Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Dobranoc

Do tych, którzy długo byli sami

Polecane posty

Cześć.

Mam pytanie do tych osób, którzy po długim czasie samotności znaleźli swoją miłość.

Czy mieliście już takie momenty zwątpienia/załamania/bezradności? Że to się nigdy nie wydarzy? Że nie uda Wam się już spotkać nikogo?

Lubię swoje życie, ale są takie dni, gdy to singielstwo bardzo dokucza. Niby cieszę się, że jest tak, a nie tkwię w jakimś dziwnym związku, z którego nie mogę się wyplątać- tak byłoby najgorzej! Ale są takie momenty, że smutno. Że się boje. Nie dołuje mnie to, że TERAZ jestem sama - nawet to lubię. Boje się tylko tego, że tak będzie już zawsze.

W czerwcu stuknie mi 29 lat. Minęło 5 odkąd jestem sama po długim związku. Nie trafiłam jeszcze na tego swojego. Było kilka znajomości, ale zawsze się rozmywały po drodze. A to ktoś nie był szczery i wychodziło, że jest w związku, a to ktoś chciał czegoś bez zobowiązań, co znowu nie odpowiada mi. Tzn. nie zakładałam nigdy z góry, że poznałam swojego przyszłego męża, o nie! Ale nie mam chyba chęci na ciągnięcie przez lata luźnych znajomości - to już wolę mieć czas i czystą głowę niż w czymś takim z doskoku trwać🙂

Pisze ten post, żeby dodac sobie otuchy. Że są tacy ludzie, którzy bali się kiedyś tak jak ja teraz, a dziś sami śmieją się, że czegokolwiek się obawiali.:)

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Autorko, ja byłem w podobnej sytuacji, ale byłem o kilka lat młodszy od Ciebie. Pisałem już tutaj na ten temat więc nie chcę się powtarzać i przynudzać. Napiszę więc w skrócie. Miałem 23 lata i wciąż nie miałem swojej drugiej połówki. Nie byłem nigdy w żadnym związku choć jakieś krótkie incydenty z dziewczynami miałem. Miałem wcześniej kilka wybornych okazji do bycia w związku z dziewczyną , ale ich nie wykorzystałem z powodu nadmiernej nieśmiałości. Moje wcześniejsze ,potencjalne partnerki poznały już swoich partnerów, więc nie było sensu do nich uderzać. Miałem u nich kiedyś swoje 5 minut, których nie wykorzystałem. Sprawa się rypła.  

Przyznaję, że wątpiłem już, że kiedykolwiek znajdę swoją wymarzoną drugą połówkę. Okazało się, że moje obawy były niepotrzebne. Poznałem dziewczynę moich marzeń, z którą jestem do tej pory. Jesteśmy z sobą wiele lat. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, Esox napisał:

Autorko, ja byłem w podobnej sytuacji, ale byłem o kilka lat młodszy od Ciebie. Pisałem już tutaj na ten temat więc nie chcę się powtarzać i przynudzać. Napiszę więc w skrócie. Miałem 23 lata i wciąż nie miałem swojej drugiej połówki. Nie byłem nigdy w żadnym związku choć jakieś krótkie incydenty z dziewczynami miałem. Miałem wcześniej kilka wybornych okazji do bycia w związku z dziewczyną , ale ich nie wykorzystałem z powodu nadmiernej nieśmiałości. Moje wcześniejsze ,potencjalne partnerki poznały już swoich partnerów, więc nie było sensu do nich uderzać. Miałem u nich kiedyś swoje 5 minut, których nie wykorzystałem. Sprawa się rypła.  

Przyznaję, że wątpiłem już, że kiedykolwiek znajdę swoją wymarzoną drugą połówkę. Okazało się, że moje obawy były niepotrzebne. Poznałem dziewczynę moich marzeń, z którą jestem do tej pory. Jesteśmy z sobą wiele lat. 

Dziękuję bardzo za odpowiedź! Życzę wiele szczęścia! Właśnie takie wiadomosci dają nadzieję. 🙂 Szukałeś miłości, czy sama Cię znalazła?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, geniusz_geniusz napisał:

skoro wczesniej wchodzilas w luzne realcje i uklady to czemu nagle odwidzialo ci sie i chcesz zwiazku?

wg mnie takie relacje sa najlepsze skoro ciagnie cie do luznych rzeczy to po prostu nie sprawdzisz sie w zwiazku na stale, ja wiem o tym wchodze w setki luznech relacji jestem dobry w podrywie i zaliczaniu ale nie umie utrzymac realcji nawet na 2-3 miesiace... ty pewnei tez nie dasz rady taka twoja natura ciagnei cie do luznych relacji do luznego seksu i po co z tym walczyc to jest wrecz dobre, nie rozumiem po co sie zmieniac i udawac ze jest sie innym?

Niestety nie mam pojęcia, gdzie wyczytałes, że ciągnie mnie do luźnych relacji. Wręcz przeciwnie - kończyłam takie, gdy widziałam, że do tego zmierzają. 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja poznalam swojego obecnego partnera w wieku 30 lat (teraz mam 40). Co prawda nie bylam przed tym sama, ale w zwiazku, ktory nie wiedzialam jak zakonczyc, co bylo chyba gorsze. W kazdym wieku mozna kogos poznac, to niby banal, ale moje ciotki po smierci mezow znalazly sobie nowych partnerow. Niestety najlatwiej znalezc byle kogo, potrzeba chyba po prostu troche szczescia i czasu zeby spotkac kogos, kto nam odpowiada.

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
2 minuty temu, geniusz_geniusz napisał:

wybacz

wiec sprecyzuj sendo twojego problemu, o co ci chodzi?

O nic innego, niż zapytałam, tj. czy są tutaj osoby, które długo były samotne, którym to ciążyło/bali się, ze tak będzie zawsze i w którymś momencie spotkali odpowiednią osobę.

Edytowano przez Dobranoc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

bardzo często miałam takie momenty bezradności i po ostatnim związku nie mogłam za bardzo dojść do siebie w nocy często płakałam, ale z czasem przeszło czas to najlepsze lekarstwo 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Dobranoc napisał:

Dziękuję bardzo za odpowiedź! Życzę wiele szczęścia! Właśnie takie wiadomosci dają nadzieję. 🙂 Szukałeś miłości, czy sama Cię znalazła?

Gdy szukałem dziewczyny na siłę nic z tego nie wychodziło. Stwierdziłem, że to nie miało sensu. Swoją drugą połówkę poznałem przypadkowo. Po prostu mój kolega zaprosił mnie na imprezę. Kumpel był z dziewczyną, a ta dziewczyna przyprowadziła wolną koleżankę. Jak łatwo się domyślić, ta wolna koleżanka za moją sprawką po kilku tygodniach nie była już wolna. Zostaliśmy parą. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
23 minuty temu, Esox napisał:

Gdy szukałem dziewczyny na siłę nic z tego nie wychodziło. Stwierdziłem, że to nie miało sensu. Swoją drugą połówkę poznałem przypadkowo. Po prostu mój kolega zaprosił mnie na imprezę. Kumpel był z dziewczyną, a ta dziewczyna przyprowadziła wolną koleżankę. Jak łatwo się domyślić, ta wolna koleżanka za moją sprawką po kilku tygodniach nie była już wolna. Zostaliśmy parą. 

Tak podobno jest, że nie można szukać. Ja tkwię w takiej rozterce - nie chce szukać, a jednocześnie mam wyrzuty sumienia, że nic nie działam. Robię chyba najlepiej, bo po prostu żyje, wychodzę do ludzi, na miasto ze znajomymi, wyjazdy. Tylko ten strach mi dokucza czasem, że tak w pojedynkę już będzie zawsze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

szczerze to jestem przegrywem który całe życie ...la w fm2020 i gta:sa i najchętniej bym się zajebał

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Leżaczek napisał:

No mam taki już, 32l 👋😔

To za szybko leci...🙄🤣🤣

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Dobranoc napisał:

Tylko ten strach mi dokucza czasem, że tak w pojedynkę już będzie zawsze

A jeśli nawet? Czyż nie lepiej być samej niż tkwić w jakimś, chorym związku z byle kim?

Im bardziej szukamy tym mniej znajdujemy bo szukanie to jednak jakieś dopasowywanie do swoich kryteriów, swojego ideału a takich ludzi prawie nie ma albo nie od razu widać, że nimi są. Lepiej nie szukać a być po prostu otwartym na ludzi. Słuchać ich, obserwować, wchodzić w interakcje. Właściwy człowiek znajdzie się w najmniej spodziewanym momencie, kiedy nie będziesz dopasowywać go do kryteriów a po prostu doświadczać go.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
13 godzin temu, Dobranoc napisał:

Czy mieliście już takie momenty zwątpienia/załamania/bezradności? Że to się nigdy nie wydarzy? Że nie uda Wam się już spotkać nikogo?

Ja myślałem że do końca życia zostanę prawiczkiem bo nie przepadam za kontaktami z ludźmi i prowadzę typ samotnika siedząc non stop w domu przed komputerem. Palącym więc problemem dla mnie było jak tu mieć za sobą ten pierwszy raz, gdy się z nikim nie rozmawia ani nie wychodzi z domu. Na szczęście w porę znalazłem rozwiązanie. 

Rozwiązanie okazało się banalnie proste :P

Edytowano przez maq84

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, janczarTURECKI napisał:

szczerze to jestem przegrywem który całe życie ...la w fm2020 i gta:sa i najchętniej bym się zajebał

może zarejestruj się na jakimś portalu randkowym? mam podobnie, więc rozumiem o czym piszesz. nie poddawaj się tylko pomyśl jak możesz zmienić swoją sytuację, i działaj, choćby małymi kroczkami. pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, taka_mysl napisał:

może zarejestruj się na jakimś portalu randkowym? mam podobnie, więc rozumiem o czym piszesz. nie poddawaj się tylko pomyśl jak możesz zmienić swoją sytuację, i działaj, choćby małymi kroczkami. pozdrawiam

Byłam już na portalach randkowych. Ba! W tym roku nawet wzięłam udział w imprezie dla singli. 🤷 🤣 bardzo dziękuję za odpowiedź! 😘

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, ratrumimli napisał:

Autorko, jesteś w 90% spalona..... problem w tym że długo nie będąc w związku wytwarzasz nawyki singielstwa, które niestety nie pomagają w życiu w parze. Masz rok lub 2 max, potem już tylko kota kupić zostanie.

Kurcze, z tym się nie zgodzę. Sama jestem 5 lat, a nie 50. Akurat tutaj wydaje mi się, że singielstwo dobrze działa na te nawyki, na rozwój, na robienie czegoś że swoim życiem. Sama widzę że w ciągu tych 5 lat bardzo poszlam do przodu. Niestety byłam z kimś kto zamiast mnie wspierać podcinał skrzydła, a ja zbyt młodo weszłam w tamten związek, by mieć własną siłę i przez ostatnie lata musiałam to odbudować.

A kota już mam.🤣

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, ratrumimli napisał:

Autorko, jesteś w 90% spalona..... problem w tym że długo nie będąc w związku wytwarzasz nawyki singielstwa, które niestety nie pomagają w życiu w parze. Masz rok lub 2 max, potem już tylko kota kupić zostanie.

Sorry ale to sa bzdury jakies. Milosc mozna znalezc w kazdym wieku ale nie mozna sie nastawiac ze domek z plotkiem, gromadka bombelkow i wakacje all inclusive i tak do konca zycia. Jak ktos szuka ze scenariuszem w reku to faktycznie moze byc trudno bo to nie my jestesmy rezyserem w tym zyciu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Kulfon napisał:

Ja poznalam swojego obecnego partnera w wieku 30 lat (teraz mam 40). Co prawda nie bylam przed tym sama, ale w zwiazku, ktory nie wiedzialam jak zakonczyc, co bylo chyba gorsze. W kazdym wieku mozna kogos poznac, to niby banal, ale moje ciotki po smierci mezow znalazly sobie nowych partnerow. Niestety najlatwiej znalezc byle kogo, potrzeba chyba po prostu troche szczescia i czasu zeby spotkac kogos, kto nam odpowiada.

Dokładnie tego potrzebowałam, to miałam na myśli zakładając ten wątek. Bardzo mocno Ci dziękuję. Wczoraj miałam chyba jakiegoś dola. Dzisiaj w drodze do pracy sama z siebie przyszła myśl, że wszystko jest po coś. Że mam mimo wszystko dopiero 29 lat (nieskończone😆!). Że 5 lat temu nie pomyślałabym, jak zmieni się totalnie moje życie, więc dlaczego dzisiaj się boję, że przez kolejnych 5 lat się nie zakocham? Dlaczego mam się bać, to tylko przeszkadza mi cieszyć się tym, co jest teraz.

Tak, dzisiaj spojrzałam na to wszystko jakoś inaczej. Wiem że za chwilę znowu ten strach mnie dopadnie, ale ja już tak mam, miesiąc jest super, a dwa dni takie jak wczoraj. Ten czas covid też się na to złożył- dawno już nigdzie nie byłam, więc i poznać kogoś ciężko. 

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. ♥️

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Dobranoc napisał:

Dokładnie tego potrzebowałam, to miałam na myśli zakładając ten wątek. Bardzo mocno Ci dziękuję. Wczoraj miałam chyba jakiegoś dola. Dzisiaj w drodze do pracy sama z siebie przyszła myśl, że wszystko jest po coś. Że mam mimo wszystko dopiero 29 lat (nieskończone😆!). Że 5 lat temu nie pomyślałabym, jak zmieni się totalnie moje życie, więc dlaczego dzisiaj się boję, że przez kolejnych 5 lat się nie zakocham? Dlaczego mam się bać, to tylko przeszkadza mi cieszyć się tym, co jest teraz.

Tak, dzisiaj spojrzałam na to wszystko jakoś inaczej. Wiem że za chwilę znowu ten strach mnie dopadnie, ale ja już tak mam, miesiąc jest super, a dwa dni takie jak wczoraj. Ten czas covid też się na to złożył- dawno już nigdzie nie byłam, więc i poznać kogoś ciężko. 

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. ♥️

Kazdy ma czasem dola, to normalne. Gdy sie jest w zwiazku to tez czasem czlowieka nachodza watpliwosci. Taka juz chyba mamy nature 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Dobranoc napisał:

Kurcze, z tym się nie zgodzę. Sama jestem 5 lat, a nie 50. Akurat tutaj wydaje mi się, że singielstwo dobrze działa na te nawyki, na rozwój, na robienie czegoś że swoim życiem. Sama widzę że w ciągu tych 5 lat bardzo poszlam do przodu. Niestety byłam z kimś kto zamiast mnie wspierać podcinał skrzydła, a ja zbyt młodo weszłam w tamten związek, by mieć własną siłę i przez ostatnie lata musiałam to odbudować.

A kota już mam.🤣

No niestety ja się zgodzę z osobą, której odpisałaś. Gdy długo jesteśmy sami wytwarzamy zbiór nawyków i zachowań, które po prostu nie zostawiają miejsca dla drugiej osoby. Miałem ten problem z moją partnerką. Ona długo była sama i na początku to była po prostu ściana, jakby ten czas singielstwa całkowicie zbił u niej umiejętność asymilacji. Jakby chciała być w związku ale być singlem równocześnie. najbardziej trywialnym przykładem było sprzątanie. Jak miała czas sprzątała całe mieszkanie. Prosiłem jej by tego nie robiła bo nie jest moją służącą, mówiłem że ja zrobię połowę tylko o innej porze bo np. bylem w pracy. Nie mogła po prostu zrozumieć tego, że to również moje mieszkanie, i chce mieć swój wkład w to wszystko, że wcale nie bawi mnie związek, w którym wieczorem ona nie ma siły, bo najpierw cały ranek sprzątała, a później była w pracy i wieczorem jest dętka. Dla mnie to takie logiczne, ona sprząta coś jak ja jestem w pracy, ja sprzątam jak ona jest w pracy i wieczorem możemy jeszcze coś porobić. 

Teraz od drugiej strony. Mam kumpla, który od lat jest sam. Kupił mieszkanie i tak się złożyło, że wynająłem od niego pokój kilka lat temu. Facet mówił, że chciałby kogoś poznać, że żona itp. tylko jak patrzyłem na to jak wyremontował mieszkanie, jak się zachowywał itp. to po prostu wszystko było pod singla, tam nie było miesca dla żadnej kobiety, ani w mieszkaniu ani w ogóle w jego życiu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, BoniBluBombka napisał:

Jestem z tym pogodzona i nie myśle już o tym nawet. Chyba ze jak o abstrakcji. 

Nie masz nigdy ochoty się przytulić ? Tak po prostu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Dobranoc napisał:

Sama widzę że w ciągu tych 5 lat bardzo poszlam do przodu. 

Materialnie? Chodzi o karierę zawodową?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, maq84 napisał:

Materialnie? Chodzi o karierę zawodową?

Chodziło o ogólne pójście z życiem do przodu. A materialnie to daj mi Boże. 🤷😅

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, Dobranoc napisał:

Chodziło o ogólne pójście z życiem do przodu. A materialnie to daj mi Boże. 🤷😅

Mogłabyś sprecyzować co dokładnie zmieniło się w ciągu tych 5 lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
35 minut temu, maq84 napisał:

Mogłabyś sprecyzować co dokładnie zmieniło się w ciągu tych 5 lat?

5 lat temu ważyłam kilkadziescia kilogramów więcej, to było chyba najgorsze, bo miało wpływ na wszystko - a najbardziej na trwanie w niszczącym mnie związku. byłam młodą dziewczyną, która już myślala, że przegrała życie. Niestety bardzo dużo złych rzeczy mi wmówiono. Że jestem beznadziejna i nie poradzę sobie z niczym. Byłam tak niepewna siebie, że nie wychodziłam z domu i nawet nie byłam w stanie poprawnie sklecić zdania- wciąż się zacinałam. Uciekłam przed ludźmi, wyjscie z domu było dla mnie straszne. Przez te 5 lat wydarzyły się rzeczy, dzięki którym żyję w pełni. Tak po prostu. Schudłam, dostałam pracę, o której marzyłam wtedy. Zaczęłam robić rzeczy, których były partner nie chciał, żebym robiła, np. poszłam na kolejne studia . zaczęłam wychodzić do ludzi, otwierać się na nowe znajomości, wróciłam do tego, co zawsze lubiłam robić. Potem znowu dostałam się do innej pracy, wcześniej nie uwierzyłbym, że mogłabym tam pracować. Zaczęłam nabierać pewności siebie, przestałam się przez to wciąż zacinać. To co jest dla mnie bardzo ważne, to to, że stałam się asertywna. Odzyskałam totalnie swoją radość, która miałam przed tym związkiem. Dzisiaj nie daje sobie wmówić, że czegoś nie mogę. Dlatego uważam, że bardzo poszlam do przodu. Zdaje sobie z tego sprawę, że może te rzeczy mogą się komuś wydawać małe i nieistotne, ale one całkiem zmieniły moje życie. Mam wrażenie, że właściwie to odzyskałam je.

  • Like 1
  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Dobranoc napisał:

Schudłam, dostałam pracę, o której marzyłam wtedy. Zaczęłam robić rzeczy, których były partner nie chciał, żebym robiła, np. poszłam na kolejne studia . zaczęłam wychodzić do ludzi, otwierać się na nowe znajomości, wróciłam do tego, co zawsze lubiłam robić. Potem znowu dostałam się do innej pracy, wcześniej nie uwierzyłbym, że mogłabym tam pracować. Zaczęłam nabierać pewności siebie, przestałam się przez to wciąż zacinać. To co jest dla mnie bardzo ważne, to to, że stałam się asertywna. Odzyskałam totalnie swoją radość, która miałam przed tym związkiem. Dzisiaj nie daje sobie wmówić, że czegoś nie mogę. 

O! Rzeczywiście sporo zmian. I Ty się obawiasz że nie zaznasz już miłości? Niepotrzebnie. Widać że pewne obawy sprzed 5 lat pozostały. Pamiętaj że miłość rodzi się z czasem. Najpierw trzeba kogoś poznać i spędzać z tą osobą coraz więcej czasu. Na pewno poznałaś kogoś kto lubi z Tobą przebywać a ty z nim. Tak się rodzi miłość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, maq84 napisał:

O! Rzeczywiście sporo zmian. I Ty się obawiasz że nie zaznasz już miłości? Niepotrzebnie. Widać że pewne obawy sprzed 5 lat pozostały. Pamiętaj że miłość rodzi się z czasem. Najpierw trzeba kogoś poznać i spędzać z tą osobą coraz więcej czasu. Na pewno poznałaś kogoś kto lubi z Tobą przebywać a ty z nim. Tak się rodzi miłość.

Bardzo mocno dziękuję! 🥰🥰

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, BoniBluBombka napisał:

Do tego nie jest potrzebny związek. 

No niby tak ale to nigdy nie będzie to co bycie razem na dobre i złe. We dwoje zawsze raźniej pod warunkiem że obie strony będą tego chciały. Tak mi się chyba wydaje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, BoniBluBombka napisał:

tzw. normalnym związku tez nie masz gwarancji

To akurat dobrze wiem. Pewnie już się przyzwyczaiłaś do bycia samej i nie wyobrażasz sobie innego stanu. Ja już w sumie też ponad 5 lat sam. Na początku to był koszmar. Nie potrafiłem się odnaleźć a teraz wydaje mi się to normalną sprawą. Jak widać można się do wszystkiego przyzwyczaić. Tak mi się chyba wydaje 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×