 

Może dlatego, że jedzenie na mieście zajmuje mi zdecydowanie mniej czasu ??? Spacer do knajpy powiedzmy 10 minut, 10 minut czekania na jedzenie, 15 minut zjedzenie i 10 minut powrót do pracy, razem niecała godzina, natomiast w drugim wariancie 30 minut powrót do domu, 1-1,5h przyrządzenie obiadu 20 minut zjedzenie obiadu, 30 minut powrót do roboty, razem jakieś 3h. 

 

Nie znam statystyk, ale nawet jeśli by to dotyczyło 99,9% to nic nie zmieni faktu, że dzieci chcą mieć swój własny pokój tylko dla siebie. 

 

Nie wzięłaś pod uwagę jednej rzeczy, ja kupując mieszkanie będę musiał spłacać kredyt z tych 600zł, moja była dostaje 1,2tys zł i niczego spłacać nie musi. Po za tym kupowanie 5 pokojowego mieszkania przeze mnie jest teraz trochę bez sensu, najstarsze wyfruną z gniazdka za 5-7 lat, będą już raczej żyły po swojemu. 

 

To logiczne, jak wychodzisz z domu samego rana, a wracasz pod wieczór, to możesz mieć wrażenie, że osoba, która wyszła później z domu i wróciła zdecydowanie wcześniej, ze ta osoba nie ruszyła się z domu. 

 

Na razie niczego nie obaliłaś po za chochołami, które sama sobie postawiłaś. 

 

Wręcz przeciwnie, bardzo wiele bym dał, żeby móc spędzać z dziećmi zdecydowanie więcej czasu. 

 

Też nie planowałem mieć czwórki dzieci, myślałem, że na trzecim sie zakończy i tyle. 

 

Spotykam się z córkami częściej, niż dwie soboty w miesiącu, tylko, że mojej byłej najbardziej zależy na opiece naprzemiennej, ewentualnie mam brać je do siebie na tydzień, a ona na weekendy. Oczywiście obie propozycje są absurdalne, zamieszkanie u mnie sprowadzi się do tego, ze po pierwsze nie będą miały swoich własnych pokoi, a po drugie w praktyce oznacza to, że nie będą mieszkały ze mną, tylko same, bo mnie cały dzień nie ma w domu. Moja była ma mieszkanie w której każda ma swój własny pokój i ma zdecydowanie luźniejszy grafik.  

Największym  absurdem jest to że osoby które nie powinny mieć dzieci mają je. Ty nie powinieneś mieć nawet chomika. Wymyślasz setki tez po to by udowodnić, że dzieckiem ma zajmować się tylko matka. Gdybyś tą energię spożytkował na szukanie rozwiązań to byś posunął się do przodu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Słuchajcie czytam ten wątek i troche mi przykro. Ja jakiś czas temu znalazłam stronę www.moneysystem.pl dzięki której zainteresowałam się kryptowalutami. Na początku musiałam trochę doczytać ale teraz zarabiam na prawdę dobre pieniądze, w przyjemny sposób, może też spróbujcie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bez urazy Jacku, Twoje dzieci są na tyle duże,że nie potrzebują nianki I nie musisz się zwalniać o 15 aby pędzić do dzieci. Jestem kobietą, mężatką,również mam dzieci i wyobraź sobie,że ja wracam do domu o 18 mój mąż o 20. Dzieci potrafią sobie przygotować prostu posiłek, sprzatanie? Jak każdy w domu zacznie coś robić to nie ma tego na 4 godziny roboty A dzieci powinny mieć obowiązki jak rozwiesza pranie czy wstawia zmywarkę to nic im się nie stanie. Lepiej powiedz,że podoba Ci się kawalerskie życie A dzieci Ci przeszkadzają. Nie rrób z siebie cierpietnika

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
11 godzin temu, jacek2 napisał:

To załóżmy, że masz firmę i nagle nadchodzi kryzys, kogo na samym początku zwalniasz ? Najbardziej wydajnych pracowników, którzy są młodzi i mają siłę czy tych mniej wydajnych, którzy młodzi już nie są, a siły też coraz mniej, ale nawet jak ten kryzys by nie wybuchnął to i tak bym raczej tam kolejnego roku nie spędził, więc jak nie teraz to bym za rok wrócił.

Z tymi 4h to chodziło mi trochę o coś innego, ja wracam do domu jakoś o 19/20 a wychodzę z domu o 7, czyli przez te 12h dom jest pusty, nie mógłbym tak funkcjonować, gdybym miał dzieci w domu, więc musiałbym np o 15 zwalniać się z pracy, jechać do domu, gotować obiad, jeść obiad i jechać znowu do pracy, czyli na tym mógłbym stracic jakieś 4h, zwłaszcza, że posiłki to nie tylko obiady, ale również śniadania, śniadania do szkoły, od czasu do czasu jakieś desery, itd. nie mam możliwości przestawienia się na taki tryb życia.

 

Może dlatego, że jedzenie na mieście zajmuje mi zdecydowanie mniej czasu ??? Spacer do knajpy powiedzmy 10 minut, 10 minut czekania na jedzenie, 15 minut zjedzenie i 10 minut powrót do pracy, razem niecała godzina, natomiast w drugim wariancie 30 minut powrót do domu, 1-1,5h przyrządzenie obiadu 20 minut zjedzenie obiadu, 30 minut powrót do roboty, razem jakieś 3h. 

 

Nie znam statystyk, ale nawet jeśli by to dotyczyło 99,9% to nic nie zmieni faktu, że dzieci chcą mieć swój własny pokój tylko dla siebie. 

 

Nie wzięłaś pod uwagę jednej rzeczy, ja kupując mieszkanie będę musiał spłacać kredyt z tych 600zł, moja była dostaje 1,2tys zł i niczego spłacać nie musi. Po za tym kupowanie 5 pokojowego mieszkania przeze mnie jest teraz trochę bez sensu, najstarsze wyfruną z gniazdka za 5-7 lat, będą już raczej żyły po swojemu. 

 

To logiczne, jak wychodzisz z domu samego rana, a wracasz pod wieczór, to możesz mieć wrażenie, że osoba, która wyszła później z domu i wróciła zdecydowanie wcześniej, ze ta osoba nie ruszyła się z domu. 

 

Na razie niczego nie obaliłaś po za chochołami, które sama sobie postawiłaś. 

 

Wręcz przeciwnie, bardzo wiele bym dał, żeby móc spędzać z dziećmi zdecydowanie więcej czasu. 

 

Też nie planowałem mieć czwórki dzieci, myślałem, że na trzecim sie zakończy i tyle. 

 

Spotykam się z córkami częściej, niż dwie soboty w miesiącu, tylko, że mojej byłej najbardziej zależy na opiece naprzemiennej, ewentualnie mam brać je do siebie na tydzień, a ona na weekendy. Oczywiście obie propozycje są absurdalne, zamieszkanie u mnie sprowadzi się do tego, ze po pierwsze nie będą miały swoich własnych pokoi, a po drugie w praktyce oznacza to, że nie będą mieszkały ze mną, tylko same, bo mnie cały dzień nie ma w domu. Moja była ma mieszkanie w której każda ma swój własny pokój i ma zdecydowanie luźniejszy grafik. 

Jesteś zabawny. Naprawdę. Ty nie chcesz zmieniać swojego trybu życia, bo jest ci tak wygodnie. Dlatego ci nie pasuje ta opieka naprzemienna, czy całkowita. Kredyt byś musiał płacić? A była nie płaci, no popatrz jaki peszek.  Proszę cię, nie kompromituj się. Pisałeś, że 600zł to wystarczająca kwota na dziecko. Do każdego dziecka dostajesz po 500zł, więc już masz 1100zł, za które dasz radę utrzymać dziecko. Zarabiasz 6 tys, niech cię opłaty wyniosą z kredytem niecałe 3 tys, to za 3 tys nie zjesz i się nie ubierzesz?  Alimenty w Polsce są często, gęsto na wysokości 500-600zł, a matki tych dzieci zarabiają 2500-3500zł do ręki. Też mają kredyty i muszą sobie poradzić. To skończ du/pić farmazony jakiś były biedny. Obiad to możesz sobie ugotować na dwa dni. Są takie dania, które robisz pół godziny, to nie kombinuj mi udowodnić, że knajpa jest lepsza.

Masz do wyboru. Burzyć sobie dotychczasowy tryb życia i spróbować wyżywić dziecko za 600zł alimentów, bo podobno drugie 600 daje rodzic który wychowuje, albo podkul ogon i dogadaj się z byłą o 200zł mniej i płać. Chociaż na tą trzecią córkę powinieneś płacić 2 tys, albo wziąć ją do siebie, bo decyzja o tym dziecku, to było twoje widzi mi się.

Wiesz dlaczego matce twoich dzieci zależy na opiece naprzemiennej? Bo dość. Przez ładnych parę lat byłą z tymi dziećmi sama i chce trochę pożyć. No ale przecież jej nie wolno, bo ona jest matką i pracuje 4 godziny dziennie. Weź się rozpędź, rąbnij głowa o mur, może ci się klepki w mózgu nastawią.

Edytowano przez Unlan
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
23 minuty temu, Agnieszka_30 napisał:

Bez urazy Jacku, Twoje dzieci są na tyle duże,że nie potrzebują nianki I nie musisz się zwalniać o 15 aby pędzić do dzieci. Jestem kobietą, mężatką,również mam dzieci i wyobraź sobie,że ja wracam do domu o 18 mój mąż o 20. Dzieci potrafią sobie przygotować prostu posiłek, sprzatanie? Jak każdy w domu zacznie coś robić to nie ma tego na 4 godziny roboty A dzieci powinny mieć obowiązki jak rozwiesza pranie czy wstawia zmywarkę to nic im się nie stanie. Lepiej powiedz,że podoba Ci się kawalerskie życie A dzieci Ci przeszkadzają. Nie rrób z siebie cierpietnika

Najstarsza ma 14 lat, więc najmłodsza będzie miała ok 6-7. Nie więcej. Te dzieci mają obowiązki, sam napisał, że robią pranie.

4 godziny temu, Skb napisał:

Największym  absurdem jest to że osoby które nie powinny mieć dzieci mają je. Ty nie powinieneś mieć nawet chomika. Wymyślasz setki tez po to by udowodnić, że dzieckiem ma zajmować się tylko matka. Gdybyś tą energię spożytkował na szukanie rozwiązań to byś posunął się do przodu.

Dokładnie. Jeśli dziećmi ma się zajmować tylko matka, to niech płaci po te 1200 zł alimentów, żeby matka miała na opiekunkę, jak potrzebuje oddechu i stuli dziub.

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Unlan napisał:

Najstarsza ma 14 lat, więc najmłodsza będzie miała ok 6-7. Nie więcej. Te dzieci mają obowiązki, sam napisał, że robią pranie.

Dokładnie. Jeśli dziećmi ma się zajmować tylko matka, to niech płaci po te 1200 zł alimentów, żeby matka miała na opiekunkę, jak potrzebuje oddechu i stuli dziub.

Uważam że 14 latka spokojnie może pomóc 7latce I dadza sobie radę. To nie są przedszkolaki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Agnieszka_30 napisał:

Uważam że 14 latka spokojnie może pomóc 7latce I dadza sobie radę. To nie są przedszkolaki

Może tak, może nie. Pytanie, czy będzie chciała. Tutaj bardziej chodzi o samo podejście autora do tematu. I tak największą robotę odwaliła jego żona i przyszedł moment, że ma dość 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Skb napisał:

Największym  absurdem jest to że osoby które nie powinny mieć dzieci mają je. Ty nie powinieneś mieć nawet chomika. Wymyślasz setki tez po to by udowodnić, że dzieckiem ma zajmować się tylko matka. Gdybyś tą energię spożytkował na szukanie rozwiązań to byś posunął się do przodu.

Po rozwodzie sytuacja praktycznie zawsze wygląda tak, że dzieckiem zajmuje się osoba, która ma najlepsze warunki do zajmowania się dzieckiem i więcej czasu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Agnieszka_30 napisał:

Bez urazy Jacku, Twoje dzieci są na tyle duże,że nie potrzebują nianki I nie musisz się zwalniać o 15 aby pędzić do dzieci. Jestem kobietą, mężatką,również mam dzieci i wyobraź sobie,że ja wracam do domu o 18 mój mąż o 20. Dzieci potrafią sobie przygotować prostu posiłek, sprzatanie? Jak każdy w domu zacznie coś robić to nie ma tego na 4 godziny roboty A dzieci powinny mieć obowiązki jak rozwiesza pranie czy wstawia zmywarkę to nic im się nie stanie. Lepiej powiedz,że podoba Ci się kawalerskie życie A dzieci Ci przeszkadzają. Nie rrób z siebie cierpietnika

No dobrze, ale to się po prostu sprowadza do tego, że dzieci będą musiały same sobie ugotować i de facto same się będą musiały sobą zajmować i to wygląda absurdalnie w sytuacji gdy matka w tym samym czasie siedzi w swoim domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Unlan napisał:

Ty nie chcesz zmieniać swojego trybu życia, bo jest ci tak wygodnie.

Co ja na to poradzę, że mam dwa wybory, albo pracować dużo, żeby więcej zarobić, żeby dzieci miały co jeść, albo mniej pracować, zarobić mniej co sie odbije ze szkodą dla dzieci. Powietrzem dzieci sie nie wykarmi. 

 

8 godzin temu, Unlan napisał:

Obiad to możesz sobie ugotować na dwa dni. Są takie dania, które robisz pół godziny, to nie kombinuj mi udowodnić, że knajpa jest lepsza.

Kobieto, ja po powrocie z pracy już nawet nie myślę o gotowaniu, tylko o łóżku. 

 

8 godzin temu, Unlan napisał:

dogadaj się z byłą o 200zł mniej i płać.

200zł to trochę za mało, mam nadzieję, że Sąd przynajmniej jak nie o połowę to obniży do tych 800zł, czyli kwota, która i tak jest powyżej średniej alimentów w Polsce.

 

8 godzin temu, Unlan napisał:

 Chociaż na tą trzecią córkę powinieneś płacić 2 tys, albo wziąć ją do siebie, bo decyzja o tym dziecku, to było twoje widzi mi się.

Dziecko jest decyzją zawsze obojga osób, ona mogła powiedzieć kategoryczne NIE.

 

8 godzin temu, Unlan napisał:

Wiesz dlaczego matce twoich dzieci zależy na opiece naprzemiennej? Bo dość. Przez ładnych parę lat byłą z tymi dziećmi sama i chce trochę pożyć. No ale przecież jej nie wolno, bo ona jest matką i pracuje 4 godziny dziennie. Weź się rozpędź, rąbnij głowa o mur, może ci się klepki w mózgu nastawią.

Ale ja już tłumaczyłem dlaczego opieka naprzemienna nie zadziała, po prostu moja była ma dom z 5 pokojami, a ja z dwoma, czyli do jednego pokoju nie mam szans upchać 4 córek na dwa tygodnie.

 

8 godzin temu, Unlan napisał:

No ale przecież jej nie wolno, bo ona jest matką i pracuje 4 godziny dziennie. Weź się rozpędź, rąbnij głowa o mur, może ci się klepki w mózgu nastawią.

Teraz to w ogóle nie pracuje, przecież ma wakacje. 

 

6 godzin temu, Agnieszka_30 napisał:

Uważam że 14 latka spokojnie może pomóc 7latce I dadza sobie radę. To nie są przedszkolaki

Pomóc może, ale pomoc to nie znaczy, że ma się nią zajmować, a niestety do tego się to sprowadzi w scenariuszu jak dzieci u mnie zamieszkaja, bo mnie praktycznie całe dnie nie ma w domu, a moja była w drugą stronę, całe dnie jest w domu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, jacek2 napisał:

Co ja na to poradzę, że mam dwa wybory, albo pracować dużo, żeby więcej zarobić, żeby dzieci miały co jeść, albo mniej pracować, zarobić mniej co sie odbije ze szkodą dla dzieci. Powietrzem dzieci sie nie wykarmi. 

 

Kobieto, ja po powrocie z pracy już nawet nie myślę o gotowaniu, tylko o łóżku. 

 

200zł to trochę za mało, mam nadzieję, że Sąd przynajmniej jak nie o połowę to obniży do tych 800zł, czyli kwota, która i tak jest powyżej średniej alimentów w Polsce.

 

Dziecko jest decyzją zawsze obojga osób, ona mogła powiedzieć kategoryczne NIE.

 

Ale ja już tłumaczyłem dlaczego opieka naprzemienna nie zadziała, po prostu moja była ma dom z 5 pokojami, a ja z dwoma, czyli do jednego pokoju nie mam szans upchać 4 córek na dwa tygodnie.

 

Teraz to w ogóle nie pracuje, przecież ma wakacje. 

 

Pomóc może, ale pomoc to nie znaczy, że ma się nią zajmować, a niestety do tego się to sprowadzi w scenariuszu jak dzieci u mnie zamieszkaja, bo mnie praktycznie całe dnie nie ma w domu, a moja była w drugą stronę, całe dnie jest w domu. 

Ale czekaj bo teraz nie rozumiem,Ty zazdroscisz byłej,że pracuje mniej? Dzieci są też Twoje I Twoim obowiązkiem jestvopieka nad nimi. Pierwszy raz widzę ojca, który staje okoniem I na siłę nie chce opiekować się dziećmi ( nie,nie nie moze, nie chce!!) Więc nie pierdziel że się nie da bo masz dużo pracy. W tych czasach każdy ma duzo pracy. A że była w tym czasie będzie w domu podczas gdy Ty się zacharujesz z nastolatkami? Już dość się napracowala z dziećmi, może też chce zaznać życia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
59 minut temu, Agnieszka_30 napisał:

Ale czekaj bo teraz nie rozumiem,Ty zazdroscisz byłej,że pracuje mniej?

Tak, to logiczne, każdy z nas chciałby praocować jak najmniej, przecież do pracy nie chodzimy dla przyjemności, a po to, żeby zarobić. 

 

59 minut temu, Agnieszka_30 napisał:

Dzieci są też Twoje I Twoim obowiązkiem jestvopieka nad nimi.

Spędzam z nimi najwięcej czasu ile tylko mogę, ani minuty dłużej, ani minuty krócej. 

 

1 godzinę temu, Agnieszka_30 napisał:

A że była w tym czasie będzie w domu podczas gdy Ty się zacharujesz z nastolatkami? Już dość się napracowala z dziećmi, może też chce zaznać życia. 

Dobrze, ale czy ty nie widzisz różnicy po miedzy pracą od 8 do 11 gdzie jak wracasz do domu to możesz przygotować obiad, a pracą od 8 do 18/19 gdzie jak wracasz do domu to nie jesteś w stanie przygotować obiadu ???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, jacek2 napisał:

Tak, to logiczne, każdy z nas chciałby praocować jak najmniej, przecież do pracy nie chodzimy dla przyjemności, a po to, żeby zarobić. 

P... farmazony. Ta są twoje dzieci i masz poświęcać im tyle czasu i pieniędzy ile twoja żona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 15.07.2020 o 22:42, jacek2 napisał:

Tak, to logiczne, każdy z nas chciałby praocować jak najmniej, przecież do pracy nie chodzimy dla przyjemności, a po to, żeby zarobić. 

 

Spędzam z nimi najwięcej czasu ile tylko mogę, ani minuty dłużej, ani minuty krócej. 

 

Dobrze, ale czy ty nie widzisz różnicy po miedzy pracą od 8 do 11 gdzie jak wracasz do domu to możesz przygotować obiad, a pracą od 8 do 18/19 gdzie jak wracasz do domu to nie jesteś w stanie przygotować obiadu ???

To co za problem pracuj od 8 -11 wolny kraj,nikt Cię na siłę w tej pracy nie trzyma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 16.07.2020 o 07:34, Skb napisał:

P... farmazony. Ta są twoje dzieci i masz poświęcać im tyle czasu i pieniędzy ile twoja żona.

Ze względu na to, że dużo pracuję, a moja była prawie wcale, to nie jestem w stanie poświęcić tyle samo czasu dzieciom co była. Ja nie mam pracy 18h w tygodniu, wakacji, świat, ferii, trzynastek, itd. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 17.07.2020 o 22:46, jacek2 napisał:

Ze względu na to, że dużo pracuję, a moja była prawie wcale, to nie jestem w stanie poświęcić tyle samo czasu dzieciom co była. Ja nie mam pracy 18h w tygodniu, wakacji, świat, ferii, trzynastek, itd. 

To trzeba było się uczyć. A teraz jęczysz... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
33 minuty temu, Skb napisał:

To trzeba było się uczyć. A teraz jęczysz... 

Było to robić, było tamto robić, mądry człowiek po fakcie, co nadal nie zmienia faktu, że ja nie posiadam takich możliwości czasowych jak moja była, więc nie mogę się tyle samo zajmować dziećmi co ona. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, jacek2 napisał:

Było to robić, było tamto robić, mądry człowiek po fakcie, co nadal nie zmienia faktu, że ja nie posiadam takich możliwości czasowych jak moja była, więc nie mogę się tyle samo zajmować dziećmi co ona. 

Najłatwiej pracę i odpowiedzialność zrzucić na kogoś... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Skb napisał:

Najłatwiej pracę i odpowiedzialność zrzucić na kogoś... 

Panie, ale ja nie chcę na nikogo nic zwalać, po prostu chcę się spotykać z dziećmi najwięcej jak tylko mogę, bardzo chętnie swoje dzieci u siebie goszczę, ale niestety nic nie poradzę na to, że tego czasu jest tak malutko. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, jacek2 napisał:

Panie, ale ja nie chcę na nikogo nic zwalać, po prostu chcę się spotykać z dziećmi najwięcej jak tylko mogę, bardzo chętnie swoje dzieci u siebie goszczę, ale niestety nic nie poradzę na to, że tego czasu jest tak malutko. 

A powinieneś wychowywać dzieci a nie gościć... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, Skb napisał:

A powinieneś wychowywać dzieci a nie gościć... 

Nie wiem co Pan ma na myśli, ale jedno wynika z drugiego. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nic nie wynika z niczego. To są dwa różne pojęcia, które zupełnie co innego wyrażają. Nie wspomnę o ładunku emocjonalnym jaki te pojęcia niosą ze sobą. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 22.07.2020 o 14:24, Skb napisał:

Nic nie wynika z niczego. To są dwa różne pojęcia, które zupełnie co innego wyrażają. Nie wspomnę o ładunku emocjonalnym jaki te pojęcia niosą ze sobą. 

Oczywiście, że wynika, nie zapraszałbym do swojego domu przecież obcych dziewczyn nastolatek. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 16.05.2020 o 10:31, jacek2 napisał:

Chodzi o to, że mam 4 córki, na które płaciłem 1200zł alimentów, do tej pory nie było żadnego problemu z płaceniem, ponieważ przez te kilka lat pracowałem na budowie na Teneryfie, więc pieniądze mogłem bez problemu wysyłać, niestety obecna sytuacja zmusiła mnie do powrotu do Polski i na obecną chwilę nie jestem w stanie płacić 1200zł na każdą, czy istniałaby zatem możliwość obniżenia alimentów o połowę do 600zł ?

Mam nadzieję, że nie będzie to takie proste!!!! Wstydziłabym się pytać o takich rzeczach na forum. Tylko świadczy jakim tatusiem jesteś. Spłodzić umiałeś. Jak się euro zarabiało to nie ma problemu. A jak szara rzeczywistość to problem!!!! 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Karaleczka125 napisał:

Mam nadzieję, że nie będzie to takie proste!!!! Wstydziłabym się pytać o takich rzeczach na forum. Tylko świadczy jakim tatusiem jesteś. Spłodzić umiałeś. Jak się euro zarabiało to nie ma problemu. A jak szara rzeczywistość to problem!!!! 

Rozwód nie ma polegać na tym, że od tego momentu jedna osoba ma się na drugiej wyżywać, czy życzyć tej drugiej osobie jak najgorzej, zwłaszcza w sytuacji gdy są wspólne dzieci. Ja pisałem wielokrotnie, że mogę dawać od siebie dla dzieci najwięcej jak tylko mogę i nie będę miał z tym problemu, ale to co teraz się dzieje ewidentnie przekracza moje możliwości, a moja była chce mi jeszcze więcej dowalić. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×